Katarzyna Kozyra

W Łaźni męskiej - mężczyźni, dwie kamery i jedna kobieta
z Katarzyną Kozyrą rozmawia Christopher Blase
PASZPORT DO MĘSKIEGO TEMPLUM
z Katarzyną Kozyrą rozmawia Artur Żmijewski
Wspomnienie o Jerzym Stajudzie
Artur Żmijewski słucha Katarzyny Kozyry
i czasem o coś pyta
Za i przeciw (o granicach wolności artystycznej)


Czytaj także:

Iza Kowalczyk
Kozyra czyli problem

Iza Kowalczyk
Spory o sztukę lat 90.



Praga    
komiks 
archiwum druków 

 

 

 archiwum:   prezentacje Katarzyna Kozyra [1999]

Kalendarium wg Maryli Sitkowskiej
1 lutego 1963 

Agnieszka Katarzyna Kozyra urodziła się w Warszawie.
Rodzice: Ryszard (zm. 1982) i Alicja z domu Humeniuk. Obydwoje byli ekonomistami, ojciec - pracownikiem i od końca lat 70. dyrektorem przedsiębiorstwa handlu zagranicznego "Animex". W związku z pracą wyjeżdżał z rodziną na dłuższe okresy do Austrii i Niemiec. Matka od 1989 mieszka w Nowym Jorku.

Młodsza siostra - Ewa (ur. 1966), germanistka, brydżystka (uczestniczka turniejów), mieszka w Warszawie. Inf. KK; Arch. ASP

1969-1979 
Naukę zaczęła w wieku 6 lat w Wiedniu. Po dwóch latach (od 1971) kontynuowała ją w szkole podstawowej przy ul. Złotej w Warszawie, a od 1975 w gimnazjum w Monachium.
Inf. KK; życiorys, Arch. ASP
1979-1982 
Po powrocie z rodziną do Polski zaczęła naukę w Liceum Ogólnokształcącym im. Joachima Lelewela. Burzliwy konflikt z nauczycielką języka rosyjskiego (którego się dotąd nie uczyła i nie znała) spowodował, że odmówiła chodzenia do szkoły w ogóle. Po kilku miesiącach przerwy kontynuowała naukę w III Liceum Ogólnokształcącym dla Pracujących przy Centrum Kształcenia Ustawicznego nr 1 w Warszawie (tzw. sorbona - szkoła dla uczniów mających problemy z podporządkowaniem się dyscyplinie, często wybitnie zdolnych lub wcześnie ukierunkowanych na określone przedmioty). Tam 17 czerwca 1982 uzyskała maturę. Dwa tygodnie wcześniej, 3 czerwca 1982, zmarł jej ojciec.
Inf. KK; podanie o przyjęcie na studia, Arch. ASP
1982-1984 

Aby utrzymać prawo do otrzymywania renty po ojcu, podejmowała naukę w różnych szkołach i na kursach pomaturalnych, żadnego nie kończąc.
Inf. KK

1 lipca 1984 - 28 sierpnia 1985 
Była zatrudniona w Zakładzie Usług Blacharskich i Dekarskich Stefana Gawrońskiego w Miłosnej. Zajmowała się tam sprawami związanymi z administracją i zaopatrzeniem materiałowym. "Wstawiali mnie w nocne kolejki po śrubki" - wspomina, przyznając, że praca nie była ani stała, ani zbyt absorbująca (właściciel zakładu był przyjacielem jej matki).
Zaświadczenie pracodawcy, 18 sierpnia 1988, Arch. ASP
1985-1988 
Przez 3 lata studiowała w Instytucie Germanistyki Wydziału Neofilologii Uniwersytetu Warszawskiego. Uzyskała średnią ocen 4,2.
Dok.: opinia prodziekana Wydziału Neofilologii UW na podaniu K. Kozyry o zgodę na przystąpienie do egzaminu wstępnego na Wydział Rzeźby ASP, 7 czerwca 1988, Arch. ASP
Zmiana kierunku studiów wynikała z jej zainteresowania sztuką i przejawianych od dziecka uzdolnień plastycznych. Po maturze zamierzała zdawać na Wydział Grafiki ASP. Ostateczną decyzję podjęła pod wpływem swego ówczesnego chłopaka, Władysława Klamerusa (1956-1992), absolwenta Wydziału Rzeźby ASP, rzeźbiarza i akcjonera, w końcu lat 70. związanego z Galerią Repassage. Przykładem była też dla niej koleżanka ze szkoły, Małgorzata Bloch, która zaczęła studiować na Wydziale Rzeźby rok wcześniej.
Inf. KK; o dyplomie M. Bloch z 1992 patrz: Artur Żmijewski, Kobieta z najcięższym czyśćcem, "Czereja" 1993, nr 1, s. 2
Kozyra z Wł. Klamerusem
lato 1988 
Po zdanym egzaminie na ASP przebywała we wsi Studzianki u babki, Aleksandry Kozyry, której pomagała w sianokosach i żniwach. Na podstawie tej pracy oraz zaświadczenia o wcześniejszym zatrudnieniu (patrz 1 lipca 1984 - 28 sierpnia 1985) została zwolniona z obowiązującej studentów roku zerowego praktyki robotniczej.
Dok.: podanie o zwolnienie z praktyki 6 września 1988 i załączniki: zaświadczenie sołtysa wsi Studzianki, 18 sierpnia 1988, zaświadczenie o pracy w Zakładzie Usług Blacharskich jw., Arch. ASP
rok akademicki 1988/89 
Na I roku studiów uczyła się rzeźby w pracowni profesora Kazimierza Gustawa Zemły i rysunku u adiunkta Romana Poziemskiego, uzyskując u obydwu na koniec roku ocenę 5. Program studiów obejmował ponadto następujące przedmioty: podstawy projektowania przestrzennego, techniki ceramiczne, liternictwo, anatomia, historia sztuki, filozofia. Język niemiecki i angielski zaliczyła na podstawie wcześniejszych studiów na UW. Od I roku do końca studiów miała zwolnienie lekarskie z zajęć wychowania fizycznego.
Dok.: karty zaliczeń, Arch. ASP
rok akademicki 1989/90 

prof G. Kowalski w mieszkaniu K. Kozyry

Na II roku studiów została przyjęta do pracowni rzeźby doc. Grzegorza Kowalskiego. Pod jego kierunkiem pozostanie do końca studiów i wykona pracę dyplomową (patrz 4 czerwca 1993). W roku akademickim 1989/90 w pracowni Grzegorza Kowalskiego kontynuowane było zadanie "Obszar wspólny i własny", realizacja VI pod hasłem "Vive la liberté!" Współprowadzącym był asystent Roman Woźniak, uczestnikami studenci lat II-V, m.in.: Jacek Adamas, Paweł Althamer, Katarzyna Kozyra, Monika Leczew, Mikołaj Miodowski, Grzegorz Olech, Tomasz Piłat, Zbigniew Szczepański.
Dok.: patrz 2-31 października 1990
Bibl. (dot. zadania "Obszar wspólny i własny"): katalog wystawy: "Grzegorz Kowalski. Prace Dawne i Nowe". Muzeum Okręgowe im. Leona Wyczółkowskiego w Bydgoszczy, 1998 [w druku]


"Zadanie wykonywane [jest] w oparciu o proces przekształceń dokonywanych na "stole" i przestrzeni pracowni ("obszar wspólny") oraz miejscach pracy przy "stole" i w pracowni, będących "obszarami własnymi" uczestników. Celem zadania jest zainicjowanie i podtrzymanie procesu porozumiewania się przy pomocy znaków, gestów, działań plastycznych, porozumiewania się bez użycia języka werbalnego."
niesygn. [G. Kowalski, w kat.:] Pokaz osobny 3, Muzeum ASP, Warszawa X 1990, s. nlb.

W tymże roku rozpoczął nauczanie rysunku na Wydziale Rzeźby Jerzy Stajuda, malarz, literat i muzyk-amator, wybitna postać warszawskiego środowiska artystycznego. Ze swymi uczniami, m.in. z Katarzyną Kozyrą, był zaprzyjaźniony i utrzymywał kontakty towarzyskie także poza szkołą.
patrz rok akad. 1990/91

"Miał fajny dom, był przystępny, korekty robił na podłodze największego pokoju. Podobno jakieś dziewczyny tańczyły u niego na stole, pełen luz, żadnej akademickiej atmosfery. Podobało mu się niemal wszystko, potrafił każdy przekręt widzieć jako coś oryginalnego i ciekawego, będącego wbrew regułom. Podobało mu się wszystko, co było przekorne. Był profesorem, który nie narzucał metody. [...] W czasie korekt puszczał muzykę, co potęgowało ogólny chaos. Stajudzisko zasiadało w fotelu, miało butlę wódki, którą Jan Stajuda wylewał po kryjomu do akwarium, żeby tata nie zauważył, że ubywa. Recytował wiersze po łacinie [...] Ludzie świetnie się bawili, potem zwijali rysunki i powoli rozchodzili się do domów. Był świetnym pedagogiem, wszyscy wręcz prześcigali się w rysowaniu. Adamas, Kasia Górna, inne dziewczyny z jej roku non stop przynosiły rysunki, żeby zadowolić Stajudę."
Wspomnienie o Jerzym Stajudzie. Artur Żmijewski słucha Katarzyny Kozyry i czasem o coś pyta. 21.09.1997 Warszawa [w:] Galeria a.r.t. 1992-1997 [Płock 1999], s. 146-147

