Dzieci szatana

Autor: Magazyn Sztuki Opublikowano:

Stanisław Ruksza, W przedwieczór (2015)

Diabeł tkwi w szczegółach. Dwugłos o smutnym szatanie w Krakowie
Sonia Kądziołka, Wiktoria Kozioł

To mogłaby być zła wystawa. Znalazłoby się parę domniemanych powodów.

„O szatanie” brzmi pretensjonalnie i rodzi skojarzenia z buntem młodzieńczym lub kryzysem wieku średniego. [Stanisław – red.] Ruksza mruga okiem do odbiorcy idącego tym tropem, paląc pamiątki młodości w autorskiej instalacji W przedwieczór (2015). Czyli zła wystawa? Nie, wcale nie. Trzeba zeskrobać warstwę białej farby, żeby uwolnić kolejne, ciekawsze powłoki. Bo wcale nie chodzi o malowane diabełki i kompleksy młodego wieku.

 

W przedwieczór. Śmierdzące resztki, zgliszcza, spopielone jak prochy umarłego. Drobne oznaki niedojrzałego sprzeciwu wobec mieszczańskiego porządku: dready, wiersze, muzyka na kasetach. Utopione w starej wannie, w łazience opuszczonego mieszkania. Katolicki symbol oczyszczenia z grzechu zostaje strywializowany i skojarzony z kloaczną kanalizacją. Młodzieńcza twórczość, zjawisko popularne, kiedy ma się naście lat, w ustępuje odpowiedzialności dorosłego życia (działalność w instytucjonalnym światku sztuki) i jest traktowana jako coś wstydliwego i infantylnego. Później tworzyć już nie wypada, jeśli nie jest się „profesjonalnym artystą”, ale na przykład kuratorem, który ma pozostać artystycznym impotentem. Z frustracji można zatracić się w destrukcji, nieraz wpisanej w cykl odnowy (W przedwieczór oraz Roboty ziemne Salamona i Chodzińskiego, 2014). Albo tworzyć wystawy związane ze swoim imiennikiem, Stachem Przybyszewskim. Chodzi jednak o łamanie konwencji skostniałego światka i przekraczanie profesyjnych podziałów. Dzieci szatana siedzą w kręgu, Stach w centrum. Chwilę porozmawia z jednym ze swoich podopiecznych, pogłaszcze po głowie drugiego. Kto pisze recenzję Satanas Kinder? Czy przypadkiem nie jedno z dzieci szatana? Mottem grupki mogłyby być słowa Ostapa, wypowiadane w Satanskinder (1897) do alter ego Przybyszewskiego, Gordona:

„Nie mam teraz wiary, ale idę za tobą, bo ty ją masz… Ja właściwie nie wiem, dlaczego ty masz dla mnie tak wielkie znaczenie, i nie zastanawiałem się nad tym nigdy, ale, kiedy wówczas przed dwunastu laty wszedłeś do klasy i kiedy zmierzyliśmy się pierwszym ponurym spojrzeniem, od razu poczułem — tak, wiedziałem doskonale: ten oto, to twoje fatum! Właściwie nie stałeś się nim… Wszakże miałem te same myśli i te same zbrodnicze skłonności… ale twój mózg był silniejszy…”[1].
 

Maciej Chodziński i Maciej Salamon, Roboty ziemne (2014)
 

Trzeba jednak wyjść poza model biernego kuratora. Wszak człowiek teoretyczny, wyrobnik nauki, chodzący utartymi ścieżkami, to godna pogardy przeżuwająca owca Nietzschego[2]. Zachwyt nad sobą i pycha uczonego pod koniec XIX wieku była w pełnym rozkwicie, chodź jak zauważa filozof, samochwalstwo to „nazbyt jest wonne”[3]. Narcyzm Rukszy dosłownie śmierdzi. W przedwieczór budzi abiektalny wstręt, przypominający o małości i fragmentaryczności podmiotu, jego rozkładającej się fizyczności. Włosy, elementy z pogranicza ciała i obiektu, ulegają rozkładowi. Wszystko to w miejscu o roboczej nazwie Ciemny Dom, jednym z trzech punktów wystawy, gdzie nadal widać ślady życia poprzednich lokatorów: przyciemnione kształty zawieszonych kiedyś obrazów (zdjęć?), plamy po zalaniach, święte obrazki, naklejki na drzwiach. Przedmioty są tym, co po człowieku zostaje i człowieka przeżywa. Gnostycka nikłość i nikczemność materii oddaje dekadenckie poglądy Przybyszewskiego, zafascynowanego rozkładem i chorobą. „Gdy się słyszy o cudzej chorobie lub śmierci, ze współczuciem miesza się zawstydzające zadowolenie z własnego bezpieczeństwa”[4] napisze Schopenhauer, cytowany przez Irzykowskiego w Alchemii ciała, szkicu o przyczynach przyjemności wynikającej z okrucieństwa wobec innych.
 

