(Nie)pamięci Grzegorza Klamana. O tym co dzieje się z Bramami Wolności

Autor: Katarzyna Lewandowska Opublikowano:

Grzegorz Klaman, Brama nr 1, Gdańsk 2000, fot. R. Ziarkiewicz

Katarzyna Lewandowska ►

Wyartykułować to, co minione, nie oznacza, że trzeba je poznać „takim, jakie naprawdę było”. Oznacza natomiast zawładnąć przypomnieniem takim, jakie rozbłyska w chwili zagrożenia.[1]

Kim jest Grzegorz Klaman?

Jednym z najważniejszych polskich artystów po roku 1980, któremu udało się połączyć w swoich strategiach artystycznych praxis z teorią - stworzyć arystotelesowską figurę doskonałą. Buntownik, aktywista, pedagog. Oddany sztuce wizjoner, którego siłą była i jest nieustająca walka. Ktoś, komu jeszcze się chce podejmować działania, które w pierwszym oglądzie wydają się być utopiami, po czym wizje nagle urealniają się stając się jak najbardziej widocznymi.

 

Klaman to ktoś, kto wierzy w swoje idee i konsekwentnie infekuje nimi przestrzeń sztuki/życia. „Artysta musi - jeśli chce na nowo poczuć ziemię pod stopami – odnaleźć i stworzyć sytuacje prawdziwe, czyli bazujące na stanie jego świadomości i nie unikające jej, sytuacje, poprzez które dotrze do stanu bezpośredniości”.[2]

Klaman to ktoś, kto jest w pełni przekonany, że artysta jest narzędziem, które potrafi formować rzeczywistość, zmieniać ją, nadając jej odpowiednią formę. Po benjaminowsku szlachtuje świat, wycinając z niego, precyzyjnym cięciem, to co zarażone, kawałki gnijącego ciała, by następnie bezpardonowo rzucić nimi w stronę ciekawskich oczu. Te odpryski rzeczywistości stanowią dla artysty najlepsze medium do przekazywania swego rodzaju zwizualizowanych, osobistych manifestów, których zadaniem jest zmiana świata. Ostre, artystyczne interwencje Grzegorza Klamana to swego rodzaju punctumprzenikliwe, a jednak stłumione, krzyczące w ciszy.[3] Nie rzadko szokujące.

Sztuka według artysty ma wówczas sens kiedy ustanawia nowy porządek, dekonstruuje i zarazem przebudowuje zużytą matrycę - w głowie oglądającego, w jego działaniu, w jego percepcji, w jego życiu. Sztuka bez kontekstu jest martwa i żadna. Przywołując słowa znakomitej francuskiej artystki Orlan mamy jednocześnie rzeczową wykładnię poglądów samego Klamana. „Interesuje mnie sztuka oporu i sprzeciwu, która wywraca do góry nogami to, co zakładamy z góry, która bulwersuje, która znajduje się poza normami i poza prawem. Jestem przeciwko sztuce służącej podporządkowaniu burżuazyjnemu. Sztuka musi być błądzeniem i ryzykiem. Sztuka może, sztuka powinna zmieniać świat i jest to jedyne usprawiedliwienie jej istnienia. Sztuka nie stanowi dekoracji mieszkań ponieważ do tego celu mamy już akwaria, rośliny, serwety, zasłony i meble. Sztuka musi być niewygodna.”[4]

Jego działania zostały zdefiniowane terminem: sztuka radykalna/sztuka krytyczna i wydaje się one w pełni uzasadnione. Odwołując się w tym miejscu tylko do Michela Foucault, którego wyjątkowe analizy struktur opresyjnych stały się dla Klamana punktem wyjścia w podejmowaniu równie wyjątkowych strategii artystycznych. Filozof pisze: W krytyce o to idzie by obnażyć milczące przesłanki, rozmaitego rodzaju nawykowe, bezkrytycznie przyjmowane, niedostrzegane sposoby myślenia, na których akcentowane przez nas praktyki się wspierają. […] Uprawiać krytycyzm to tyle, co czynić łatwe gesty trudnymi.

