szukasz nr archiwalnych?  


nowe teksty:


Beata Maciejewska
Raport o cenzurze

Ewa Mikina
Felieton o niszczonych

Eulalia Domanowska
Demokratyczne skandale

Marek Wołodźko
Cenzura i tabu

Tadeusz Bodio
Polityka jako sztuka bycia wybranym

nie przegap nr30/04
o Warszawie!



O kompleksie militarno-rozrywkowym
- z Bruce'em Sterlingiem rozmawia Krystian Woznicki

O kompleksie militarno-rozrywkowym

W swojej najnowszej powieści Zeitgeist (2000), której akcja dzieje się w Stambule, Bruce Sterling kreśli ponury scenariusz: świat podbija girls' band G7 (nazwa nawiązuje do określenia klubu najbogatszych państw świata, do którego dołączyła ostatnio Rosja, a więc jest to już klub G8 - red.). Dziewczyny grają tandetny samplowany pop i uprawiają handel na wielką skalę. Na tle tej pop geopolityki wiele się mówi o tak zwanej "wojnie o duszę stulecia", wojnie kulturowej, która będzie się toczyć "w domach, w głowach i w sercach fundamentalistów", kiedy już infrastruktura dystrybucyjna regionu znajdzie się w rękach menadżerów G7.

"Możesz być, oczywiście, żołnierzem, ale też znakomitym showmanem" - mówi antybohater powieści Leggy Starlitz. Brzmi znajomo? Przeczucie tego, o czym dyskutują między sobą bohaterowie Zeitgeistu, i co określają mianem kompleksu militarno-rozrywkowego, odnajdujemy w takich współczesnych zjawiskach, jak "dyplomacja jako marketing" (obecny podsekretarz stanu d.s. dyplomacji publicznej, były szef Ogilvy & Mather, usiłuje zmienić "markę" USA, by ułatwić sprzedaż demokracji w wrogim świecie arabskim), "dziennikarstwo wojenne i reality-soap opera" (stacje takie jak ABC nadają realizowane w formie sitkomów, nagrywane bezpośrednio na froncie historie żołnierzy w Afganistanie, na Filipinach i w innych regionach świata), wreszcie "imperializm jako rozrywka" (agencje konsultingowe, jak choćby Pearlfisher doradzają swoim klientom: Virigin, F1 czy MGM, by przejmowali całe wyspy i tworzyli swoiste przestrzenie rodem z Virgin Territory, wojenne parki tematyczne tylko dla dorosłych).

Komentując sytuację po 11 września, Sterling kreślił na użytek naukowców, dziennikarzy od pop-nauki i inżynierów, pojawiających się na stronie internetowej fundacji EDGE Johna Brockmana, apokaliptyczne choreografie rozmaitych kombatów: Wojna w Zatoce III i Zimna Wojna II. "O takich właśnie rzeczach - wyjaśnia - my, 'wirtualna inteligencja', lubimy dyskutować, kiedy zwykli ludzie nie patrzą".

Krystian Woznicki: Co pozostaje pisarzom S-F po 11 września?

Bruce Sterling: Po Hiroszimie nie zabrakło im tematów. Dlaczego 9/11 miałby ich przystopować? Wiem, 11/9 miał ogromną prasę, ale to tylko kilka budynków i samolot; w niczym nie przypomina D-Day czy zdobycia Berlina.

Krystian Woznicki: Czy rzeczywiście to tylko dwa wieżowce i kilka sąsiednich budynków? Świat pogrążył się w wojnie światowej nowego typu.

Bruce Sterling: Rzeczywiście mamy do czynienia "z wojną światową nowego typu", ale jakiego? Weterani I czy II światówki pokiwaliby głowami. Co to za "wojna", gdzie ginie po kilku, kilkunastu, kilkuset ludzi zamiast milionów? Może jeszcze doczekamy się poważnej strzelanki, może miejskiego genocydu dokonanego przy użyciu pokątnej broni nuklearnej.

Krystian Woznicki: A co z określeniem "September 11th is now!" albo przekonaniem Pentagonu, że wszystko, co się obecnie dzieje, jest usprawiedliwione przez 9/11?

Bruce Sterling: Byłem w Pentagonie i nie miałem wrażenia, żeby panowały tam jednoznaczne odczucia. Pentagon nie jest monolitem, to różne służby militarne, to powiązania z przemysłem, kłótnie o taktyki działania i sposoby finansowania zamówień. Dla nich to niespokojny, gorączkowy, niepewny czas. Ktoś uderzył w Pentagon, teraz w pośpiechu likwidują zniszczenia. Ich koledzy zginęli albo zostali ranni z winy bin Ladena. Usiłują go odnaleźć, zabić jego i jego kult. Uważają, że mają do tego prawo, to oczywiste. Na razie odnieśli mieszany sukces. Muszą teraz szybko zrewidować bliskie sercu doktryny. Nic tak nie mobilizuje wojskowego umysłu, jak strzały. Jeśli bin Laden zostanie publicznie zabity, amerykańscy wojskowi nie będą wiedzieli czym się zająć.