Ciemny Dom. Prace Patrycji Orzechowskiej z serii Kinderturnen

Fetor ciągnący się za pracą W przedwieczór dobrze komponuje się z filmem Poczekalnia (2015, wersja skrócona dokumentacji z 2013) Łukasza Surowca, umieszczonym w korytarzu prowadzącym do łazienki Ciemnego Domu. Ukazane w filmie z Bunkra Sztuki ciała bezdomnych śmierdzą[5], psując miłe wieczory bywalców galerii, beneficjentów systemu. Tricksterzy wszystkimi zmysłami dają do zrozumienia, że kapitalistyczny porządek nie jest ahistoryczny i może ulec ponownemu zachwianiu. Budzi też niepokój neoliberałów, że chwila nieuwagi wystarczy, by to oni znaleźli się na marginesie. Inny przypomina ograniczenia rzekomej omnipotencji podmiotu. Interpretowanie pracy Surowca przez pryzmat anarchizmu i natury zła kieruje uwagę widza na drugoplanowe, ciekawe detale. W jednej ze scen bezdomna osoba smaruje chleb na popularnym tabloidzie. Tematem strony jest zabójczyni córki, która zaczęła pojawiać się na pierwszych okładkach gazet jako celebrytka. Na niewyszukanym tle graficznym (płomienie) Katarzyna W. określana jest jako „demon”. Opinia publiczna skupia się na poszczególnych jednostkach, które mają być ze swojej natury złe. Prostacka stygmatyzacja utrudnia znalezienie psychologicznych, społecznych, ekonomicznych przyczyn zachowań niemoralnych. Odciąga uwagę od instytucji, które w mniej spektakularny sposób, ale metodycznie, działają w sposób nieetyczny. W Poczekalni bezdomni w prostych słowach oskarżają władze miasta o bierność i kumoterstwo. Nawet jeśli to sądy egocentryczne, nie można im odmówić aktualności, jeśli weźmiemy pod uwagę bezwład urzędu miasta wobec dramatycznego zanieczyszczenia powietrza w Krakowie i wybieranie na stanowiska urzędnicze osób, wobec których toczy się postępowanie karne.
 

Marek Wasilewski, Para, 2015
 

Migawkę z motywem dzieciobójczyni dopełnia praca Para Marka Wasilewskiego, dotycząca morderstwa rodziców Kamila N. przez chłopaka i jego dziewczynę, Zuzannę M. Zdarzenie sprzed kilku miesięcy miało miejsce we wsi Rakowiska, liczącej niewiele ponad tysiąc mieszkańców. Wideo odtwarzane jest na małym, starym telewizorze (ach, to świąteczne, rodzinne oglądanie filmów!), w kadrze widzimy statyczny obraz bożonarodzeniowych lampek i choinki w oknie. Z opisu dowiadujemy się, że to balkon sąsiada artysty. Akcja rozgrywa się w wymiarze fonii. Słyszymy rozmowy z sąsiadami rodziny, w której zdarzyła się tragedia. Mówią, co wiedzą. A wiedzą niewiele i powtarzają te same slogany: grzeczny chłopak, zwyczajny, normalny, miły, taka tragedia, skąd to się bierze. Niewielka wieś, wszyscy się znali, obraz bożonarodzeniowy okna sąsiada niewzruszony, jak kamuflaż rodzinnych tragedii. Sąsiedzi nigdy nie zauważą, że coś jest nie tak, albo wiedzą„od zawsze”, ale dopiero, kiedy coś się stanie („on to zawsze jakiś dziwny był. Dzień dobry nie odpowiadał”). Jednak nie są w stanie zwrócić uwagi, że zalali sąsiednie mieszkanie (patrz: sufit Ciemnego Domu). Nie dowiemy się niczego o naturze zła, poza truizmami. Stąd pewnie popularność książek w stylu Efekt Lucyfera. Dlaczego dobrzy ludzie czynią zło? Philipa Zimbardo.

