Artyści na werandzie...

Autor: Magazyn Sztuki Opublikowano:

Sanatorium Brahmera, fot. Małgorzata Biłuńska, dzieki uprzejmości autorki

Artyści na werandzie, czyli projekt Międzynarodowego Laboratorium Kultury w Sokołowsku

Michalina Sablik

Tego lata (25–29 lipca 2014) już po raz czwarty odbył się w Sokołowsku Międzynarodowy Festiwal Sztuki Efemerycznej „Konteksty” 2014. Impreza wyjątkowa – organizatorzy od czterech lat zapraszają największe tuzy polskiej sztuki efemerycznej i wybitnych przedstawicieli z zagranicy – performansu, happeningu, sztuki akcji, instalacji, sztuki publicznej i site specific. Festiwal ma bardzo duży potencjał, zrodził się w 2011 roku ze spotkania performerów, którego kuratorem był Łukasz Guzek; z każdą edycją zyskuje coraz większe poparcie środowiska artystycznego, publiki, krytyków oraz rozwija kontakty z innymi, światowymi ośrodkami sztuki akcji. Obecnie pieczę nad przedsięwzięciem sprawuje Małgorzata Sady.

 

 

In situ

 

Fundacja Sztuki Współczesnej „In Situ”, założona przez Zygmunta Rytkę, Bożenę Biskupską i Zuzannę Fogtt, dąży do stworzenia w Sokołowsku, upadłym sanatorium, pierwowzorze Davos – Międzynarodowego Laboratorium Kultury. Od kilku lat są prowadzone prace przy renowacji neogotyckiego budynku sanatorium Brehmera, kina Zdrowie, terenów parku, a także podejmuje się próby aktywizacji społeczności miejskiej. Od 2014 roku Sokołowsko gości w lecie trzy festiwale, obok Festiwalu Sztuki Efemerycznej i Festiwalu Filmowego im. Kieślowskiego w sierpniu ruszyło Sanatorium Dźwięku. Organizatorzy pragną również stworzyć tu miejsca rezydencji młodych artystów. Cała idea jest bardzo szlachetna i utopijna, przez co tak pociągająca. Sztuka wysoka bywa raczej domeną dużych miast, żyje w dialogu z kinem, teatrem, literaturą, kulturą masową, a także stara się być blisko odbiorców i potencjalnych kupców. Jednak stale pragnie wymknąć się ze swoich ram. Sokołowsko przypomina lub chce przypominać młodopolskie Zakopane, Kazimierz Dolny czy Nowicę. Ucieczka od miasta wydaje się znamienna szczególnie dla sztuki efemerycznej, która poprzez dematerializacje dzieł wyrażała protest antyinstytucjonalny. Sokołowsko na czas festiwali faktycznie staje się kreatywnym miejscem spotkań artystów z różnych środowisk twórczych.

Zygmunt Rytka i Joanna Rajkowska,
fot. Małgorzata Biłuńska, dzięki uprzejmości autorki

 

 

Festiwal? Spotkanie?

 

Festiwale performansu, sztuki konceptualnej mają w Polsce długą tradycję i znaczenie w kształtowaniu kierunku, poczynając od roku 1978 – International Artist Meeting w Galerii Remont w Warszawie oraz Performance and Body w Galerii Labirynt w Lublinie przez Zamek Wyobraźni, szczeciński PI Performance Intermedia, PERFORMANCE ARSenał, EPAF do Fortu Sztuki. Obecnie w Polsce najważniejszymi spotkaniami performerów są Interakcje w Piotrkowie Trybunalskim, impreza bardzo krytyczna, podejmująca próbę rozpoznania sytuacji w polskiej sztuce akcji, oraz festiwal Sztuka i Dokumentacja, skupiony na zapisie sztuki efemerycznej, teorii, a także środowisku artystów łódzkich. Ważnym wydarzeniem jest również Performance Platform w Lublinie przy Ośrodku Sztuki Performance otwierającym się na różne przejawy sztuki efemerycznej. Jak wśród tych wydarzeń umieścić festiwal Konteksty w Sokołowsku?

 

Pierwotna idea spotkania skupiała się na performansie, a nazwą nawiązywała do warszawskiego festiwalu, a przede wszystkim do manifestu Jana Świdzińskiego „Sztuka jako sztuka kontekstualna” (1976). „W praktyce sztuki konceptualnej szczególną rolę odgrywały festiwale. Ich znaczenie było szersze niż tylko prezentacja i informacja o sztuce, działalności artystów. Zyskały one, podobnie jak towarzyszące im konferencje, status specyficznych dzieł sztuki. Należy przez to rozumieć, że funkcjonowały tak jak dzieła sztuki. […] Czas funkcjonowania klasycznego konceptualizmu przeminął. Festiwale konceptualne należą do historii sztuki. Pozostała sama instytucja festiwalu. Zazwyczaj jest to dziś kategoria biurokratyczna, a nie artystyczna. Inaczej jest jednak w przypadku festiwali sztuki performance. […] Festiwal performance można porównać z typem wystawy-instalacji” – pisał Łukasz Guzek w 2008 roku i wydaje się, że to był ideał, do którego dążył.

