wybrane z archiwum:

nr 29/04


Beata Maciejewska
Raport o cenzurze

Ewa Mikina
Felieton o niszczonych

Eulalia Domanowska
Demokratyczne skandale

Marek Wołodźko
Cenzura i tabu

 

Paul Virilio i Catherine David
Ślepe pole sztuki

 
 
 

 

 

 
 
 archiwum   Magazyn Sztuki nr 21/1999  
Transnationala/Irwin Live
Wywiad z grupą IRWIN Mary Jane Jacob

Grupa IRWIN zrealizowała ostatnio dwa projekty artystyczne, będące kontynuacją i rozwinięciem idei "Państwa w czasie". Ich efekty mogliśmy oglądać niedawno w CSW w Warszawie. Przedstawiamy refleksje grupy z podróży przez Stany Zjednoczone, która była podstawą projektu TRANSNACIONALA

M.J.J.: Jakie zagadnienia natury filozoficznej i artystycznej poruszaliście w projektach zrealizowanych w Ameryce?

IRVIN: "Transnacionala" i "Irwin Live", dwa projekty przedstawione w Atlancie to dwa różne kierunki poszukiwań. "Transnacionala" stanowi kontynuację takich przedsięwzięć, jak "Moskiewska Ambasada NSK", "Ambasada w Gandawie", "Konsulaty NSK", "Wehikuł NSK" oraz, do pewnego stopnia "Transcentrala". Wszystkie te projekty są rozwinięciem podstawowej koncepcji, jaka przyświeca naszej działalności, mianowicie pojęcia "Państwa w czasie", które jest badaniem nowych wzorców społecznych i estetycznych w aspekcie czasu i ruchu. "Transnacionala" to wydarzenie artystyczne urzeczywistnione w formie podróżny. Motyw podróży ma odniesienia zarówno historyczne, jak i mitologiczne: pielgrzymka chrześcijan, ruchy heretyków , podróże dookoła świata, zdobywanie niedostępnych szczytów, osiemnasto- i dziewiętnastowieczny mit podróżnika, migracje narodów, podróże beatników i hippisów po drodze międzystanowej nr 66, itd. Poruszenie, ruch, wędrówka, podróż, wszystko to jest wyrazem naszych wewnętrznych, indywidualnych i zbiorowych, historycznych przeobrażeń. Przebycie drogi wiąże się z faktyczną zmianą albo potrzebą zmiany istniejącego stanu rzeczy. Natomiast projekt "Irwin Live" jest próbą uchwycenia i zademonstrowania aktu naszego patrzenia na obrazy, które namalowaliśmy przed dwunastu laty. Dla osiągnięcia zamierzonego celu, odwróciliśmy pewne zwyczajowo przyjęte zasady oglądania przedmiotów w sali wystawowej. Przenieśliśmy ekspozycję ze ściany na sufit, pod którym sami się podwiesiliśmy. Publiczność patrzy na nas oglądających nasze własne obrazy z cyklu "Was ist Kunst", czyli przygląda się oglądaniu obrazów, a nie samym obrazom. Wisząc niewiele ponad metr nad głowami zwiedzających, doznaje się bardzo silnych przeżyć psychofizycznych. Ponieważ dźwięk rozchodzi się poziomo, nie słyszeliśmy żadnych głosów, mimo że ludzie rozmawiali tuż przy nas; nikogo też nie widzieliśmy, byliśmy bowiem odwróceni do zwiedzających plecami. Wszystko to wywoływało uczucie, że to my sami jesteśmy wystawiani, a jednak w jakiś sposób byliśmy niewidzialni, jakbyśmy istnieli w innym czasie, może w naszej własnej przeszłości. "Irwin Live" osadzony jest w historii sztuki, w poszukiwaniach formalnych - w jego strukturze odniesień znajduje się obiekt (obraz), osoba (wisząca, manekin, przedstawienie), przestrzeń (odwrócona o 90 stopni) i publiczność (wystawa wystawy).

M.J.J.: Co w istocie składało się na owe projekty?

IRWIN: Podstawowym komponentem projektu "Transnacionala" była podróż. Podróż, na którą z kolei składały się dyskusje, prezentacje, wydarzenia publiczne i prywatne. Całej naszej trasie towarzyszyły sprawozdania zamieszczane na stronach Internetu. Do Rotterdamu, na pokaz "Manifesta" słano listy w formie nagrań wideo. Natomiast podstawowym założeniem projektu "Irwin Live" była wystawa wystawy. M.J.J.: Co was zainspirowało do tego pomysłu?