Wideo umieszczono w pokoju zamieszkałym kiedyś przez nastolatka, poświadczają naklejki na drzwiach, reklamujące radiowe stacje młodzieżowe i uczelnie. Parę można zestawić z umieszczonymi w sąsiednim pokoju pracami Patrycji Orzechowskiej, dotyczącymi dzieciństwa. Młodzież jako grupa społeczna i konsumencka „powstała” w wyniku przemian zachodnich społeczeństw po drugiej wojnie światowej[6]. Kontrkultura, bunt młodzieńczy, subkultury, chwiejność emocjonalna i konflikt ze starszym pokoleniem. Współczesny, konserwatywny portal nawołuje do jeszcze bardziej restrykcyjnego wychowania dzieci i nastolatków, utyskując na „babskie wychowanie”, podczas gdy „maleńkiego człowieka należy uczyć bólu”[7] oraz zaleca zminimalizowanie bodźców seksualnych i wychowaniu do życia w czystości[8]. Gdyby tradycyjne wartości trwały, nie dochodziłoby do takich bestialskich tragedii. Prosta sprawa. Życzeniowe myślenie dobrze ilustrują napisane na ścianach pokoju fragmenty modlitwy, w formie egzorcyzmów: Ab insidiis diaboli, libera nos, Domine z Litanii do Wszystkich Świętych. Warto jednak zawsze pamiętać, że w drugim wierszu, poza sidłami szatańskimi, są jeszcze: gniew, nienawiść i wszelka zła wola.

Historyczne zabicie ojca można odczytać w kategoriach psychoanalitycznych – Freud ustanowił motyw ojcobójstwa kluczowym dla kultury Zachodniej[9], wskazując na implikacje mitu w rozwoju jednostkowym. Brak pozytywnego rozwiązania kompleksu Edyta miałby być główną przyczyna nerwic w późniejszym życiu, a przede wszystkim niewykształceniem superego, odpowiedzialnym za wartości moralne. Następstwem kulturowym występowania kompleksu edypalnego było by powstanie religii monoteistycznych (zabicie Boga jako pragnienie zamordowania ojca i wynikające z tego poczucie winy przekształcone w grzech pierworodny[10]). „Z pewnością diabeł to nic innego jak personifikacja stłumionego życia popędowego”[11], napisze w Charakter und Analerotik (1908) Freud. Koncepcja diabła jako projekcji wypartych treści zostanie rozwinięta przez Ernesta Jonesa w 1912 roku[12]. Wiara w szatana to jego zdaniem wynik potrzeby naśladowania niektórych elementów postaci ojca i jednoczesnego przeciwstawienia mu. Pierwotnie diabeł byłby identyczny z Bogiem (i ojcem), stanowiąc antagonistyczną wersję tego samego mitu[13]. Para ilustruje też wczesnomodernistyczną kontestację zastanych porządków i wystąpienie przeciw autorytetom. Gott ist tot.

Wydaje się, że bezpośrednie odniesienie do modlitwy (Od zasadzek szatana...) było zbyt prostym zabiegiem kuratorskim. Ruksza gra, przekonując nas, że napisy były już na miejscu „zastane”[14]. To jeden z żartów à la Przybyszewski, chyba zbędny i nieprzekonywujący. Podobne odczucia może budzić praca The Vapourizer (2015; rozpylacz, aerozol, parownik), minimalistyczna w wymowie. Woda święcona z krakowskich kościołów w garnku na palniku, parując roznosi kadzielną woń po przestrzeni wystawy. Wątek antyklerykalny jasny i czytelny, opium dla mas. Vapourizery to przyrządy służące do inhalacji marihuaną, instytucja kościoła katolickiego mami i otumania, podobnie jak odurzone były dionizyjskie Pytie, wdychające opary. Do tego jeszcze bulgocząca woda w kociołku jako prosta wizja piekła. Instalacja zgrabna, aforystyczna, szkoda jednak, że wątek antyklerykalny nie został uargumentowany i rozpłynął się na powierzchni emocjonalnego stereotypu. Z pewnością przekaz byłby bardziej „skuteczny”, gdyby nie grzązł w ogólnikach.
 