W związku z niezwykle ważną prezentacją w toruńskim CSW twórczości - wcześniej - Josepha Beyusa[5] a teraz - Gustava Metzgera wydaje się uprawomocnione, aby wskazać również na Grzegorza Klamana, który mimowolnie kontynuuje ideowe założenia obydwu. Słowa klucze: anarchistyczny nihilizm, absurd, anty-programowość, biologia, bunt, ciało, destrukcja, dewaluacja i przedefiniowywanie wartości estetycznych i etycznych, działanie, łamanie, industrialna estetyka, manifest, przypadkowość, ruch, utopia, skandal, śmierć, sztuka społeczna, walka, wyzwalanie się z konwenansów, zabawa, zmiana, żart, życie – stanowią trafne charakterystyki dla tej ważnej sztuki – sztuki totalnej: Totalne pojęcie sztuki […] odnosi się do wszystkiego, do wszystkich form w świecie. I nie tylko do form artystycznych, lecz także do form społecznych, lub prawnych, do tworzenia pieniądza, do problemów rolniczych bądź też do kwestii tworzenia i wychowania. Wszystkie pytania człowieka mogą być tylko pytaniami dotyczącymi tworzenia – i to jest totalne pojęcie sztuki. Odnosi się ono do możliwości każdego, aby być istotą twórczą, i do kwestii społecznej całości. [6] Działaj albo giń![7]

Czym są Bramy Wolności?

Grzegorz Klaman stworzył dwie Bramy – I i II. Wykonał je w 2000 roku w związku z organizowaną z mocnym przytupem wystawy \"Drogi do wolności\", której zamawiającym była magistrala miasta Gdańsk, a organizatorami CSW Łaźnia oraz Fundacja Centrum Solidarności. Bram miało być cztery – zwycięskie, proste w przekazie, obciążone znaną każdemu obywatelowi patetyczną symboliką. Klaman takiej wypowiedzi zupełnie nie brał pod uwagę. Triumfalizm nie interesował go. Przeformułował narracje osadzając ją w wielopoziomowym kontekście, którego fundamentami była Stocznia Gdańska – „przestrzeń pamięci”, miejsce do rozpoznania, odkrycia i odczytania.[8] Aby silnie ulokować pomniki w tym konkretnej przestrzeni, aby były ‘prawdziwe’ i uczciwie opowiedziały o pewnych tragicznych momentach z historii stoczniowców artysta „sięgnął po materiały stąd. Po stal okrętową, po technologię budowy statków. […] Swoje bramy konstruuje z surowców stoczniowych, a ich strukturę rozwija wobec metafor ‘okrętowych’.[9]

Pierwsza z Bram przypomina dziób statku, który jeszcze wyłania się z wody – jeszcze bo za moment zatonie. Przez wertykalną szczeliną można wejść do środka i doświadczyć głębokich lęków. Niemoc złapania równowagi, jej zachwianie i rozdrganie powoduje strach. Skala i specyficzna konstrukcja wnętrza działa w sposób wręcz opresyjny na wszystkie zmysły. Dookoła sączą się cytaty z wielkich tego świata – dobrych i złych ludzi, ale pozbawione skonkretyzowania w formie chociażby nazwisk stają się ambiwalentne, wieloznaczne, przypadkowe. To jest świat fantazmatów, które odegrano naprawdę. Trochę to Statek Szaleńców, na którego pokładzie my również znaleźliśmy się i dryfujemy w otchłań i ZAPOMNIENIE.

Druga Brama jest ukłonem w stronę rewolucyjnych założeń awangard przedwojennych, szczególnie utopijnemu projektowi Pomnika Trzeciej Międzynarodówki Włodzimierza Tatlina – symbolu wiary w możliwość stworzenia nowego języka artystycznego, który opisywałby nową porewolucyjną rzeczywistość, nową estetykę i nową etykę. ‘Straż przednia’ miała burzyć stary porządek, zerwać z tradycją i historią, rozpocząć budowę nowego świata. Awangarda według Andrzeja Turowskiego – w obrębie kultury zachodniej wypełniała swoją utopią komunikacyjną jeden ze stale powracających motywów tej kultury: utopijne pragnienie porozumienia w zintegrowanym świecie. Rewaloryzowała współcześnie tę utopię w kontekście przeżywanego w kulturze poczucia obcości, a zdobywając świadomość językową, sięgała głębokich źródeł humanistycznej tradycji, nasycając nowym znaczeniem topos Wieży Babel.[10]

