szukasz nr archiwalnych?  


nowe teksty:


Beata Maciejewska
Raport o cenzurze

Ewa Mikina
Felieton o niszczonych

Eulalia Domanowska
Demokratyczne skandale

Marek Wołodźko
Cenzura i tabu

Tadeusz Bodio
Polityka jako sztuka bycia wybranym

nie przegap nr30/04
o Warszawie!



Noam Chomsky O ataku
[na NYC 11.09.01] ["Magazyn Sztuki" on line 2001]

 

Wtorkowe ataki to zbrodnia. Skalą nie dorównywały być może innym, myślę choćby o przeprowadzonych z rozkazu Clintona bombardowaniach, które zniszczyły połowę infrastruktury farmaceutycznej Sudanu. Ile pociągnęły za sobą ofiar nikt nie wie, ponieważ Stany zablokowały możliwość zebrania danych a ONZ też na nich specjalnie nie zależało. Nie wspomnę o jeszcze bardziej drastycznych przypadkach, można je mnożyć. Tak czy inaczej ataki były bez wątpienia straszliwą zbrodnią, a jej ofiarami stali się, jak zwykle, ludzie pracy: portierzy, sekretarki, strażacy, etc. Wkrótce może się okazać, że to miażdżący cios wymierzony w Palestyńczyków i inne biedne, opresjonowane narody. Kolejną konsekwencją ataku będzie najpewniej zaostrzenie systemów kontroli oraz bezpieczeństwa, a to pociągnie za sobą ograniczenie swobód obywatelskich i wolności.

Wtorkowe wypadki w dramatyczny sposób dowodzą jaką głupotą jest "obrona rakietowa". Od dawna było oczywiste, na co wielokrotnie zwracali uwagę analitycy od strategii, że jeśli ktoś będzie chciał dokonać w USA zniszczeń na wielką skalę, przy zastosowaniu broni masowego rażenia, nie zdecyduje się na z góry przegrany atak rakietowy. Istnieje mnóstwo prostszych sposobów, przed którymi w zasadzie nie ma jak się ochronić. Ostatnie wypadki najprawdopodobniej zostaną wykorzystane jednak dla wzmożenia nacisków, by budować kolejne systemy obrony.
Pod cienkim woalem pojęcia "obrona" kryją się plany militaryzacji przestrzeni, wystarczy dobrze przygotowana kampania, by nawet najbardziej wątpliwe argumenty trafiły do przekonania przerażonej opinii publicznej.
Krótko mówiąc, wtorkowa zbrodnia to prawdziwy dar dla ultra nacjonalistycznej prawicy, która dąży do tego, by sprawować kontrolę przy użyciu siły. Nie chodzi już nawet o działania podjęte ewentualnie przez Stany, działania, które mogą pociągnąć za sobą kolejne ataki jeśli nie gorsze konsekwencje. W każdym razie perspektywy są bardziej złowieszcze niż przed atakami.
Możemy różnie zareagować. Możemy dawać wyraz zgrozie albo próbować zrozumieć dlaczego doszło do zbrodni, a to oznacza, że musielibyśmy dokonać niejakiego wysiłku i wniknąć w sposób myślenia sprawców. Jeśli podejmiemy ten wysiłek, powinniśmy wysłuchać słów Roberta Fiska, który przez wiele lat był sprawozdawcą na Bliskim Wschodzie i jak nikt zna realia regionu. Mówiąc o "przerażającym okrucieństwie pognębionych i upokorzonych" Fisk pisze: "nie wierzmy, jak będzie się nam teraz wmawiać, że chodzi o wojnę demokracji przeciwko terrorowi. Chodzi także o amerykańskie pociski niszczące domy Palestyńczyków, o helikoptery USA, które ostrzelały libański szpital polowy w 1996 roku, o zniszczenie przez Amerykanów wioski Qana, o libańską milicję opłacaną z poparciem Stanów przez Izrael - siejącą śmierć w obozach uchodźców". O wiele innych, podobnych działań.
Możemy wybierać: albo postaramy się zrozumieć albo nie, a wtedy przyłożymy rękę do jeszcze gorszych rzeczy, które mogą się zdarzyć.

Tłumaczenie Ewa Mikina

______________________
Zamieszczony powyżej tekst On Bombing, napisany w dzień po ataku ukazał się na stronie internetowej pisma "ZNET" (http://www.zmag.org). Od wtorku 11 września ZNET zamieszcza krytyczne artykuły analizujące na ile ataki były oczywistą konsekwencją mocarstwowej, imperialnej polityki Stanów Zjednoczonych. Są też teksty analizujące media coverage, etc.

 

 

archiwum_index