wybrane z archiwum:


nr 25/01

 

 

 

 archiwum tekstów  sieciowych:
teksty on line
 
 
biblioteczka:
grafika: Grażyna Gajewska
Bajka o narodzinach post-świata
Grażyna Gajewska


Wszelkie doświadczenie otwarte na przyszłość jest przygotowane lub przygotowuje się na powitanie monstrualnego przybysza.

Jacques Derrida

Marzenia o myślącej maszynie

Ze względu na dynamiczny rozwój techniki coraz słabszy staje się nasz opór wobec wyobrażeń o myślącej maszynie, która może znieść ustanowione przez nowoczesność i ponowoczesność granice człowieczeństwa i przenieść je w obszar ludzko-technicznej symbiozy. Odgrzebujemy w pamięci stare mity o powołaniu do życia istoty poza porządkiem boskim, porządkiem natury i porządkiem kultury. Utrwalone w tradycji wzorce-obrazy reinterpretujemy tak, by były czytelne "dziś i tutaj". Reinterpretacja ta nie sprzeniewierza się sztuce pamięci mitycznej. Wręcz przeciwnie, jej aktualność wymaga tego, by w zmieniających się warunkach wzorcowy materiał był odnawiany. Za Mirceą Eliadem dodam, że zdolność reinterpretacji jest kreacją wyobraźni, jest to widzenie świata "w całej jego pełni, gdyż mocą i posłannictwem Obrazów jest ukazywać wszystko to, co opiera się konceptualizacji". To, czego nie możemy jeszcze uzasadnić, zgodnie z modernistyczną wykładnią prawdy, przenosimy w obszar wyobraźni. Jeśli zaś tę wiążemy z imago oraz imitor, to jej zadaniem staje się imitacja obrazów-wzorców, które się odtwarza, reaktualizuje i powtarza. Na nowo należy więc poddać przemyśleniu słowa pisarza Bruno Schulza: "Najtrzeźwiejsze nasze pojęcia i określenia są dalekimi pochodnymi mitów i dawnych historyj. Nie ma ani okruszyny wśród naszych idei, która by nie pochodziła z mitologii - nie była przeobrażoną, okaleczoną, przeistoczoną mitologią". Powołanie do życia cyborga byłoby więc ustanowieniem tego, co od wielu stuleci istnieje w naszej wyobraźni. Wzorce te, zdyskwalifikowane przez nowoczesność jako nienaukowe (a więc nieprawdziwe), dziś mają szansę na reaktualizację właśnie dzięki nauce.

Ożywienie maszyny, stworzenie cyborga i androida nie jest niemożliwe w mitycznej sztuce pamięci. Kultura europejska przesycona jest wyobrażeniami istot, które powstały poza łonem natury. Poczynając od ożywienia ukochanej rzeźby Pigmaliona, poprzez Golema, homunkulusa, aż po fascynację mechanicznymi zabawkami ujawnia się odwieczna tęsknota i ambicja człowieka, by stworzyć twór na swój obraz i podobieństwo. Dosłownie, bowiem w wyobrażeniach tych chodziło przede wszystkim o podobieństwo fizyczne. Była to więc - jak w przypadku Galatei - forma, w którą bogini tchnęła życie lub też maszyna imitująca swą powierzchownością ludzką sylwetkę.

Zdaje się, że dopiero doktor Wiktor Frankeistein z powieści Mary Shelley zapragnął przejąć funkcję Boga i tchnąć życie w formę, przede wszystkim jednak pragnął - zgodnie z ambicjami nowoczesności - pokonać naturę i wydrzeć jej tajemnicę życia. Monstrum Frankeisteina byłoby więc prototypem cyborga stworzonego z ludzkich ciał i namiętności modernistycznej nauki. Jak większość prototypów, twór ten okazał się nie tylko niedoskonały pod względem "technicznym", lecz - co dziś jest dla nas ważniejsze - podał w wątpliwość prometejskie walory nauki i obnażył patriarchalne oblicze tych ambicji. Potwór ten jest wynikiem imaginacji i niepokorności człowieka nowoczesnego, który zapragnął wykorzystać nabytą wiedzę, przynależną wcześniej jedynie bogom i demonom, lub siłom przyrody.

Obiekt i twór "intelektualnego pożądania" doktora Frankeisteina jest nie tylko nieszczęśliwy w swej samotności nieczłowieka, lecz także agresywny wobec świata swego twórcy, bowiem powołanie go do życia poza łonem kobiety skazało go na samotność, pozbawiło miłości i akceptacji. Twór niepokornego doktora to monstrum, w którym nie rozpoznajemy własnego gatunku, nie akceptujemy go, nie tolerujemy, jest bowiem obce, nieznane i nienazwane.

