Zofia Rydet – Fotografie, Galeria Scena w Koszalinie

Autor: Magazyn Sztuki Opublikowano:

Fotografie pokazane na wystawie w Galerii Scena w lipcu 2018 roku są rzadziej prezentowane publicznie i mniej znane niż sztandarowe dzieło Rydet „Zapis socjologiczny” z lat 1978-1990, chociaż wszystkie łączy charakterystyczny dla niej klimat przemijania, starości i śmierci.

„Czas przemijania” (1964) – najwcześniejszy cykl prac pokazywany na wystawie to zarazem pierwsze jej prace pokazujące starych ludzi w konwencji dokumentalnego portretu i reportażu, konwencji rozwiniętej wiele lat później w „Zapisie socjologicznym”. Stylistyka cyklu po mistrzowsku została dopasowana do tematu fotografii – starości, samotności i poczucia nieuchronności. Swoją ekspresją i formą przypominają popularne wówczas dzieła filmowe włoskiego neorealizmu, fotograficznego reportażu i fotografii realistycznej (i socrealistycznej). W latach 60. zwłaszcza na Śląsku – działało wielu fotografów uprawiających dokumentalizm, a robienie zdjęć osobom starym było wszędzie bardzo popularne. Doniosłość propozycji Rydet polegała jednak już wówczas na tym, że powstrzymywała się od dodatkowego komentarza. Akceptowała starość i przemijanie. W tematyce była tradycyjna lecz formą już wyprzedzała lata 60.

Najbardziej odrębnym w dorobku Rydet jest prezentowany na wystawie cykl „Świat uczuć i wyobraźni” datowany na lata 1975-1979, a więc tworzony równolegle do „Zapisu socjologicznego”. Już na pierwszy rzut oka prace te dzielą lata świetlne. Zdjęcia z pierwszego cyklu są kolażami fotograficznymi, emocjonalną i metaforyczną próbą opisu świata zaś w drugim cyklu „chłodnym”, zobiektywizowanym zapisem rzeczywistości polskiej wsi. „Świat uczuć i wyobraźni” nie był pokazywany od lat 90. na żadnej ważnej prezentacji twórczości Rydet, ponieważ przeważa opinia, że balansuje on na krawędzi kiczu. Faktem jest, że cykl chętniej pokazywany był w czasach PRL-u jako symboliczny obraz świata, niż „Zapis socjologiczny”, który realistycznie pokazywał polską prowincję, której obraz nie pasował do socjalistycznej rewolucji.  

Po roku 1989, w nowej rzeczywistości politycznej i społecznej, w krótkim czasie „Zapis socjologiczny” został uznany za najważniejsze dzieło Rydet, ale także za jedno z kluczowych osiągnięć fotografii europejskiej.

Cykl "Świat uczuć i wyobraźni" odłożono na bok jako przykład  sztuki naiwnej i interpretacji świata, z którą Rydet sobie nie poradziła wchodząc w najprostszą stylistykę sennych zjaw i koszmarów - obsesyjnych, surrealistycznych fotomontaży. A jednak promotorką tego cyklu, który w roku 1979 roku ukazał się jako album, była wytrawna krytyczka i historyczka sztuki Urszula Czartoryska, autorka wstępu do wydawnictwa. Sam cykl składa się z 15 serii fotomontaży (m.in. "Pejzaże", "Narodziny", "Macierzyństwo", "Oczekiwania", "Odejścia", "Zakochani", "Sentymentalna ballada", "Zagłada", "Manekiny", "Zagrożenie", "Obsesje", "Przemiany" i "Nadzieja"). Cykl był również prezentowany w formie pokazu przeźroczy (diaporamy) z podkładem muzycznym. W przepastnym archiwum fotograficznym artystki, należącym do Fundacji im. Zofii Rydet, zachowały się zarówno slajdy, jak i kaseta magnetofonowa z oryginalną ścieżką muzyczną do diaporamy oraz partyturą, na której rozpisany został rytm i kolejność pokazu slajdów. 

