wybrane z archiwum:

nr 15/97

Sztuka legalizowania buntu - ze Zbigniewem Liberą rozmawia Bożena Czubak

Ślepe pole sztuki
- rozmowa Paula Virilio
i Catherine David

 

 
 

 

 
 
 archiwum   Magazyn Sztuki nr 29/2004 

Cenzura i tabu
Marek Wołodźko

Czy cenzura i tabu mają jakiś wspólny mianownik?

W kulturze europejskiej możemy wyróżnić dwie postawy: jedna to wysiłek zmierzający do demistyfikacji i odczarowania świata, stawiania wciąż nowych pytań, na które "ostateczne" odpowiedzi są tylko kolejnym punktem wyjścia. Druga to nieustanny opór "ustępujących" epok, idei, nurtów filozoficznych, koncepcji człowieka, które nigdy nie poddawały się biernie nowoczesności. "Czas wymiany" był wzmożonym ruchem myśli, napięcia i sporu o to, CO JEST, a jednym z jego formalnych wyrazów była cenzura zgodności zachowań społecznych z prawem, polityką państwa, moralnością, obyczajowością, zasadami wiary. W procesie historycznym produktem finalnym tego starcia było społeczeństwo modernistyczne: zuniwersalizowane ekonomicznie, społecznie i światopoglądowo. Mogłoby się wydawać, że wszyscy jesteśmy już sprowadzeni do wspólnego mianownika działań i zachowań, a czasy cenzurowanego świata są tylko echem przeszłości.

Jednak we współczesnym społeczeństwie postmodernistycznym nadal trwa konstruowanie sensu - nie wszystkie treści kultury poddają się przecież uniformizacji i konwencjom. Świat zastany nie jest postrzegany obiektywnie jako jedyna rzeczywistość, ale jako rzeczywistość jedna z wielu. Człowiek nadal może dokonywać wyboru zgodnie ze swoimi preferencjami, a wielość wyborów jest dziś znacznie większa, niż kiedykolwiek wcześniej. Nie bez powodu w opisie współczesności H.G. Gadamer podkreśla osiągnięcie porozumienia z drugim, dla J. Habermasa istotne jest negocjowanie znaczeń, a dla postmodernistów spod znaku J. Derridy ważne jest, jakby przez inwersję, utrzymywanie sporu pomiędzy interlokutorami, w celu w ustalaniu znaczenia i sensu wciąż zmieniających się wydarzeń. R. Rorty utrzymuje natomiast, że nie powinniśmy dociekać "Prawdziwego Sposobu Istnienia Rzeczy", i proces rozumienia sprowadzić do nieprzerwanego dialogu kulturowego, w którym preferowane sposoby rozumienia zaleca się o tyle, o ile odpowiadają naszym (utylitarnym) celom.

Z tych powodów współczesną cenzurę sztuki można uznać za dialog pomiędzy autorem "tekstu" kultury a jego odbiorcą w ustalaniu nowego znaczenia wartości i zjawisk kultury symbolicznej, na które nie ma jeszcze skonwencjonalizowanej zgody społecznej. W tym znaczeniu sztuka jest formą komunikacji społecznej, polegającej na manifestowaniu i odczytywaniu stanów rzeczy wyrażanych w dziele sztuki. Przedmiotem cenzurowania (odczytywania) dzieła sztuki może być jego wartość estetyczna i komunikowana wizja świata. Interesuje mnie ta ostatnia.

Cenzura jako zakaz, negacja jest również 1/określeniem stosunku do nowej interpretacji dotychczasowej treści zjawiska, bądź określenia nowej wartości, nowego sensu, 2/ustala jego rozumienie, 3/dowodzi jego aktualnej żywotności.