U progu XXI w. oswajamy się jednak z myślą, że przyszłe "egzemplarze" cyborgów nie będą skazane na samotność, bowiem stopień zaawansowania techniki pozwoli na masowe zespolenie techno-człowieka. Być może monstrualne "to" wytworzy zbiorową świadomość, która - niczym dzisiejszy Internet, ale bardziej zaawansowany - zniesie przeszkody czasowe, przestrzenne i ograniczenia komunikacyjne między techno-ludzkimi osobnikami oraz zdalnie sterowanymi robotami. Propozycja ta, pozostająca ciągle w obszarze science fiction, znosi ironiczną świadomość postmodernizmu, uwikłaną w język i kody kulturowe niemożliwe do pokonania we współczesnym świecie. Co więcej - prawem paradoksu - koncepcja ta mogłaby urzeczywistnić propozycje współczesnego humanizmu, próbującego ocalić człowieka, poprzez wykreowanie go na wzór istoty wolnej od zniewoleń kulturowych, uprzedzeń płciowych, wyznaniowych i przynależności etnicznych.

Teoretyczne pole do tych rozważań stwarza adaptacja pitagorejskiej koncepcji harmonii, którą przesycona była starożytna i renesansowa filozofia, teoria muzyki, malarstwa i architektury. Dzisiaj oparta na modelu liczbowym sztuka wirtualna jednoczy kreację artystyczną i matematykę, natomiast w przyszłości może stać się kolejną wersją pitagorejskiej duszy. W interpretacji Moniki Bakke można wręcz mówić o cyberduszy, która w mityczno-metafizycznym zapisie zdolna będzie przechowywać i odtwarzać stany świadomości. Jeśli więc Pitagorejską koncepcję zinterpretujemy w duchu współczesnych wyobrażeń możliwej przyszłości, to okaże się, że "Pitagorejska dusza [...] ma charakter liczbowy, a zatem jest już blisko cyberduszy, która ma charakter zero-jedynkowy.

Pop kultura, sztuka, filozofia i prognostyka dostrzegły już cyborga i zaczęły go udomawiać. Nadaje się mu imiona, wyznacza miejsca i analizuje w kontekście okaleczonego, zranionego człowieczeństwa, które zaczyna kształtować nowe postawy. Rozpoczął się traumatyczny korowód. Jedynie historia pozostaje głucha i niema wobec cyborgów. Pilnie strzeże swej sztuki pamięci. Gdyby jednak spróbować stworzyć przeszłość monstrum... Gdyby nadać imiona i wyznaczyć miejsce pośród ludzi... Gdyby powiązać monstrualną przyszłość z przeszłością poprzez ustanowienie wspólnych zasad... Wówczas rozpocząłby się proces oswajania przyszłości.

Niepewność przyszłości

Stanęliśmy u progu epoki, która nie będzie potrzebowała historii. Ani tej wartkiej i burzliwej historii politycznej, ani ekonomiczno-społecznej, ani nawet antropologicznej. Historia zniknie, jeśli zniknie podmiot jej zainteresowania - homo sapiens. Wiele argumentów wskazuje na to, że w przyszłości miejsce człowieka zajmie homo cyberneticus. Nie możemy jednak odgadnąć, jaką rolę będzie on odgrywał w świecie ludzi ani na ile zmieni oblicze świata. Przyszłość jest monstrualna, niepojęta i nienazwana. Wobec wszelkich prób jej oswajania natrafiamy na niepewność i to nie tylko ze względu na możliwość przypadkowych wydarzeń czy ambiwalentnych decyzji jednostek, lecz także ze względu na ograniczenia społeczne, ekonomiczne i polityczne.

Niepewność naszego umysłu i rzeczywistości stanowią ryzyko, ale i szansę dla futurologicznych bajek. Niepewność przyszłej rzeczywistości otwiera drogę do tego, co jest poza horyzontem dnia jutrzejszego. W bajkach o przyszłości sprawy nieuchwytne z perspektywy dnia dzisiejszego stają się możliwe, co nie znaczy prawdziwe. Nie boimy się nie mieć racji. Rzeczywistość futurologiczna jest nieuchwytna. Zawiera pokłady niepewności, wynikające ze złożoności współczesnego świata, sprzecznych dynamizmów, możliwości, które wydają się nierealne oraz niemożliwości, które mogą okazać się możliwe.