Z. Rydet, z cyklu "Świat uczuć i wyobraźni"

Rydet pisała o tej pracy: "Mój 'Świat uczuć i wyobraźni' mówi o człowieku zagrożonym już od chwili narodzin, o jego obsesjach, o jego uczuciach, osamotnieniu, pragnieniach, o lęku, przed którym ratuje go tylko miłość, o tragedii przemijania, o strachu przed zagładą i zniszczeniem." Na pewno w tej pracy jest zawarte doświadczenie wojny i próba uwolnienia z koszmaru przez jego symboliczne przedstawienie. Ale w tej próbie jest inna Rydet - nie ta sama artystka, co w "Zapisie". Na czym polega ta różnica? Przede wszystkim na stosunku emocjonalnym do tematu i formy samej fotografii. Prace z serii „Świat uczuć i wyobraźni” są w większości kolażami o wyraźnych wpływach ekspresjonizmu i surrealizmu. Co więcej, seria ta nie ma nic wspólnego z formą i stylistyką polskiej szkoły fotografii dokumentalnej
– a przecież Rydet, obok Lewczyńskiego – była jej filarem. Odejście od stylistyki i warsztatu wypracowanego w latach 50. i 60. – a więc rzetelności formalnej i obiektywizmu w przedstawianiu świata w stronę refleksji metafizycznej (religia jako antidotum na przemijanie) i poetyckiej (miłość jako sens życia) było zbyt dosłowne. Wpadła w objęcia kiczu, z czego, wg. Krzysztofa Jureckiego, nie zdawała sobie sprawy.

Nie wszystkie jednak fotografie z tego cyklu są nieudane. Wiele z nich nawiązuje formalnie do wcześniejszych prac z cyklu „Czas przemijania” obejmującego dwie serie zdjęć – „Kobiety” i „Mężczyźni” tworzonego w 1964 roku oraz tworzonego równolegle „Zapisu socjologicznego”.  Po drugie, może warto spojrzeć na ten cykl mieszczący się w szerszym nurcie PRL-owskiego, wiejsko-bogobojnego, przesączonego strachem surrealizmu, jako znak kolosalnych przemian społecznych i mentalnych zapoczątkowanych przez wojnę i dokończonych przez rewolucję w dekadach następnych (tu przede wszystkim zniesienia feudalizmu). Fenomen „Świata uczuć i wyobraźni” może zatem polegać na „wydaleniu” sentymentalnych obrazów sielanki i uproszczonego do poziomu nieznośnego kiczu opisu doli człowieka bezbronnego wobec rzeczywistości (chłopa pańszczyźnianego).

To, co nie udało się Rydet w cyklu „Czas przemijania” udało się w dwójnasób dzięki zachowaniu postawy  modernistycznej dokumentalistki w „Zapisie socjologicznym”. Rydet w ostatnim momencie zarchiwizowała odchodzącą w przeszłość wraz z nastaniem ustroju socjalistycznego mentalność pańszczyźnianą. I zrobiła to bez zbędnego autokomentarza. Z tego powodu ten monumentalny cykl stał się najbardziej znaną i cenioną częścią dorobku artystki.

Ciekawy rys dokumentalny ma także tworzony w latach 80. cykl „Nieskończoność dalekich dróg” składający się z trzech serii fotografii: „Dróg”, „Krzyży” i „Znaków”.

Choć analogicznie do „Zapisu socjologicznego” cykl ma charakter paradokumentalny, to jednak w odróżnieniu od niego jest symbolicznym obrazem zagubienia i niepewnego jutra. Fotografie te trzeba odczytywać w kontekście głębokich zmian społeczno-politycznych charakteryzujących lata 80. Na zdjęciach z serii „Znaki”, jakby żywcem wyciętych z filmu dokumentalnego drogi są puste, ich linie przecinają ziemię po horyzont, prowadzą donikąd. Przy drogach stoją znaki drogowe, ale większość jest osłonięta, stara i zniszczona, jeszcze inne przekręcone, wskazują niewłaściwe kierunki. Drogi, które powinny gdzieś prowadzić, którymi ktoś powinien wędrować, zostały wzięte w nawias, zamienione w abstrakcyjne linie, szlaki donikąd. Rydet stawia nas w ryzykownej sytuacji wędrowca, który rzucony jest w obcy świat i nie wie dokąd idzie. Są to obrazy przekorne – biorące w nawias propagandę sukcesu i  postęp, ale także „przyszłość”.  

 

Wystawa w Galerii Scena została przygotowana przez Andrzeja Pawełczyka z Miejskiej Galerii Sztuki w Świnoujściu (ms44). Na wystawie zostały pokazane fotografie z serii: Czas przemijania – seria „Kobiety” (16 fotografii z 1964), Świat uczuć i wyobraźni – seria „Zagłada” (9 fotografii z lat 1975-1979), Nieskończoność dalekich dróg – seria Znaki (18 fotografii z 1980).

Z. Rydet, cykl "Znaki drogowe"