Epidemic – Lizanie brzytwy umoczonej w miodzie

Autor: Magazyn Sztuki Opublikowano:

Liliana Piskorska, Zawsze byłam z Tobą, cykl fotograficzny, 2013

Przewodnik po wystawie \"Epidemic\", CSW Toruń 2013-09-27/ 2014-01-26

Katarzyna Lewandowska

„Myślę, że nie ma dla człowieka ważniejszej sprawy, niż poznać, że ze zjawiskami, które rodzą w nim największy wstręt (...) pozostaje on ściśle związany, ba, jest wystawiony na ich oddziaływanie”.[1]

W starożytnych Indiach aby szybko wymordować dużą ilość osób, wrzucano do rzeki tak zwany 'wór chorób', kawał ludzkiej lub zwierzęcej skóry zarażonej chorobami, które zabijały.[2] Epidemia rozprzestrzeniała się błyskawicznie a stos trupów nieprzyjaciół rósł.

Piotr Lisowski - kurator wystawy Epidemic w toruńskim CSW, zainspirowany filmem Larsa von Trier’s Epidemic stworzył przestrzeń zupełnie wyizolowaną, getto z którego sączy się cierpienie - w bardzo szerokim tego słowa znaczeniu. Narodziny są cierpieniem, starzenie się jest cierpieniem, śmierć jest cierpieniem; rozpacz, lament, ból i napięcie są cierpieniem; powiązanie z niechcianym jest cierpieniem; rozłąka z upragnionym jest cierpieniem; nie osiągnięcie pożądanego jest cierpieniem.[3]

 

Oni (Artystki, Artyści i Kurator) - zaaranżowali przestrzeń w sposób magiczny, niezwykle hermetyczny, niepokojący, bezwzględnie zaciskając widzowi pętlę na szyi. Wodzą go po dusznych, ciemnych i klaustrofobicznych miejscach, pojąc (T)trucizną. Stajemy się uczestnikami jakiegoś niebezpiecznego rytuału którego głównymi elementami stały się baumanowskie ‘odpryski rzeczywistości’[4] – te jakże chętnie zamiatane pod dywan, pozornie niewidoczne. Teatr okrucieństwa[5] mniej lub bardziej zawoalowany, mistyfikacja, która uderza w twarz, potrząsając widzem brutalnie. Metaforyka bez żadnych zasłon, krzyk wprost z trzewi, anarchistyczny bunt obnażający hipokryzję władzy i domagający się choćby namiastki prawdy. Szukanie po omacku, zagłębianie się w rejestry ciemne, głuche, nieme i odrażające.

Oni zadają pytania niewygodne. Rzucają przed zmysły widza ochłapem sztuki niesmacznej[6], a on zaciekawiony, nęcony tym specyficznym, duszącym zapachem próbuje kęs po którym często następuje odruch wymiotny, mniej lub bardziej dosłowny.

XX-wieczny dyskurs historyczno-artystyczny zerwał brutalnie z uporządkowaną, „idealistyczną koncepcją Greków”[7], „ludzkim dążeniem do ideału”[8], bonawenturowskim delectatio. Docere et delectare [9] zdaje się, że bezpowrotnie przepadło w ciemnych otchłaniach ludzkich piekieł. Anty-estetyka, anty-sztuka a może lepiej a-sztuka[10], proponują całkowite uwalnianie się od tego co stare, tradycyjne, historyczne. Kolejne manifesty pisane przez reprezentantów Nowej Sztuki, Nowej Estetyki, Nowej Etyki, Nowej Rzeczywistości, wyraźnie uwidaczniały przepaść między starym a nowym porządkiem. Po opublikowaniu śmiałych tekstów Z. Freuda, G. Bataille’a , J. P. Sartre’a, czy W. Benjamina[11] wybuchła rewolta silnie nakierowana na zakaz, wstręt, transgresję, seksualność – tę rozbuchaną, szaleńczą, perwersyjną. Zbrukanie piękna! Afirmacja śmierci, rozkładu i trupa. Wystawienie na pokaz i bezczeszczenie ludzkiego ciała, poniżenie jego funkcji i wyglądu, morphings i deformacja, okaleczenia i samookaleczenia, fascynacja krwią i wydzielinami z ciała z ekskrementami włącznie, koprofilia i koprofagia (...) Sztuka oddaje się dziwacznym obrzędom, a plugastwo i ohyda piszą nieoczekiwany rozdział w historii zmysłów. Mundus immundus est?[12]

Głównym bohaterem w tym przedstawieniu stał się człowiek – świecki, biologiczny, nagi, nieczysty i zbrukany – to HOMO DEFECTUS.