Arkadia przyszłości

Wizja postczłowieka i świata bez historii może napawać optymizmem tych, którzy wierzą, że przyszłość rozwiąże problemy komunikacyjne między rasami, płciami, pokoleniami, a nawet światopoglądami funkcjonującymi w ramach różnych kultur. Powołanie do życia cyborga byłoby ukoronowaniem marzeń o istocie, która może sprostać człowieczeństwu, jeśli tylko... przestanie być człowiekiem. Cybernetyczna świadomość stałaby się antidotum na ludzkie bolączki, uprzedzenia, ograniczenia fizyczne, biologiczne i kulturowe. W tej optymistycznej perspektywie przyszłość jawi się jako raj na ziemi, zarówno dla kobiet, jak i mężczyzn; białych i innych grup etnicznych; zdrowych i chorych; starców i dzieci; urzędników państwowych i niepokornych outsiderów; naukowców i artystów; młynarzy żyjących w renesansowej społeczności i współczesnych cukierników. Optymiści, wierząc w odpowiedzialność cyborgów oraz ich lojalność wobec ludzi-twórców, upatrują w epoce post możliwość urzeczywistnienia raju na ziemi.

Jednak niekoniecznie. Jeśli bowiem rację mają ekonomiści prognozujący ograniczony dostęp do dobrodziejstw postcywilizacji, to przyszły świat nie będzie Arkadią.

grafika Grażyny Gajewskiej

Najpierw wyrugowane zostaną wartości kultury ponowoczesnej

Jak czytamy w Bajce futurologicznej Kazimiery Szczuki i Marii Janion, wartości epoki post wyrugują zdobycze postmodernizmu, zdyskwalifikują też ideę Ziemi-Ojczyzny nas wszystkich. Stanie się tak ze względu na postęp technologiczny, który pozbawi pracy znaczną część ludzi. Szansę na sukces będą mieli jedynie ci, którzy posiądą najwyższe tajniki wiedzy i będą mieli nieskrępowany dostęp do technologii. Dwubiegunowe społeczeństwo zamieszkiwać więc będzie elita nomadów i cała reszta. Nieznacznej klasy pośredniej, świadczącej usługi elicie, nie warto będzie kształcić, bowiem niewyrafinowane i niespecjalistyczne czynności, które zostaną im powierzone, nie będą wymagały takich inwestycji. W najniższych szeregach tego społeczeństwa znajdą się kobiety, homoseksualiści, upośledzeni, buntownicy a więc ci, którzy przez ostatnie 150 lat próbowali włączyć się w obszar człowieczeństwa, społeczeństwa i kultury. W epoce tej nie będzie się afirmować różnic. Wręcz przeciwnie. Nierówności zostaną zradykalizowane, a przywileje przysługiwać będą jedynie garstce wybranych.

Nomadzi będą władali światem niczym mityczni bogowie. Od ich wspólnych interesów, zależności, a nawet nastrojów i kaprysów będą zależały losy pozostałych klas. Nieskrępowani w swych poczynaniach, z wyżyn technokracji będą spoglądali na żywot "maluczkich". Jednym gestem będą mogli zgładzić niepokornych, albo wyróżnić posłusznych. Ich gniew i aprobata będą wyznaczały prawidła postświata.

Później powołany zostanie do życia cyborg

Klasa nomadów, jako jedyna, będzie miała dostęp do zaawansowanej technologii, zdolnej konkurować z prawami natury. Tylko nomadzi, dzięki biotechnologii, będą w stanie tchnąć życie w materię. Czując się upoważnieni do wyznaczania prawideł świata, bogowie powołają do życia ludzkotechniczne monstra. Początkowo klony, cyborgi, gynoidy i androidy będą posłuszne nomadom. Gdy jednak odkryją, że z powodzeniem mogą konkurować z nomadami o przywództwo nad światem, porzucą przykazania robotyki i zaczną wymykać się spod kontroli nomadów. Rozgniewani bogowie rzucą wszystkie siły przeciw buntownikom. Z okrutnych bojów zwycięsko wyjdą cyborgi, bowiem obdarzeni inteligencją nie mniejszą niż nomadzi górować będą nad nimi technologiczną sprawnością. Wraz z przejęciem władzy przez świadome maszyny zrodzi się nowy świat. Nie będzie on potrzebował ani ludzi, ani ich historii. Dawni bogowie-nomadzi pozostaną jedynie w sztuce pamięci mitycznej, jako potężni i okrutni praprzodkowie. Jak ponury Kronos został pokonany przez syna, tak człowiek zostanie pokonany przez swoje dziecię - cyborga. Rozdzielając władzę między cyber-siostry i cyber-braci (gynoidę, androida, klona), wszechobecny cyber-Zeus będzie panował nad losem maluczkich ludzi. Niczym dzisiejszy Internet, będzie mógł łączyć się z każdym ze swych poddanych, aplikować im dawkę złudzeń i marzeń, zawirusować niepokorne myśli, a za poprawne reakcje nagrodzić cybernetyczną iluzją szczęścia.

archiwum_index