Simona Škrabec „Geografia wyobrażona”

Autor: Magazyn Sztuki Opublikowano:

Kwadrat staje się sześcianem. Wokół książki Simony Škrabec „Geografia wyobrażona. Koncepcja Europy Środkowej w XX wieku” - Joanna Szczepanik

Geografia, czyli - z języka greckiego - opisywanie ziemi jest kategorią coraz częściej spotykaną w naukach humanistycznych. Drugie ważne pojęcie w tytule książki Simony Škrabec nawiązuje do wspólnoty wyobrażonej Benedicta Andersona, koncepcji wskazującej na wyobraźnię, jako czynnik konstytutywny dla wspólnotowości i jej relacji z konkretną przestrzenią geograficzną. Nieco więcej trudności interpretacyjnych budzi termin Europa Środkowa. Na stronach książki czytamy: „w artykule opublikowanym w 1954 roku geograf Karl Sinnhuber przeanalizował szesnaście definicji Europy Środkowej. Jedyna część Europy, której nie uwzględniono w żadnej z definicji, to Półwysep Iberyjski”[1]. Tym bardziej niezwykły wydaje się fakt, że publikacja Škrabec poświęcona Europie Środkowej powstała właśnie na Półwyspie Iberyjskim i została przetłumaczona na język polski z katalońskiego. Słoweńska autorka jest specjalistką od literatury katalońskiej i od wielu lat prowadzi badania w Barcelonie.

Warto zatrzymać się w tym miejscu przy kwestii słoweńskiej przynależności narodowej i zastanowić czy byłaby nadużyciem teza, jakoby Słoweńcy mieli szczególną predyspozycję do tworzenia tak zwanej kultury zaangażowanej. Słoweński krytyk i pisarz Aleš Debeljak zauważył że, w historii myśli słoweńskiej wcześnie ukształtowało się przekonanie, że kultura nie może być tylko „folklorystycznym ozdobnikiem dla polityki narodowej”[2]. Spostrzeżenie to szczególnie zyskuje na wiarygodności sformułowane przez przedstawiciela narodu, który przetrwał stulecia nie posiadając własnego państwa. Oprócz książki Škrabec poświęconej Europie Środkowej, w Słowenii istnieje przecież także imponująca kolekcja sztuki wschodnioeuropejskiej w Modernej Galeriji w Lublanie, czy też projekt artystycznej Irwin, „East Art Map. Contemporary Art and Eastern Europe”, wzywający do wzięcia odpowiedzialności za własną historię. Być może rację ma Škrabec proponując rozpatrywanie poczynań swoich rodaków w kategoriach psychoanalitycznych, w świetle tezy, że „Słoweńcy znajdują rodzaj satysfakcji w nieustającej, frenetycznej i obsesyjnej aktywności; satysfakcja jest jednak osiągalna tylko wtedy, kiedy jest zagrożona”[3]. Jeśli jednak efektem tego zagrożenia miałyby być powyższe inicjatywy w obszarze kultury, można mówić raczej o korzyściach, niż o skutkach ubocznych.

Za sprawą głównej strategii narracyjnej stosowanej przez autorkę „Geografii wyobrażonej…”, Europa Środkowa przybiera kształt stanowiska archeologicznego. Jej analiza rozpoczyna się od pokrywy zewnętrznej, czyli od czasów współczesnych. Odsłaniając kolejne warstwy wyłania się obszar o ogromnej różnorodności, niezwykle zróżnicowany tożsamościowo. Najważniejszym elementem tej strategii jest pozbawienie oficjalnej, „wielkiej” historii pozycji uprzywilejowanej i wysunięcie na pierwszy plan historii indywidualnych, wziętych z życia i zaczerpniętych z literatury. Na początek warto przyjrzeć się tej pierwszej, starannie skonstruowanej historii oficjalnej.

Wielość tożsamości i jednostkowych losów Škrabec przeciwstawia Herderowskiemu rozumieniu historii, zgodnie z którym Słowianie mieliby reprezentować „dziecięcy wiek ludzkości”- niewinność, pasywność i głęboki związek z naturą, podczas gdy Germanów cechować miałyby aktywność, agresja i wysoki poziom cywilizacyjny[4]. Autorka wskazuje, że mit Słowian jako jednorodnego plemienia żyjącego na marginesie historii tak mocno utrwalił się w umysłach niektórych wielkich mężów Zachodu, że do dziś nie są oni w stanie pojąć dlaczego rozpadła się Jugosławia i Związek Radziecki.