Poza rzeźbą u Grzegorza Kowalskiego i rysunkiem u Jerzego Stajudy (u obydwu uzyskała na koniec roku ocenę 5), na II roku zaliczyła następujące przedmioty: struktury wizualne, fotografika (semestr zimowy), technologia rzeźby w metalu, liternictwo, historia sztuki, socjologia. Język angielski zaliczyła jak na I roku, uczęszczała natomiast dobrowolnie na lektorat z języka niemieckiego.
Dok.: karty zaliczeń, Arch. ASP

lato 1990 
Przebywała przez 3,5 miesiąca w Nowym Jorku u matki. Spotkała tam Jacka Markiewicza, który wyjechał do USA rok wcześniej. Choć początkowo miała zamiar pozostać tam dłużej, postanowiła wrócić po wakacjach, częściowo wpływając też na podobną decyzję Markiewicza.
Inf. KK, J. Markiewicz
rok akademicki 1990/91
Na III roku studiowała rzeźbę u Grzegorza Kowalskiego (ocena końcowa 5-) i rysunek u Jerzego Stajudy (5+), a ponadto następujące przedmioty: struktury wizualne, technologia rzeźby w drewnie, historia sztuki. Historię filozofii zaliczyła na podstawie indeksu UW, nieobowiązkowo uczęszczała na lektorat języka niemieckiego.
Dok.: karty zaliczeń, Arch. ASP
Początkowo luźne kontakty towarzyskie z Jerzym Stajudą przedzierzgnęły się w bliską zażyłość.
patrz lato 1991, 21 marca 1992
"Na III roku "przyrzepiłam się" do Stajudy na dobre. Bywałam u niego prawie codziennie, nieomal zamieszkałam, traktując jego dom i rodzinę jako swój dom i swoją drugą rodzinę. Potrzebował słuchacza i czasem konkretnej, praktycznej pomocy. Z mojej strony przybrało to cechy jakiegoś uzależnienia, wręcz obsesji."
KK, relacja ustna, kwiecień 1999, zanotowała MS
"...mnie Stajuda rzeczywiście bardzo się podobał, tylko że w szczególny sposób: podobało mi się to, co miał w mózgu, jego kultura, erudycja, sposób bycia. To mi imponowało i chciałam to wdychać. Oczywiście wiedziałam, że nasza relacja ma erotyczne podteksty, ale wydaje mi się, że napięcie erotyczne potęguje wzajemne zainteresowanie, pobudza energię życiową [...]"
Wspomnienie o Jerzym Stajudzie. Artur Żmijewski słucha Katarzyny Kozyry..., jw. s. 149
11-18 lutego 1991

Uczestniczyła w plenerze studentów pracowni Grzegorza Kowalskiego w domu plenerowym ASP w Dłużewie. Bibl.: G. Kowalski, Ćwiczenia w Dłużewie 11-18.02.1991. Wybór, "Czereja" 1998, nr 6, s. 64-67
"Katarzyna Kozyra - maleńkie, zupełnie ciemne pomieszczenie piwniczne. Rząd jasnych światełek pojawiających się na ścianie wraz z szumem włączonego rzutnika. Autorka wprowadza kolejnych widzów do pomieszczenia, które powoli zapełnia się ponad miarę. Stoi i czeka z boku. Wrażenie ciasnoty i sztuczności sytuacji, wrażenie własnej nieprzydatności i skrępowania niejasną sytuacją. Natrętny, "techniczny" dźwięk rzutnika. Dojmujące poczucie bezsensu sytuacji w jakiej się znalazłem. (Interpretacja?) Czyżby rzecz o nieprzezroczystości "własnej postaci"? Fizycznie tak, gdy staje się na drodze światła z rzutnika."
G. Kowalski, Ćwiczenia w Dłużewie... jw. s. 67

19-27 kwietnia 1991
Wystąpiła w pierwszej części wystawy studentów pracowni Grzegorza Kowalskiego w dolnych salach Muzeum ASP. Staraniem uczestników wyszedł katalog-składanka: Katarzyna Kozyra, Jacek Markiewicz 19-27.04.1991. Jacek Adamas, Paweł Althamer 30.04-7.05.1991, Muzeum Akademii Sztuk Pięknych, Warszawa [1991]. Obie części wystawy były pierwszą publiczną prezentacją twórczości nieformalnego ugrupowania znanego jako Pracownia Kowalskiego.
Prace: Spływka, 1991, sztuczny kamień, stal [klinga floretu] dł. ok. 170 cm, nie zach.; Obiekty, 1991, beton, stal, wys. ok. 55 cm [radzieckie hełmy wojskowe zatopione w kubach z betonu], il. w kat., nie zach. Dok.: teczka wystawy, Arch. MASP
rok akademicki 1991/92 
Na IV roku studiów, poza nauką rzeźby w pracowni Grzegorza Kowalskiego (ocena końcowa 3+), uczyła się rysunku u Jerzego Stajudy, a po jego śmierci (21 marca 1992) u adiunkta Stanisława Baja (u Stajudy uzyskała w semestrze zimowym ocenę 5, u Baja na koniec roku 4). Zaliczyła ponadto następujące przedmioty: technologia rzeźby w kamieniu, historia sztuki, historia rzeźby polskiej, historia filozofii.
Dok.: karty zaliczeń, Arch. ASP
początek 1992 

Zachorowała na ziarnicę złośliwą (Morbus Hodgkin). Walka z chorobą trwała do marca 1996, kiedy nastąpiła jej remisja.
Inf. KK
patrz lato 1992, styczeń 1993, sierpień 1993, marzec 1996; por. Artur Żmijewski, Morbus Hodgkin - choroba na śmierć, "Magazyn Sztuki" 1996, nr 2 (10), s. 134-139

21 marca 1992 
Zmarł Jerzy Stajuda, profesor rysunku na ASP, w ciągu ostatnich dwu lat jej najbliższy przyjaciel.
por. rok akad. 1990/91
Por. kat.: Jerzy Stajuda. Popołudnie słoneczne chodziłem jak po śmierci, Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski, Warszawa 17 IX - 7 XI 1993
29 sierpnia - 25 października 1992 

Udział w wystawie: "Perseweracja mistyczna i róża" w Państwowej Galerii Sztuki w Sopocie. Katalog wydano w 1993. Kuratorem wystawy był nowy dyrektor galerii, Ryszard Ziarkiewicz, który zainaugurował nią własny program artystyczny. Prace: Polaroidy czarno-białe[model: Andrzej Karaś], 1992, 11 fot. 11 x 8 cm, dep. w Państwowej Galerii Sztuki, Sopot
por. 12 kwietnia 1995

"Polaroidy są niczym zabawa w niejednoznaczność. Łączy je postać modela o klasycznych kształtach i purystyczna sceneria białego tła - lekko zgniecionej tkaniny. Swobodnie upozowany model trzyma w dłoniach dwie gałązki trzciny; ułożone za każdym razem inaczej, przydają bryle ciała dynamiki, lekkości, niemal uduchowienia. [...] Obiekt wciela się w postać Apollina, Dionizosa, Atlasa, Adonisa. Z równą łatwością może symbolizować postaci biblijne, ma chwilami wiele wspólnego ze znanymi powszechnie postaciami aniołów, świętych czy starotestamentowych królów [...]. Świat judeochrześcijański wypierają z kolei energie szamańskie, wibracje bliżej nie rozpoznanych pierwotnych kultów, rytualnych tańców. [...] To jednak nie wszystko. Fotografie Kozyry korzeniami tkwią w sztuce najnowszej i do niej całkowicie należą. Nasuwają się porównania z twórczością innych współczesnych fotografów, m.in. Roberta Mapplethorpe'a."
Danuta Ćwirko-Godycka, Zabawa w niejednoznaczność [w kat.:] Perseweracja mistyczna i róża, Państwowa Galeria Sztuki, Sopot [wyd. 1993], s. 45

rok akademicki 1992/93 

Na V roku zaliczyła główne przedmioty: rzeźbę u Grzegorza Kowalskiego i rysunek u Stanisława Baja (u obu ocena 4). Zajęcia trwały tylko w semestrze zimowym, letni poświęcony był na przygotowanie pracy dyplomowej.
Dok.: karty zaliczeń, Arch. ASP
Realizacja pracy dyplomowej przebiegała równolegle z wyniszczającą kuracją antynowotworową (chemioterapia i naświetlania).

"Chemia, naświetlania i równoczesne uczestniczenie w śmierci zwierząt. To jest powiązane [...] W tym samym dniu gdy zabijany był koń, ostatni raz mnie naświetlali."
Katarzyna Kozyra, rozm. Artur Żmijewski, Z wiaderkami, świńskim truchtem..., dat.: 10 VII 1993, "Czereja" zima 1995, nr 5, s. 34 - patrz przedruk całego wywiadu w tym tomie, s. 14

styczeń 1993 

Poprawa w przebiegu choroby. Przyczynił się do tego tyleż sukces chemioterapii, co romans z R. K., lekarzem z Instytutu Hematologii przy ul. Chocimskiej w Warszawie. "Wyzdrowiałam dla doktorka - wspomina. - Chciałam mu zrobić przyjemność."
por. początek 1992, lato 1992, sierpień 1993, marzec 1996
4 czerwca 1993 
Obrona pracy dyplomowej, wykonanej pod kierunkiem prof. Grzegorza Kowalskiego na Wydziale Rzeźby ASP w Warszawie. Praca była eksponowana w jednej z sal Wydziału Rzeźby ASP w gmachu przy Wybrzeżu Kościuszkowskim 37. Składały się na nią następujące części:
  1. - rzeźba-obiekt Piramida zwierząt, wypchane skóry konia, psa, kota, koguta, 220 x 190 x 120 cm, wł. Galeria Zachęta, Warszawa
  2. - tekst: Piramida zwierząt, mps, 1 s. (cyt. poniżej)
  3. - praca teoretyczna napisana pod kierunkiem dr Alicji Domańskiej: Symbolika zwierząt: konia, psa, kota i koguta; Arch. ASP

Wzmiankowany w tekście (pkt. 2) film wideo, dokumentujący proces uśmiercania i preparacji konia, po raz pierwszy został zaprezentowany publicznie podczas wystawy w Galerii a.r.t. w Płocku (patrz 16 listopada - 14 grudnia 1996). Dyplom uzyskał ocenę 4.
Razem z Kozyrą studia ukończyli dyplomanci Grzegorza Kowalskiego: Paweł Althamer, Ryszard Lech, Jacek Markiewicz, Mikołaj Miodowski, Jane Stoykow.