Weźmy na przykład pod uwagę rzeźbę (bez towarzyszącego jej filmu wideo) Maurizia Cattelana przedstawiającą Papieża przygniecionego meteorytem. Praca ta pokazana pierwotnie na wystawie "Apokalipsa: piękno i horror w sztuce współczesnej" w Londynie nie wzbudziła anormalnego zainteresowania. Przeniesiona w inny kontekst kulturowy, do Polski, uruchomiła falę "zamieszek" interpretacyjnych. Ukazanie Papieża w zdesakralizowanej pozycji, leżącego na ziemi, przewróconego, przygniecionego kamieniem zdekomponowało dotychczasowy wizerunek jego osoby jako uosobienia majestatycznej "boskości" na ziemi. Jest znamiennym, że nie był tu dyskutowany (cenzurowany) sens pracy autora: w zdesakralizowanym i zdehumanizowanym świecie Papież bierze na siebie ciężar odpowiedzialności za ludzkość, ugina się pod jej brzemieniem, woła: "opamiętajcie się, dokąd idziecie". Zakwestionowano natomiast użyte przez artystę "rekwizyty": wizerunek osoby Polaka Papieża i symbole religijne. Użycie ich do zbudowania takiej wypowiedzi kwestionowało ich dotychczasowy, tradycyjnie unormowany kontekst: miejsce Papieża jest w Watykanie, a symboli religijnych w liturgii kościelnej, nie zaś w salonie wystawowym.

W interpretacji pracy Cattelana nie chodziło zatem o to, czy sens wypowiedzi artystycznej jest prawdziwy, ważny, wnoszący coś konstruktywnego w nasze rozumienie świata. Depozytariusze wiary zakwestionowali użyte przez artystę środki, które wyrwały symbol z macierzystego kontekstu religijnego.

Cenzura w naszej kulturze ma swój odpowiednik w kulturze pierwotnej. Jest to tabu, które w naszym potocznym rozumieniu funkcjonuje jako "zakaz", a w kulturze pierwotnej oznacza zakaz podejmowania pewnych czynności rytualnych i symbolicznych, w następstwie których dochodzi do fizykalnej zmiany w rzeczywistości.

Kulturę pierwotną określa, w przeciwieństwie do kultury ponowoczesnej, 1/ tożsamość rzeczywistości fizycznej ze sferą zachowań symbolicznych, 2/ brak rozróżnienia sfery myśli i działania, 3/ traktowanie otaczającego świata jako jedynie obiektywnej rzeczywistości, a nie jednej z wielu. Członkowie społeczności pierwotnych nie kwestionują sensu zjawisk, ponieważ świat jest dany raz na zawsze, wszystkim i w taki sam sposób. Przyjrzyjmy się kilku przykładom.

W kulturze Indian Panare z Amazonii wenezuelskiej istnieje zakaz (tabu) wypowiadania imion zmarłych. Imię (jako dźwięk) przynależy metonimicznie do konkretnej osoby - nazwa (imię) na zawsze związuje się z tym, co oznacza (osobą). Nie ma osoby, nie ma imienia (lub nie ma osoby bez imienia). Śmierć fizyczna oznacza również śmierć społeczną. Wygaszeniu/zatarciu ulega wszelka pamięć o zmarłym - jest ona tabu. Przywoływanie w pamięci obrazu i używanie imienia zmarłego było by wskrzeszaniem go. Dlatego niszczy się nawet przedmioty należące do zmarłego, by przypadkowo nie doszło do kontaminacji żyjących ze "śladem" zmarłego.

Ten zakaz zabezpiecza w sposób przyczynowo-skutkowy przed konkretnymi następstwami sił nadprzyrodzonych, które w świecie kultury pierwotnej mają taki sam status ontologiczny jak rzeczywistość. Wypowiedzenie imienia zmarłego (akt artykulacji dźwięku) jest równoważne z jego fizyczną obecnością, zmarły zaczyna znów żyć, co oczywiście budzi lęk i obawy wśród żyjących "naprawdę".

Okazuje się w tym przypadku, że tabu nie dotyczy, jak moglibyśmy mniemać, przestrzegania zasad "wiary" czyli uznawania i podzielania wizji świata przez współplemieńców, a ustrzeżenia się przed fizykalną zmianą układu sił, destrukcyjnej i nieprzewidywalnej ingerencji zmarłych w świat żywych.

