Bezgraniczna rzeczywistość

Autor: Dominika Miakisz Opublikowano:

„Seu planeta compartilhado” (Your shared planet), 2011

Pałac Zimowy, będący dziś częścią kompleksu muzealnego wiedeńskiego Belwederu, został zbudowany na przełomie XVII i XVIII wieku jako luksusowa miejska rezydencja dla księcia Eugeniusza Sabaudzkiego (1663–1736), wybitnego oficera armii austriackiej. Architektura i wystrój wnętrz pałacu są charakterystyczne dla epoki baroku. Od listopada 2015 do marca 2016 roku wystawne apartamenty wypełniły pozornie nieprzystające do nich prace duńsko-islandzkiego artysty Olafura Eliassona zatytułowana „Baro Barok”.

Wystawa Eliassona to zjawisko wizualne czy raczej igranie ze zjawiskami optycznymi, doświadczenie paranaukowe, a także doskonała zabawa. Czegokolwiek by nie powiedzieć o jego sztuce – a można by wiele dobrego – pewne jest, że obcowanie z nią jest prawdziwą frajdą nie tylko dla dzieci, bawiących się bez podejrzeń o jakieś ukryte znaczenia z kolorami i odbiciami, ale także dla dorosłych pozwalających sobie na to niepoprawne zauroczenie – niezależnie chyba od ich stopnia znajomości sztuki (raczej od dystansu do niej). Zwiedzający zostają wciągnięci do zabawy polegającej na przemianach otoczenia za sprawą światła i luster. O płynącej z tego radości świadczy chociażby ogromna liczba „eksperymentalnych” zdjęć upublicznionych w Internecie.

Zgromadzone w Zimowym Pałacu prace Eliassona, pochodzące z kolekcji galerii Thyssen-Bornemisza Art Contemporary oraz Juana i Patricii Vergez, współgrają z barokową przestrzenią. Choć są to światy zupełnie innej jakości – wiele je łączy: ruch (w baroku np. falujące linie, dynamika, ekspresja form), elegancja, gra światłem i cieniem (błysk świateł, odbicia, blask, lustra). Przepych zjawisk, doznań. W tych wnętrzach nieprzesadne, proste w formie instalacje i rzeźby Eliassona stają się niemal wystawne. Uzupełniają się z bogatym wystrojem, dając jednak uczucie, że to one nad nim górują, nadają mu nowy sens, dosłownie nawet nowy wymiar (biegnące amfiladą pomieszczeń podłużne lustro dezorientujące widzów), włączają w niego element ruchu, aktywizują zakonserwowany niegdyś stan rzeczy. Nadal nie można dotykać eksponatów, tapetowanych ścian, złoconych sztukaterii, ale można sobie z nimi „pogrywać”, można czynnie uczestniczyć w procesie ich zintensyfikowanego oddziaływania. W dialogu z historią, przeszłością barokowych sal do głosu dochodzą po równo obie strony, ale jedna z nich (mimo że onieśmiela wytwornością) jest statyczna, a tylko ta druga jest inicjatorem nieoczekiwanych przemian.

Olafur Eliasson udowadnia, że rzeczywistość może być zmienna, niestała, zaskakująca. Kwestionuje granicę pomiędzy tym, co rzeczywiste, a tym, co tylko takie udaje, naśladuje. Przekonuje, że instytucja wystawiennicza może oferować wejście do świata, którego się nie spodziewamy. Instalacje site-specific Eliassona, interwencje w przestrzeń, zaburzające jej określony układ, rozbudzają uśpione w tych wnętrzach ich dawne życie – ale w innowacyjnej odsłonie. Oprócz pałacowego blichtru, wytworności, skali, mistycyzmu liczy się tu również uczestnictwo widzów w kształtowaniu ekspozycji.