Praca dyplomowa Katarzyny Kozyry wywołała głośną dyskusję w mediach, w której przeważały głosy napastliwe, atakujące autorkę bez wnikania w sens pracy. Początek atakom dały pisma protestacyjne Zarządu Głównego ZPAP wystosowane do rektora ASP i do Ministerstwa Kultury i Sztuki oraz donos tejże organizacji do programu TVP "Animals". Wynikiem tego ostatniego był reportaż zrealizowany przez Sylweriusza Rudolfa na zlecenie "Animals", wyemitowany w tym programie w lipcu 1993. Za filmem poszła fala listów i artykułów prasowych oraz polemiki z nimi. Bezpośrednie ataki wygasły na początku roku 1994 (powróciły w marcu 1999 w prasie gdańskiej - patrz 4-28 marca 1999). Ich śladem są pojawiające się do dziś wypowiedzi, w których Piramida zwierząt reprezentuje, zdaniem ich autorów, amoralność sztuki współczesnej w ogóle. Bywa, że w głosach tego rodzaju praca Kozyry wzmiankowana jest z pominięciem nazwiska autorki. Tak czy inaczej, atakowanie pracy lub jej autorki "za moralność" weszło do stereotypu dziennikarskiego i dziś może służyć za papierek lakmusowy poziomu merytorycznego krytyków i felietonistów prasowych i telewizyjnych.
Nieliczne głosy broniące pracy i autorki wyszły głównie z jej środowiska (wypowiedzi promotora pracy, Grzegorza Kowalskiego oraz kolegi i redaktora pisma "Czereja", Artura Żmijewskiego). Po stronie krytyki merytorycznej, na którą przyszedł czas po atakach prasowych, sytuuje się większość wypowiedzi o pracy w pismach specjalistycznych. Piramida zwierząt jest na ogół uznawana za pracę ważną, nie do pominięcia w omówieniach sztuki polskiej ostatnich lat. Pośrednio wskazuje też na to liczba i charakter wystaw, na jakich była eksponowana oraz jej obecność w opracowaniach syntetycznych polskiej sztuki najnowszej.
Wystawy "Piramidy zwierząt" - patrz 15 października - 7 listopada 1993; 10 grudnia 1993 - 30 stycznia 1994; 10-29 czerwca 1994; luty - marzec 1995; 20 stycznia - 23 lutego 1993 i kolejne edycje wystawy; 7 kwietnia - 17 maja 1998; 4 września - 11 października 1998; 4-28 marca 1999 patrz też 8-27 lutego 1994

Katarzyna Kozyra
"Piramida zwierząt"
Przy realizacji tej pracy dyplomowej powstała dość specyficzna sytuacja, która budziła wiele różnych reakcji u mnie osobiście, jak również u osób włączonych w jakiś sposób w proces tworzenia obiektu. Punktem wyjściowym była piramida zwierząt, która występuje w bajce braci Grimm. Sama treść bajki w tym przypadku nie była istotna, natomiast zainteresowanie budził obiekt - to jest piramida zwierząt i związana z nim różnorodna sfera wizualna i pojęciowa. W odróżnieniu od np. siedmiogłowego smoka (elementu innych bajek) intrygująca była możliwość zrealizowania tego obiektu, wykorzystując gotowy materiał, jakim są zwierzęta. Idea tego pomnika zwierząt - piramidy zawiera w sobie przejrzystość i prostotę, a jednocześnie bogatą i wielowarstwową symbolikę (wierzenia, kultura, religia).
Materiał, jakim się posłużyłam, narzucał się sam, czyli zwierzęta: koń, pies, kot i kogut. Powstał problem skąd wziąć materiał na pomnik. Przygotowanie rozpoczęłam od podstaw, tzn. wybrania żywych zwierząt. Nie zostały one wybrane np. ze zbiorów muzeum z trofeami, lecz były specjalnie wyszukane według pewnych założeń. Miała zatem miejsce świadoma selekcja, która wynikała z przygotowywanej kompozycji. Brane było pod uwagę to, czy w swej wymowie bardziej będą one reprezentowały siebie, czy też symbolikę, która łączy się z tymi zwierzętami. Gdyby założeniem tej rzeźby miało być tylko takie symboliczne przesłanie, mogła być ona zrobiona z gliny albo innych materiałów rzeźbiarskich czy wreszcie z wypchanych eksponatów muzealnych.
Założenia były jednak inne, materiał na rzeźbę istniał, były nim konkretne zwierzęta, wybrane przeze mnie. Etap, który nastąpił później, to jest śmierć zwierząt i ich wypchanie był posunięciem ryzykownym, a jednocześnie intrygującym. Poruszałam się na krawędzi przyjętych norm etycznych, jak również stykałam się z tak trudnym wydarzeniem, jakim jest śmierć żywej istoty.
Wszystkie te zwierzęta były zasadniczo przeznaczone na śmierć, jednak użycie ich do realizowania rzeźby zaczęło budzić problemy natury etycznej. A przecież zwierzęta codziennie się morduje i robi się z nich rzeczy użytkowe, czy przeznacza do konsumpcji. Osobiste uczestniczenie w akcie ich śmierci i przeznaczenie ich ścierwa do realizacji idei zmienia punkt widzenia, budziło i budzi różne reakcje. Realizacja obiektu wywołała wokół specyficzną sytuację. Powstało pytanie: Czy proces realizacji stał się ważniejszy od realizowanego obiektu? Odpowiedź i odbiór całego procesu powstawania tej pracy nie jest jednoznaczny.
W trakcie uśpienia konia i obdzierania go ze skóry został zrealizowany film, który jest dokumentem makabrycznym, przedstawiającym jeszcze świeżego trupa zwierzęcia. W pierwszym etapie widoczne są jeszcze drgające mięśnie konia, a następnie widoczne są już tylko fragmenty mięsa, które wyglądają dość znajomo i do widoku których ludzie są przyzwyczajeni, wystarczy spojrzeć na haki w sklepie rzeźniczym. A jednak uczestnictwo innych ludzi w tym etapie przygotowywania pracy wywołało w nich reakcje oburzenia, niezrozumienia, a nawet odrzucenia. Podobnie było z innymi zwierzętami.
Zaczęłam zastanawiać się, czy być konsekwentną w procesie realizacji obiektu, czy zabicie konia miało nieść za sobą zabicie również innych zwierząt, aby proces realizacji projektu był konsekwentny. Ostateczny obiekt - praca dyplomowa - jest jednak estetyczny, nadaje się do oglądania i nie niesie z sobą tych makabrycznych treści. Widoczny jest tu paradoks związany z efektem końcowym i z procesem jego realizacji, który był dla mnie ważniejszy. Idea pomnika zwierząt, piramidy została zrealizowana dzięki współpracy z panem J. Linkowskim, którego umiejętność preparowania zwierząt można nazwać sztuką. Praca dyplomowa podlega ocenie, ale czy ta praca może być oceniona tylko jako rzeźba, czy również daje się ocenić proces jej przygotowania i wiążące się z nim reakcje i przeżycia?
[Katarzyna Kozyra, tekst ulotki towarzyszącej dyplomowemu pokazowi Piramidy zwierząt, ASP, Warszawa 4 VI 1993],
wg oryginału w Arch. KK

"Czy na tej drodze mamy wkrótce doczekać się wystawy abażurów z tatuowanej ludzkiej skóry?"
Zakończenie listu Zarządu Głównego ZPAP do rektora ASP, 17 VI 1993, kopia w Arch. KK

"Nie będę moralizować. Nie napiszę o sztuce faszystowskiej, gdzie idea sztuki ważniejsza była od idei życia."
Ewa Banaszkiewicz, Kasia i zwierzęta, "Antena" 1993, nr 32, wyc. Arch. KK

"...do wykonania swoistej rzeźby studentka tej uczelni osobiście wybrała konia, psa, kota i koguta (chodziło o to, by były zdrowe i piękne - oznajmiła z chichotem w telewizji) i następnie zleciła ich zabicie."
Maciej Iłowiecki, Nic nie usprawiedliwia mordowania zwierząt dla zabawy, nawet jeśli pretekstem jest usiłowanie bycia "artystą", "Życie Warszawy" 17 VIII 1993

"Zastąpienie indolencji warsztatowej dreszczykiem, że oto oglądamy trupy prawdziwych zwierząt, wydaje mi się wyjątkowo parszywe. Nawet jednak, gdyby rezultat artystyczny był inny, protestuję przeciwko zabijaniu dla dekoracji..."
Xymena Zaniewska-Chwedczuk, Dyplom rzeźbiarza czy rakarza?, "Gazeta Wyborcza" 1993, nr 192 (18 VIII), s. 13




Warszawa, 20.08.1993
Szanowna Redakcjo,
Jestem autorką kompozycji zatytułowanej Piramida zwierząt. Razem z obiektem wykonanym z wypchanych skór konia, psa, kota i koguta prezentowany był komentarz, w którym przedstawiałam swoje motywacje, przebieg pracy i towarzyszące mi wątpliwości. Zadałam pytanie: czy ocenie podlega tylko rzeźba, czy również proces jej powstawania i wiążące się z nim reakcje i przeżycia? Tym aktem wystawiłam się na konfrontację z ludźmi, którzy myślą inaczej niż ja, po których jednak spodziewałam się szacunku dla faktów.
Tymczasem powiela się i publikuje różne kłamstwa, m.in. że zwierzęta hodowałam, dręczyłam i własnoręcznie uśmiercałam. To nieprawda. Podczas obrony zostało publicznie powiedziane, że skóra psa i kota została zdjęta ze zwierząt padłych, a skóra konia i koguta ze zwierząt przeznaczonych na ubój, które odkupiłam i które zostały uśpione. "Mordowanie" nastąpiło z przyczyn innych niż uszycie butów czy zjedzenie mięsa, co jest przekroczeniem norm, jakie uznaje się za obowiązujące i humanitarne. Zadawanie śmierci zwierzętom w sposób cywilizowany i przemysłowy odbywa się anonimowo i poza oczami późniejszych konsumentów. Odebranie życia zwierzęciu w sposób jawny i przez indywiduum - jest powodem oburzenia i napiętnowania. Świadomie wystawiłam się na tę próbę. Stokroć straszniejszą była obserwacja śmierci konia niż wszystkie inwektywy, które padły pod moim adresem. Chcąc być konsekwentną wzięłam na swoje sumienie także śmierć zwierząt padłych. Moja kompozycja jest o śmierci generalnie i o śmierci tych konkretnych czterech zwierząt. Nie robiłam tego "dla dreszczyka" i z powodu indolencji warsztatowej. Zrobiłam to z wewnętrznej potrzeby postawienia pytania: czy odczuwamy jeszcze obecność śmierci jedząc kotlety, stosując kosmetyki lub używając innych produktów pochodzenia zwierzęcego - czy też została ona skutecznie zneutralizowana przez udomowionych przedstawicieli zwierząt, które na co dzień obdarzamy naszymi uczuciami? Piramida zwierząt jest przekroczeniem norm w traktowaniu śmierci zwierząt jako zjawiska, które nie dotyczy konsumenta.
Jeśli zdecydowałam się na taką formę swojej pierwszej, całkowicie samodzielnej pracy artystycznej, to także dlatego, że sztuka traktowana jest przez społeczeństwo jako zabawa artystów na ich własnym podwórku, daleka od spraw istotnych lub, jak pisze pani Xymena Zaniewska, spełnia tylko cele dekoracyjne.
Z poważaniem, Katarzyna Kozyra Katarzyna Kozyra, List do redakcji "Gazety Wyborczej", 20 VIII 1993, nieopublikowany, wydruk, Arch. KK