Piotr Bujak The Vapourizer (2015)
 

Niektórzy zarzuciliby gestom podpalenia i radykalnego zerwania obecnym na wystawie Dzieci szatana (symboliczne zapałki Aleki Polisz Trickstera; 2010, edycja 2015) wtórność, co nie jest dużym problemem, ale przede wszystkim nieskuteczność. Radykalne gesty szybko są unieszkodliwiane, wcielane w kapitalistyczną konsumpcję i redukowane do futurystycznych anegdotek. Nawoływanie o przewietrzenie mieszczańskiego Krakowa pozostaje wołaniem na puszczy, młodzieńczą igraszką, z której się wyrasta.

Brudne, zaniedbane i malownicze wnętrze mieszkania Ciemnego Domu, jednej z trzech części ekspozycji, można odnieść do zagrzybionego, wilgotnego lokum Stefana Wrońskiego z Dzieci Szatana. Dom jest jedyną pamiątką po ojcu bohatera – materialna, rozpadająca się pozostałość własnego pochodzenia. Śmiertelnie chory, trawiony lękami egzystencjalnymi dwudziestolatek nie ma pieniędzy, by iść do szpitala, marzy więc o zniszczeniu dzikiego, wczesnokapitalistycznego porządku, którego symbolem staje się ratusz. W ratuszu znajduje się kasa z pieniędzmi, dzięki którym „można by zrewolucjonizować całą prowincję”[15]. Współczesnym odpowiednikiem Wrońskiego byłby Licio Urtubia, do którego w pracy Trickster nawiązuje Aleka Polis. Baskijski praktyk anarchizmu wywłaszczeniowego (expropriative anarchism) za pomocą sfałszowanych czeków podróżnych przywłaszczył kilkadziesiąt milionów[16] dolarów należących do Pierwszego Banku Narodowego (obecnie Citibank). Nielegalne wpływy wykorzystał, aby wspierać partyzantów działających przeciw reżimom w Ameryce Południowej, np. Monteneros walczących z juntą wojskową w Argentynie. Uczestniczył m.in. w porwaniu nazisty Klausa Barbie ukrywającego się w Boliwii, zaprzyjaźnionego z dyktatorem Hugo Banzerem. Anarchista współpracował z Czarnymi Panterami, fałszował dokumenty dla uchodźców i imigrantów, dzięki którym dostawali się do Europy. Sądowe porozumienie z bankiem spowodowało, że za fałszerstwa czeków został skazany jedynie na 6 miesięcy więzienia, nigdy też nie czerpał korzyści materialnych ze swoich działań. Losy Urtubii są przykładem dla niedowiarków, że dobrze zorganizowana antysystemowość może być skuteczna. Dzieci Szatana to zresztą nie wystawa historyczna, liczy się uwspółcześnione czytanie idei Przybyszewskiego. Tematyka Satanskinder wydaje się zaskakująco aktualna: motywy antykorporacyjne (spalenie fabryki Schnittlera) oraz antyliberalne (walka o prawa robotników, negatywny obraz utrzymujących kapitalistyczny porządek merów z ratusza wraz z księżmi), niedola prekariuszy (brak świadczeń socjalnych).
 

Aleka Polis Trickster (2010, edycja 2015)
 