Inny przykład dotyczy tabu (zakazu) kąpania się w rzece po zmroku. Indianie Quechua z północnego Peru są przekonani, że właśnie po zmroku szamani wystrzeliwują zatrute, powodujące chorobę strzały. Na pytanie, czy widzieli latające strzały odpowiadają, że nie, ale bardzo często można usłyszeć świst, jaki wydają w czasie lotu.

Ponownie - tabu dotyczy zakazu wykonywania pewnych czynności w celu zabezpieczenia przed negatywnymi konsekwencjami: kąpiący się po zmroku może zostać trafiony zatrutą strzałą, w następstwie czego zachoruje.

Powyższe przykłady pokazują, że zbieżność tabu w kulturze pierwotnej i cenzury w kulturze współczesnej jest tylko zewnętrzna, zbudowana w oparciu o znaczenie, a nie to, czego dotyczy. Jednak w oparciu o macierzyste konteksty obu kultur można pokusić się o sformułowanie pewnej uogólniającej paraleli. Mianowicie wydaje się, że współczesne społeczeństwo funkcjonuje w oparciu o tę samą zasadę, co społeczeństwo pierwotne. Otóż tabu, dotycząc zakazu podejmowania czynności rytualno-symbolicznych mających następstwa w świecie rzeczywistym, jest dla członków tego społeczeństwa swoistym ukierunkowaniem, wiedzą o świecie porządkującą otaczający świat. Z naszego punktu widzenia jest to wiedza, która bardziej zaczarowuje i mitologizuje, niż mówi, jaki świat jest naprawdę. Jeżeli jednak weźmiemy pod uwagę fakt, że społeczności pierwotne, o których mówimy mają swoją udokumentowaną historię kilku tysięcy lat, to możemy zapytać, w oparciu o moc jakiej idei, jakiego światopoglądu czy religii, przetrwały tak długo? W tym znaczeniu tabu kulturowe może być drogowskazem i strażnikiem tego, co światopoglądowo ważne lub nieistotne w danej kulturze dla jej funkcjonowania i trwania. Analogicznie, we współczesnym społeczeństwie ponowoczesnym, charakteryzującym się polifonią konkurencyjnych, zindywidualizowanych osobowo sensów i wartości, cenzurowanie tego, co ważne, doprowadziło do ufundowania takiej a nie innej współczesności, właściwej tylko kulturze europejskiej zdolności do "kwestionowania samej siebie, do porzucenia ekskluzywności własnej, jej wolę spoglądania na siebie samą oczami innych. (...)Jest to - jak konstatuje Leszek Kołakowski - akt wyrzeczenia, który jest wykonalny tylko wewnątrz szczególnej kultury, takiej mianowicie, co umiała podjąć wysiłek rozumienia innego, ponieważ sama siebie nauczyła się kwestionować1.

Fakt ocenzurowania pracy Cattelana w warszawskiej Zachęcie nie jest oczywiście wyrazem realizacji tej szczególnej zdolności do kwestionowania "samej siebie" w kulturze polskiej. Wręcz przeciwnie. "Polskie stanowisko" jest tą własnością kultury polskiej, która umiejętność oglądu współczesności sprowadza do tego, czy i w jaki sposób jest ona zgodna z tradycją. Współczesność może istnieć o tyle, o ile kluczem do jej interpretacji będą tradycyjne wartości (w tym wypadku religijne). Wydaje się jednak, że jest to tylko chwilowy przypadek cenzurowania dyskursu: znaczący, bo krzykliwy i nachalny, ale nie dotyczący istoty zobrazowanego sensu. Być może jest to tylko retoryczny przypadek: czy gdyby nie był to polski Papież, praca Cattelana zostałaby ocenzurowana?


1 Kołakowski L., 1990, Szukanie barbarzyńcy. Złudzenia uniwersalizmu kulturowego. W: Cywilizacja na ławie oskarżonych, Warszawa, s. 14, 16.

archiwum_index