O dyplomie Katarzyny Kozyry
Piramida zwierząt jest dziełem o śmierci. Zwierzęta, które mają wygląd żywych, są tym bardziej martwe, tak jak mumie świadczą przeciw intencjom tych, którzy je sporządzali. Obraz życia, zmumifikowany, świadczy o nieodwracalności martwoty i ostateczności aktu śmierci. Piramida zwierząt [...] mówi o śmierci w ogóle, a zarazem o śmierci konkretnych czterech zwierząt. Autorka zwraca tym uwagę, że śmierć zwierząt jest wpisana w codzienną, potoczną egzystencję, jest niezauważalna, a nawet głęboko zakamuflowana w formie produktu, w jakim nie możemy rozpoznać zwierzęcia. [...] Zabijanie zwierząt jest obarczone swoistym relatywizmem moralnym: normy uznają zabicie zwierzęcia za coś złego, zaś wymogi przeżycia istot mięsożernych nakazują zabijanie zwierząt na skalę przemysłową. Na tym zbudowany jest pewien kulturowy proceder: ukrywania masowej śmierci zwierząt, pomijania jej milczeniem przy jednoczesnym lansowaniu moralnych wzorców szacunku dla życia zwierząt. Odbywa się to często w groteskowy, obłudnie sentymentalny sposób; karpie wigilijne w tysiącach ton "usypiają", jako ofiary święta pojednania ludzi (także ze zwierzętami), w rzeczywistości duszą się pozbawione wody, nie wydając przy tym żadnych przykrych odgłosów. [...]
Wydaje mi się, że ta praca, a zwłaszcza komentujący ją tekst odautorski, uderza w stereotyp człowieka łatwej szlachetności, która jest podszyta hipokryzją. [...] To zapewne było najsilniejsze psychologicznie oddziaływanie Piramidy, że ludzie zostali sprowokowani do zadeklarowania własnej prawości. Odbyło się to w łatwy do przewidzenia sposób - przez wskazanie cudzej nieprawości, co zastąpiło głębszą refleksję nad samym sobą.
Czy piramida była prowokacją ze strony Kozyry?
Prowokatorski był na pewno jej tekst, a zasięg jego skutków przerósł wyobrażenia autorki. Nie była w stanie przewidzieć, zresztą ja też nie, tak silnych reakcji publicznych. [...] Ona po akcie uczestnictwa w śmierci konia doznała wstrząsu i można zaryzykować stwierdzenie, że jako ekspiację przyjęła na siebie śmierć wszystkich zwierząt. Dlatego na podstawie fragmentów autokomentarza może się wydawać, że faktycznie popełniła czyny, za które przyjmuje [...] moralną odpowiedzialność. Po raz pierwszy w takiej skali i o takim publicznym zasięgu dokonana została konfrontacja postawy artystycznej, która poddaje próbie funkcjonujące w świadomości publicznej stereotypy. Otóż Kozyra, dając do zrozumienia, że ma prawo zabić zwierzę, aby powstało dzieło, narusza franciszkańsko-ekologiczny wzorzec moralny i normę, zgodnie z którą nie wolno zabić nic ponad to, czego wymaga "konieczna potrzeba". Otwiera tym samym dyskurs, czy działanie artysty w sferze wartości moralnych należy również do koniecznych potrzeb, czy też konieczne potrzeby ograniczają się do zaspokojenia potrzeb konsumpcyjnych, do sfery potrzeb fizjologicznych, w gruncie rzeczy zwierzęcych. [...]
G. Kowalski, O dyplomie Katarzyny Kozyry, "Czereja" X 1993, nr 4, s. 27-28; przedruk w katalogu wystawy: "Grzegorz Kowalski. Prace Dawne i Nowe"... jw.

"Autorka tej kompozycji przestrzennej odniosła autentyczny sukces artystyczny. Udało jej się wywołać oburzenie i protest miłośników zwierząt oraz wzbudzić zainteresowanie prasy, o czym wielu awangardzistów może tylko marzyć. Nie jest przy tym istotne, jakie były faktyczne intencje autorki (ja osobiście odczytuję jej dzieło jako swego rodzaju protest czy też chęć zwrócenia uwagi na tragiczny niekiedy los zwierząt domowych, które kochamy i o które dbamy, gdy służą nam lub nas bawią, a bezlitośnie pozbywamy się ich, gdy przestają być użyteczne). Intencje nie są ważne dlatego, że od momentu realizacji dzieło zaczyna żyć własnym życiem w kulturze. W skład kultury wchodzi tylko to, co obdarzamy sensem, nawet jeśli jest to sens uformowany na sprzeciwie."
dr Tadeusz Szkołut, etyk, wypowiedź cyt. w: Stanisław Piotr Gaszyński, Piramida nieporozumień. Granice eksperymentu w sztuce, "Przegląd Akademicki" 1993, nr 18, s. 28

sierpień - grudzień 1993 

Nawrót ostrych objawów choroby. Bez wątpienia przyczynił się do tego stres wywołany nieoczekiwaną "popularnością" Piramidy zwierząt i atakami na nią w mediach. Ponowna forsowna kuracja trwała do marca 1996. Równolegle nękała artystkę depresja, trwająca półtora roku.
por. początek 1992, lato 1992, styczeń 1993, marzec 1996


"Nie przypuszczałam, że Piramidę w ogóle ktoś zauważy. Wybuch afery mnie zaskoczył. Pierwsze napastliwe artykuły w prasie sprawiły mi satysfakcję. Lawina następnych wzbudziła mój histeryczny strach. [...] Przestałam panować nad ogarniającym mnie lękiem. Całymi tygodniami nie mogłam spać [...]. Siedziałam godzinami w wannie, bo woda mnie uspokajała. Pomarszczona od wilgoci kładłam się spać. W łóżku doganiała mnie histeria, więc zrywałam się i natychmiast napuszczałam wody do wanny."
Katarzyna Kozyra, rozm. Artur Żmijewski, Chodzą sobie idealni [w:] Galeria a.r.t. 1992-1997 [Płock 1999], s. 69

15 października - 7 listopada 1993
Pierwsza po studiach wystawa indywidualna: "Katarzyna Kozyra. Piramida zwierząt", Galeria a.r.t. (Jacka Markiewicza), ul. Rybaki 7, Płock (bez kat.).
Praca została przewieziona do Płocka wkrótce po obronie dyplomu i pozostawała tam w depozycie do początku 1997, do wyjazdu do Budapesztu (patrz 20 stycznia - 23 lutego 1997 i nast.), skąd wróciła do Zachęty, która zakupiła ją do swych zbiorów.
Bibl.: IL, Rozbieranie piramidy, "Gazeta na Mazowszu", dod. do "Gazety Wyborczej" 1997, nr 7 (9 I), il. b.: wyciąganie konia z Wieży Ciśnień przez okno za pomocą dźwigu

10 grudnia 1993 - 30 stycznia 1994
Udział w wystawie: "Idee poza ideologią. Nowe pokolenie w sztuce polskiej", Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski, Warszawa 10 XII 1993-30 I 1994 (kat.-gazeta).
Kuratorzy wystawy: Grzegorz Borkowski, współpraca Ewa Gorządek.
Praca: Piramida zwierząt, eksponowana wraz z ulotką z dyplomu
W katalogu zamieszczono niepublikowany list Katarzyny Kozyry do "Gazety Wyborczej", napisany w odpowiedzi na ataki prasowe z lata 1993.

styczeń - grudzień 1994 

10 grudnia 1993 - 30 stycznia
Udział w wystawie: "Idee poza ideologią. Nowe pokolenie w sztuce polskiej", Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski, Warszawa 10 XII 1993-30 I 1994 (kat.-gazeta).
Kuratorzy wystawy: Grzegorz Borkowski, współpraca Ewa Gorządek.
Praca: Piramida zwierząt, eksponowana wraz z ulotką z dyplomu
W katalogu zamieszczono niepublikowany list Katarzyny Kozyry do "Gazety Wyborczej", napisany w odpowiedzi na ataki prasowe z lata 1993.

23 stycznia 1994
W Programie I TVP o godz. 23.30 został wyemitowany film Koń, pies, kot, kogut i człowiek, real. Paweł Sosnowski. W filmie wypowiadają się: Bożena Kowalska, Danuta Wróblewska, Xymena Zaniewska, Jerzy Kalina, Grzegorz Kowalski, Paweł Kowalewski, Waldemar Baraniewski, Jacek Markiewicz (Kozyra odmówiła wystąpienia w filmie ). Po fali ataków prasowych była to pierwsza próba rzeczowego odniesienia się do pracy.

8-27 lutego 1994
Zaplanowana w tym terminie wystawa Piramidy zwierząt w Galerii WOK [Warszawskiego Ośrodka Kultury] przy ul. Elektoralnej 12 w Warszawie nie odbyła się. Dyrektor WOK nie zgodził się na umocowanie uchwytów do prawidłowego montażu pracy, obawiając się zniszczenia podłogi.
Wystawa miała być inauguracją Galerii WOK pod kierownictwem Krzysztofa Żwirblisa. Poinformował on gości zgromadzonych na wernisażu o przyczynach nieodbycia się wystawy. Nie miało to oddźwięku w prasie.
Z okazji wystawy wydano katalog: Katarzyna Kozyra. Piramida zwierząt, Galeria WOK, Warszawa 8-27 II 1994, wstęp Krzysztof Żwirblis, zawierający w wyborze kopie dotychczasowych artykułów i polemik w prasie, wywołanych pracą Piramida zwierząt.

