Złoty bezdech Izy Chamczyk

Autor: Magazyn Sztuki Opublikowano:

Iza Chamczyk "Bezdech", Galeria Scena 14-27.04.2018

 

BEZDECH - stan w którym nie można złapać powietrza, na skraju wytrzymałości, zanik, niemoc, gdy ustają czynności życiowe. Mamy przekonanie, że oddychania nie musimy się uczyć, ale czasem rzeczy oczywiste okazują się fałszywe. Nauka oddychania to nauka życia. Każdorazowo musimy uczyć się na nowo jak się nie poddawać, jak sobie radzić z niepowodzeniem, niedocenieniem, frustracją, porażką.

 

Sztuka Chamczyk rozgrywa się na pograniczu. Jeden fałszywy krok można przypłacić życiem. Ale te ekstremalne warunki pozwalają na większą swobodę. Jak się okazuje, można nawet stracić życie i się ponownie odrodzić. Tak, przypadek Chamczyk jest niezwykły, ale artystka jest przecież wyjątkowa.

 

Gdy Chamczyk traktowała swoją sztukę jako oręż, to pierwszą ofiarą wojny, którą wywołała była ona sama. Batalia rozpoczęła się w grudniu 2012 roku poprzez proklamację „Wojny dwunastomiesięcznej”, w której czytamy: „WOJNA to (…) próba nie poddania się. Drastyczna próba nie utracenia wiary. Kształtowanie się wartości, odkrywanie właściwych lub kolejnych dróg następuje po przewartościowaniu dotychczasowych poglądów. Może, by dojść do czegoś nowego, trzeba zniszczyć stare? By zbudować wartość trzeba unicestwić tą, w którą się dotychczas wierzyło? Trzeba potrząsnąć sobą i światem by zacząć budować na nowo. Wypluć, wystrzelać, wyrzygać, wyszeptać pozostałości. Wola walki nadaje mi sens. (…) Wypowiadam wojnę, by walczyć o swoją sztukę.. Działam przeciwko utartemu schematowi, rozbijam normy i formy. (...)
Zastanawiam się jednak, co powoduje ludźmi? Dlaczego potrzebują zmian i poszukiwań? Dlaczego wojują, dlaczego się nie poddają? Dlaczego pragną i tęsknią za czymś czego jeszcze nie znają? Dlaczego uporczywie chcę walczyć mimo wszytko i co z tego wyniknie?”

 

Ten rewolucyjny manifest - akt założycielski imperium artystki - był czytelną zapowiedzią postawy Chamczyk i losu jej "kariery", którą rewolucje i wojny łamią jak zapałki.  Tylko naiwni idealiści i ślepo zakochani nie dostrzegli tu zapowiedzi osobistej porażki w kampanii, którą rozpętała, i która położyła się cieniem na jej późniejsze działania. Ale taka ocena postawy i sztuki Chamczyk jest zbyt prosta. Owszem, nie da się zlikwidować dychotomii: sztuki – nie sztuki, artysty – kuratora bez likwidacji samej sztuki. Stąd być może bolesny dysonans pomiędzy oczekiwaniem a rezultatem. Z drugiej strony jednak "manewry wojenne" były kuźnią jej niezwykłego, materiałowego, zaangażowanego formalnie i emocjonalnie malarstwa. Podkreśliłbym tu zwłaszcza emocjonalność i wyczucie materii sztuki, a więc tego, co jest podstawą bycia „artystą”.

 

Prace Chamczyk są organicznie związane z artystką, są jej częścią, bez której Chamczyk przestała by istnieć. Zapewne dlatego są zwierzęco zmysłowe. Jej malowanie jest czymś w rodzaju „transfuzji płynów ustrojowych” pomiędzy artystką i jej obrazem.