Patrycja Orzechowska, prace z serii Kinderturnen, 2014-2015
 

Widz, wchodzący do Ciemnego Domu oglądał najpierw kolaże Czarne chmury i Podziemnez serii Kinderturnen Patrycji Orzechowskiej (2014-2015). Małe postaci dzieci, powielone i wycięte z książki o prawidłowym rozwoju psychoruchowym Gimnastyka dziecięca...[17]. Brzmi niewinnie, lecz ilustruje tresowanie młodego obywatela kraju republiki ludowej – publikacja została wydana w NRD w 1955 roku, a dzieci pozujące do zdjęć poglądowych to wychowankowie domu dziecka. Możemy się domyślać, że część z nich została osierocona pod koniec wojny, część utraciła rodziny w wyniku „denazyfikacji”[18]. W tle majaczą skojarzenia z międzywojennym kultem niemieckiego, zdrowego ciała. Piękne korpusy sportowców Leni Riefenstahl. Do kompletu należy dodać żywe w dziewiętnastowiecznych Prusach przekonania o diabelskiej naturze dziecka (ze względu na grzech pierworodny) i jego przedludzki status, będący jedynie wstępem do zostania cywilizowanym człowiekiem[19]. Ukulturalniać trzeba było surową karą i skrajną dyscypliną. Nurt antypedagogiki będzie w purytańskim wychowaniu niemieckim dostrzegał przyczyny rozpędzenia społecznej machiny zła i okrucieństwa nazizmu. Małgorzata Cackowska wskazuje na doskonałe zobrazowanie tego procesu w Białej wstążce (2009) Michaela Hanekego. Bezimienne dzieci w pracach Patrycji Orzechowskiej są przemocą wpisane w struktury geometryczne, poza płaszczyzną obrazu spodziewamy się ubranego w uniform trenera, który narzuca porządek ćwiczeń. W trupich maskach i czarnych dziurach, walczą z materią. Doświadczenie ujarzmionej w sportowych ćwiczeniach cielesności przywodzi na myśl powojenny obraz Jerzego Nowosielskiego Gimnastyczki (1953)[20]. Kobiety, ubrane w stroje sportowe, kontrolowane przez mężczyzn w garniturach-uniformach. „Sport to jest aktywność człowieka tęskniącego za autentycznym przeżyciem erotycznym”[21], powie malarz. Kobieca cielesność będzie miała dla Nowosielskiego dwuznaczną naturę: z jednej strony uświęconą, z drugiej groźną i nihilistyczną, związaną z perwersyjnymi fantazjami sado-masochistycznymi. Rysunki, tworzone przez artystę po wojnie, przedstawiają podporządkowane, związane kobiety, rozrywane kołem lub wieszane[22]. Wykonawcami egzekucji są niekiedy mężczyźni w urzędniczych krawatach[23]. Krystyna Czerni wskazuje, że „skażona zmysłowość” to problem całej wojennej generacji, która pierwsze w życiu nagie ciała widziała jako trupy (Jerzy Nowosielski trafił podczas okupacji do obozu na Prądniku, wcześniej widział drastyczne sceny we lwowskim getcie[24]). Nierozdzielne połączenie seksualności i przemocy. Zafascynowany odkrywaniem własnej seksualności w latach 50. malarz poczuł się „przerażony ograniczeniami i ciążeniem niejako w dół, ku przepaści, ku przemijaniu, ku nicości”[25]. Remedium stało się malowanie ikon.
 

Jerzy Nowosielski Villa dei Misteri, 1975
 

Na jedną z trzech części wystawy Dzieci szatana składa się zaanektowany przez kuratora obraz Nowosielskiego Villa dei Misteri (1975) w Galerii Sztuki Polskiej XX wieku w Muzeum Narodowym w Krakowie. Kobiece rytuały toaletowe na wzór nieznanych, dionizyjskich obrzędów sakralnych[26]. Jednak kobiece ciało jest zdefragmentowane, pozbawione twarzy i indywidualności, powielone. „Ona jest istotą bierną, on aktywną. Ta bierność kobiety jest czymś w rodzaju przyzwolenia na niewolę, na zawiązanie rąk, na aktywność mężczyzny”[27] powie Nowosielski, prawdopodobnie nieświadomy mizoginistycznego pierwiastka zawartego w tej wypowiedzi. Naturalizowanie kobiecej bierności (i w ogóle interpretowanie kobiety jako biernej, oparte na błędnych przesłankach wynikających z interpretacji aktu seksualnego) to automatyczne przypisanie jej niższego statusu. Ambiwalentne emocje względem płci żeńskiej targały też Przybyszewskim. Od mizoginistycznego poniżenia ̶ „mężczyzna rozwija się, rozwija się zawsze. Kobieta rozwija się tylko póki jest dziewczęciem”[28] ̶ przez typ demonicznej czarownicy w Synagodze Szatana (1897)[29] po pragnienie stworzenia androgenicznej, partnerskiej dwójjedni[30]. W świadomości zbiorowej żywe są przede wszystkim te fragmenty twórczości pisarza, które dotyczyły negatywnych lub diabolicznych wizerunków kobiety (Lust of Lilith Piotra Bujaka, 2015). Prace pokazane na Dzieciach szatana są wielowątkowe, jednak odbiorca może dostrzec pęknięcie między analizą w mikroskali, a ujęciem marko: ogólnymi tezami samej wystawy.