 

Małgorzata Sady inaczej, pragnęła rozszerzyć go na inne dziedziny sztuki efemerycznej, więc pojawiły się filmy eksperymentalne, instalacje, prace site specific i sztuka publiczna, a nawet (szczególnie w trzeciej edycji) – muzyka. Powstał festiwal sztuki, a raczej hybryda. Festiwal Sztuki Efemerycznej jest pomiędzy dawną formą festiwalu performansu a czymś nowym. Festiwale sztuki często mają w sobie coś populistycznego, nastawiają się na agitację mniej wprawionego widza. Ostatnio można zauważyć w Polsce wzmożony przyrost festiwali różnego rodzaju, od muzyki poważnej do festynów – festiwali dzielnic, chleba, pstrąga czy zdrowia. „Festiwal” to szerokie pojęcie i nie jestem pewna, czy pasuje do spotkania w Sokołowsku.

 

Na Kontekstach widownia jest raczej elitarna, niewielka – głównie artyści, krytycy, goście. Nie ma konkursu ani szerokiej prezentacji młodego pokolenia czy nowych zjawisk w sztuce. Zapraszani twórcy pochodzą z różnych galerii, instytucji, akademii z całej Polski, są silnie związani ze swoim środowiskiem, chętnie zapraszani na „klasyczne” festiwale performansu. Konteksty dają im wolność, możliwość nieformalnego spotkania, a atmosfera przypomina plenery artystyczne z czasów PRL-u. Największym plusem jest luźna dyskusja o problemach artystów z różnych stron, bez instytucjonalnych ram i „czerwonych dywanów”. Inspirujący jest także dialog międzypokoleniowy i międzynarodowościowy, zderzenie odmiennych estetyk.

 

Idea tego festiwalu wciąż się krystalizuje. Sztuka efemeryczna to szerokie pojęcie i wiele tradycji myślenia. Małgorzata Sady wciąż poszukuje właściwej formy, tematu dla poszczególnych edycji festiwalu, są one rodzajem eksperymentu. Druga edycja (2012) skupiała się wokół postaci i twórczości Zbigniewa Warpechowskiego, kolejna miała temat przewodni – powietrze – i skłaniała artystów w stronę prac site specific, przez co czasem popadali w banał. Tegoroczny festiwal był nieco rozmyty, pozbawiony centrum, kurator zdecydowała się na odrzucenie tematów i linii interpretacyjnych. Niemniej wszystkie prace łączyła kontekstualność – wymagały odczytania przez pryzmat dyskursu, historii sztuki czy powiązania efemerycznego dzieła z jego lokalizacją czasową i przestrzenną, czyli kontekstu bieżącego doświadczenia życiowego. Kuratorka ogniskuje festiwal wokół kilku szerokich grup zagadnień: polska tradycja sztuki efemerycznej, młodzi twórcy, mistrzowie światowi, galerie prezentujące sztukę ulotną.

 

Wobec tradycji i klasyków gatunku

 

Organizatorzy Kontekstów postawili sobie wyraźne zadanie upamiętniania polskich prekursorów sztuki efemerycznej – performerów, autorów filmów, instalacji, aktywistów. Festiwal co roku oddaje hołd jednemu z pionierów polskiej neoawangardy. Zbigniew Warpechowski z Łodzią Postępu i manifestem „Konserwatyzmu awangardowego” był uhonorowany w 2012 roku, pamięć Jerzego Beresia została uczczona wystawą rzeźb, kuratorowana przez Bettinę Bereś i Jerzego Hanuska. Jako że głównym obszarem pracy Zygmunta Rytki są fotografie i filmy eksperymentalne, w tym roku przygotowano dwa ważne wydarzenia: obszerną wystawę retrospektywną oraz pokaz filmów w kinie Zdrowie. Inspirujące są prezentacje dokumentacji i ponowne realizacje prac klasyków, którzy już odeszli lub nie mogą przyjechać na festiwal, a wśród nich Tadeusza Kantora, Themersonów, Ewy Partum, Natalii LL, Marii Pinińskiej-Bereś, Przemysława Kwieka i innych. Na szczęście dokumentacja jest tu w mniejszości i nie zdominowała sztuki żywej, jak to często dzieje się w muzeach i galeriach.

