szukasz nr archiwalnych?  


nowe teksty:


Beata Maciejewska
Raport o cenzurze

Ewa Mikina
Felieton o niszczonych

Eulalia Domanowska
Demokratyczne skandale

Marek Wołodźko
Cenzura i tabu

Tadeusz Bodio
Polityka jako sztuka bycia wybranym

nie przegap nr30/04
o Warszawie!



McKenzie Wark Dlaczego wszyscy kochamy Zizka?
["Magazyn Sztuki" nr 24/00]

Od: McKenzie Wark <mw35@is6.nyu.edu>
Do: nettime-l@bbs.thing.net <nettime-l@bbs.thing.net>
Temat: <nettime> Dlaczego wszyscy kochamy Zizka?
Data: 11 lutego 2000 20:50
Tłumaczenie Ewa Mikina

 

Co byśmy poczęli bez Slavoja Zizka? Jak też poradziliby sobie uprawiający lewicową retorykę intelektualiści bez jego talentów? Cóż, musielibyśmy naprawdę zacząć studiować politykę, zająć się nudnymi detalami administrowania oświatą, zasadami wprowadzania osłon socjalnych albo systemem podatkowym, innymi szczegółowymi, kłopotliwymi kwestiami, które odróżniają politykę demokratyczną od liberalnej czy konserwatywnej.
Zizek powiada: "skrajna prawica ma prawo do prymitywnego sprzeciwu wobec technik uprawiania polityki, ma prawo upraszczać albo pomijać drobiazgi dotyczące sprawiedliwości. Skrajna lewica i skrajna prawica przejawiają podobne zniecierpliwienie wobec kwestii alokowania potrzebnych funduszy. Gdzie te stare dobre czasy, kiedy żyło się na kredyt! Kiedy problemy braków w budżecie państwowym rozwiązywało się przez zaciąganie kolejnych pożyczek... Nikt się nie przejmował negatywnymi skutkami, jakie może to wywrzeć na całej gospodarce i polityce finsowej (oryginalna pisownia - przyp. tłumacza). Po co się męczyć?"
Po co się dowiadywać, jak naprawdę funkcjonuje ekonomia polityczna, po co zaznajamiać z praktyką rzemiosła państwowego?
Jedynym zjawiskiem "postpolitycznym" dzisiaj jest pseudolewicowość zaprezentowana przez Zizka w tekście na temat polityki austriackiej. Jak zgrabnie autor mówi o populizmie: z jego odrzuceniem polityki, z jego dążeniem do zastąpienia technik polityki fantazjami ideologii.
Fatalna pokusa "lewicy" - chwila, kiedy przestaje być w ogóle "lewicą" i staje się retorycznym wariantem prawicy. To nie populistyczna prawica zachowuje się jak lewica w swojej opozycyjności. Wręcz odwrotnie. Tak naprawdę "lewica" jest częścią prawicy. Lewicowy konserwatyzm objawia się tęsknotą za dobrymi dawnymi czasami, kiedy zdawały się rządzić retoryka i ideologia, a nie wiedza dotycząca problemów sprawiedliwości.
Na hasła populistyczne podatni są szczególnie robotnicy, farmerzy i właściciele małych firm, żądający przywrócenia im specjalnego statusu oraz osłon państwowych. Chcieliby czerpać korzyści z handlu międzynarodowego, pod warunkiem, że owe korzyści nie przypadną nikomu innemu poza nimi. Niech inne rynki się otworzą, ale najlepiej jeśli ich własny pozostanie zamknięty. W tym sensie odpowiedź Europy na sytuację w Austrii jest całkowicie zrozumiała: polityka Haidera może oznaczać zagrożenie dla handlu międzynarodowego i zablokowanie imigracji.
Populizm to zjawisko dla lewicowych intelektualistów newralgiczne. Lata 30. nauczyły nas, jak niebezpiecznie z nim flirtować. Ale intelektualiści też chcą zachować swoje przywileje w ramach państwa. Chcą (chcemy) czerpać korzyści z globalizacji, ale nie godzą (godzimy) się ponosić związanych z nią kosztów.
Chcemy podróżować, pracować za granicą, chcemy żeby nasze dokonania były znane w innych krajach, ale chcemy też mieć uprzywilejowaną pozycję w państwie, chcemy żeby legitymowało ono nasz autorytet (nawet jeśli jest to sprzeczność wewnętrzna).
Coraz bardziej odsunięty od prawdziwych problemów państwa, ostrożny wobec populizmu, ale podatny na jego opozycyjną retorykę, intelektualista starej daty, nie mając dla siebie nigdzie miejsca, trafia do mediów.
Tutaj stara retoryka ciągle jeszcze zachowuje swoją funkcję - zapełnia kolumny gazety, daje złudzenie debaty ideologicznej, stanowi o dramaturgii dziennikarstwa. Jaki smutny koniec dla lewicowców: wyprzedawanie starej retoryki w mediach, zapełnianie miejsca w pismach. I jaki komfort dla populistów: żadnych szczegółowych analiz politycznych, technik wprowadzania sprawiedliwości, żadnych kompromisów. Nieprawda, że demokracja zdradziła swoich zwolenników. Przeciwnie, to intelektualiści zawiedli, nie dorośli do demokracji, nie potrafią z niej korzystać.
Jakie to żałosne, że to populistyczna prawica dokonuje krytyki demokracji, kiedy ta zawodzi! Gdzie są intelektualiści odmawiający wspólnictwa we władzy, mający coś więcej do zaoferowania ponad retoryczną krytykę niedostatków demokracji?
k
______________________________________
McKenzie Wark http://www.mcs.mq.edu.au/~mwark
Guest Scholar, American Studies, New York University
"We no longer have origins we have terminals"

 

 

archiwum_index