Krystian Woznicki: W ostatnim tekście opublikowanym w Wired (kwiecień 2002) masz gotową odpowiedź: Astrocop, czyli oparta na technologii kosmicznej amerykańska dominacja nad światem, w którym pokój sprzedawany jest jako wojna. Mógłbyś wytłumaczyć to przesunięcie retoryczne? W jaki sposób objawia się "pokój jako wojna"?

Bruce Sterling: Cóż, człowiek jest istotą agresywną, zadziorną, idzie na wojnę z pierwszego lepszego powodu. Ale dzisiaj klasyczna wojna terytorialna ani nie odniosłaby skutku, ani nie jest już technicznie możliwa. Nie ma frontów, sztaby dowodzące można w jednej chwili obrócić w perzynę, sparaliżować dostawy. Dodajmy jeszcze międzynarodowe koalicje potępiające inwazje.

Wojna, jaką znał Napoleon, nie jest już po prostu możliwa. Wydaje się jednak mało prawdopodobne byśmy zaakceptowali "pokój światowy", który de facto mamy. Dlatego incydenty, które dla królowej Wiktorii byłyby zamieszkami, buntami, niepokojami, będziemy nazywać "wojną". Podobnie jak ataki biologiczne i pokątne eksplozje nuklearne, dotąd uważane za niewyobrażalne akty chorego umysłu. Jeśli do nich dojdzie, także je nazwiemy "wojną". Ale nie będzie to wojna konwencjonalna.

Krystian Woznicki: To ciekawe w jaki sposób mieszasz dziennikarstwo ("Peace is War") z fantastyką naukową (Star Tech). Do czego zmierzasz? Czy chodzi ci o zatarcie granic między obydwoma gatunkami czy o poszerzenie naszego rozumienia każdego z nich?

Bruce Sterling: Lubię kiedy mi płacą, gdy zbieram materiały do kolejnych książek, dlatego chętnie piszę artykuły, w których te materiały wykorzystuję. Gatunki niewiele mnie obchodzą, nie odczuwam potrzeby "zacierania granic" między nimi. Prawdziwym wyzwaniem może być dopiero granica między tekstem "zwykłym" i internetowym. [Ten ostatni] skierowany jest do nielicznej, w każdym razie nieprzewidywalnej grupy czytelników, ale lubię myśleć, że w Internecie pojawiają się moje najlepsze rzeczy, przynajmniej najbardziej charakterystyczne.

Krystian Woznicki: Wydaje się, że nie tylko piszesz o kompleksie militarno-rozrywkowym, ale też do niego należysz. Jak zdefiniowałbyś swoją pozycję pisarza "pasożytującego", jak określiliby to prawdopodobnie Japończycy?

Bruce Sterling: Tak, bawię ludzi w kompleksie militarno-rozrywkowym. Jestem jednym z ważniejszych instrumentów amerykańskiego imperializmu kulturowego - US Information Agency wysłała mnie nawet do Włoch. Pisałem o glinach, o żołnierzach, znam nawet prawdziwych agentów FBI i CIA. I nie określiłbym mojej "pozycji" jako "pasożytniczej". To raczej doświadczenia "budujące". Nie zadowalam się pisaniem z krytycznego dystansu. Ja żyję w tym świecie.

Krystian Woznicki: Na czym polegała misja włoska?

Bruce Sterling: Och, to było tak dawno temu… W zeszłym tygodniu uczestniczyłem w spotkaniu aktywistów Linuxa organizowanym na jednym z włoskich uniwersytetów i sponsorowanym przez jakiś klub tańca prowadzony przez jakąś anarchizującą divę… Byli tam komuniści, feministki, hakerzy, media, profesorowie literatury latynoamerykańskiej, osobowości radiowe, ponurzy zakolczykowani faceci, którzy nienawidzą Berlusconiego… Jedzenie było wspaniałe. Wszyscy ostro piliśmy. Miejscowy klub piłkarski wygrał mecz, ludzie oszaleli, wyszli na ulice… Od wieków tak dobrze się nie bawiłem. Chyba od 11 września. Czułem się tak szczęśliwy, jakbym nagle zobaczył słońce wychodzące zza chmur. Kocham Włochy.

