Pomiędzy stroną 9 a godziną 11.00 i 5 po szóstej

Autor: Magazyn Sztuki Opublikowano:

Zeszyt 1, Bez tytułu, kolaż, rysunek, zdjęcie 2015-2017

Marcin Pierzchliński (1987) – po­eta; au­tor ko­la­ży, rysunków i kil­ku re­cen­zji. Pu­bli­ko­wał w „Lam­pie”, „Od­rze”, „Opcjach 1.1”, „bi­BLio­te­ce”, „Ri­cie Baum”, "Helikopterze", Fundacji im. T. Karpowicza i na dwu­ty­go­dnik.com. Fi­na­li­sta dzie­sią­tej edy­cji Po­ło­wu. W du­ecie CFI­SZYN grał na gi­ta­rze ba­ry­to­no­wej. Pro­wa­dzi blog czerwony-jelen.tumblr.com. W tandemie z Łukaszem Waberskim pracuje nad typopoezją. Miesz­ka w Bia­ło­gar­dzie.

Rozmowa

Ryszard Ziarkiewicz: Piszesz wiersze i rysujesz, tworzysz kolaże, grasz. Na swoim profilu na Fb komentujesz wystawy, nowe książki etc. Widać, że jesteś na bieżąco z tym, co dzieje się na świecie. Jaki jest wg. Ciebie ten świat dzisiaj?

Rozumiem, że pytasz o świat sztuki. Bardzo trudno ocenić wszystko, co proponują nam instytucje, kuratorzy, galerie, no i sami artyści, więc pokuszę się o wskazanie kilku moich sympatii. Podoba mi się, że od jakiegoś czasu można zaobserwować wzmożony ruch wśród nowych, młodych graczy. Na przykład galerie Różnia, Henryk, Potencja – bardzo im kibicuję. Ci ludzie mają dużo świeżej energii i odwagi, przy tym intelektualne zaplecze i poczucie humoru, które mi odpowiada. Jeśli miałbym wskazać jakieś galerie starsze, które szczególnie cenię, to niezmiennie są to: Stereo, Piktogram, czy Dawid Radziszewski. Uwielbiam malarstwo Tomasza Kowalskiego oraz Cezarego Poniatowskiego. Iza Tarasewicz i Wojtek Bąkowski – to dla mnie artyści szczególni. Zazdroszczę im talentu.

Wolę więc mówić o rzeczach istotnych, afirmować je. Dobrze wiesz, że w galeriach sporo jest sztuki złej. Piotr Bosacki kiedyś powiedział, że lubi takie dzieła sztuki, które każą mu myśleć: „O proszę, nie wiedziałem, że tak można urządzić rzeczywistość ”, czy coś takiego. Ostatnim razem myślałem w ten sposób o „delikatnych betonowych obrazach” Zuzanny Czebatul.

O jedenastej i pięć po szóstej, 2011

Pracujesz w bibliotece miejskiej w Białogardzie - czy to jest wymarzona praca dla poety i artysty? Czy raczej schronienie?

Na początku traktowałem pobyt w Białogardzie jako stan przejściowy. Nie udało mi się zadomowić w Szczecinie, natomiast pracę znalazłem w miasteczku, z którego pochodzę. Czas spędzony w Szczecinie był dla mnie kluczowy. Akurat wtedy powstawała Akademia Sztuki, pracowałem przy organizacji festiwali teatralnych i filmowych, no i debiutowałem w prasie literackiej. To był bardzo twórczy okres. Obecnie zajmuję się animowaniem życia kulturalnego. To interesujące, że mam wpływ na prowincjonalną społeczność, ale umówmy się - nie marzyłem o tym. Mam jednak dużo czasu na czytanie, tym bardziej, że na co dzień obsługuję księgozbiór Aleksandra Kwaśniewskiego. Były prezydent w ciągu dwóch kadencji zdążył uzbierać pokaźną kolekcję. W czytelni, w której pracuję ilość publikacji poświęconych sztuce współczesnej jest naprawdę spora, więc jest co robić. W przyszłości życzyłbym sobie pisać więcej o sztuce aktualnej.

Podobają mi się Twoje wiersze zaangażowane, komentujące liberalizm, konsumpcję i laicką miłość. Świat bez Boga, po rewolucji. Jaka jest Twoja diagnoza?

