teksty pokrewne: 


Pierre Delvy
Drugi Potop

Manuel Castells
Wszystko, co ma znaczenie to wymiana impulsów w Sieci

Iza Kowalczyk
Jolanta Kwaśniewska w krainie cyborgów

Ewa Witkowska Cyberfeminizm

O kompleksie militarno-rozrywkowym - z
Bruce'em Sterlingiem rozmawia Krystian Woznicki

Ślepe pole sztuki
rozmowa Paula Virilio i Catherine David

Frank Schirrmacher
Obudź się Europo w rzeczywistości Tech

Baza danych
Lew Manowicz w rozmowie z Brett Stalbaum, Geri Wittig i Inną Razumową




 

 

 
 
 archiwum   Magazyn Sztuki nr 17/1998
Cyborgi:
Co jedzą cyborgi? Logika oralna w społeczeństwie informacyjnym Margaret Morse
strona 1 | 2 | 3 | 4

 

- No to zjem - powiedziała Alicja - a jeżeli sprawi ono, że urosnę, będę mogła wziąć ten klucz; a jeżeli sprawi, że zmaleję, to przeczołgam się pod drzwiami: tak czy inaczej, wejdę do ogrodu i nie dbam o to, co się stanie!
Lewis Carroll, Alicja w kramie czarów

Dla leni wylegujących się przed telewizorem, dla nałogowych fanatyków gier wideo, wreszcie dla podróżników po cyberprzestrzeni, ciało organiczne jest tylko zawadą. Dyskurs kulinarny kultury społeczeństwa informacyjnego będzie musiał uporać się nie tylko z problemem malejących zasobów ziemi, ale i z coraz silniejszym pragnieniem wyswabadzania się z uwarunkowań kondycji ludzkiej. Podróżujący po wirtualnych autostradach mają przynajmniej o jedno ciało za dużo - oparte na związkach węgla, znieruchomiałe przy konsoli, nękane głodem, skłonne do otyłości, podatne na choroby i starzenie, a w końcu skazane na śmierć. Drugie ciało, silikonowa namiastka wprowadzająca nas w niematerialną sferę danych, odznacza się nadludzką silą, nawet jeśli tylko wirtualną: jest nieśmiertelne. Ów elektroniczny awatar oddzielony od ciała fizycznego zdolny jest po wielokroć znosić śmierć. Jak istoty organiczne, z ich fizycznymi ułomnościami, odnajdą się w elektronicznej przyszłości? Podobnie jak Alicja, będziemy pytać samych siebie, czy i co jeść.

Teoretycy, którzy całym sercem opowiadają się za technologią (a i krytycy, przemawiający z głębi jej trzewi), kreślą wizję złączenia maszyny i organizmu, wizję hybrydy, cyborga, "jednostki ludzkiej, której procesy cielesne kontroluje aparatura cybernetyczna". Nawet jeśli akceptować takie połączenie, rze- czywisty status cyborga pozostaje niejasny. Nie wiadomo, czy traktować go jako metaforę, fantazmat, czy też dosłownie; także sposób jego wytwarzania i obsługi jest w najlepszym razie problematyczny. Dość zastanowić się nad taką oto, przyziemną i praktyczną kwestią: co jedzą cyborgi? W końcu potrzeby dietetyczne inteligencji silikonowej, odmienne niż inteligencji naczelnych, opartej na związkach węgla, są nie do ustalenia w świecie materialnym. Proces odżywiania - jedzenie i wydalanie, pokarm i odchody - wiąże nas nierozerwalnie ze światem organicznym. Zarówno potrzeba jedzenia, jak i czerpana stąd przyjemność są nieodłączne od kondycji śmiertelności, której nie znają twory elektroniczne. Mało prawdopodobne, by pojęcie "śniadania" (oliwienie? ładowanie baterii?) miało jakieś znaczenie dla relatywnie nieśmiertelnych i wirtualnych części istoty, które mogą starzeć się, psuć i niszczeć, ale nie wiedzą, co to głód i śmierć. Tęsknić do cyborga to odsuwać od siebie problemy życia organicznego. Dopóki jednak człowiek nie zniknie ze szczętem, jedzenie i wydalanie będą przynależały i do kondycji cyborga.