IRWIN: "Moskiewska Ambasada NSK", czy dokładniej projekt z dziedziny APT-ART (Apartment Art), zrealizowany przed czterema laty w Moskiwe, który stosownie podkreślił ówczesne przemiany zaistniałe w Europie Wschodniej. Transformacja, jaka nastąpiła, miała charakter nie tylko polityczny, ale sięgnęła we wszystkie dziedziny życia wschodniej części Europy, w jej przeszłość i przyszłość. Zarówno NSK jak i środowiska artystyczne Moskwy stanęły przed zadaniem krytycznego podsumowania doświadczeń totalitarnej przeszłości społeczeństw, w których żyliśmy, aby tym samym przygotować się do życia w społeczeństwach, które zaczynały formować się na nowo. Projekt "Transnacionala" zakorzeniony jest w udanym przedsięwzięciu moskiewskim, jednak znacznie się od niego różni, stanowi bowiem konfrontację z Ameryką, społecznością zupełnie niepodobną do naszej. Nie zdecydowaliśmy się na powtórzenie Ambasady w Nowym Jorku czy innym wielkim amerykańskim mieście. Doświadczając Ameryki z zewnątrz, widzieliśmy w niej kraj nieustannych migracji ludności, kraj autostrad, ruchu. Uznaliśmy za konieczne znaleźć dla doświadczenia amerykańskiego jego własną formę.

M.J.J.: Do jakich faktów historycznych, kulturowych, wydarzeń z własnego życia czy może innych źródeł nawiązywaliście w swojej pracy?

IRWIN: Podróż przez Amerykę jest czymś w rodzaju współczesnego archetypu. Przywołuje samą ideę odkrycia i kolonizacji Ameryki, postępującej ze wschodu na zachód. Odniesienia historyczne i mitologiczne to wspomniane już pielgrzymki chrześcijan, herezje, chrystianizacja, wielkie migracje, okręty prowadzone przez szaleńców, itd.; są także inspiracje bardziej współczesne, zaczerpnięte z kultury masowej: filmy drogi, poezja beatników... Cywilizację amerykańską charakteryzuje nieustanny ruch, w przeciwieństwie do innych, starszych cywilizacji. Dlatego też współczesne, popularne mity stale rodzące się w kulturze amerykańskiej, mają u swego podłoża idee podróży, zdobywania, pragnienie nowych doświadczeń i nowego "nowego" świata.

M.J.J.: Jakie wrażenie wywieracie na odbiorcy i kim są odbiorcy waszych prac?

IRWIN: W przypadku projektu "Transnacionala" nie można mówić o oddziaływaniu na odbiorców na jednej tylko płaszczyźnie, lub o jednym typie publiczności. Mieliśmy do czynienia z komunikacją na wielu poziomach z wieolma różnymi odbiorcami, którzy wnosili w zaistniałą relację swoje własne treści i zainteresowania. Odległość kontekstów, z jakich się wywodzimy sprawiała, że dialog ten był często chaotyczny, jednak w pewnym fazach wykazywał dużą koncentrację i bogatą wymianę poglądów. W projekcie "Irwin Live" reakcja publiczności nieodmiennie związana jest z niezwykłością instalacji i możliwością interpretowania jej w różny sposób. Sama interpretacja zależna jest od informacji, jakich udziela się odbiorcom na temat grupy Irwin, a także od stopnia ich wiedzy na temat sztuki współczesnej.

M.J.J.: Czym charakteryzuje się "rozmowa", którą nawiązaliście? Jakie sprowokowaliście rozmowy?

IRWIN: Charakterystyczny dla rozmów w projekcie "Transnacionala" był podział na rozmowy "prywatne", toczące się w grupie, która zbudowała już współczesną skalę odniesień, i rozmowy "publiczne", w których społeczność amerykańska spotykała się z grupą artystów, o których nigdy wcześniej nie słyszała. Mieliśmy na celu nie tylko przedstawienie naszych prac, lecz raczej przedstawienie ich poprzez cały historyczny i społeczny kontekst, z którego wyrośliśmy, by następnie porównać ów kontekst z uwarunkowaniami typowymi dla Ameryki. Z reguły przedsięwzięcie to okazywało się trudne, wręcz traumatyczne. Udawało nam się tylko dlatego, że sami, jako grupa, stworzyliśmy modelową społeczność. Niezwykłym zrządzeniem, dzięki naszemu uporowi, by urzeczywistnić ten projekt, niezdolność do porozumienia się przemieniła się w rzeczywistą komunikację, w niczym nie skażone zainteresowanie sobą nawzajem, naszą egzystencją i tradycją, w której wyrośliśmy.