Krystian Woznicki: Porozmawiajmy o twoich czytelnikach: hakerzy, digerati, filozofowie mediów, etc. Oczywiście małolaty, studenci w T-shirtach Anthraxa, funki ze scenariuszami "od zajebania". Prawdopodobnie nie mają żadnego krytycznego dystansu wobec tego, co nazywasz kompleksem militarno-rozrywkowym. Oni się tym karmią, tym żyją, tym dźwięczy im świat. Pochłaniają takie książki jak Zeitgeist, oglądają Strange Days, grają w Counterstrike.

Bruce Sterling: Ej, też byłem kiedyś studentem w punkowym T-shircie i łykałem te same scenariusze. W ten sposób stałem się docenianą postacią ze świata kultury. Młodzi ludzie może nie są zorientowani w świecie, ale też nie czują balastu martwych idei. Myślą naprawdę szybko. Mają jeszcze mnóstwo czasu, żeby nabrać "krytyczno/intelektualnego dystansu", co nie znaczy, że będą mieli ochotę.

Krystian Woznicki: Co sądzisz o modelu konsumpcyjnym w kompleksie militarno-rozrywkowym?

Bruce Sterling: Kryzys własności intelektualnej i brak praktycznych środków dla konsumpcji kultury sprawiły, że skończył się boom internetowy. AOL Time Warner straciło 54 miliardy dolarów w ciągu jednego kwartału. To wielka, paskudna, śmierdząca gra, w której stawki są potwornie wysokie, ale nie ma w niej bohaterów. Nawet najbystrzejsi popełniają najgorsze, najbardziej idiotyczne błędy. Obserwowałem przez lata jak narasta ta lawina i muszę powiedzieć, że sytuacja nigdy nie wydawała mi się bardziej paskudna niż w tej chwili. Obrzydliwa.

Krystian Woznicki: Raport o luksusie opracowywany przez Pearlfisher na krótko przed i po 9/11 na zamówienie największych marek, którym miał wskazywać sposoby działania w okresie globalnej recesji, mówi o jednej, homogenicznej grupie konsumentów i demokratyzacji luksusu.

Bruce Sterling: Dla mnie jest to raczej symptom wzrastającego zróżnicowania klasowego i ekonomicznego. Choć superbogaci karmią swoje konie wyścigowe różami, poją szampanem, to nie jest jeszcze apokalipsa. O apokalipsie będziemy mówić, kiedy miejsce dzisiejszych biednych zamachowców samobójców, którzy zabijają ludzi z klasy średniej, zajmą ci ostatni i zaczną wysadzać się w powietrze, by zabijać bogatych. Coś tu jest na rzeczy, skoro coraz częściej mówi się w Stanach o samobójczych zamachach bombowych w miejscu pracy.

Krystian Woznicki: We wspomnianym już "raporcie o luksusie" Pearlfishera pisze się o nowych produktach, wśród nich "Virgin Territory" - parku tematycznym gier wojennych i sportów ekstremalnych - który przypomina rzeczywistość z twoich książek.

Bruce Sterling: Ja w powieści o parkach rozrywki wysłałbym poszukiwaczy przygód w rejony klęsk środowiskowych. Jeśli Wielka Rafa umrze, a jest to bardzo możliwe, co zrobimy z jej pozostałościami? Czarnobylskie "pustkowie", znikające lodowce, drzewa rosnące na dachach opuszczonych wieżowców w Detroit - w Viridian poświęcamy tym sprawom wiele czasu i energii.

Krystian Woznicki: Przychodzi na myśl "zazielenienie się amerykańskich wojskowych" w latach 90., kiedy to większość służących w armii właściwie straciła pracę i zajęła się problemami środowiska, podejmując choćby takie misje jak Endangered Species. Jest w tym pewna ironia, że przerobiono wówczas aparat obserwacji militarnej na system wczesnego ostrzegania dla potrzeb ekologicznych. Dostrzegasz tu pewną konwergencję: z jednej strony kompleks militarno-rozrywkowy, z drugiej twój Viridian zaangażowany w ochronę środowiska?

Bruce Sterling: Jeśli zawodzą politycy i biznes, zwracamy się oczywiście do wojskowych. W krajach rozwijających się pomoc wojska przy usuwaniu skutków klęsk środowiskowych jest czymś normalnym. Jeśli problem jest naprawdę poważny, zaczyna zagrażać bezpieczeństwu narodowemu, wtedy wkracza Gwardia Narodowa. Jeśli zdarzają się sytuacje, w których Gwardia nie ma chwili wytchnienia, bo pogoda na to nie pozwala, my ,Wirydianie, nazywamy to "Khaki Green". Niezbyt miły obraz. Widziałem kiedyś 82nd Airborne podczas akcji ratowniczej po przejściu huraganu Andrew: usuwali zniszczenia, nieśli pomoc psychologiczną. Szanuję ich poświęcenie, ludzie naprawdę na nich czekali.

