szukasz nr archiwalnych?  


nowe teksty:


Beata Maciejewska
Raport o cenzurze

Ewa Mikina
Felieton o niszczonych

Eulalia Domanowska
Demokratyczne skandale

Marek Wołodźko
Cenzura i tabu

Tadeusz Bodio
Polityka jako sztuka bycia wybranym

nie przegap nr30/04
o Warszawie!



Slavoj Zizek Dlaczego tak uwielbiamy nienawidzić Haidera?
["Magazyn Sztuki" nr 24/00]

Od: nettime's_slovene_detranslator <nettime@bbs.thing.net>
Do: nettime-l@bbs.thing.net <nettime-l@bbs.thing.net>
Temat: <nettime> Zizek on Haider [in english]
Data: 10 lutego 2000 21:36
Tłumaczenie Ewa Mikina

Perspektywa wejścia Haiderowskich Freidemokraten do rządu wzbudziła na Zachodzie przerażenie pośród "legitymizowanych demokracji" wszelkich odcieni: od socjaldemokratycznej lewicy po chrześcijańskich konserwatystów, od Chiraca po Clintona, nie wspominając już o Izraelu. Wszyscy wyrażali "obawy" i deklarowali bodaj symboliczne gesty dyplomatycznej kwarantanny wobec Austrii, dopóki choroba nie minie albo okaże się niegroźna.

Dla niektórych komentatorów jest to dowód, że w Europie nadal istnieje demokratyczny, antyfaszystowski konsens - ale czy sprawa jest rzeczywiście tak jednoznaczna? Musimy pamiętać owo dobrze maskowane, a przecież wyraźnie słyszalne westchnienie ulgi pośród dominujących demokracji, kiedy dziesięć lat temu, w Europie zaczęły dochodzić do głosu prawicowe partie populistyczne. Łatwo zrozumieć skąd ta ulga: wreszcie wróg, którego wszyscy razem możemy nienawidzić, którego możemy poświęcić - ekskomunikować - by pokazać nasz demokratyczny konsens! Tym bardziej konieczny w obliczu pojawienia się tego, co określa się zwykle mianem "konsensu postpolitycznego".

System dwupartyjny, dominująca forma w naszej postpolitycznej dobie, jest złudzeniem wyboru tam, gdzie nie ma żadnego. Obie strony konwergują w swojej polityce gospodarczej; dość przypomnieć ostatnie decyzje Clintona i Blaira, dotyczące "twardej polityki fiskalnej", jako kluczowego zjawiska dla współczesnej lewicy: twarda polityka fiskalna zapewnia wzrost gospodarczy, a wzrost pozwala na prowadzenie aktywnej polityki socjalnej, na zabezpieczenia socjalne, fundusze na oświatę i ochronę zdrowia. Różnice między dwoma partiami sprowadzają się ostatecznie do odmiennych zapatrywań na kwestie kulturowe: wielokulturowość, "otwarcie", etc., przeciwko tradycyjnym "wartościom rodzinnym". Charakterystyczne, że to prawica usiłuje mobilizować resztki klasy robotniczej w społeczeństwach zachodnich, podczas gdy wielokulturowa tolerancja staje się mottem nowych uprzywilejowanych "klas symbolicznych" (dziennikarze, akademicy, menadżerowie...). Wybór polityczny - SDP albu CDU w Niemczech, Demokraci i Republikanie... - żywcem przypomina sytuację w amerykańskiej kafeterii, gdzie nieodmiennie mamy do dyspozycji dwa rodzaje słodziku: Nutra-Sweet Equal oraz High&Low, małe niebieskie albo czerwone opakowanie. Każdy ma w ich kwestii jakieś preferencje (nie używaj czerwonych, zawierają substancje rakotwórcze - albo na odwrót); uparte trwanie przy nich jest śmieszne, gdyż podkreśla tylko absolutną bezsensowność alternatywy.