10-29 czerwca 1994
Wystawa indywidualna: "Katarzyna Kozyra. Piramida zwierząt", Galeria a.r.t., Wieża Ciśnień, Płock (bez kat.).
Równocześnie były wystawione prace: Jacek Malinowski, Siedzenie i Jacek Markiewicz, Dokumentacja pracy dyplomowej, a od 11 czerwca była tamże czynna wystawa "Dyplomy 94" (Katarzyna Górna, Jędrzej Niestrój, Roman Stańczak).

koniec 1994
Przygotowywała performance, w którym zamierzała grać utwór Francois Couperina siedząc na ludzkich zwłokach. W tym celu kupiła pianino i ćwiczyła wybrany utwór (wcześniej nie uczyła się grać). Praca została zarzucona głównie z powodu trudności z opanowaniem instrumentu.
Bibl.: Holde-Barbara Ulrich, Die nackten und die besessenen, "Magazin" 1996, I, s. 71, wyc. Arch. KK

styczeń - grudzień 1995 

Udział w wystawie: "Transhumacja / Transkumacija / Transhumation", Galeria Malarstwa w Kownie / Kauno paveiksku galerija / Kaunas Picture Gallery [wyd. Warszawa 1995] (kat.)
Wystawa zorganizowana przez Ośrodek Sztuki Współczesnej Fundacji Stefana Batorego w Warszawie, jej kuratorami byli: p.o. dyrektora Ośrodka Anna Maria Rakowska i Artur Żmijewski.
Praca: Piramida zwierząt

Wystawa grupowała studentów i absolwentów pracowni Grzegorza Kowalskiego. Uczestniczyli w niej: Paweł Althamer, Katarzyna Górna, Andrzej Karaś, Katarzyna Kozyra, Ryszard Lech, Jacek Markiewicz, Jędrzej Niestrój, Piotr Piecko, Roman Stańczak, Artur Żmijewski. Wystawa i wydany z jej okazji katalog potwierdziły i utrwaliły fakt zaistnienia nowego zjawiska w polskiej sztuce najnowszej - Pracowni Kowalskiego.

12 kwietnia 1995 Wspólnie z Arturem Żmijewskim przeprowadziła wywiad z Krzysztofem Czerwińskim, biznesmenem i transwestytą popularnym w kręgach gejowskich. Zbieżność nazwisk z modelem jej pracy Krzysztof Czerwiński, eksponowanej na wystawie "Ja i AIDS" (patrz 9 stycznia 1996 i nast.) jest przypadkowa. Model, spotkany na ulicy, mógł podać nieprawdziwe nazwisko.
Bibl.: Królowa delikatesów. Z Ciocią Kris (Krzysztof Czerwiński) rozmawiają Katarzyna Kozyra i Artur Żmijewski, 12.04.1995 Warszawa, "Czereja" 1998, nr 6, s. 55-61; tamże dwa inne wywiady przeprowadzone wspólnie z Arturem Żmijewskim: z Andrzejem Karasiem, Homoartysta, s. 5-11, il.: fot. KK z cyklu Polaroidy czarno-białe, por. 29 sierpnia - 25 października 1992; z Jackiem Markiewiczem, Rozwarta i gotowa, s. 20-29

7 lipca -13 sierpnia 1995 Udział w wystawie: "Antyciała", Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski, Warszawa (bez kat.)
Kuratorzy wystawy: Robert Rumas, współpraca Ewa Gorządek; współpraca organizacyjna: Fundacja Wyspa Progress z Gdańska
Praca: Więzy krwi, fot. barwna, 400 x 400 cm, wł. Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski, Warszawa
Wystawa przeniesiona: 3-19 września 1995 Kijów (patrz niżej)
Premiera nowej pracy Katarzyny Kozyry wywołała kolejny skandal: przeciw "nadużyciu" znaków Czerwonego Krzyża i Czerwonego Półksiężyca zaprotestował Zarząd Główny PCK w liście z 21 sierpnia 1995. Natomiast prasę zbulwersowało użycie jako modelki kalekiej siostry artystki. Głosy konsternacji i oburzenia, spowodowanego nową pracą Kozyry, wtopiły się w ogólny ton krytyczny wobec całej wystawy.
"Praca ta powstała w 1995 roku pod wpływem wydarzeń w byłej Jugosławii. Znak czerwonego czerwienią krwi krzyża i półksiężyca to symbole organizacji humanitarnych niosących pomoc człowiekowi. Realizując tę pracę myślałam o symbolicznej metaforze bratobójczej rywalizacji i walki na tle ideologii religijnych i etnicznych."
tekst w kat.: Katarzyna Kozyra. Prace 1993-1998, Polnisches Institut, Leipzig [1999], s. 11

"W pracy Więzy krwi Katarzyny Kozyry ciało wykorzystane jest jako symbol antynomii człowieka i religii. Kompozycja zbudowana jest na zasadzie symbolicznego przeciwieństwa znaczeń. Nagie, niczym nie osłonięte ciała sióstr ukazane są na tle wielkich symboli Chrześcijaństwa i Islamu, które dominują zarówno wielkością jak i czerwienią krwi. Łatwość obracania figur czyni z tych symboli ťdiabelskie znakiŤ: ogólnie rzecz biorąc, obraz przedstawia metaforę zła i walki, jaką ludzie prowadzą w obronie wartości religijnych. [...] Podkreślając związek między siostrami, artystka protestuje przeciw zmaskulinizowaniu i patriarchalizacji władzy, która rozszerza swój zasięg za pośrednictwem kościoła i religii. Więzy krwi, których źródłem jest kobieta traktowana jako podmiot, są dla artystki antytezą walki wywodzącej się z rywalizacji braci, która zdominowała dzieje człowieka."
Małgorzata Lisiewicz, [tekst w kat.:] Kobieta o kobiecie, Galeria Bielska BWA, Bielsko-Biała 20 IX - 20 X 1996, s. 28

3-19 września 1995
Udział w wystawie: "Kiev Art Meeting. New Art from Poland, Ukraine, Russia", Ukrainian House Centre, Alipiy Gallery, Kijów 3-19 IX 1995 (kat.). Część polską stanowiła zredukowana wersja wystawy "Antyciała", przeniesiona z Centrum Sztuki Współczesnej w Warszawie (por. 7 lipca - 13 sierpnia 1995).
Kurator wystawy: Valeriy Sakharuk
Praca: Więzy krwi

styczeń - grudzień 1996 

Udział w wystawie: "Ja i AIDS", Galeria Kina Stolica, Warszawa 9 I - 9 II 1996 (kat.).
Kurator wystawy: Artur Żmijewski
Praca: Krzysztof Czerwiński, wydruk komputerowy barwny, 170 x 240 cm, wł. autorki
Uczestnicy: Paweł Althamer, Edyta Daczka, Katarzyna Górna, Andrzej Karaś, Grzegorz Kowalski, Katarzyna Kozyra, Ryszard Lech, Krzysztof Malec, Małgorzata Michberg, Jacek Markiewicz, Jędrzej Niestrój, Monika Osiecka-Leczew, Artur Żmijewski Wystawa, eksponowana w hallu kina Stolica, została zdjęta po wernisażu na żądanie personelu kina.
Wystawa przeniesiona: 10 lutego - 4 marca 1996, Galeria a.r.t., Płock; 8 - 19 maja 1996, Wieża Ciśnień, Bydgoszcz; 25 maja - czerwiec 1996, Galeria Wyspa, Gdańsk
(kolejnym edycjom wystawy towarzyszyły mutacje kat. warszawskiego z identyczną zawartością)
por. 12 kwietnia 1995

"Znajdziecie miłosierdzie w pracy Katarzyny Kozyry. Sfotografowany przez nią pobity osobnik, z olbrzymimi fioletowo-czarnymi sińcami na całym ciele, jest czymś jednocześnie obrzydliwym i budzącym współczucie. Umieszczenie go przez autorkę na biało-czerwonym tle daje wrażenie, że czystość tych ważnych kolorów została spaskudzona. Naprzeciw fotografii Polak czuje się, jakby mu gołąb narobił na ortalion."
Artur Żmijewski, Und morgen die ganze Welt... O wystawie "Ja i AIDS", "Magazyn Sztuki" 1996, nr 2 (10), s. 265

od 23 lutego 1996
Udział w wystawie: "Dźwięk ciszy. Sztuka kobiet", dawna Łaźnia Miejska, Gdańsk (kat.-zapr.).
Kuratorka wystawy: Agnieszka Wołodźko, organizacja: Fundacja Wyspa Progress
Praca: Więzy krwi

luty - marzec 1996
Dwie ostatnie kroplówki, kończącę chemioterapię ziarnicy złośliwej. Dokumentacja tych zabiegów na taśmie wideo weszła w skład pracy Olimpia- patrz niżej.
Inf. KK

8 marca - 14 kwietnia 1996
Wystawa indywidualna: "Katarzyna Kozyra. Olimpia", Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski - Galeria Laboratorium, Warszawa (bez kat.)
Kurator wystawy: Marek Goździewski
Instalacja składa się z następujących części:
Olimpia [wg Maneta; dalej: Olimpia-Olimpia], fot. b. naklejona na płytę plastikową, 120,5 x 180 x 2cm; Olimpia [staruszka; dalej: Olimpia-staruszka], fot. b. naklejona na płytę plastikową, 120,5 x 180 x 2 cm; Olimpia [na wózku szpitalnym; dalej: Olimpia-kroplówka], fot. b. naklejona na płytę plastikową, 180,5 x 230,5 x 2; projekcja filmu wideo (rejestracja zabiegu kroplówki), 11 min.

"To bardzo osobista praca i całkiem świadomy ekshibicjonizm. Stanowiła reakcję na tę aferę z Piramidą zwierząt. W gruncie rzeczy czułam się dotknięta faktem, że z Piramidy przyszło mi tłumaczyć się chorobą. Pomyślałam: dobrze, jeśli to jest tak bardzo interesujące, jeżeli wywleka się moją prywatność wbrew mej woli i moim przekonaniom, to mogę zrobić to także sama. Mogę wywalić swoją prywatność nie wtedy, gdy ktoś tego chce, ale gdy chcę tego sama, nie po to, by służyło innym, ale by służyło mnie samej. Chcecie mnie takiej, to macie, nawet gdyby okazało się to niesmaczne. [...] Przez trzy lata funkcjonowałam z kroplówką, tak jak inni z papierosami czy wódką. To była moja rzeczywistość. Żyłam w szpitalach, gabinetach, na naświetlaniach, wśród tej mniejszości, a może i większości, której coś dolega. Byłam przywiązana do lekarskiej opieki, uzależniona od niej jak pies od człowieka."
Katarzyna Kozyra, rozm. Piotr Sarzyński, Coś mi siedzi z tyłu czaszki, "Polityka" 1998, nr 5, s. 43