Gdzie jest to, co graniczne? U Rukszy niekiedy brak energii, żywotności, balansowania. Smutny szatan się waha, jest w ciągłym rozdarciu, nie obstaje przy materialistycznym ateizmie. Sztuka jest dla niego także przeżyciem mistycznym i transcendentnym. Prace z Satanskinder nie oddają zaangażowania duchowego, z kilkoma wyjątkami. Może Nowosielski, może Urbanowicz – splot duchowości i estetyki. Przybyszewski: „A co jeśli Bóg by istniał...” . Choć orientuje się szybko, że idei Boga nie można pogodzić z innymi wizjami, to pozostaje rozdarcie. Chaosu świętość niewyczerpaną (1989-1999) ogląda się z estetyczną przyjemnością. Ekstatyczna, ekspresjonistyczna, dziwaczna estetyka konstruuje wystawę Satanas Kinder, tak w przestrzeniach Jasnego Domu (Found footage Bogny Burskiej, 2007; wspomniane Roboty ziemne, Annelise Michel Pawła Kulczyńskiego, 2008) jak i Ciemnego[31].
 

Andrzej Urbanowicz, Chaosu świętość niewyczerpana (1989-1999)
 

Bogna Burska, Found Footage 2007
 


Paweł Kulczyński, Annelise Michel (2008)


Kurator snuje barwną historię, posługuje się miło brzmiącymi w uszach, krągłymi sformułowaniami, twierdzi, że Przybyszewski nie został „opowiedziany”, trochę go „upupiono”, trochę zmitologizowano, nieco zapomniano teksty pisarza. Gdzieś na marginesach majaczą Confiteory, nagie dusze, może ewentualnie biografie Vigelandów, Munchów, teksty pogrzebane pod młodopolską stylistyką. Wszystko to mało, mało. Satanas Kinder ma więc zostać opowiedziana słowami Przybyszewskiego, porozrzucano cytaty, wdzięczne fragmenty pism. Reminiscencje Totenmesse z 1995 roku, wystawy która prezentowała światek przełomu wieków. Munch-Weiss-Przybyszewski. Można dodać kilka jeszcze nazwisk – i pisarzy, i artystów a okaże się, że ówcześni twórcy całkowicie dźwignęli ciężar myśli Przybyszewskiego, niekiedy ową myśl przewyższając.

Przybyszewski upupiony. Trudno powiedzieć, aby którykolwiek z pisarzy (pisarzy, nie pisarzy i artystów) został „przeczytany” przez krytyków, kuratorów, historyków sztuki. Być może będzie to Virginia Woolf (Własny pokój odmieniany na wszelkie możliwe sposoby), może uzbiera się garstka nazwisk. Przy tworzeniu korzysta z dzieł Maeterlincka, Kafki, Rilkego, Gombrowicza. Gdzieś - ktoś Pesoę? Jakoś – Nałkowską? Pospieszne wertowanie książek, koła się obracają, szybko szybciutko, Strinberg, Munch, Hansson, Vigeland, wszyscy oni zostali wtłoczeni w machinerię[32].

Wreszcie scena ostatnia: Kraków. Mieszczańskie salony. Z jakiegoś powodu gasła w krakowskim środowisku Przybyszewska energia, płowiała, łuszczyła się, niknęła. Tego samego Przybyszewskiego, który nieco zniechęcony już Berlinem twierdził, że brak mu słowiańszczyzny. Że w Polsce mogłaby toczyć się walka, że jest o co walczyć. Bo też ten kosmopolita, wizjoner, był mniej kosmopolityczny niż wielu chciało go widzieć. A jednak to właśnie powstałe w Polsce dzieła, pisane po polsku, tłumaczone na polski, jak pisał Boy-Żeleński, nie zawsze brzmiały dobrze. Niekiedy zamiast zachwytu budziły zażenowanie: „Potem czytał to samo po polsku. Słuchaliśmy, pamiętam, z pewnym zakłopotaniem: to już nie było to! To samo, a nie to samo… I kiedy doszedł do owego „Tęsknoto ty!”, miałem uczucie, że coś padło na płask.[33]”. Dziwne nakładanie się na niemiecczyznę języka polskiego wytwarzało efekt dziwaczności, feerię trudną do oddania w przekładzie. Coś ginie. A być może nawiązanie do meteora jest w tym przypadku najbardziej trafne, być może przedziwne zjawisko, jakim był Przybyszewski, scharakteryzował najlepiej Hutnikiewicz:

„Są pisarze, których znaczenie polega na wielkości dzieł, jakie stworzyli. Ale są też tacy, których twórczość, zdaje się być fenomenem znamiennym określonej epoki, ulega jednak z wolna jakby erozji czasu, choć ich nazwisko pozostaje w pamięci jako symbol, jako znak orientacyjny”.

