24 godziny w Szczecinie

Autor: Magazyn Sztuki Opublikowano:

Od lewej: Tatiana Pancewicz, Artur Rozen, Oskar Schroeiber, Ella Tetrault, fot. Justyna Werbel

Joanna Szczepanik

Właśnie zakończyła się kolejna odsłona projektu 24HSzczecin, zainicjowanego w 2013 roku przez Stowarzyszenie Klub Storrady. Jak informują kuratorzy, zgodnie z jego założeniem, artysta ze Szczecina zostaje połączony w parę z artystą z Berlina. Do momentu spotkania na szczecińskim dworcu uczestnicy są dla siebie nawzajem zagadką - nie znają swoich personaliów ani płci. Wiadoma jest jedynie godzina przyjazdu berlińskiego pociągu oraz istnienie koperty zawierającej dodatkowe informacje, klucze do Domku Storrady i mały budżet, którą partnerzy muszą otworzyć wspólnie. Charakter spotkania na peronie podpowiada wyobraźnia: ktoś czeka na kogoś wysiadającego z pociągu, ktoś wysiada z pociągu oczekując kogoś na peronie - obserwują, typują, rozpoznają się. To początek projektu 24HSzczecin, zgodnie z ideą którego, artyści spędzają ze sobą dobę, w trakcie której rodzi się zamysł wspólnej wystawy prezentowanej po kilku dniach.


Od ponad dwóch tygodni wejście do Domku Storrady zagradza wysoka na około dwa metry i szeroka na około pół konstrukcja zwana w matematyce graniastosłupem prostym. Do przestrzeni przed schodami zabytkowej budowli pasuje tak, jak czarny obelisk do pustynnego krajobrazu w filmie Kubricka. Wyniośle górująca nad widzami, nie dając szans na zajrzenie od góry lub do środka, pozostaje tajemniczą przeszkodą z konieczności omijaną przez wchodzących i wychodzących.

Obiekt wykonany przez Artura Rozena i Lennarta Oskara Schroeibera okazał się jednym z dwóch elementów ich wspólnej prezentacji. Ponieważ istotnym założeniem projektu 24HSzczecin jest zachęta do przyjrzenia się samemu miastu i jego historii, artyści zainspirowali się opowieścią o Sedinie, jego legendarnej założycielce, o której do niedawna na „ziemiach odzyskanych” niechętnie wspominano. Od kilku lat intensywnie dyskutuje się za to nad kwestią odbudowy jej pomnika, który niegdyś zdobił Plac Tobrucki. Schematyczne szkice wyobrażenia owego monumentu, wykonane na prośbę artystów przez spotkanych w przestrzeni miejskiej Szczecinian, stanowiły drugą część prezentacji, wyeksponowaną w piwnicy domku.

Jak zatem zinterpretować obiekt pozostawiony przed wejściem? Czy coś skrywa? Stanowi solidną podstawę, niczym postument przyszłego pomnika? A może – podobnie jak u Kubricka - odnosi w przeszłość, odwołuje do historii i jej płynności, negocjowalności?


Artur Rozen i Lennart Oskar Schroeiber, Obiekt, Domek Storrady w Szczecinie, fot. Justyna Werbel


Omawiana edycja projektu 24HSzczecin była wyjątkowa, gdyż zamiast, jak zwykle, jednego zespołu artystów, były dwa, których efekty współdziałania zaprezentowano na tej samej wystawie.

Zupełnie inny charakter miała praca drugiej szczecińsko-berlińskiej pary, Tatiany Pancewicz i Elli Tetrault. Artystki skupiły się na atmosferze oczekiwania i napięcia towarzyszącym spotkaniu na dworcu, na ekscytacji instynktownym odruchem pierwszego wrażenia: Na peronie pojawi się on czy ona? Jaki/jaka będzie?

W romantycznym kąciku zaimprowizowanym w głównej sali Domku Storrady, na stoliku przystrojonym wazonikiem ze świeżym kwiatem znajdowały się kadry z filmów, w których obecnym bądź dominującym był motyw randki w ciemno lub przypadkowego, romantycznego spotkania dwóch osób. Jednak głównym elementem prezentacji artystek był kilkuminutowy, humorystyczny film: w czterech odsłonach na szczecińskim peronie czworo bohaterów w różnych konfiguracjach wypowiada tę samą sentencję o prostym przesłaniu: jesteś taka/i ładna/y, podobają mi się twoje włosy.

Na uwagę zasługuje fakt, że druga, męska para artystów, zgodziła się zagrać w tym filmie, a tym samym wziąć udział w nieco absurdalnej, podwójnej grze z przymrużeniem oka. I o ile powyższe kwestie wypowiadane przez kobiety wypadają dość sympatycznie i wiarygodnie, o tyle mało przekonująco brzmią w ustach wypowiadających je wzajemnie do siebie Artura i Lennarta. Co jednak chyba najistotniejsze w przypadku projektu, którego ideą jest spotkanie, akceptacja propozycji wystąpienia w filmie wynika z pewnej pozytywnej relacji, zarówno międzyludzkiej, jak i artystycznej, która wytworzyła się pomiędzy uczestnikami. Jak bowiem podkreślają kuratorzy, odgórne dopasowywanie do siebie dwóch osób wiąże się z pewnym ryzykiem i nie zawsze kończy się rzeczywistą współpracą i obecnością wszystkich uczestników na wernisażu.

O domniemanej bliskości Berlina, w Szczecinie wspomina się dość często, krążą na ten temat nawet anegdoty. Jak na razie jedną ze ściślejszych form współpracy w tej kwestii przejawia… kolej, która na mocy porozumienia międzyregionalnego oferuje korzystne warunki przejazdu na tej trasie. Niestety, na poziomie współpracy kulturalnej bliskość ta odczuwana jest dość sporadycznie. 24HSzczecin jest jedną z nielicznych inicjatyw, mających na celu zmianę tego stanu rzeczy. I nie mowa tu o porozumieniach wielkich instytucji kultury, ale o zaangażowaniu niewielkiego stowarzyszenia i indywidualnych twórców z obu miast, dzięki czemu projekt zyskuje charakter częściowo pozainstytucjonalny, oddolny, a tym samym awangardowy- oddając w pewnym stopniu atmosferę tego, czym najbardziej pociąga nas Berlin.


Tatiana Pancewicz i Ella Tetrault, still from video, dworzec w Szczecinie


*

Wernisaż ostatniej w roku 2014 edycji projektu "24 godziny w Szczecinie" odbył się 31.08.2014 w Domku Storrady. Jego organizatorem jest Stowarzyszenie na rzecz Wzbogacania i Rozwoju Życia Kulturalno-Społecznego Szczecina Klub Storrady. Projekt dofinansowany jest ze środków Gminy Miasto Szczecin. Kuratorzy: Justyna Werbel, Alex Kuhl i Paulina Stok-Stocka.