 

Chamczyk w Scenie pokaże zbiór małych obrazów, które powstały na bazie „podświadomości, a które można nazwać powidokami jakiegoś konkretnego wrażenia lub odpadkami myśli”. Zazwyczaj obrazki te powstają przy okazji pracy nad dużymi formatami – artystka zbiera na nich spływającą farbę, zacieki, odlepione fragmenty. Chamczyk maluje pod wpływem emocji. „Emocje , których doświadczam (ja nawet tego nie kontroluję) przekładają się na kolory w kompozycji, czasami coś się dzieje, a ja to zawsze widzę w kolorach, przed oczami mam kolor. W kolorach odzwierciedla się to, co doświadczam na ulicy, od innych ludzi, co zobaczę, przeczytam. Ja nie mogę nie malować, bo to moja potrzeba naturalna, jak oddychanie. Gdy nie mam farb to zaczynam to robić słowami”. Są to fragmenty osobistych zapisków artystki, które odnoszą się lub nie, do konkretnych obrazów. Ale w sztuce Chamczyk oprócz "słowa" pojawia się inne nowe zjawisko - złoto. W obu wypadkach kluczowy wydaje się kontekst ekonomiczny - "byłam w dość drastycznej sytuacji, nie miałam na jedzenie, zalegałam z czynszem za pracownię za kilka miesięcy. Dostawałam kolejne maile, że chcą mnie wywalić, straszyli, że odłączą mi gaz, generalnie byłam w rozpadzie". 

 

Gdy artysta nie ma na farby zaczyna malować słowami. Tworzy opowieści, wieży, że przeżyje, bo ma nadzieję. Te opowieści nawigują obrazy.
A złoto? "Chęć złocenia jest bardzo podświadoma, zaczęłam złocić w sytuacji kiedy nie mam pieniędzy,  Ponieważ zostało mi trochę płatków złota, zaczęłam złocić obrazy, zaczęłam pokrywać złotem, patynować, zakrywać, pozłacać...".  Ozłocenie galerii jest poszerzeniem pola obrazowego. Płatki złota będą odpadać, ścierać się - przecież ludzie będą po nim chodzić. Powstanie działanie efemeryczno - performatywne,  bezobiektowe.

 

"Bezdech" to wystawa małych obrazów, które powstały z malarskich resztek, przypowieści o nadziei oraz płatków szlagmetalu, które udają złoto. Jednym słowem wystawa kryzysowa. Naturalna dla Chamczyk jak powietrze.

 

Iza Chamczyk, "Chłopak i dziewczyna I", 2017, 62 x 41 cm
Iza Camczyk, "Chłopak i dziewczyna II", 2017, 64 x 52 cm
Iza Chamczyk, "Dobre sny", 2017, 46 x 33 cm
Iza Chamczyk, "Ikona stylu", 2017, 70 x 50 cm


Izabela Chamczyk (ur. 1980) - ukończyła malarstwo na Akademii Sztuki Pięknych we Wrocławiu. Malarka-performerka-buntowniczka. Tworzy sztukę procesualną. Pracuje w wielu mediach redefiniując ich granice, angażując przy tym silne, nieraz skrajne emocje.  Jednym z takich projektów była zrealizowana przez artystkę w 2013 roku „Wojna dwunastomiesięczna”, która podejmowała zagadnienia miejsca artysty na rynku sztuki i w środowisku instytucji kultury, poszukiwania przestrzeni i uznania dla własnej twórczości oraz bezkompromisowej konfrontacji z odbiorcą.

Chamczyk jest dwukrotną stypendystką Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, finalistką Biennale malarstwa Bielska Jesień (wyróżnienie Obiegu 2015), 10 ed. konkursu E. Gepperta we Wrocławiu, 6 Triennale Młodych w Orońsku oraz konkursu Fundacji Vordemberge – Gildewart w MOCAKu. Ma za sobą wiele wystaw indywidualnych oraz działań zbiorowych np.: w Galerii SCC w Isfahanie (Iran), Galerii Entropia we Wrocławiu, GSW w Opolu, BWA w Zielonej Górze, CSW w Toruniu, Festiwalu w Sokołowsku, ERARTA w Sankt Petersburgu (Rosja).

 

Ryszard Ziarkiewicz,
współpraca Weronika Teplicka