 

Konteksty dają niezwykłą okazję zobaczenia na żywo artystów, którzy weszli już do tomów współczesnej polskiej historii sztuki. Wśród stałych gości festiwalowych można spotkać Józefa Robakowskiego, Ewę Zarzycką, Janusza Bałdygę i innych członków Akademii Ruchu. W tym roku gościł dawno niewidziany w akcji Artur Tajber, który pokazał kolejną wariację na temat stołu. Natomiast Łódź Kaliska pokazała długo oczekiwany, przewrotny „Neoromantyczny happening. Niezbędność ułaństwa we współczesnej Polsce, czyli szarża stojąca”. Nawiązując do polskiej mitologii narodowej, „zainstalowali” półnagie kobiety na koniach, którymi były kozły gimnastyczne, a widowni kazali szarżować w rytm muzyki. Pełne ironii i dystansu przedstawienie udowodniło, że chłopaki z Łodzi Kaliskiej wcale się nie zestarzeli, nadal skandalizują. Kolejny klasyk – Koji Kamoji, mistrz minimalistycznych instalacji – zaprezentował performance „Kamień i ja” oraz „Haikuinstalację”. Z niezwykłym wyważeniem ustawił w trawie błyszczące kubeczki z wodą, które niczym japońska poezja wyrażały drobny, ulotny zachwyt. Inną personą uznaną w polskiej sztuce publicznej, zaproszoną na Konteksty była Joanna Rajkowska. Podarowała Sokołowsku ogromny kryształ, który po uroczystej procesji z centrum miasteczka został wmurowany w ścianę willi Różanka.

 

Poznać młodych

 

Podczas Kontekstów są prezentowani również młodzi twórcy sztuki ulotnej, wielu wśród nich to artyści ściśle kojarzeni z którąś z galerii lub już uznani w środowisku. W tym roku młodzi stanowili raczej mniejszość. Niewątpliwie niezapomniany będzie „wieczorek artystyczny” Wojciecha Bąkowskiego pt. TELEGAZ, artysty uznanego w Polsce i za granicą. Bąkowski przedstawił spójny audioperformans łączący w sobie muzykę elektroniczną i minimalistyczną, recytowaną poezję. Prostymi, monochromatycznymi środkami wprowadził widzów w świat jednostki poruszającej się wśród sklepowych witryn, bloków, małych mieszkań i dźwięków dochodzących z elektronicznych narzędzi alienacji. Tylko na żywo siła jego przekazu jest tak elektryzująca. W zeszłym roku można było zobaczyć w akcji m.in. Magdę Starską, Karolinę Kubik, Annę Kalawajtys, Ukraińców – Yarynę Shumską oraz Wolodymyra Topiya. Ważną grupą festiwalową są młodzi uczestnicy warsztatów performansu prowadzonych w tym roku przez Adinę Bar-On i Alastaira MacLennana oraz amerykańsko-norweski duet – Laurel Jay Carpenter i Teresę Longvę. Warsztatowicze (głównie dziewczyny) prezentują się zwykle ostatniego dnia, a wśród nich zawsze znajdzie się ktoś godny uwagi, dobrze rokujący. Dla nich jest to niespotykana okazja podpatrzenia mistrzów, której nie doświadczą na zajęciach w akademii. Osobiście jestem pod wrażeniem trzech dziewczyn, które widziałam w ciągu ostatnich edycji – Oli Kozioł, Marty Kotwicy oraz Anny Kosarewskiej. Wszystkie cechowała duża samoświadomość, koncentracja i kobieca estetyka.


Warsztaty śpiewu białego z Olą Kozioł na \"Łodzi Postępu\" Warpechowskiego,
fot. Małgorzata Biłuńska, dzięki uprzejmości autorki

 

 

Świat w Sokołowsku

 

Organizatorzy Festiwalu Sztuki Efemerycznej „Konteksty” postarali się o międzynarodową, ale głównie europejską reprezentację. Wśród zaproszonych byli m.in. Adina Bar-On (Izrael), Alastair MacLennan (Szkocja), Luisa Menano (Portugalia), Martin Zet (Czechy), amerykańsko-norweski duet – Laurel Jay Carpenter i Teresa Longva, Boris Nieslony (Niemcy) oraz Robert Alda (Polska/Norwegia). W tym roku festiwal nawiązał dwa znaczące kontakty międzynarodowe. Po pierwsze, z Ośrodkiem Sztuki Performansu w Bergen (Norwegia); po drugie, za pośrednictwem Borisa Nieslonego, z Europejskim Instytutem Performansu w Kolonii.

