Diabolicus: szypły i pląsy Jacka Zielińskiego

Autor: Magazyn Sztuki Opublikowano:

Katarzyna Lewandowska

(…) mówię swoim ciałem nie wiedząc o tym. Mówię więc zawsze więcej, niż o tym wiem[1]
Jacques Lacan

Niekiedy zdaje mi się, że krwi mojej fale
Uchodzą gdzieś ze mnie, słyszę ich rytmiczne żale,
Jak bijącej fontanny przeciągłe westchnienia,
Ale na próżno rany szukam bez wytchnienia.[2]
Charles Baudelaire

 

Artysta napoił swoją krwią Istoty – takie niedorozwinięte, bezradne, Inne. Być może oddał im zbyt mało życiodajnej cieczy i stąd ich fizyczne upośledzenie, a może jest to zamierzone, perfidne działanie aby stworzyć formy tak bardzo okaleczone, z jakimś wyraźnym brakiem, mocnym defektem, ubytkiem ponad miarę. Zdeformowane i słabe ale żywe i jakże pociągające. Wabią widza swoim perwersyjnym wyglądem, wypełnione ludzką krwią – największym skarbem artysty. Powołane do istnienia poprzez czerwony sygnał życia, jednocześnie niemal zawsze przerażający, kojarzony z zagrożeniem i śmiercią. Bo to ciecz ambiwalentna, może być dobra i zła, jasnoczerwona – życiodajna, tożsama z początkiem i narodzinami oraz ciemnoczerwona – zepsuta, kojarzona z wykluczeniem w szerokim tego słowa znaczeniu, zasychaniem, martwotą, ze śmiercią.[3] I jeszcze taka, widoczna w Szypłach i Pląsach Jacka Zielińskiego – zbrązowiała, zaschnięta ani dobra ani zła, ani żywa ani martwa. Te osobliwe Kreatury, uformowane najpierw przez wyciekłą krew a następnie kształtowane ołówkiem w ręku artysty stały się niezwykłymi obiektami do oglądania.

 

 

Jacek Zieliński stworzył interesującą kolekcję Odpadów w swojej prywatnej Kunstkamerze. Uwidaczniając ją w galerii odsłonił Siebie w pełni, swoje fantazmaty – duszne, niemrawe, niepokojące, bolesne, ekstatyczne, histeryczne (?), stabuizowane. Doświadczamy intymności do bólu, bo to nie tylko Myślokształty wyplute przez rozum, ale również jest tam krew, płynąca strugą z poranionego ciała artysty. „Krew wywleka, wyciąga (moją) żywotność i nieżywotność”.[4]

Wyczekiwana kropla spada na papier, lekko wsiąkając w podłoże. Od tej pierwszej plamy zaczyna się życie, jakiekolwiek ono jest, ale czujemy powolny wdech i wydech. To tak jakby czerwone, żeńskie bindu (krew-ciało) zetknęło się z męskim białym bindu (papier-mowa). Połączenie obu sprawia uruchomienie myślenia – powstaje osobliwy Konstrukt. „ Metamorfoza jest zazwyczaj gwałtowna i agresywna (stąd kolor i forma), bo tylko taka budzi z uśpienia i pozwala na wyłonienie nowej świadomości”.[5] Powstaje osobliwe Stworzenie, które w artyście i widzu budzi różne emocje, konteksty, historie.

 

 

 

Jacka Zielińskiego fascynuje ta osobliwa ciecz. Stosując ją tka wielowątkowy kobierzec skojarzeń w którym uwidaczniają się Słowa-Klucze: ciało, cmentarz, czarownica, czary, deformacja, dotyk, erotyzm, histeria, kostnica, kości, kreatura, krew, kultura, magia, metafora, mięso, mistycyzm, morderstwo, natura, nieczystość, nienawiść, obraz, ofiara, organiczność, pamięć, protest, przemoc, rytuał, szatan, sen, śmierć, szaleństwo, sztuka ciała, tabu, tajemnica, taniec, tradycja, trup, uwodzenie, wstyd, wykluczenie, zło, zmysły.[6]

 

 

Kategoria abjektu[7] została zwizualizowana. Krwawe rysunki są opowieścią o tym co niepokojące, co odrzucone, co nie jest ani podmiotem, ani przedmiotem, ale sytuuje się pomiędzy nimi, przez co właśnie staje się wstrętne i niebezpieczne. Natura abject jest nieokreślona, niejasna, kleista, kalająca i zdecydowanie nieuporządkowana.[8] Z jednej strony widok odpychający z drugiej zaś nasze oczy nie są w stanie uciec przed tym pięknym widokiem. Przeciwstawne kategorie takie jak: czyste i nieczyste, odpychające i fascynujące, piękne i brzydkie, zdrowe i chore, silne i słabe w Szypłach i Pląsach zdają się żyć ze sobą w nierozerwalnej symbiozie. Niedookreślone Stwory, nienazwane, bez tożsamości ale jednak z jakimś ‘Ja’ – świadomym bądź nie - słabe i chore, napojone krwią artysty zostały zamknięte w kwadratowych, białych gablotach, chronione transparentną szybą. Są ‘biologicznymi’ obiektami do oglądania w cabinet de curiosités. Dziwolągi – „pełne zgrubień i węzłów, przypadkowych narośli i zatorów, niezniszczalne i żywotne, kipiące gorącą materią a jednak cienkie i słabe”.[9] Nieporadne, kalekie.

 

 

Jedenaście rysunków wykonanych ołówkiem i krwią zostało usytuowanych w sterylnej, białej przestrzeni. Hybrydy oświetlone jasnym, agresywnym światłem jarzeniówek odsłaniają swoje najdrobniejsze szczegóły anatomiczne. Obnażone, nagie i chore. Na wprost wejścia znalazła się jedna z najbardziej abstrakcyjnych form z tego cyklu – krwista, mała ale gęsta plamka obrysowana ołówkiem.