Tatlinowski pomnik miał być nowoczesnym – bo ze stali i żelaza - odwzorowaniem diagramu zamykającego w sobie cały wszechświat. I jako projekt kosmogoniczny zawierał przesłanie uniwersalne, nie tylko „nowego porządku”, ale porządku uniwersalnego. I tę jego funkcję Klaman wydobywa jako przypomnienie o świecie widzianym z innej niż tylko historyczna perspektywy.[11]

Podsumowanie: (Bramy) tworzą dzieło wyjątkowe. W kilku planach. Jako propozycjęnowego języka plastyki, zdolnego podjąc się opisu współczesności. I jako koncepcję nowego rodzaju monumentu – pomnika jako „instrumentu pneumatywnego”. (…) Bramy stają się rzeczywistymi „monumentami inaczej odczytywanej historii. [12]

Bramy Wolności dzisiaj

Nieprawdopodobne, że na terenie Stoczni, tuż obok Europejskiego Centrum Solidarności, w sąsiedztwie Monumentalnego Pomnika Poległych Stoczniowców, niedaleko Instytutu Sztuki Wyspa Dwie Bramy Grzegorza Klamana stały się publicznym szaletem i intratnym - wydaje się - zarobkiem dla złomiarzy.

Wstyd!


Grzegorz Klaman, Brama I, 2000, Stocznia Gdańska, na drugim planie historyczna sala BHP, w której podpisano porozumienie sierpniowe, stan obecny (2015)

 


Grzegorz Klaman, Brama I, 2000, Stocznia Gdańska, na drugim planie po lewej Centrum
Solidarności, stan obecny (2015)

 


Grzegorz Klaman, Brama nr II, 2000, Stocznia Gdańska, stan obecny (2015)

 


Grzegorz Klaman, Bramy I i II, stan obecny (2015)

 

Tekst (Nie)pamięci Grzegorza Klamana. O tym co dzieje się z Bramami Wolności autorstwa K.Lewandowskiej został pierwotnie zamieszczony w nr 2 (7) 2015. kwartalnika o kulturze współczesnej \"Fabularie\".

 

 


[1] Walter Benjamin, O pojęciu historii, paragraf VI, s. 416 [w:] Walter Benjamin, Anioł Historii, Poznań 1996.

[2] Archiwum, [w:] Klaman, Instytut Sztuki Wyspa, 2010, s. V.

[3] Hal Foster, Powrót Realnego, przeł. Mariusz Bryl [w:] Perspektywy współczesnej historii sztuki, Poznań 2009, s. 317.

[4] Manifest Orlan [w:] Magazyn Sztuki nr 9 (1/95) Sopot, s. 22-23.

[5] Wystawa Arena odbyła się od 11.04-28.09.2014 w CSW w Toruniu. Pisałam o niej w: http://magazyn.o.pl/2014/katarzyna-lewandowska-czy-joseph-beuys-bylby-zadowolony-z-areny-artluk/ (aktualizacja 06.07.2015).

[6] Gesprach zwischen J. Beuys, B. Blume und H.G. Prager vom 15.11.1975, [w:] Marion Dagmar Gabriela Diwo, Gesellschaftskritische Aspekte bei Joseph Beyus, Lotkhar Baumgarten und Ingo Gunther, Troisdorf 1993, s. 329, [w:] Jerzy Kaczmarek, Joseph Beuys. Od sztuki do sztuki społecznej utopii, UAM, Poznań 2001, s. 24.

[7] Tytuł wystawy retrospektywnej Gustawa Metzgera w CSW w Toruniu 27.03-30.08.2015. Hasło pochodzi z wezwania sformułowanego przez Committee of 100 – organizację antynuklearną utworzona przez Bertranda Russella, której pierwszym nieformalnym sekretarzem był właśnie Metzger, [za:] Działaj albo giń. Gustav Matzger retrospektywa, katalog, CSW Toruń 2015.

[8] Waldemar Baraniewski, Bramy Wolności, [w:] Klaman, op.cit., s. 131.

[9] Tamże, s. 131.

[10] Andrzej Turowski, Wielka utopia awangardy, Warszawa 1990, s. 198.

[11] Waldemar Baraniewski, Bramy Wolności, [w:] Klaman, op.cit., s. 133.

[12] Tamże s. 13-138.