Teraz dużo mówi się o zaangażowaniu literatury itd. Wiele mądrego w tej sprawie powiedział Dawid Mateusz, między innymi to, że w historii literatury znajdziemy całą masę autorów zaangażowanych, choć w powszechnym mniemaniu funkcjonują jako apolityczni bądź „wycofani ze świata”. Znowuż Agnieszka Taborska dawno temu udowodniła jak bardzo sztuka surrealistów powiązana jest z rzeczywistością. Drażni mnie powierzchowność opinii na temat sztuki/literatury politycznej, co więcej - czuję niechęć do kategoryzowania. Interesują mnie różne poetyki i tradycje i nie szukam dla siebie stylu. Zaangażowanie powinno się brać z przekonania i nie podoba mi się, gdy wiersz zostaje zredukowany do publicystyki. Taka literatura doraźna ma krótki termin przydatności. Mnie interesuje ekstrakt. Wszystko może być tworzywem, ale mi by chodziło o przeniesienie konkretu na poziom abstrakcji, o ile to cokolwiek wyjaśnia. W zeszłym roku napisałem wielogłosowy poemat, w którym chciałem pomieścić możliwie jak najwięcej obrazów pochodzących z różnych obszarów „świata”. Mowa o tekście „Olimpijski bałagan” i być może najlepiej byłoby przeczytać właśnie ten kawałek w celu znalezienia odpowiedzi na Twoje pytanie. [http://www.biuroliterackie.pl/biblioteka/utwory/olimpijski-balagan]

Nie pytam o wymiar polityczny. Zresztą nie ma ucieczki od rzeczywistości ani od zaangażowania. Nawet gdy dłubiesz w nosie. Twoją poezję nazwałbym „neorealizmem albo postrealizmem”. Formalnie są one zgrzytliwe. W wielu swoich wierszach „krzyczysz”. Nalegam więc żebyś odpowiedział na pytanie: Jaka jest Twoja diagnoza?  

Ryszardzie, jeśli uważałbym, że jestem zdolny do postawienia jakiejkolwiek diagnozy, z pewnością nie pisałbym wierszy. No chyba, że zadowoli Cię, gdy powiem, że świat jest zarazem obrzydliwy i fascynujący, nudny i narkotyczny itd. Moje wiersze mogą być formalnie zgrzytliwe, jak sam powiedziałeś, ponieważ za ich pomocą usiłuję oddać rzeczywistość błędu, zawodzącego oprogramowania, lekko popsutej maszynki. I to nie jest tak, że ja ostrzegam, biję na alarm, czy wieszczę. Lubię, gdy coś zawodzi. Błędy systemu w miejscach publicznych  - to jeden z moich ulubionych pejów.

W wierszach padają proste słowa, w kompozycjach audio (np. Lekcja angielskiego) manipulujesz słowem, używasz fragmentu zdania i słowa, powielasz je mechanicznie, zacinasz. Robisz kolaż. Żeby scharakteryzować Twój styl użyłbym słowa "noise".

Hałas, szum, zakłócanie procesów przekazu/odbioru itd. to, jak mi się wydaje, składowe języka współczesnego realizmu. Rzeczywistość jest szalenie rozkrzyczana, natarczywa, wielotorowa i trudno o tym zapomnieć, działając w polu sztuki. Noise spowszechniał. Tym, którzy są innego zdania polecałbym, w celach poznawczych, przejść się po mieście z czystą kasetą w walkmanie i posłuchać pól magnetycznych. Dojmujące przeżycie.

Łukasz Waberski, Marcin Pierzchliński, Party, z cyklu Typopoezja, 2016

W projekcie "Typopoezji" zrealizowanym z grafikiem Łukaszem Waberskim również jest element "hałasu" czyli dekompozycji, rozbicia, roztrzaskania świata.

Prędzej powiedziałbym, że w "Typopoezji" mamy do czynienia z ponowną konstrukcją niźli dekompozycją. Chcieliśmy w ramach tego cyklu raczej budować niż burzyć. Stąd właśnie nawiązania do konstruktywizmu, modernizmu i samo sięgnięcie po model pracy w tandemie: poeta + projektant. Działając wspólnie próbowaliśmy skrzyżować nieodpowiadające sobie języki: graficzny i literacki. Gdyby tekst wiersza po prostu zaopatrzyć w ilustracje – cel nie zostałby osiągnięty. Wobec tego można chyba powiedzieć, że podejmowaliśmy się przekładów. W Typopoezjach wybrzmiewają nieco inne znaczenia niż w tych samych wierszach o układzie linearnym, książkowym – o to nam właśnie chodziło. Co do katastrofy… chociaż nawiązywaliśmy do awangardy, to przez myśl nam nie przyszło, żeby palić książki bądź muzea. Jakiś kryzys jest, owszem, ale dawno rozpłynął się w powietrzu.