Krystian Woznicki: Co było punktem wyjścia dla Zeitgeistu?

Bruce Sterling: Jak pewnie wiesz, Zeitgeist należy do cyklu powieści, w których pojawia się ikoniczna figura obracająca się w dziwnych, ale dających do myślenia zakamarkach współczesnego społeczeństwa. To zasadniczy punkt wyjścia: na co interesującego natrafi tym razem Leggy Starlitz? Jestem pewien, że w tej chwili jest w Dubaju. Wysłać go do Afganistanu czy na Zachodni Brzeg byłoby zbyt tanie. Liban, za proste. Bombaj, zbyt nasycony samym sobą. Dubaj jest w sam raz. Nie za gorąco, nie za zimno, wystarczająco blisko gorącego kontekstu geopolitycznego, żeby ogrzać swoje chciwe łapy.

Krystian Woznicki: Jest jakaś szansa na militarno-rozrywkową awanturę we współczesnym Dubaju?

Bruce Sterling: Tak. Dubaj to główny teren, gdzie ludzie z Al Kaidy i ich sprzymierzeńcy w Indiach piorą brudne pieniądze stosując hawalę. Dubaj kwitnie. Szczególnie interesują mnie powiązania Dubaju z podziemiem kryminalnym w Bombaju. Większość rwących się do walki grawituje ku przestępczości zorganizowanej, bo łatwiej jest kupić ludzi i broń mając pieniądze niż odwrotnie. Ciekawie będzie obserwować zachowania rynku heroiny w najbliższych, powiedzmy, dwóch latach. Jednego można być pewnym, afgańscy chłopi, którzy uprawiają mak, nie wzbogacą się. Pieniądze trafią do takich właśnie miejsc jak Dubaj.

Krystian Woznicki: Dubaj stał się "portalem" Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Weźmy projekt Dubai Media City, który realizowany na styku Bliskiego Wschodu, Afryki i południowej Azji lokalizuje się, jak to określono, na "osi regionu". "Dubajska technologia, e-handel i władze Wolnej Strefy Medialnej zapewniają infrastrukturę i przestrzeń dla przedsięwzięć medialnych, które stąd mogłyby działać w skali globalnej. Dzisiejsze Dubai Media City to miejsce gdzie spotyka się wszelkiego rodzaju biznes medialny: stacje nadawcze, wydawnictwa, reklama, public relations, research, muzyka i postprodukcja".

Bruce Sterling: Cieszę się, że to mówisz. Potwierdzasz moje intuicje co do Dubaju. Może powinienem się tam wybrać. Ale jeśli, to nieprędko. Mam już wypełniony kalendarz na ten sezon.

Krystian Woznicki: Starlitz brudził sobie ręce na czarnym rynku w Azerbejdżanie (Hollywood Kremlin", 1990), pomagał radykalnej feministce, która była aktywistką pro choice i phreakiem, przemycać francuską pigułkę aborcyjną, w czym udział miała japońska kapela rockowa dziewczyn (Are You For 86?, 1992), próbował uruchomić pierwszą internetową pralnię brudnych pieniędzy, snując jednocześnie plany rewolucyjne na Wyspach Alandzkich (The Littlest Jackal, 1996). Co będzie robił w Dubaju?

Bruce Sterling: Oczywiście nadawał, wydawał, reklamował, dbał o public relations i research, będzie zajmował się muzyką i postprodukcją. Tak w każdym razie będzie utrzymywał.

Krystian Woznicki: Czy i w Dubaju będzie menadżerem G7?

Bruce Sterling: Nie, nie, nigdy nie powtórzyłby samego siebie w tak banalny sposób. Jestem pewien, że wda się w zupełnie nową awanturę. Jak baazee.com, na przykład, gdzie można kupić jeszcze ciepłe kostiumy hollywoodzkich aktorek. W baazee to jest świetne, że zajmuje się globalnym e-handlem: sprzedaje bogatym fanom w Europie i Stanach materialne skrawki sławy wprost z planu zdjęciowego i inkasuje zapłatę w twardej walucie. System dystrybucyjny Hollywood jest tak skorumpowany, że filmy prawie nie przynoszą zysków. Sprzedają więc pantofle, które nosiła przed chwilą aktorka. Jeśli poszliby o krok dalej, mogliby sprzedawać aktorki. Niedługo ma przyjechać do Dallas grupa aktorek z Hollywood. Wiele bym dał, żeby je zobaczyć, ale, niestety, mam już wypełniony kalendarz.

Tłumaczenie Ewa Mikina

 

 

archiwum_index