"W obu wcześniejszych pracach to, co kontrowersyjne ze względu na swój naturalizm - posłużenie się ciałem uśmierconym (Piramida) lub okaleczonym (Więzy), doskonale tłumaczyło się niesłychaną esencjonalnością formalną, plastyczną spoistością wizji, do której nie trzeba dopowiadać ťtreściŤ, a nawet swoistą ťestetyczną przyjemnościąŤ, jaką dzieła mogły sprawiać. W wypadku Olimpii tego typu proces czysto intuicyjnego odbioru, choćby z chwilowym zawieszeniem spekulacji intelektualnej, nie jest już możliwy.
Gdzie tkwi źródło dysonansu? Można by w tym miejscu wskazać na dwoistą naturę sztuki: z jednej strony poprzez estetyczne zmaganie z formą dąży ona do tworzenia pewnego idealnego, niematerialnego porządku, którego wzorem są pojęcia absolutu i piękna, z drugiej zaś uzewnętrzniając egzystencjalne bolączki człowieka, dokumentując nietrwałość materii, kieruje myśli ku śmierci jako jedynemu pewnikowi naszej natury. Kozyra w swojej twórczości starannie miesza oba porządki. W Olimpii czyni to jednak w sposób powierzchowny. Cytując słynny, ongiś skandalizujący obraz Maneta, posługuje się zaczerpniętą z historii sztuki kliszą, konwencją, zwyczajnie projektuje kontrowersję, epatując sprawdzonym, skądinąd brutalnym naturalizmem (fotografia eliminuje najmniejszy cień iluzji), właściwym twórcy reklam Benettona czy uczestnikom konkursu World Press Photo. Temat choroby i śmierci sprowadza więc do poziomu komunikatu, refleksję zastępuje hasłem, zamiast wizji (którą przesycona była szczególnie Piramida) otrzymujemy grę z konwencją. Analogicznie artystka zubaża porządek estetyczny, uciekając się do wielkoformatowej, barwnej fotografii, której wizualne działanie z samej natury rzeczy (wielkość, kolor) musi być - i jest - bardzo silne. W istocie więc Kozyra dokonuje nie syntezy obu wyróżnionych porządków sztuki (ta cechuje dzieła wybitne), ale kompromisu pomiędzy nimi: estetyzuje śmierć, obrzydza estetykę. Wszystko to artystka czyni świadomie, traktując wymienione powyżej zabiegi jako środki do wypowiedzenia (sprawdzenia?) czegoś więcej. Tyle tylko, że destrukcyjny wobec utwierdzonych porządków sztuki charakter tej pracy uniemożliwia, jak się okazuje, tak wypowiedź jak i jej zrozumienie. Innymi słowy: jest wstrząs, nie ma ruin. A jeśli pojawia się pytanie o motywy takiego działania, o cel czynionej destrukcji, powody stąpania po krawędziach sztuki i granicach wytrzymałości publiczności, to zakładam - może niezbyt taktownie - że jest to działanie, które pomaga artystce w jej najbardziej intymnych zmaganiach z grozą choroby. Ale to już nie jest rozmowa o sztuce."
Łukasz Gorczyca, Olimpijski niepokój, "Art & Business" 1996, nr 5, s. 56

marzec - czerwiec 1996
Przebywała w Wiedniu na stypendium rządu austriackiego ÖAD (Österreichischer Akademischer Austauschdienst).
Dok.: materiały w Arch. KK
Wśród poznanych w Wiedniu ludzi był Carsten S., urzędnik bankowy, a prywatnie lewak z Hamburga, z którym nawiązała 2,5-letni romans i przyjazne kontakty trwające do dziś. Do końca 1998 przebywała w Hamburgu tak często, jak na to pozwalały jej sprawy artystyczne. Po latach nieustannych ataków na jej prace ze strony prasy i części środowiska, potyczek i stresów tym wywołanych, przebywanie z Carstenem pozwoliło jej oderwać się od tych spraw i zdystansować do "polskiego piekła". Wspomina ten czas jako pozytywny i pełen optymizmu.
Inf. KK

2 maja 1996 - 31 sierpnia 1997
Udział w wystawie: "Kolekcja III", Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski, Warszawa (bez kat.)
Kuratorzy wystawy: Wojciech Krukowski, Piotr Rypson
Praca: Więzy krwi

13 września 1996
Wspólnie z Katarzyną Górną wynajęły strych budynku przemysłowego przy ul. Inżynierskiej na warszawskiej Pradze (jako strona umowy najmu występuje Urząd Dzielnicy Praga Północ Gminy Warszawa Centrum). W tym samym domu urządzili potem swe pracownie także Paweł Althamer, Roman Woźniak i Zelda Klimkowska, Grzegorz Matusik i inni artyści.
Bibl.: Renata Zaniewicz, Praski Montmartre, "Życie" 1997 nr 78 (3 IV)
Z powodu trudności z ogrzewaniem pracownia używana jest nieregularnie, głównie przez Katarzynę Górną jako atelier fotograficzne.
patrz 4 października 1997

20 września - 27 października 1996
Udział w wystawie: "Kobieta o kobiecie", Galeria Bielska BWA, Bielsko-Biała 20 IX - 20 X 1996 (kat.).
Kuratorka wystawy: Agata Smalcerz
Praca: Więzy krwi
21 września odbyło się sympozjum z udziałem uczestniczek wystawy, m. in. Kozyry, i krytyków. Wystawa wywołała skandal wśród miejscowych władz i w prasie. Jedna z radnych wystąpiła na sesji Rady Miejskiej w dniu 22 października 1996 z interpelacją, w której stwierdzała m. in.: "Wystawa ma charakter prowokacyjny. Spora część prac, choć wykonana technikami plastycznymi, nie jest sztuką. Niektóre prace negują między innymi takie wartości, jak rodzina i religia. Wyszydzają symbole religijne: chrześcijaństwa, islamu i judaizmu, prezentują postawę homoseksualną, posługują się kalectwem do zobrazowania tezy ťdobro-złoŤ." (Anna Musialska, Interpelacja na Sesji Rady Miejskiej w dniu 22.X.1996 r., rkps, kopia w Arch. KK). Przeciwko wystawie protestowali też przedstawiciele Akcji Katolickiej w Bielsku-Białej (List otwarty, 12 XI 1996, Arch. KK). Na zarzuty odpowiedziała w liście kuratorka wystawy, Agata Smalcerz, pochlebne opinie o wystawie nadesłali: prof. dr Piotr Krakowski i dr Maria Hussakowska-Szyszko z Instytutu Historii Sztuki Uniwersytetu Jagiellońskiego, Wojciech Krukowski, dyrektor Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski w Warszawie, Andrzej Saj z wrocławskiego pisma "Format", Ryszard Ziarkiewicz, redaktor i wydawca "Magazynu Sztuki" (kopie w Arch. KK). Mimo zarzutów i skandalu wystawę przedłużono o tydzień - do 27 października 1996.

16 listopada - 14 grudnia 1996
Wystawa indywidualna: "Katarzyna Kozyra. Prace", Galeria a.r.t., Wieża Ciśnień, Płock (bez kat.).
Prace: Studia aktów, 1991, niebieska plastelina; Polaroidy czarno-białe; Piramida zwierząt - obiekt i film (wtedy po raz pierwszy pokazany publicznie); Więzy krwi; Krzysztof Czerwiński; Olimpia, film i 2 kserokopie z fot. [Olimpia-Olimpia, Olimpia-kroplówka].
Ponadto na wystawie pokazywany był film Koń, pies, kot, kogut i człowiek, real. Paweł Sosnowski, TVP Program I, 1994 (por. 23 stycznia 1994).
18 grudnia 1996
Otwarcie warsztatów internetowych dla artystów pt. "Nowe terytorium ekspresji", Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski, Warszawa.
Praca (wspólna z Katarzyną Górną) opublikowana na wystawie w Internecie: http://csw.art.pl/warsztaty/

styczeń - grudzień 1997 

Udział w wystawach zorganizowanych w ramach Festiwalu Sztuki Polskiej "Expressz Polonia" w Budapeszcie: "Erzelmek transzformátora / Transformator emocji", Galeria Budapest, Budapeszt 18 I - 9 II 1997 (kat.-plakat). Wystawa trwała do 23 lutego.
Kuratorzy wystawy: Grzegorz Borkowski, Tamás Török
Praca: Krzysztof Czerwiński
"Lengyelország Müvészet 1945-1996 / Sztuka z Polski 1945-1996", Mücsarnok, Budapest 20 I - 23 II 1997 (kat.)
Kuratorzy wystawy: Anda Rottenberg, Jaromir Jedliński
Praca: Piramida zwierząt
Wystawa przeniesiona: 14 marca - 10 kwietnia 1997, The Contemporary Art Centre, Wilno (Litwa); 12 maja - 8 czerwca 1997, Art Museum Arsenal, Ryga (Łotwa); 15 lipca - 3 sierpnia 1997, Tallin Art Hall, Tallin (Estonia) (wszędzie eksponowana była Piramida zwierząt)
Podczas pobytu w Budapeszcie, w wyniku pierwszej wizyty w łaźni tureckiej, powzięła zamiar zrealizowania pracy Łaźnia (patrz lipiec 1997; 8 września -12 października 1997).

10 kwietnia - 4 maja 1997
Udział w wystawie: "Displacement / This Placement. Künstler der Galerie Wyspa von Gdańsk / Danzig im Künstlerhaus Bethanien", 10 IV - 4 V 1997 [wyd. Gdańsk 1997] (kat.-folder)
Kuratorka wystawy: Aneta Szyłak
Praca: Więzy krwi

4-21 lipca 1997
Udział w wystawie: "Fotografia'97", Pałac Sztuki, Kraków [1997] (kat.).
Kurator wystawy: Zbigniew Turlej
Praca: Krzysztof Czerwiński

lipiec - sierpień 1997
Wyjazd do Budapesztu (sponsorowany przez Andrzeja Bonarskiego) w celu wykonania filmu do wideoinstalacji Łaźnia. Pierwotnie za pośrednictwem Instytutu Polskiego planowała wynająć pomieszczenia łaźni Király i zrealizować film oficjalnie. Przesadne wymagania finansowe (wynajęcie łaźni miało kosztować 100 tys. forintów) i urzędnicze maruderstwo w załatwianiu sprawy spowodowały, że nakręciła potrzebne materiały ukrytą kamerą w łaźni Gellérta.
Por. 20 stycznia - 23 lutego 1997, patrz niżej