Należałoby więc zadać pytanie, co jedzą ludzie, którzy chcą się zamienić w twory elektroniczne? Nie chodzi już o metafory ani o elektroniczne protezy, będące przedłużeniem organicznych funkcji ciała (na przykład w taki sposób, w jaki McLuhan rozumie media), czy też o składankę Frankensteina bądź o stopniowe zastępowanie organicznych części metalowymi, jak u Blaszanego Człowieka w Czarodzieju z Krainy Oz. Cyborgi w rozumieniu mechanicznym, z rozrusznikami serca, implantami i sztucznymi kończynami już chodzą po ziemi, a my zaś fantazjujemy, jak, skoro nie możemy pozbyć się ciała organicznego, pogodzić je z kulturą elektroniczną na zasadzie oralnej logiki inkorporacji.

Niniejszy esej mówi o jedzeniu (czy niejedzenia), odrazie wobec ciała, pożądaniu maszyny oraz oralnej logice wcielania się w maszynę elektroniczną. W pierwszej części piszę o jedzeniu/byciu jedzonym i o nakładaniu drugiej skóry. W drugiej opisuję współczesny kontekst socjoekonomiczny głodu i przesytu, rozpatruję też powody, dla których ideologie "szybkich dań" i "zdrowej" żywności nie spełniły demokratycznych obietnic. W kontekście porażki ideologicznej oraz wobec pragnienia przeistoczenia się w maszynę elektroniczną (a nie tylko jej posiadania) jedzenie per se - przynajmniej symbolicznie - może być odrzucane, a odraza dla ciała staje się odrazą dla jedzenia. Stąd żywność, która neguje własne cechy żywności (a więc niejedzenie) oraz inne sposoby oczyszczania ciała z "mięsa". (Żywność traktowana jest jako niezdrowa, zaś nieżywność pozostaje w dziwnej relacji do dyskursu zdrowia i odżywiania). Część trzecia poświęcona jest różnym metodom negacji tego, co kulinarne i cielesne - zajmuję się tu, między innymi, psychologicznym mechanizmem obronnym, który polega na wyrzeczeniu się, odrzuceniu i poniechaniu. Omawiam metody oczyszczania ciała z elementów organicznych obecne w literaturze cyberpunkowej, rzeczywistości wirtualnej, zjawiska kulinarne, jak sztuczne tłuszcze, smart drinks i smart drugs.

W partii końcowej rozważam fenomen przeciwny, kontaminacji ciała elektronicznego i świata wirtualnego z organicznym - wymiotowanie będzie, na przykład, nicowaniem ciała na zewnątrz. Odwracanie kontinuum alimentacyjnego to przejaw nie rozumianej na ogól i kontrowersyjnej sztuki "ekskrementów". Pokrywanie ciała odchodami/symulowanymi wydzielinami jest uzewnętrznianiem tego, co wewnątrz: nicowaniem ciała w symbolicznym geście odrzucenia [tu: abjection]. Strategia inwersji dotyczy innych jeszcze kwestii kulturowych. Pokryte odchodami elektroniczne ciało maszyny otrzymuje drugą skórę - ludzkich wydzielin. Zamiast cyborgów, dostosowywania świata organicznego do elektronicznego, mamy do czynienia ze zjawiskiem odmiennym: zjadacz (kultura elektroniczna) jest zjadany, by w symbolicznej inicjacji osiągnąć kondycję człowieka.

Logika oralna: Dialektyka inkorporacji

Gdy ona słabła, pozbawiana energii, on ożywiał się coraz bardziej. Kiedy przyniosła herbatę, jej twarz była zachmurzona, ramiona zwieszone. Zjadał ją żywcem. Siedziałem zafascynowany, przyglądając się temu psychicznemu kanibalizmowi.
William Patrick Patterson