M.J.J.: W jakim stopniu wasz projekt okazał się sukcesem, jeśli uwzględnić cele, jakie sobie postawiliście, a w jakim stopniu zawiódł wasze oczekiwania i nadzieje?

IRWIN: Sądzimy, że "Transnacionala" to bardzo udany projekt, z wielu względów. Pozwolił nam zetknąć się bezpośrednio z całą kopalnią podstawowych mitów, które określały nasze myśli, sny i wyobrażenia z dzieciństwa w sferze tak różnych zjawisk, jak westerny, powieści Karola Maya czy pokolenie i kultura 68 roku; skonfrontowaliśmy się także z mitem amerykańskiej sztuki powojennej. Dzięki podróży ostatecznie lepiej zrozumieliśmy prawdę, że sztuka nie jest wolna od kontekstu. Pewne rozwiązania formalne, które weszły do historii sztuki za sprawą sztuki amerykańskiej, tylko częściowo akceptowane są przez ludzi z zewnątrz. Fakt, że zakończyliśmy podróż jako odrębna społeczność, w gronie naszych kolegów Słowian, jest równie ważny i znaczący. Potwierdza bezpośredni związek projektu "Transnacionala" z "Ambasadą Moskiewską NSK" - to, co jedynie przeczuwaliśmy w Moskwie, przybrało konkretną formę w Ameryce. Taka kontynuacja nie była jednak zaplanowana. Pytanie, dlaczego nie udało nam się przekonać kolegów z Ameryki do wspólnej podróży, pozostaje otwarte; choć do pewnego stopnia będzie rozważone w przygotowywanej publikacji na temat projektu. Nieobecność Amerykanów to jedyne niespełnione pragnienie, ale trudno oceniać wartość czegoś, co nie zostało zrealizowane. Możemy jedynie żałować, że nie mieliśmy okazji do wymiany poglądów z Rikirtem Tiravanja i Markiem Paulinem w taki sposób, jak czyniliśmy to z Alexandrem Brenerem, Jurijem Leidermanem i Vadimem Fiszkinem. Dlaczego mimo to twierdzimy, że "Transnacionala" to nadzwyczaj udany projekt? Dlatego, że jego podstawowymi komponentami były: element zaskoczenia, zmiana warunków i konieczność dostosowania się. Cele i oczekiwania wobec tego projektu zostały określone tylko po to, by rzeczywistość potwierdziła je bądź odrzuciła, albo przemieniła je w coś zbliżonego, a jednak zupełnie odmiennego.

M.J.J.: W jaki sposób ostatnie doświadczenie może wpłynąć na waszą przyszłą pracę i poglądy dotyczące relacji pomiędzy artystami, dziełami sztuki i publicznością?

IRWIN: W tej chwili jeszcze nie można określić zasięgu oddziaływania projektu "Transnacionala". Z jednej strony, doświadczenia w tak szerokiej skali bywają bodźcem i inspiracją w czystym procesie tworzenia, zachęcają do kontynuacji rozważań nad strukturą ikonograficzną naszych dokonań. Z drugiej strony, pozwalają na kontynuacją badań nad wieloma historycznymi, społecznymi i formalnymi uwarunkowaniami współczesnej sztuki. Otrzymaliśmy już dwa zaproszenia z Azji, ściślej z Japonii i Chin. Motywem zaproszenia nas do Japonii jest poszukiwanie podobieństw między nowymi modelami społeczno-ekonomicznymi, jakie rozwinęły się w Azji wskutek napływu kapitału akcyjnego, a naszym modelem "Państwa w czasie". Zbliża się koniec drugiego tysiąclecia, świat ulega niezwykle dynamicznym przeobrażeniom - jesteśmy przekonani, że relacje ustanowione pomiędzy artystą, dziełem i publicznością, a także cały system funkcjonowania sztuki, będą musiały być przedefiniowane w swych podstawowych założeniach. Obowiązująca struktura: artysta - dzieło - odbiorca zdominowane jest przez pośredników: kuratorów, galerie, kolekcjonerów, a także przez krytykę i teorię. Sądzimy, że projekt "Transnacionala" przyczynia się do zmiany rozumienia wspomnianych relacji.

Tłumacznie: Irena Ciszkiewicz

archiwum_index