Warto spojrzeć na książkę słoweńskiej autorki w kontekście obecnej sytuacji politycznej we Wschodniej Europie. Mowa tu o słowiańskiej wspólnocie i o konieczności obrony obywateli mieszkających poza granicami kraju. Ta deklaracja prezydenta Serbii w latach dziewięćdziesiątych łudząco przypomina obecną deklarację prezydenta Rosji. Z tamtej, bałkańskiej lekcji wynika jasno, że jedność narodu jest tylko pretekstem, a historię tworzą partykularne cele dysponujących władzą polityków.

Pozostając w obszarze „wielkiej” historii obecnej na kartach książki, innym ciekawym tropem jest potęga monarchii austro-węgierskiej postrzegana jako wspólnota gwarantująca istnienie niewielkich liczebnie ludów, takich jak Słowianie, Rumuni, Węgrzy, „nie mówiąc już o Grekach, Turkach czy Albańczykach”. Zdaniem części dziewiętnasto i dwudziestowiecznych intelektualistów, gdyby państwo to nie istniało, należałoby je stworzyć „w interesie Europy, w interesie całej ludzkości”[5]. Postawę taką odnaleźć można także w eseju Milana Kundery z 1984 roku o tragedii Europy Środkowej, gdzie sugeruje, że przetrwanie monarchii uniemożliwiłoby podbój państw tego obszaru przez Hitlera i późniejszą dominację Stalina[6]. Uproszczenie tej tezy sprowadza się do wniosku, że w imię ogólnoeuropejskiego (ogólnoświatowego?) porządku słabsze narody powinny ustąpić miejsca silniejszym, a zatem Chorwaci i Słoweńcy „blokując” niegdyś dostęp do Adriatyku Węgrom i Niemcom wykazali się godnym ubolewania brakiem ponadnarodowej solidarności. Przywołanie przez Simonę Škrabec sprawy Austro-Węgier prowadzi do refleksji, że historia zatacza koło, dowodząc, że bez względu na postęp cywilizacyjny i aktualny klimat polityczny, wspólnotowość jest kwestią zdroworozsądkową, nawet jeśli wymaga ona szczególnej troski o zachowanie tożsamości i kultury narodowej. Bo czy Unia Europejska nie została stworzona „w interesie Europy”, a może nawet „całej ludzkości”?

Škrabec proponuje jednak spojrzenie na Europę Środkową z perspektywy indywidualnej. Pomocna okazuje się w tym celu koncepcja filozoficzna tygrysiego skoku Waltera Benjamina, zgodnie z którą przeszłość nie jest tworem abstrakcyjnym, ale sumą jednostkowych losów, obrazów rozbłyskujących w teraźniejszości jedynie na krótką chwilę. Autorka proponuje serię skoków w przeszłość, poza historię rozumianą jako „zamknięty, homogeniczny ciąg zdarzeń zgodny z wizją zwycięzców”[7]. Zatrzymuje łańcuch przyczyn i skutków przygląda się indywidualnym historiom, które w rzeczywistości są tym, co nazywamy przeszłością.

Pan Alojz nigdy nie zmienił miejsca swojego zamieszkania. Urodził się jako Austriak, następnie stał się Włochem, później Jugosłowianinem, a w 1991 roku otrzymał obywatelstwo Słowenii. „Nie jest to [jednak] ostatnia istotna zmiana, jakiej przyjdzie mu doświadczać w swoim długim życiu, ponieważ dziennikarze odwiedzili go aby spytać co sądzi o wstąpieniu Słowenii do Unii Europejskiej.”[8] Autorka w niezwykle atrakcyjny sposób przytacza tę historię konkludując, że bez względu na to gdzie znajduje się centrum polityczne, życie przeżywa się na poziomie lokalnym, a fakt za czyjej administracji akurat się żyje, nie ma aż takiego znaczenia. W książce kategorię fizycznej przestrzeni, jako punktu odniesienia, wyraźnie podkreślają także botaniczne metafory „niemieckiego ogrodu na czeskiej ziemi” Bogumiła Hrabala. Jedna z nich dotyczy mniejszości niemieckiej, która niczym rośliny w opuszczonym ogrodzie „zlała się z glebą i językiem”, pozostawiając po sobie jedynie ślad w postaci obco brzmiących nazwisk. Druga to obraz opuszczonego przez wypędzonych sadu owocowego, „gałęzi uginających się pod ciężarem jabłek pośrodku fabrycznego dziedzińca, otoczonych odpadami i beczkami piętrzącymi się na trawie ”[9].