,Identyfikacja" rozumiana jako lustrzana relacja wobec mediów wizualnych jest od dwudziestu przynajmniej lat dominującym modelem teoretycznym konstruowania podmiotowości. Wydaje się on jednak mało poręczny przy wyjaśnianiu zjawiska immersji, charakterystycznego dla mediów elektronicznych, które to zjawisko lepiej można zrozumieć w kategoriach logiki oralnej. To, co kiedyś uchodziło za etap w rozwoju dziecka, a co w dorosłym życiu wypierane było w obszar fantazji, może stać się dominującym sposobem konstruowania podmiotu w epoce informacji. Gdy proces identyfikacji związany z kinem paradoksalnie zależy od dystansu, fuzja zachodząca w akcie inkorporacji oralnej jest więcej niż bliskością: polega na introjekcji lub otoczeniu "innego" (albo na byciu rzutowanym do wewnątrz i otaczanym) i ostatecznie na zmieszaniu dwóch "ciał" w dialektyce wnętrza i zewnętrza, dając w efekcie ogromną rozpiętość skali. Ciała w logice oralnej mogą być niezwykle małe (i te zwykle, choć nie zawsze, są pochłaniane) i olbrzymie (często, acz nie wyłącznie, to one pochłaniają). Ciało "innego" może być więc niewielkie jak wnętrze macicy, żołądka i jelit, ogromne jak pustka rzeczywistości wirtualnej lub tak małe, jak smart pill, którą połykamy. Zachodzi dialektyczny związek między zjadanianiem/byciem zjadanym, wysysaniem, nakłuwaniem i ćwiartowaniem ciała (jak żywności), a przywracaniem mu pełni lub jego petryfikacją w stanie nienaruszonym. Warto zwrócić uwagę, że inkorporacja, inaczej niż identyfikacja, nie wymaga upodobnienia czy lustrzanego odbicia, by mylić "innego" z "ja": w "oralno-sadystycznych" czy "kanibalistycznych" fantazjach rzutowany do wewnątrz obiekt - wchłaniany, niszczony, asymilowany przez jedzącego - weń się przemienia.

Zjadanie

Jednymi z metod konstruowania cyborgów są introjekcja i absorpcja. Cytując Laplanche'a i Pontalisa:

"Podmiot na poziomie fantazji penetrowany jest przez obiekt i zatrzymuje go wewnątrz swojego ciała. (Inkorporacja) to przyjemność, jaką czerpiemy przyzwalając, by penetrował nas obiekt; unicestwiamy go w tym procesie i przywłaszczamy sobie jego cechy. Inkorporaqa łączy się w ten sposób z introjekcją i identyfikacją".

Pozostając z całym szacunkiem dla Brillat-Savarina, należałoby więc powiedzieć, że nie tylko kim jesteśmy decyduje o tym, co jemy, ale też to, co jemy, określa kim jesteśmy. Aby zostać cyborgiem - pól człowiekiem i pól maszyną elektroniczną - istota ludzka musi jeść to, co jedzą cyborgi: rojenia kanibalistycz-ne odgrywają ogromną rolę w tej logice oralnej "naznaczonej sensami jedzenia i bycia zjadanym". Jak powiada J.G. Ballard "Rozkoszy jedzenia dodaje smaku myśl, iż w końcu pochłaniamy samych siebie". W procesie cyborgizacji pomagają nam smart drinks i smart drugs. "Podkręcająca" pigułka i "kuchnia w proszku" składająca się z witamin i/lub używek, niekiedy z dodatkiem psychotropów oddziałujących bezpośrednio na mózg," W świecie cyberpunkowych wyobrażeń kulinarnych wszystkie te preparaty chemiczne mają charakter zdecydowanie utopijny, "oliwią" organizm i pozwalają "usprawnić" cyrkulację płynów limfatycznych, znosząc barierę między krwioobiegiem i mózgiem. Neurony reagują szybciej, zwiększa się ilość dendrytów, trochę na podobieństwo procesów zachodzących w sieciach elektronicznych, przez które przepływają informacje.

Dla istoty ludzkiej, która chce przezwyciężyć ograniczenia ciała organicznego, a więc zostać cyborgiem, najważniejsze jest przyjmowanie niepokarmów, które są negacją żywności organicznej czy "naturalnej". Mieszczą się w tej kategorii żele witaminowe i zupy chemiczne; płynna tutaj granica między jedzeniem a używką stanowi zapowiedź tego, co futurolog Faith Popcorn nazywa food ceuticals. W kapsułkach, które są w zasadzie chemikaliami oddziałującymi na umysł, skondensowana została "inteligencja" - magiczna esencja czy też fetysz umożliwiający transformację mózgu ludzkiego w wysoce sprawną maszynę elektroniczną.