Czy to samo nie dotyczy wieczornych talk-show, gdzie "wolność wyboru" ogranicza się do decyzji czy obejrzeć Jay'a Leno czy Davida Lettermana? Albo do zimnych napojów: Cola czy Pepsi? Doskonale wiadomo, że przycisk "Zamykanie drzwi" jest bezużytecznym placebo, umieszczonym po to, by dać człowiekowi wrażenie, że ma coś do powiedzenia, tymczasem guzik nic nie zmienia, nie przyspiesza ani o sekundę zamykania drzwi. To skrajny przykład fałszywej partycypacji, dobra metafora partycypacji jednostki w "ponowoczesnym" procesie politycznym.

Wróćmy do Haidera: interesujące, że jedyna siła polityczna, która RZECZYWI|CIE i ciągle wywołuje silną reakcję, antagonizując Nas przeciwko Nim, to populistyczna Prawica - Haider w Austrii, le Pen we Francji, Republikanie w Niemczech, Buchanan w US. Dlatego też odgrywa ona kluczową rolę w legitymizacji nowej hegemonii liberalno-demokratycznej. To negatywny wspólny mianownik całej formacji centrowej, lewicowo-demokratycznej: wykluczeni, którzy poprzez swoje wykluczenie (nieakceptowalność w roli partii formującej rząd) dostarczają negatywnej legitymacji liberalnej hegemonii, stanowią dowód jej "demokratycznej" postawy. Ich obecność przesuwa punkt ciężkości z PRAWDZIWYCH problemów politycznych (które tkwią oczywiście w niedopuszczaniu do głosu jakiejkolwiek radykalnie lewicowej opcji) na "solidarność" całego bloku "demokratycznego" wobec zagrożenia rasistowskim neonazizmem itd.

To w nim tkwi ostateczny dowód liberalno-demokratycznej hegemonii dzisiejszej sceny ideologiczno-politycznej, hegemonii, która została osiągnięta razem z pojawieniem się "trzeciej drogi" - socjaldemokratycznej. "Trzecia droga", mówiąc dokładnie, to socjaldemokracja pod hegemonią liberalno-demokratycznego kapitalizmu, czyli całkowicie wyzuta z elementu wywrotowego, wykluczająca jakiekolwiek odniesienia do antykapitalimu i walki klasowej.

Kluczowe znaczenie ma fakt, że nowa, populistyczna prawica to jedyna dziś "poważna" siła polityczna, która używa retoryki antykapitalistycznej, acz przybranej w nacjonalistyczno-rasistowsko-religijne slogany (wielonarodowe korporacje "zdradzają" człowieka poczciwego, pracujący lud naszego kraju). Kilka lat temu na kongresie Frontu Narodowego, le Pen zaprosił na podium Algierczyka, Afrykańczyka i Żyda, uściskał ich po kolei i oznajmił zebranym: "Oni są takimi samymi Francuzami, jak ja. To przedstawiciele wielkiego kapitału wielonarodowego, którzy ignorują swoje powinności wobec Francji, stanowią prawdziwe niebezpieczeństwo dla naszej tożsamości!" Wypowiedź pełna hipokryzji, ale dobrze ukazuje, w jaki sposób populistyczna prawica zawłaszcza tereny opuszczone przez formacje lewicowe.

Liberalno-demokratyczna Neue Mitte gra w podwójną grę: wskazuje na prawicowych populistów, jako na naszego prawdziwego, wspólnego wroga. Skutecznie manipulując owym straszakiem, hegemonizuje obszar "demokratyczny", określa jego obszar i tym samym przywołuje do porządku swojego prawdziwego przeciwnika, radykalną lewicę. Gdy dochodzi do takich przypadków, jak udział partii Haidera w rządzie, (a przypomnijmy, że miał on swój precedens, kiedy neofaszystowska Alleanza Nazionale Fini'ego kilka lat temu weszła do rządu Berlusconiego!), przesłanie die neue Mitte wraca do niej w odwróconej - prawdziwej formie. Udział skrajnej prawicy w rządzie to cena, którą lewica płaci za odejście od politycznego radykalizmu i zaakceptowanie kapitalizmu rynkowego jako "jedynego wyjścia".

 

 

archiwum_index