Skrót myślowy „za Europy…” używany przez pana Alojza (dziś obywatela Unii Europejskiej) w odniesieniu do epoki Austro-Węgier, doskonale oddaje charakter złożoności terminu „geografia wyobrażona”. Gdzieś na drugim biegunie tego, co wyobrażone, znajdują się współczesne państwa, jasno wyznaczone granice, społeczeństwa industrialne zorientowane na wzrost ekonomiczny i - w tym celu - doskonale skomunikowane wewnętrznie, propagujące jednorodne postawy, akceptujące jednolite tradycje i jedną wersję historii. Łatwiej bowiem, jak podkreśla Škrabec, wymazać pewne fakty z historii narodu, niż z historii przestrzeni. Peter Handke, dorastający po II wojnie światowej w Karyntii, na granicy Austrii i Słowenii, w roku 1987 uznał, że Jugosławia powinna zostać w kształcie niezmienionym, że aby zachować swoją „pierwotną czystość”, niehistoryczne narody, takie jak Słoweńcy, powinny pozostać w poddaństwie, nie dążąc do ustanowienia własnej państwowości[10].

Dla Handkego Europa Środkowa jest głównie terminem meteorologicznym. Nie zmienia to faktu, że wizerunek tej części kontynentu, wyłaniający się z książki Škrabec po przekopaniu się przez wszystkie warstwy archeologiczne, jest niezwykle złożony. To obraz miejsca, w którym żywioł germański zderza się ze słowiańskim, to Mitteleuropa, z głównymi graczami w postaci Niemiec i monarchii Habsburskiej, to kordon sanitarny odgradzający Europę Zachodnią od ZSRR i utrudniający zbliżenie się islamu do tej „właściwej” części Europy. To także państwa postsocjalistyczne graniczące z Zachodem, których starania o wejście do Unii pozytywnie przyczyniły się do procesu transformacji. Dziś można by było także dodać, że to pas krajów pomiędzy Bałtykiem i Adriatykiem, połączonych środkowoeuropejskim korytarzem transportowym.

Większy problem napotykamy próbując ująć Europę Środkową w perspektywie kulturowej, pomimo iż, jak przypomina autorka, „na fundamencie kultury Europejczycy wznieśli swoją tożsamość”[11]. Czesław Miłosz łacińską maksymą ubi leones określał braki z wiedzy o kulturze na temat tej części Europy, a Milan Kundera stał na stanowisku, że trudność zdefiniowania określonego zjawiska nie jest w żadnej mierze dowodem na to, że ono nie istnieje[12]. I choć dziś kultura „zrzeka się swojej władzy”, „odstępuje palmę pierwszeństwa innym wartościom: technice i rynkowi, środkom komunikacji i polityce”[13], Europa Środkowa - mimo iż ekonomicznie ciągle „aspirująca” - fizycznie i kulturowo istnieje. Jest ramą umożliwiającą przyjęcie różnych perspektyw postrzegania tożsamości miejsca, wskazującą na współistnienie wielu kultur. Jest wspólnotą wyobrażoną.

Budowanie narracji o Europie Środkowej w sposób, w jaki robi to Škrabec, jest jak znojne przedzieranie się przez gęstwinę materii, do tego zmuszające śmiałka do utwardzania pod własnymi stopami kolejnych fragmentów drogi. Nie jest to perspektywa kulturoznawcy, historyka, politologia, socjologa, ani nawet geografa, ale badacza literatury. Fakt ten, który początkowo może powodować interpretacyjny ambaras, ostatecznie okazuje się stanowić o atrakcyjności publikacji. Dlaczego bowiem badaniem obszaru kulturowego nie mogłaby zajmować się dziedzina, której domeną jest język- nośnik kultury? Dzięki sięgnięciu do literatury Europa Środkowa nabiera w tej pracy głębi wielowymiarowej Biblioteki Babel, „kwadrat staje się sześcianem”[14]. To przy okazji dowód na to, że ilość perspektyw, w których można spojrzeć na zagadnienie tak złożone, jeśli jest ograniczona, to tylko przez nas samych.