Smart drugs działają na mózg, pomagają skutecznie "odjechać" ciału tkwiącemu przy konsolecie. I chociaż Durk Pearson: "większość czasu spędza, leżąc na łóżku wodnym, z komputerem w zasięgu ręki", to twierdzi, że ma "dobre mięśnie" dzięki smart drugs i smart drtnks. Strategia polega nie tylko na dostarczaniu pokarmu umysłowi, ale też na oczyszczaniu ciała z organicznych śmieci. Bo też czy idealnemu cyborgowi, elektronicznemu kurosowi, wyobrażeniu doskonałej maszyny/człowieka trzeba ciała? By stać się cyborgiem nieczłowiek nie musi zjadać jabłka z drzewa wiedzy dobrego i złego, szuka czegoś na podobieństwo boskiej postaci, pomieszkania dla odcieleśnionej informacji.

Być zjadanym

Aczkolwiek maszyny nie muszą przyjmować pokarmów organicznych, fuzja elementów organicznych i elektronicznych niesie ze sobą w sposób logiczny możliwość bycia zjadanym przez maszyny elektroniczne. Naukowcy zajmujący się sztuczną inteligencją przewidują takie - ekstatyczne - sytuacje. Hans Moravec, autor Mind Children, przewiduje, że porzucimy ciało organiczne niczym pustą skorupę, gdy mózg ludzki zostanie wyłuskany, wydobyty i kawałek po kawałku pochłonięty przez wysoko zaawansowane roboty - dzieci naszego umysłu. Szare komórki i "ciało wodniste" bajt po bajcie, kęs po kęsie zastąpią silikony.

Chirurg podnosi dłoń w ostatnim geście. Twoje nagle opuszczone ciało umiera. Na moment zapadasz się w ciszę i mrok, po czym znowu otwierasz oczy. Perspektywa uległa zmianie. Symulacja komputerowa została przerwana, a kabel, który ją dostarczał, ręka chirurga podłącza do lśniącego nowego ciała; sam wybierasz jego formę, kolor i materiał. Metamorfoza się dokonała.

Tego typu fantazje pojawiają się w powieści sf Hary'ego Harrisona i Marvina Minsky'ego The Turing Option (1992). "Ładowanie świadomości" do komputera, które według Moraveca będzie możliwe około połowy XXI wieku, symulowałoby funkcje umysłu, tyle że z nieporównywalnie większą szybkością. Gerald Jay Sussman, profesor MIT, widzi w pragnieniach fuzji z maszyną wyraz tęsknoty za nieśmiertelnością:

Kto byłby w stanie zbudować maszynę zdolną zawrzeć treść naszego umysłu, stałby się maszyną. Do diabła z resztą ciała fizycznego, nie jest zbyt interesujące. Maszyna starczy na wieczność. A nawet jeśli nie (proszę zwrócić uwagę na błąd logiczny lub też metalepsis) zawsze można zrobić kopię zapasową, po czym przegrać ją do innej maszyny, jeśli pierwsza się popsuje... Każdy marzy o nieśmiertelności... Należę chyba do ostatniego pokolenia, któremu, niestety, przyjdzie umierać.

Niedawno Larry Yeager, zwierzając się, dlaczego chciałby żyć wewnątrz czipa, wyraził podobną tęsknotę za sztuczną egzystencją. Tymczasem O.B. Hardison, w Disappearing Through the Skylight, maluje obraz ludzkości wchłoniętej przez maszynę; resztki ciała organicznego współtworzą ciało inteligencji silikonowej, technologicznej i niby mitochondria w komórkach ludzkich przypominają nam o naszym morskim pochodzeniu i aseksualnej reprodukcji.