Twoim zdaniem, to co się dzieje wokoło to kontrrewolucja skierowana przeciwko modernistycznej awangardzie? Pytam o to nie tylko w kontekście wierszy, ale również Twojego "Zeszytu" i rysunków?

Trudno cokolwiek powiedzieć… Z pewnością modernizm zakładał zbyt daleko idącą kontrolę życia, nachalną symetrię, modele i resztę, ale czy współcześnie obserwować możemy odwrót od nowoczesnego wzorca? Produkujemy chrząstki uszne z użyciem drukarek 3D, wkrótce po naszych układach wewnętrznych wędrować będą nanoroboty - moderniści chyba o tym śnili.

W literaturze próbuję temu wszystkiemu sprostać, ponieważ wierzę, że mój język jest w stanie za światem nadążyć. Moje rysunki to marginalia choćby z tego powodu, że nie potrafię narysować wszystkiego. Pracuję intuicyjnie i w trakcie powstawania obrazka pojawia się sporo „poezji”, ale nigdy nie uda mi się nad wszystkim zapanować. Te kurioza są bardzo intymne i nie obraziłbym się, jeśliby je traktować w kategoriach sztuki osobnej.

Miluś u siebie, 2016

Co powiesz o dychotomii w Twojej Twórczości: z jednej strony mamy "Typopoezję", z drugiej wspomniany "Zeszyt" z rysunkami "Miluś u siebie", "Późno już, Czuprynko". Które są nowocześniejsze i mocniej profetyczne?

Ne odważę się, Ryszardzie, tych rzeczy porównywać (śmiech). O związkach "Typopoezji" z moderną już rozmawialiśmy.

A jednak Milusia i Czuprynkę zreprodukujemy w naszej rozmowie? A nie chcesz o nich mówić. Dlaczego?

Bo ja chyba jeszcze nie umiem o nich mówić, czy to źle? Moje rysunki i kolaże to efekt jakiegoś wewnętrznego nakazu. Kiedy nie mogę napisać wiersza usiłuję wtedy pracować z pomocą ołówka, flamastra. Pewne stany mentalne, czy subtelne obserwacje łatwiej zresztą przedstawić w rysunku.

Poezja kojarzy się z kulturą wysoką, "szlachecką". Tymczasem Twoje "wiersze" są absolutnie antyszlacheckie. Czy spotykasz się z krytyką takiej postawy?

Wypadałoby powiedzieć za Andrzejem Sosnowskim, że sięganie po gatunki i stylistyki wysokie, klasycystyczne może się okazać iście awangardową praktyką. Wielu młodych poetów i artystów doskonale to rozumie. Sądzę nawet, że banalizowanie stało się z czasem po prostu nudne. Oczywiście codzienność jest wciąż pociągająca, ale trzeba umieć ją przenicować – nie wszystkim to się udaje. Nie spotykam się co prawda z krytyką prozaizmów, ale wciąż zbyt często słyszę o tym co poeta powinien robić, a czego nie.

Masz jakiegoś swojego osobistego duchowego patrona? I w wierszach i w kolażach wyczuwam zafascynowanie przemysłową (w sensie technologii) prostotą czasu XX wiecznej rewolucji i awangardy. Zdradzisz nam, kto nim jest?

Od dawna fascynuje mnie twórczość Mirona Białoszewskiego. Niczego nie rozumiejąc czytałem jego wiersze, mając może 13 lat. Z czasem upewniam się jak wielką siłę ma jego dzieło. Poza tym Miron zajmował się nie tylko pisaniem wierszy i prozy – nagrywał głos na taśmach, eksperymentował z filmem, teatrem. Taka „wielozadaniowość” bardzo mi odpowiada.

Wiersze i kolaże Pierzchlińskiego:  
Biuro Literackie - http://www.biuroliterackie.pl/biblioteka/utwory/olimpijski-balagan/
Helikopter - https://opt-art.net/helikopter/10-11-2016/marcin-pierzchlinski-szesc-wierszy/
Fundacja im. T. Karpowicza: http://fundacja-karpowicz.org/marcin-pierzchlinski-wiersze/
Opcje 1.1: http://opcje.net.pl/marcin-pierzchlinski-wiersze/
dwutygodnik.com: http://www.dwutygodnik.com/
Rita Baum: https://issuu.com/ritabaumwroclaw/docs/33

Zeszyt 1,  Poźno już, Czuprynko, rysunek, kolaż 2015-2017