Maksyma „misją pisarza jest stawić czoło chaosowi”[15] może nam w jakimś stopniu wyjaśnić skąd bierze się potrzeba refleksji nad relacją przestrzeni i języka i zrozumieć twórców, „których barki muszą unieść stawiane ze słów zamki z piasku”[16], jak sama autorka określa pisanie o wyobrażonej Europie Środkowej. Jej bogato ilustrowane językowe metafory zaczerpnięte z literatury słoweńskiej, bałkańskiej i środkowoeuropejskiej, przybierają wręcz formę obrazów. Przywołuje postaci ze świata kultury, nauki i polityki, przy okazji zbierając na stronach książki całe bogactwo kulturowe tej części Europy i podając je czytelnikowi na tacy.

Celem forsownej wędrówki Škrabec i innych, którzy debatują nad takimi tematami jak definicja Europy Środkowej jest pragnienie zmiany porządku świata, zburzenie wyobrażonego muru dzielącego Europę. Przyświeca im założenie, że aby zbudować partnerskie relacje z innymi, trzeba najpierw uporządkować własne sprawy. Jak zauważa Danilo Kiš, słoweński (znowu!) pisarz, pragniemy być zaadoptowani przez Europę, ale z uporem odmawiamy poznania swoich języków, kultury i literatury[17]. Z perspektywy tych „upartych”, dysputa na temat Europy Środkowej to strata czasu i należy raczej dołączyć do (nie)równego, unijnego szeregu, nie oglądając się w przeszłość. Być może rzeczywiście w sensie kulturowym Europa Środkowa zanika. Jeśli jednak to prawda, tym większa jest potrzeba takiej debaty, bo dotyczy ona dziedzictwa regionu i tym większą wartość mają publikacje takie jak „Geografia wyobrażona…”. Autorka słusznie zauważa, że żeby umieścić na mapie nieznanej przestrzeni adnotację ubi leones, potrzeba uczciwości, która obca jest ideologiom. Jeśli naszej białej plamy nie zapełnimy sami, bez wątpienia ktoś zrobi to za nas.

Bierność jest cechą podmiotu lub wspólnoty niezdolnej do stworzenia świadomości samej siebie i wyartykułowania strachu.[18] Umiejętność tworzenia reprezentacji mentalnych otaczającego nas świata pozwala na jego uporządkowanie, usystematyzowanie, nadanie mu formy i ram, i to właśnie zadanie geografii. Simona Škrabec podkreśla, że jej książka nie jest promocją terminu Europa Środkowa. Jest zachętą do poszerzenia spojrzenia na historię ponad granicami narodowymi i do akceptacji faktu, że w przestrzeni tak zróżnicowanej, konflikty i wielość interpretacji są nieuniknione. Książka Škrabec jest zachętą do zapełniania białych plam.

Simona Škrabec, Geografia wyobrażona. Koncepcja Europy Środkowej w XX wieku, przeł. Rozalya Sasor, Kraków: Międzynarodowe Centrum Kultury 2014.

[1]S. Škrabec, Geografia wyobrażona. Koncepcja Europy Środkowej w XX wieku, przeł. R. Sasor, Kraków: Międzynarodowe Centrum Kultury 2013, s. 45.

[2] Tamże, s. 69.

[3] Tamże, s. 259.

[4] Tamże, s. 33.

[5] Tamże, s. 157.

[6] Tamże.

[7] Tamże, s. 29.

[8] Tamże, s. 58.

[9] Tamże, s. 28- 29.

[10] Tamże, s. 246.

[11] Tamże, s. 117.

[12] Tamże, s. 116.

[13] Tamże, s. 117.

[14] Tamże, s. 254.

[15] Tamże, s. 144.

[16] Tamże, s. 10.

[17] Tamże, s. 252.

[18] Tamże, s. 263.