DZIECI SZATANA / SATAN’S CHILDREN│2015.09.25-2015.10.18│Kraków│kurator / curator: Stanisław Ruksza│Artyści / Artists: Piotr Bujak, Bogna Burska, Maciej Chodziński & Maciej Salamon, Hubert Czerepok, Paweł Kulczyński, Jakub Majmurek, Jerzy Nowosielski, Patrycja Orzechowska, Aleka Polis & Wiktor Zmysłowski, Stanisław Przybyszewski, Stanisław Ruksza, Krystian Skylstad, Łukasz Surowiec, Łukasz Trzciński, Andrzej Urbanowicz, Marek Wasilewski│fot. Marcin Wysocki

 

Autorki:

Sonia Kądziołka (ur. 1990) – studentka historii sztuki oraz filologii polskiej, zajmuje się szeroko pojętą sztuką włókna, wczesnym średniowieczem, jedynie niekiedy kulturą współczesną.

Wiktoria Kozioł (ur. 1989) – historyczka sztuki i absolwentka psychologii. Interesuje się związkami polskiej sztuki z transformacją ustrojową po 1989 roku, o czym próbuje pisać doktorat. Autorka recenzji i kuratorka kilku wystaw.

 


[1] Cyt. za: S. Przybyszewski, Dzieci szatana, w: tegoż, Rozdział pierwszy. Król Nowego Syjonu, wers 70, portal wolnelektury.pl, https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/przybyszewski-dzieci-szatana.html, 12.10.2015.

[2] „Gdym we śnie spoczywał, pożerała owca wieniec bluszczowy mego ciała, — pasła się i mówiła przy tym: „Zaratustra nie jest już uczonym””, cyt. za: F. Nietzsche, O uczonych, w: tegoż, Tako rzecze Zaratustra, tłum. W. Berent, https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/tako-rzecze-zaratustra.html, 22.10.2015.

[3] F. Nietzsche, My, uczeni, tłum. S. Wyrzykowski, http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,2355, 22.10.2015.

[4] Cyt. za: K. Czerni, Nietoperz w świątyni. Biografia Jerzego Nowosielskiego, Kraków 2011, s. 175.

[5] Choć wiemy o tym tylko z relacji, widz oglądający film może sobie tylko wyobrazić doznania węchowe. Udokumentowane wydarzenie to wystawa Dziady (2013), kuratorem również był Stanisław Ruksza.

[6] K. Wielebska, Gimnastyka alternatywna, czyli ćwiczenia z błędem, w: P. Orzechowska Kinderturnen. Alternatywna gimnastyka dziecięca. Zbiór ćwiczeń w 101 odsłonach i 19 rozdziałach, Gdańska Galeria Miejska, 2015, s. 7-8.

[7] M. Stępień, Klaps to nie bicie, portal Fronda.pl, http://www.fronda.pl/blogi/gloria-tibi-domine/klaps-to-nie-bicie,27201.html, 02.11.2015.

[8] B. Białecka, Bogna Białecka dla Fronda.pl o pomysłach Małgorzaty Fuszary: Przymusowa seksualizacja, http://www.fronda.pl/a/bogna-bialecka-dla-frondapl-o-pomyslach-m-fuszary-przymusowa-seksualizacja,45163.html, 03.11.2015.

[9] Wielu krytyków teorii kompleksu Edypa wskazywało, że motywy ojcobójstwa były od czasów antycznej Grecji bardzo rzadkie w kulturze, a Freud na podstawie jednostkowego dramatu doprowadził do uniwersalizacji mitu, podczas gdy pierwotna legenda o Edypie nie zawierała wielu elementów ważnych dla hipotez psychoanalityka, takich jak poczucie winy bohatera i poniesiona przez niego kara; por. J.-P. Vernant, Edyp bez kompleksu, „Pamiętnik literacki”, 1981, 72 (4), s.385-403.