"Byłam [...] na wystawie w Budapeszcie i po raz pierwszy w życiu trafiłam tam do publicznej łaźni tureckiej. Miejsce to zachwyciło mnie bez reszty. Ponure i ciemne wnętrze z niesamowitą atmosferą. Przedziwne kobiety poruszające się i zachowujące w sposób całkowicie odmienny od tego, co przyzwyczajeni jesteśmy oglądać na co dzień. Było w nich wszystko z wyjątkiem erotyki. [...]
Toteż gdy zaproponowano mi ekspozycję w Zachęcie, od razu wpadłam na pomysł, że mogłaby to być Łaźnia. Realizacja szła opornie z wielu powodów. Najpierw straciłam 6 miesięcy, bo nie miałam pieniędzy. W końcu mój wyjazd sfinansował kolekcjoner sztuki Andrzej Bonarski. W Budapeszcie pojawiły się nowe kłopoty. Zwróciłam się do łaźni z prośbą o wynajęcie pomieszczeń. A oni ciągle kręcili: raz chcieli wynająć, raz nie, raz żądali zapłaty, to znów nie. W końcu wzięłam kamerę i zrobiłam to, co później pokazano w Zachęcie. Ale film musiałam kręcić w innej łaźni, z innymi kobietami, inaczej się zachowującymi. Powstała praca całkowicie odmienna od planowanej. Jest chyba lepsza, ale z tamtej, pierwotnie wymyślonej też nie zrezygnowałam."
Katarzyna Kozyra, rozm. Piotr Sarzyński, Coś mi siedzi z tyłu czaszki, "Polityka" 1998, nr 5 (31 I), s. 43

8 września - 12 października 1997
Wystawa indywidualna: "Katarzyna Kozyra. Łaźnia", Galeria Zachęta - Mały Salon, Warszawa (bez kat.)
Kuratorka wystawy: Hanna Wróblewska
Praca: Łaźnia, wideoinstalacja
Ekspozycja w Warszawie, sfilmowana ukrytą kamerą w Zachęcie, wywołała skandal szeroko opisany w prasie węgierskiej. Pisano o niejasnym przesłaniu pracy, podejrzewając nawet artystkę o naigrawanie się z brzydoty starych Węgierek. Pisano też o konfuzji dyrektorów i pracowników łaźni budapeszteńskich, w których takie sytuacje jakoby nie miały dotąd miejsca i nie były możliwe. Dużo miejsca prasa poświęcała aspektom prawnym sprawy - oczekiwano procesów o naruszenie praw osobistych osób sfilmowanych bez ich wiedzy i zgody. Zapewne ze względu na tę ostatnią okoliczność Muzeum Ludwiga w Budapeszcie zrezygnowało z eksponowania wystawy u siebie, co było pierwotnie planowane.
Dok.: dossier sprawy w prasie budapeszteńskiej, tłum. na jęz. polski, Arch. KK, Dok. Zachęta

"Któż może zagwarantować, że po obejrzeniu w Zachęcie kąpiących się kobiet w łaźni kolejny artysta (profesjonalny lub amator) nie postanowi pokazać publiczności scen z męskiej toalety, gabinetu stomatologa lub ginekologa, salonu masażu lub izby wytrzeźwień."
Technokrata, "Przegląd Techniczny" 1997, nr 47 (23 XI), wyc. Arch. KK

"Jakiej idei ma służyć ta straszna, mająca w sobie coś z gwałtu zabawa z ludzkim ciałem? Nie może przecież chodzić o banalne konstatacje o nieprzystawaniu sztuki do życia, bądź o fałszującym rzeczywistość przekazie artystycznym. Czy to nie jeszcze jeden przypadek, kiedy artysta sądzi, że awangarda najlepiej wyraża się w analizie stanów chorobowych, anormalnych, jako dających szczególną wiedzę o człowieku?"
Anna Burnat, Koszmarna łaźnia, "Życie Warszawy" 10 IX 1997, wyc. Arch. KK

"W filmie tym, jak i w poprzednich pracach Kozyry - choć może nie tak gwałtownie - dokonano jednak przekroczenia pewnych przyjętych powszechnie norm. Po pierwsze, sfilmowano dość intymne obrzędy, nie pytając nikogo o zdanie. A po drugie - co wydaje się jeszcze bardziej drastyczne - pokazano to, czego się zazwyczaj nie pokazuje, o czym wszyscy wiedzą, ale skrywają tę wiedzę lub odkładają ją na później. Jest to wiedza o zbliżającym się końcu i o tym, co go poprzedzi, a co w cywilizacji młodości i zdrowia jest wręcz nieprzyzwoite - o starości."
Dorota Jarecka, Łaźnia kobiet, "Gazeta Wyborcza" 10 IX 1997, wyc. Arch. KK

17 września - 31 października 1997
Udział w wystawie: "Kolekcja Sztuki Współczesnej na 1000-lecie Gdańska", dawna Łaźnia Miejska, ul. Jaskółcza 1, Gdańsk (kat. w druku).
Idea: Grzegorz Klaman
Kuratorzy wystawy: Aneta Szyłak, Ryszard W. Kluszczyński (dział wideo)
Praca: Więzy krwi

28 września -31 października 1997
Udział w wystawie: "Zonen der Ver-Störung / Zones of Disturbance", Marieninstitut, Graz 28 IX - 31 X 1997, w ramach Steirischer Herbst 97 (kat.).
Kuratorka wystawy: Silvia Eiblmayr
Praca: Olimpia (wszystkie elementy)

4 października 1997
W pracowni Katarzyny Górnej i Katarzyny Kozyry przy ul. Inżynierskiej w Warszawie odbyła się wystawa "Parteitag", zorganizowana przez Artura Żmijewskiego. Kozyra nie brała w niej udziału - wyjechała do Hamburga.

październik 1997
W ankiecie rozpisanej wśród krytyków sztuki przez publicystę "Polityki", Piotra Sarzyńskiego, była najczęściej wymieniana wśród artystów "budzących największe nadzieje na przyszłość" i zarazem artystów "najbardziej skandalizujących" (obok - w obu kategoriach - Zbigniewa Libery).
Bibl.: Piotr Sarzyński, Salon krytyków, "Polityka" 1997, nr 42 (18 X), s. 58-59, 1 il. b. por. grudzień 1997

październik - listopad 1997
W ramach programu wymiany polsko-niemieckiej pn. "Transfer" przebywała w Münster. Wśród oglądanych tam realizacji, pozostawionych przez uczestników imprezy "Skulpturprojekte", zobaczyła po raz pierwszy pracę Maurizio Cattelana, będącą prawdopodobnie plagiatem Piramidy zwierząt. Opisała tę sytuację w katalogu zbiorczym "Transferu" (patrz 17 kwietnia - 24 maja 1998).
"Jedna z prac uczestników [ťSkulpturprojekteŤ] - Maurizio Cattelana - poruszyła mnie osobiście. Nie tylko strona wizualna, ale i sama koncepcja, idea tej pracy wydała mi się bardzo podobna do mojej pracy dyplomowej z 1993 roku. Różnice są w moim przekonaniu drugorzędne wobec zasadniczego przekazu pracy. Postać osła występującego w bajce braci Grimm, z której zaczerpnęłam motyw Piramidy zwierząt [użyta w pracy Cattelana - przyp. red.], zastąpiłam postacią konia. Było to podyktowane specyficznymi skojarzeniami, jakie wywołują te zwierzęta w świadomości polskiej publiczności. Osioł jest stereotypowym znakiem uporu i głupoty, a koń szlachetności. Śmierć w mojej pracy przywołana została poprzez drastyczny w wyrazie materiał filmowy, pokazujący uśmiercanie zwierzęcia. Natomiast w pracy Cattelana ten aspekt zaprezentowany został poprzez szkielety zwierząt. Bezkompromisowość mojej pracy przysparzała mi kłopotów ze strony polskich mediów co najmniej przez rok. Informację o mojej pracy wraz z fotograficzną dokumentacją zostawiłam w 1994 roku w pracowni profesora Pistoletto na Akademii Sztuk Pięknych w Wiedniu (na ręce pana Marka Kozery). W 1993 roku fotografia tej pracy ukazała się wraz z krótką informacją w czasopiśmie "Art" (Ausgestopf, "Art Kunstmagazin", Nr 12, Dezember). Zetknięcie z pracą Maurizio Cattelana Love Doesn't Last Forever, Love Saves Lifes było dla mnie o tyle przykrym przeżyciem, że moja wcześniejsza, a podobna koncepcyjnie i wizualnie praca do dziś nie funkcjonuje w świadomości odbiorców sztuki [z] Europy Zachodniej."
Katarzyna Kozyra, [tekst w kat.:] Transfer Polska - Nordrhein-Westfalen, Wuppertal 1998, s. 95

listopad 1997
W nr 5 Nielegalnego Nieregularnika Artystycznego "Raster" pojawiło się określenie Warszawskie Kasie® (Górna i Kozyra). Poprzedziło ono wylansowany przez rastrystów w następnym numerze termin Kowalnia, który w potocznym użyciu zastąpił dawną nazwę Pracownia Kowalskiego.
Bibl.: Warszawskie Kasie, "Raster" 1997, nr 5, s. 63; Kowalnia, "Raster" 1998, nr 6, s. 118

styczeń - grudzień 1998 

Otrzymała Paszport "Polityki" za rok 1997 w dziedzinie plastyki.
Uroczyste wręczenie nagród miało miejsce 6 stycznia 1998 w Teatrze Małym. Paszportom V edycji po raz pierwszy towarzyszyła nagroda pieniężna - 5000 zł.