Porównajmy te obrazy inkorporacji przez maszynę - entuzjastyczne i ostrzegawcze - z obrazami wyzutej z ciała, sztucznej inteligencji zrodzonymi w romantyzmie; oto homunkulus Goethego, twór umysłu hodowany w szklanym kloszu, który chce zniknąć w oceanie, żeńskiej domenie czystego ciała, umrzeć w erotycznym zespoleniu z naturą. We współczesnym dyskursie na temat przyszłości, z jego różnymi stopniami wrogości wobec życia organicznego, inteligencja, która rozbija pojemnik ciała, postrzegana jest jako twór łączący się z jej podobnymi w ogromnym morzu danych cyfrowych. Przestrzeń wirtualna łączy się symbolicznie z zanurzeniem (immersion) i nadziejami na transcendencję oraz reinkarnację nieorganiczną. Pragnienie śmierci i wyrzeczenie się ciała organicznego - o ile odnoszą się do tego życia, a nie życia po życiu - w obszarze duchowym są objawem rozumowania psychotycznego, nawiedzanego przez te fragmenty świata organicznego, których nie chcą brać pod uwagę. Naukowiec uzurpuje sobie prawo matkowania zrodzonemu poza organizmem ludzkim dziecku-robotowi: zanurzenie się tego ostatniego w morzu danych jest symbolicznym powrotem w pierwszą przestrzeń wewnętrzną, do łona, podobnie jak rojenia o byciu zjadanym przez maszynę rodzi fantazje na temat bycia pożeranym, unicestwianym przez matkę.

Preedypalne fantazje niemowląt i bardzo małych dzieci, opisywane przez Melanie Klein, przypominają zaskakująco wyobrażenia związane z immersją. Opisy Klein wyjaśniają też problem fantazmatycznej agresji w przestrzeni, którą możemy nazwać przestrzenią łona. Wyobrażenia matczynej piersi, zarazem złej i dobrej, odnoszą się (na zasadzie jakiejś dziwnej pętli) do jej łona: w fazie oralno-sadystycznej zła pierś musi być karana, opozycja zła/dobra zanika dopiero w fazie depresyjnej. Odnajdujemy tu echa fantazji kanibalistycznych: ćwiartowania ciała i jego wskrzeszania.

Rojenia o pożeraniu przez maszyny, które w jakiś niewyjaśniony sposób stanowią część świata naturalnego, pojawiają się w kontrowersyjnym (i stąd często cenzurowanym) wideoclipie industrialnej kapeli Nine Inch Nails, Happiness in Slavery. Według informacji prasowej przygotowanej przez grupę człowiek, którego gra performer Bob Flanagan, doświadcza choroby, bólu i sadomasochistycznej rozkoszy, gdy "wchodzi w rytualizowane relacje sadomasochistyczne z maszyną: jego nagie ciało jest torturowane w swego rodzaju "systemie przerabiania odpadów" i, jak ujął to dziennikarz Hollywood Reporter, przerabiane na "mięso mielone". Ta dziwna maszyna kawalerów służy zaspokajaniu ludzkich pragnień (kastracji, penetracji, śmierci i całkowitej fragmentacji). Efekt - "krew i sperma zmieszane z olejem", zbliżenia trybów mielących mięso i zmysłowe ruchy podkreślające sensualność owego spotkania - zdaje się zacierać różnicę między płynami organicznymi i smarami, a to, co pozostaje, stanowi pokarm dla świata natury pełnego wijących się robaków (czy, na innym poziomie, zwielokrotnianych symboli kastracji).

Inaczej niż w doznaniach na jawie, ekstatyczna symbioza maszyny i natury nie musi być nawet artykułowana - po prostu jest. Nie chodzi o rzeczywistość, ale o fantazje, które sięgają wstecz do doświadczeń najwcześniejszego dzieciństwa. W Happiness in Slauery żarłoczna maszyna pochylająca się nad mężczyzną, by wyszarpnąć kolejny kawałek ciała, każe myśleć o figurze archaicznej matki i kojarzonym z nią pragnieniu samounicestwienia. "Odczucie oceaniczne" i ekstatyczne transcendowanie ciała dokonują się tutaj poprzez ból, zaś instalacja Flanagana sugeruje, iż są to tęsknoty specyficzne dla naszej kultury z jej zapoznawaniem choroby i śmierci.

strona 1 | 2 | 3 | 4

 
archiwum_index