[10] Por. S. Freud, Przyszłość pewnego złudzenia, w: tegoż, Kultura jako źródło cierpień, tłum. J. Prokopiuk, Warszawa 2013, s. 144-172.

[11] S. Freud, Dzieła, red. Boringhieri, t. V, s. 397, za: A. di Nola, Diabeł, tłum. I. Kania, s. 15.

[12] Zob.: E. Jones, VI The Devil, w: tegoż, On the nightmare, London 1931, p. 154-189.

[13] Także Fredu opowiadał się później za utożsamieniem diabła, Boga i ojca, por. A. di Nola, Diabeł..., s. 16-19.

[14] A. Polis, Dzieci szatana – Ciemny Dom, obieg.pl, http://obieg.pl/obiegtv/36806, 8.11.2015.

[15] Cyt. za: jw., wers 284.

[16] Podpis na wystawie zawiera liczbę 50 milionów, na oficjalnej stronie filmu dokumentalnego o Lucio Urtubie jest podana suma 25 milionów, zob.: http://www.lucio.com.es/lucio_ing.html, 15.10.2015.

[17] Pełny tytuł polski: Gimnastyka dziecięca. Zbiór ćwiczeń w fotografiach ilustrujący zastosowanie przyrządów i przyborów gimnastycznych, tytuł oryginalny: Kinderturnen. Eine Übungssammlung in Bildern über die Vervendung der Turn- und Gymnastikgeräte im Kindergarten; K. Wielebska, Gimnastyka alternatywna...,s. 12.

[18] Tamże, s. 8.

[19] Interpretacje zawarte w akapicie pochodzą z: M. Cackowska, Dzieci a ludzie. Rekapitulacja społecznych konstruktów dzieciństwa, s. 30-32.

[20] Za wskazanie tropów interpretacyjnych bardzo dziękuję Pani Krystynie Czerni; por. tejże, Nietoperz w świątyni..., s. 168.

[21] Cyt. za: tamże.

[22] Rysunki pokazane po raz pierwszy na wystawie Notatki III w Galerii Starmach w 2001, budziły zakłopotanie odbiorców. Nowosielski postrzegany jest przede wszystkim jako malarz religijny, widzowie nie spodziewają się „pęknięcia” w tematyce jego prac: tamże, s.169.

[23] Jak w obrazie Egzekucja (1949), reprodukcja w: jw; lub w temperze bez tytułu (1955), reprodukcja: tamże, s. 170.

[24] Tamże, s. 171.

[25] Tamże, s. 167.

[26] Tytuł odnosi się do odkrytego w XIX wieku pompejańskiego domu, w którym na ścianach namalowano obrzędy dionizyjskie, niezrozumiałe współczesnym.

[27] Cyt. za: K. Czerni, Nietoperz w świątyni..., s. 178.

[28] Cyt. Za: S. Przybyszewski, Dzieci szatana..., wers 378.

[29] Zob.: S. Przybyszewski, Synagoga Szatana (fragmenty), http://www.sakhar.eps.gda.pl/synago.htm, 08.11.2015. W okresie życia Przybyszewskiego ukazały się tylko 2 rozdziały po polsku w „Życiu” z 1899 roku, nr 4 i 5 oraz w „Młodości” z 1900, całość w przekładzie G. Matuszek została opublikowana dopiero w 1997 roku; zob. M. Matuszek, Demony Przybyszewskiego czyli o szatanie wczesnej nowoczesności, http://www.stanrzeczy.edu.pl/wp-content/uploads/2013/05/SR1-117-130.pdf, 10.11.2015, „Stan rzeczy”, 2011, nr 1, s. 117-130.

[30] R. Słodczyk, Przybyszewski i Munch. Napięcie między kobiecością a męskością w twórczości artystów-rewelatorów nagiej duszy, Mishellanea. 2010, nr 3, s. 94.

[31] Swoją drogą kreowanie pracy Chaosu świętość niewyczerpana na wielce skandaliczną też jest artystowskim zabiegiem.

[32] Jeśli nawet diabeł nie został przepracowany w polskim romantyzmie, to czy został przerobiony naprawdę w świadomości angielskiej czy niemieckiej? To, że paru literatów podjęło ten temat, nie świadczy raczej o „poszerzeniu imaginarium”. Blake, Milton, Goethe.

[33] Boy-Żeleński, Ludzie żywi.