 

 

Wydaje się, że to Ona jest prymarną podstawą w sensie dosłownym jak i metaforycznym. Podczas procesu twórczego u Jacka Zielińskiego zawsze najpierw pojawia się ta pierwsza kropla, która następnie jest rozmazywana i w odpowiedni sposób kształtowana przez artystę. Plama krwi stała się tutaj swego rodzaju archetypem tożsamym z początkiem, podstawą, punktem wyjścia, Matką Dobrą i Matka Złą. „Biegun pozytywny zbiera takie cechy, jak matczyna troskliwość i współczucie; magiczny autorytet żeńskości; mądrość i duchowy zachwyt, które przerastają rozum; instynkt czy impuls opieki; wszystko, co jest łagodne, wszystko, co pielęgnuje i podtrzymuje, co przyspiesza wzrost i płodność. Krótko mówiąc — dobra matka. Negatywny biegun przywodzi na myśl złą matkę: wszystko, co tajemne, ukryte, ciemne; otchłań, świat zmarłych, wszystko, co pożera, uwodzi i truje oraz wszystko to, co jest przerażające i czego nie da się uniknąć, jak losu.”[10] Kreatury narodziły się , cierpią – są tak bardzo okaleczone, chorują i umierają. Każda z nich ma ten sam początek – pierwszą kroplę krwi artysty, która staje się przyczyną ich powstania i być może ich zniknięcia. „W zjawiskowym doświadczeniu, czy będzie to przyjemność, czy ból, narodziny, czy śmierć, zdrowie psychiczne czy szaleństwo, dobro czy zło, potrzebna jest prymarna podstawa. Ta prymarna podstawa to Magna Mater.(…) Jako zasada kosmicznej struktury, wszystko przyjmująca prymarna podstawa, nie jest ani męska, ani żeńska. Można by ją określić jako dwupłciową, ale ze względu na jej cechę płodności lub potencjalności, uważana jest za żeńską. Ma moc rodzenia. Żeńskość spontanicznie rodzi. Jest podstawową przestrzenią i pustką.”[11]

Od tego pierwszego, krwawego znaku artysta prowadzi nasze zmysły w lewym (śmierć) lub w prawym (życie) kierunku – a może odwrotnie. Mamy wybór po której stronie będziemy oglądali gabloty z tymi niezwykłymi obiektami.

 

 

Bezpośrednio poznajemy to co zmysłowe, doświadczamy obrzydzenia i zachwytu, odpryski rzeczywistości[12] chwytają nas swoimi połamanymi pazurami. Wgryzają się w nasze ciało zepsutymi kłami i odlatują machając skrzydłami, których nie mają. Ale życiodajna/śmiercionośna ciecz wciąż pulsuje uwidaczniając się przed naszym ludzkim okiem. „Blisko związana z obrazami śmierci, a jeszcze bardziej z obrazami życia, które ostatecznie zawsze zwycięża, krew była uważana jednocześnie za niebezpieczną i uzdrawiającą, przynoszącą nieszczęście i przynoszącą szczęście, nieczystą i czystą. Jeśli wciąż jeszcze odpycha i przyciąga, to dlatego, że jak wszystko, co święte, posiada naturę niejasną i wieloznaczną”.[13]

Jacek Zieliński, „Szypły i pląsy”
Galeria Sztuki Wozownia
Toruń 11.10. - 17.11. 2013
Kuratorka: Małgorzata Jankowska

 

 


[1]Jacques Lacan [za:] katalog wystawy Nie patrz prosto w słońce 27.06-13.09.2009, Prace z kolekcji Daros Latinamerica, CSW w Toruniu, kuratorki Agnieszka Pindera, Joanna Zielińska, Toruń, s. 5.

[2] Charles Baudelaire, Fontanna krwi.

 

[3] Motyw krwi w kontekście szeroko pojętej kultury [w:] Maria Janion, Wampir. Biografia symboliczna, Gdańsk słowo/obraz terytoria, 2008; Jean-Paula Roux, Krew. Mity, symbole, rzeczywistość, Kraków, Znak, 2013; Jean Clair, De Immundo. Apofatyczność i apokatastaza w dzisiejszej sztuce, Gdańsk słowo/obraz terytoria, 2007.

[4] Jacek Zieliński [za:] katalog wystawy Jacek Zieliński, Szypły i Pląsy, kuratorka Małgorzata Jankowska, 11.10. - 17.11. 2013, Wozownia, Toruń 2013

[5] Ibidem

[6] Idea zaczerpnięta z katalogu wystawy Nie patrz prosto w słońce 27.06-13.09.2009, Prace z kolekcji Daros Latinamerica, CSW w Toruniu, kuratorki Agnieszka Pindera, Joanna Zielińska, Toruń.

[7] Julia Kristeva, Potęga obrzydzenia. Esej o wstręcie, tł. M. Falski, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego Kraków 2007

[8] Por. Hal Foster, Monika Bakka, Julia Kristeva, Izabela Kowalczyk

[9] Małgorzata Jankowska [w:] Jacek Zieliński, Szypły i Pląsy.

[10] Carl Jung, The Archetypes and the Collective Unconscious, transl. By R. F. C Hul, Princeton, N.J 1968, s. 158 („Collected Works”, vol.9, cz,1).

[11] Tsultrim Allione, Kobiety mądrości. Tajemne życie Macig Labdron i innych Tybetanek, Kraków 1998, s. 58.

[12] Zygmunt Bauman, Śmierć i nieśmiertelność. O wielości strategii życia, Warszawa, PWN 1998, s. 145.

[13] Jean-Paula Roux, dz.cyt. s. 35