Przykładem pracy, w które zachodzi interakcja z widzem jest „Your uncertain shadow (colour)” (2010). „Twój niepewny cień” niezupełnie jest cieniem. Wielokolorowe odzwierciedlenia sylwetek powstają w wyniku zaburzenia projekcji kolorowego światła ciągłego, emitowanego przez ustawione w jednej linii lampy HMI. To niemal bałwochwalcza koncepcja – cień nie musi być szary, taki, jakim go znamy z przyrody, ale może mieć wiele kolorów. Możemy nim manipulować; powiększać lub pomniejszać, oddalając się bądź zbliżając względem projekcyjnej ściany. Odkrycie to wywołuje w większości zwiedzających wręcz atawistyczny zachwyt. Widzowie stają się uczestnikami i twórcami spektaklu, samą swoją obecnością powołując do istnienia ruchome obrazy.

Odbiorca sztuki Eliassona na wiele sposobów może stać się jej częścią. W zalanych wszechogarniającym żółtym lub niebieskim światłem pomieszczeniach („The organic and crystalline description, 1996; „Yellow corridor”, 1997; „Eye see you”, 2006) traci się nieco poczucie stabilności. Szczególe wrażenie wywiera oświetlenie żółte. Osoby skąpane w ciepłym, dziwnie matowym świetle, paradoksalnie nieco szarzeją i zaczynają przypominać postaci z komiksów. Lampy ograniczają zakres widzialnych kolorów do żółci i czerni. Własne ciało, tak zmienione, wydaje się człowiekowi obce. Otoczenie – przestronna klatka schodowa, dekoracje rzeźbiarskie – wywołuje niepewność. Taka gra świateł, choć całkiem inaczej rozumiana, była także elementem wykorzystywanym w rzeźbie barokowej.

Interesującą pracą jest umieszczona na postumencie kulista realizacja rzeźbiarska zatytułowana „Lines for horizons” (2014). Przez zestawienie jej w pałacowym apartamencie z dwoma historycznymi, ręcznie malowanymi globusami ona również nasuwa skojarzenia z formą globusa. Skromna z zewnątrz, w swoim wnętrzu kryje niesamowite światy, które mnożą się w zależności od kąta spojrzenia w głąb tej lustrzanej kuli.

Zaglądając do środka zgeometryzowanych brył (tub), noszących tytuły „Your shared planet” (2011) i „Kleidoscope” (2001), zwiedzający mogą zobaczyć swoje własne zmultiplikowane, fragmentaryczne, trochę zniekształcone odbicia. Kalejdoskopowy efekt każdorazowo indywidualnie kształtujących się aranżacji, nawiązujący do iluzyjności op-artu, daje do myślenia, jak łatwo nasze widzenie może zostać zdezorganizowane. Eliasson zwraca w tych pracach uwagę na to, że ludzki aparat percepcyjny jest w dużej mierze konstruktem nabytym kulturowo. Artysta-eksperymentator podważa oczywistość przestrzeni i obiektywność ludzkiej percepcji.

Na wystawie są także rzeźby, które można zakwalifikować do sztuki użytkowej takie, jak „Cubic Crystals” (2015), „New Berlin Sphere” (2009) czy „Power tower” (2005), wyglądające – i funkcjonujące – jak designerskie lampy. Każda z nich wywodzi się jednak z oryginalnej koncepcji odwołującej się do oddziaływania światła lub odbić. Projekty Eliassona po prostu wymykają się jednoznacznym określeniom.

 

Potencjalność, iluzja, podwojenie – to wyzwanie, które Eliasson stawia naszym utartym zwyczajom postrzegania i doświadczania. Cień, odzwierciedlenie, realność, złudzenie. Jak sam mówi, pociąga go barokowa postawa pokazująca, że marzeniem, snem jest nasze codzienne życie. „Podoba mi się to, bo pozwala być pragmatycznym i marzyć jednocześnie”.

Dlaczego „Barok Barok”? Może dlatego, że w barokowym pałacyku zapanowała barokowa idea harmonii opartej na syntezie przeciwieństw.

 

Olafur Eliasson: Baroque Baroque
Winter Palace of Prince Eugene of Savoy, Wiedeń
21 listopada 2015 – 6 marca 2016

 

„Seu planeta compartilhado” (Your shared planet), 2011 - wnętrze kalejdoskopu

„Cubic crystals”, 2015 (na portrecie w tle - Eugeniusz Sabaudzki)

„Yellow corridor”, 1997

„Fivefold cube”, 2000

„Power tower”, 2005