 

Największe wrażenie zrobiła na mnie Rita Marhaug, norweska performerka z Bergen. „Druga skóra (dla Sokołowska)” to niezwykle poetycki, piękny wizualnie i kobiecy performans. Naga artystka, okryta różową, delikatną, organiczną tkaniną, z futrzaną maską na twarzy powoli animowała materiał, który przypominał tytułową skórę i potem wycofywała się w las niczym spłoszone zwierzę. Rita podjęła temat bycia człowiekiem – istotą między kulturą a naturą. Alastair MacLennan, mistrz performansu, wpisując swoje ciało i liczne rekwizyty w przestrzeń rzeki i sanatorium Brehmera stworzył niezwykłą instalację. Sam swoje wystąpienia porównuje z poezją wizualną, mówiącą do widza nie tylko znaczeniem słów, lecz także ich układem, rytmem i brzmieniem. Izraelska performerka, koordynatorka projektu „Aesthetic and Bias” łączącego akademie sztuk pięknych w Polsce i Izraelu pokazała NO MATTER # 2. Artystka ze stromego, odległego, leśnego zbocza dawała obserwatorom różne niezrozumiałe znaki. Zachowywała się niczym zwierze, próbowała nieudolnie nawiązać dialog z odbiorcami. Rodziło to pewną frustracje i refleksję na temat ludzkiej komunikacji, niemożności porozumienia się dwóch paradoksalnie bliskich i odległych światów. Czytane w kontekście społecznej działalności artystki, która stara się budować nowy dialog polsko-żydowski, oraz w kontekście wojny na Bliskim Wschodzie dawało smutny i prawdziwy przekaz. Natomiast znany duet Carpenter i Longva pokazał kilkugodzinny, rzeźbiarski performans o charakterze site specific pt. „Discrete/Diskret”. W swojej idei odnosił się do powietrza i sanatorium, ale był również bliski wcześniejszym realizacjom tej pary.

 


Performans Laurel Jay Carpenter i Teresy Longva'y,
fot. Małgorzata Biłuńska, dzieki uprzejmości autorki


Rita Marhaug, \"Second Skin for Sokolovsko\", fot. Grzegorski, Polak, dzięki uprzejmości Fundacji In Situ


Koncert Nut Cane'a, fot. Dave Kosacki, dzięki uprzejmości autora

 

Desant sztuki

 

Mieszkańcy Sokołowska, które jest urocze, ma niesłychaną architekturę, historię i przyrodę, są raczej społecznością zamkniętą, starzejąca się (młodzież wyjeżdża do miast), pogrążoną w marazmie i uśpieniu. Fundacja stara się ją aktywizować, zachęcać do różnego typu działalności. Pojawiają się pomysły na różne warsztaty. W zeszłym roku nie zebrali się chętni na warsztaty z Adiną Bar-On ani z Alicją i Mariuszem Jodko, natomiast w tym roku zajęcia Marcina Polaka i warsztaty eksperymentalnych instrumentów muzycznych odniosły sukces. Podobnie wystąpienia Akademii Ruchu, nastawionej na „przypadkowego” widza teatru ulicznego – widowiskowe, nie przeintelektualizowane, atrakcyjne estetycznie – co roku zbierają rzeszę mieszkańców i są tematem późniejszych rozmów. Ciekawym pomysłem na angażowanie mieszkańców Sokołowska był projekt Ani Włodarskiej „Doświadczenie”, który zakładał realizację kilku wystaw prac artystki w prywatnych mieszkaniach. Wygląda zatem na to, że ważnym czynnikiem w integracji z mieszkańcami jest czas oraz indywidualne podejście. Ten swoisty desant sztuki na Sokołowsko był w tym roku tematem debaty prowadzonej w czasie festiwalu przez Magdę Ujmę.

 

Konteksty to przede wszystkim spotkanie artystów mające bardzo duży potencjał. Wydaje się, że festiwale organizowane przez Fundację „In Situ” są sposobem na ogniskowanie różnych grup twórczych (plastyków, ludzi kina, muzyków) wokół Sokołowska i idei budowania alternatywnego Laboratorium. Może właśnie ta swoboda, brak pozerstwa są największym atutem Sokołowska? Podczas werandowania w sanatorium rodzą się nowe znajomości i nowe pomysły na polską sztukę. Na razie mamy tu „konstrukcję w procesie”, poszukiwanie formuły, niemniej jednak żywię gorącą nadzieję, że Konteksty staną się niedługo ważnym wydarzeniem stawiającym sobie za cel krytyczne definiowanie zjawisk w sztuce polskiej oraz bycie „wystawą-instalacją”.

 


Akcja Akademii Ruchu, fot. Małgorzata Biłuńska, dzięki uprzejmości autorki