"Katarzyna Kozyra. Naroda za oryginalne formy plastyczne. Za nieuleganie jakimkolwiek ideologiom artystycznym. Za brak obłudy, bezkompromisowość i odwagę mówienia o rzeczach najtrudniejszych w sposób otwarty i przenikliwy."
Paszport "Polityki" - zwycięzcy, "Polityka" 1998 nr 2 (10 I) s. 45 Bibl. (teksty w "Polityce"): [nominacje] "Polityka" 1998 nr 1 (3 I) s. 39; Paszport "Polityki" - zwycięzcy, "Polityka" 1998, nr 2 (10 I), s. 44-45, il. b.: portret; Świat do nich należy, "Polityka" 1998, nr 3 (17 I), il.: KK odbiera nagrodę; Katarzyna Kozyra, rozm. Piotr Sarzyński, Coś mi siedzi z tyłu czaszki, "Polityka" 1998, nr 5 (31 I), s. 42-43, 4 il. b.

początek 1998
Sesje fotograficzne z modelami (4 stare kobiety i mężczyzna), w wyniku których powstał cykl fotogramów Kobiety czekają i film wideo Krzesło. Sesje były zaaranżowane w związku z realizacją filmu telewizyjnego Skandalistka Kasia K. Grażyny Bryżuk, która wynajęła modelki.
patrz marzec - czerwiec 1998, 17 kwietnia - 25 maja 1998 i nast. edycje wystawy

30 stycznia -11 lutego 1998
Wystawa indywidualna: "Katarzyna Kozyra. Łaźnia", Galeria Manhattan, Łódź (bez kat.)
Prace: wideo Łaźnia, fotografie (kadry z wideo)

marzec - czerwiec 1998
Pobyt w Wiedniu na stypendium austriackim "Kulturkontakt". W wynajętym studio montażowym skończyła tam film wideo Krzesło (por. pocz. 1998).
Dok.: materiały w Arch. KK

7 kwietnia - 17 maja 1998
Udział w wystawie: "Polak, Węgier... Potrójny dialog. 3 x 2", Galeria Międzynarodowego Centrum Kultury, Rynek Główny 25, Kraków 7 IV - 17 V 1998 (kat.). Kuratorka wystawy: Krisztina Jerger. Wystawa zorganizowana we współpracy z Galerią Mücsarnok w Budapeszcie.
Praca: Piramida zwierząt (zestawiona z wideoinstalacją Pétera Forgácsa Węgierski totem, 1995)<

17 kwietnia - 25 maja 1998
Pierwsza wystawa z serii prezentacji uczestników programu wymiany polsko-niemieckiej (land Nordrhein-Westfalen): "Transfer Polska - Nordrhein-Westfalen. Austausch bildender Künstler und Kunst. Wymiana artystów plastyków i sztuki. 1998", Muzeum im. Xawerego Dunikowskiego w Królikarni - Oddział Muzeum Narodowego, Warszawa 17 IV-25 V 1998 (kat. - wspólny dla wszystkich edycji wystawy).
Prace: Kobiety czekają, 1998, 4 wydruki komputerowe z fotografii (por. początek 1998) Wystawa przeniesiona: 9 czerwca - 12 lipca 1998, Galeria Wyspa, Gdańsk; 4-30 sierpnia 1998, Galeria Sztuki Współczesnej Bunkier Sztuki, Kraków; 13 września - 25 października 1998, Von der Heydt-Museum, Wuppertal; 20 września - 15 listopada 1998, Kunsthalle Bielefeld, Richard Kaselowski Haus (w trzech pierwszych miejscach eksponowane były fotogramy Kobiety czekają, w Bielefeld - wideoinstalacja Łaźnia)
por. październik - listopad 1997

14 maja - 5 czerwca 1998
Wystawa indywidualna: "Katarzyna Kozyra. Łaźnia", Instytut Polski, Lipsk.
Kuratorka wystawy: Bożena Czubak
Praca: Łaźnia, wideoinstalacja
Planowany z okazji wystawy katalog monograficzny pod red. Bożeny Czubak: Katarzyna Kozyra. Prace 1993-1998, Instytut Polski w Lipsku / Polnisches Institut Leipzig [1999] ukazał się dopiero w początku 1999. Katalog ten miał również towarzyszyć wystawom Katarzyny Kozyry w Międzynarodowym Centrum Sztuki w Poznaniu (nie odbyła się) i w Centrum Sztuki Współczesnej "Łaźnia" w Gdańsku (patrz 4-28 marca 1999).

22 czerwca - 13 września 1998
Udział w wystawie: "At the Time of Writing / W tym szczególnym momencie", Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski, Warszawa 22 VI - 13 IX 1998 (kat.).
Kurator wystawy: Nigel Warwick
Praca: Łaźnia, wideoinstalacja (projekcja z 6 monitorów)
7 lipca - 27 września 1998
Udział w wystawie: "Body and the East. From the 1960s to the Present", Moderna galerija, Ljubljana 7 VII - 27 IX 1998 (kat.).
Kuratorka wystawy: Zdenka Badovinac
Praca: Olimpia
Wystawa była przeglądem dawnej i aktualnej sztuki akcji i performance krajów Europy Środkowej i Wschodniej. Z Polski uczestniczyli: Jerzy Bereś, Katarzyna Kozyra, KwieKulik, Natalia LL, Teresa Murak, Józef Robakowski, Jerzy Truszkowski.

4 września - 11 października 1998
Udział w wystawie: "Fragment Kolekcji 3", Galeria Zachęta, Warszawa (bez kat., zamiast niego wyszedł komplet pocztówek we wspólnej obwolucie, w nim: Piramida zwierząt). Praca: Piramida zwierząt

wrzesień 1998
Wrześniowy numer brytyjskiego pisma "Art Monthly" zamieścił artykuł Laury Moffat, w którym omawia ona pracę wideo Tacity Dean (ur. 1965) pt. Gellért z 1998. Reprodukowany przy artykule kadr z filmu uderzająco przypomina sceny z Łaźni Katarzyny Kozyry. W kolejnym, październikowym numerze tego pisma zwróciła na to uwagę Anda Rottenberg w liście do redakcji, w którym dokładnie omawia czas i okoliczności powstania Łaźni oraz motywacje kierujące jej autorką.
Bibl.: Laura Moffat, [rubr.:] Exhibitions, "Art Monthly" 1998, nr 9, s. 218, il.: kadr z filmu Tacity Dean; Anda Rottenberg, Gellért, "Art Monthly" 1998, nr 10, s. 220; De Pont, autumn 1998 [program wystaw Fundacji Sztuki Współczesnej De Pont w Tilburgu: wystawa Tacity Dean 19 IX 1998 - 17 I 1999], il.: kadr z filmu jw.
Odwrotnie niż w przypadku pracy Maurizio Cattelana (patrz październik - listopad 1997) trudniej tu mówić o świadomym zapożyczeniu motywu przez artystkę brytyjską, tym bardziej, że sceneria łaźni Gellérta w Budapeszcie zainspirowała w zbliżonym czasie również reżysera Matthew Barneya, który nakręcił tam kilka scen z filmu Cremaster V z 1997.

październik - grudzień 1998
Gościnne studia w Hochschule für Graphik und Buchkunst w Lipsku, w pracowni nowych mediów (Medienklasse) prof. Helmuta Marka. Studiowała tam techniki wideo. Plan pobytu przewidywał 2 semestry; w pierwszym uczestniczyła w zajęciach regularnie, w drugim, w związku z przygotowaniami do Biennale w Wenecji, praktycznie przerwała studia.
Inf. KK

styczeń - grudzień 1999 

W konkursie wewnętrznym Zachęty na scenariusz wystawy w Pawilonie Polskim na XLVIII Biennale w Wenecji wygrał projekt Hanny Wróblewskiej, przewidujący prezentację indywidualną Katarzyny Kozyry. Tradycyjnie wzbudziło to kontrowersje w prasie, zaognione w okresie awantur o Piramidę zwierząt podczas wystawy w Gdańsku - patrz 24 lutego - 18 marca 1999.

styczeń - kwiecień 1999
Cztery wyjazdy do Budapesztu, gdzie w łaźni Gellérta kręciła z ekipami materiały do Łaźni męskiej, przygotowywanej na Biennale w Wenecji: dwa razy w styczniu (z Andrzejem Karasiem i ponownie z Karasiem i Ryszardem Lechem) oraz w lutym i kwietniu (dwukrotnie z Marcinem Kustrą i Jackiem Markiewiczem - materiały nakręcone z ich udziałem weszły do ostatecznej wersji pracy).
Inf. KK

24 lutego -18 marca 1999
Udział w wystawie: "Generacje. Sztuka polska końca / początku wieku w Sankt Petersburgu", Centralny Salon Wystawienniczy "Maneż", 24 II - 18 III 1999, Galeria Puszkińska 10, 16-21 II 1999 [wyd. Warszawa 1999], w ramach festiwalu Dni Warszawy w Sankt Petersburgu.
Kuratorzy wystawy: Ewa Gorządek, Wojciech Krukowski
Prace: Więzy krwi (Maneż); Krzysztof Czerwiński [w kat. tytuł: Christopher] (Galeria Puszkińska 10)

4-28 marca 1999
Wystawa indywidualna: "Katarzyna Kozyra", Centrum Sztuki Współczesnej "Łaźnia", Gdańsk (kat. - patrz 14 maja 1998).
Kuratorka wystawy: Bożena Czubak
Prace: Piramida zwierząt, obiekt i projekcja filmu; Łaźnia; Krzesła (premiera).
Wystawa w Gdańsku nieoczekiwanie stała się powodem nie tylko tradycyjnych już napaści prasowych, ale też akcji Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, które protestowało przeciw pokazaniu Piramidy zwierząt i towarzyszącego jej filmu. 9 marca 1999 odbyła się pod galerią pikieta członków Towarzystwa. Wezwali policję, która jednak nie interweniowała. Sekretarz Zarządu Głównego TOZ zgłosił do prokuratury zawiadomienie o przestępstwie. Zostało oddalone, ponieważ przestępstwo (zabicie konia) uległo przedawnieniu. Narastające, acz nie zawsze pozytywne zainteresowanie wystawą i pogróżki ze strony ekologów skłoniły organizatorów do wynajęcia profesjonalnej ochrony obiektów eksponowanych na wystawie.
Pod koniec trwania wystawy zorganizowano dyskusję panelową z udziałem Anety Szyłak (dyrektorki "Łaźni"), Bożeny Czubak (kuratorki wystawy), Ewy Mikiny, Izabelli Kowalczyk, Grzegorza Borkowskiego i artystki, która odpowiadała na pytania publiczności.

Kalendarium opracowała Maryla Sitkowska

Appendix 13 czerwca - 07 listopada 1999
Reprezentuje Polskę na XLVIII Biennale Sztuki w Wenecji.
Kuratorem wystawy jest Hanna Wróblewska; kuratorem Pawilonu Polskiego - Anda Rottenberg. Kozyra pokazuje jedną pracę Łaźnię męską przygotowaną z myślą o pokazie weneckim. Wideoinstalacja Kozyry wzbudza zainteresowanie międzynarodowego jury, które przyznaje jej jedną z nagród dla "młodych twórców".
Prezentacji Kozyry w Wenecji patronuje magazyn "Max", który zamówił mszę w intencji artystki.

16 października 1999 - 16 stycznia 2000
Udział w wielkiej, międzynarodowej wystawie "After the Wall" przygotowanej przez Moderna Museet w Sztokholmie. Praca: Łaźnia

listopad 1999
BWA w Słupsku jako pierwsze w Polsce organizuje tygodniowy pokaz "Łaźni męskiej"

11 grudnia 1999 - 13 lutego 2000
Wystawa indywidualna w CSW, Zamek Ujazdowski w Warszawie zatytułowana "Łaźnia I/II".
Kurator: Grzegorz Borkowski.
Katalog: reedycja katalogu wydanego przez Zachętę na Biennale w Wenecji wzbogaconego o teksty w języku polskim.