Przewodnik po wystawie

Liliana Piskorska

Robię sobie dobrze sztuką (dokładnie jedną sztuką arbuza), wideoperformans, 2012

Ludwiński (...) Podglądania

Ta Artystka zaczyna opowieść. Przez ciemny korytarz wprowadza ona i duet znakomitych artystów, klasyków sztuki performerskiej: Marina Abramović i Ulay. Przeciskając się przez nagie ciała obojga i penetrując wzrokiem seksualne zabawy Liliany, która odwrócona plecami do widza, z rozstawionymi szeroko nogami chyba się masturbuje. Kontemplując sztukę robi sobie dobrze, tak aż soki wyciekają strugą. Ale Liliana Piskorska mistyfikuje wyżej opisaną sytuację. Owszem wpatruje się w Imponderabilia, wchłania klasyczne dzieło całą sobą. Ciało artystki domaga się doznań seksualnych, podnieta nie do wytrzymania – a jednak... wcale nie tak jak wydaje się widzowi. Artystka zajada arbuz, grzebie dłonią w soczystym, różowym miąższu. Cipkę zastąpiła owocem unikając w ten sposób prawdopodobnie oburzenia toruńskich ‘antymasturbacjonistów’. Inteligentnie przeniosła narrację ‘wprost’ na bardziej symboliczną.

Nastąpiła bardzo mocna interakcja pomiędzy kluczowymi elementami tej instalacji: artystką/widzem/perfomansem Abramović i Ulay/przestrzenią. Cytując z katalogu do wystawy słowa Jerzego Ludwińskiego: „Ważniejsza jest przestrzeń emocjonalna, która tworzy się przez wzajemne oddziaływanie na siebie zespołów przedmiotu”. Widz stał się bezczelnym podglądaczem za co zostaje przez artystkę ukarany. Ona sobie z niego zakpiła, wdzięcznie i dziewczęco.


Fot.1 Liliana Piskorska, Robię sobie dobrze sztuką (dokładnie jedną sztuką arbuza), wideoperformans, 2012

 

Tymek Borowski

Jak działa sztuka? 2011, różne media na płótnie

Sztuka wytłumaczona prościej niż to możliwe, 2013 mural

Beuys/Ty

Dwa schematy, które mają szybko i logicznie odpowiedzieć na nierozwiązane wciąż kwestie: czym jest sztuka, jaką pełni funkcję, kim jest artysta. Tymek Borowski czyżby odnalazł klucz do tych zawiłości i filozoficzno-artystycznych meandrów. Jego diagram wykazuje jak w działaniu matematycznym, że każdy następny element wynika z poprzedniego. Gramatyka oparta na podmiocie i orzeczeniu no i jeszcze kilku ozdobnikach. Wystarczy sześć minut i trzydzieści sekund aby zapoznać się z „przepisem na sztukę”. Joseph Beuys przez wiele godzin próbował wytłumaczyć martwemu królikowi czym jest obraz. Ogromny wysiłek podjęty przez geniusza - a może hochsztaplera? Czy królik zrozumiał? Raczej nie. A czy Ty zrozumiałeś jak działa sztuka?


Fot.2. Tymek Borowski, Jak działa sztuka? różne media na płótnie, 2011/Sztuka wytłumaczona prościej niż to możliwe,
mural, 2013

 

Arek Pasożyt

Jestem artystą, dokumentacja fotograficzna z akcji, 2011

Artysta/Pasożyt

Jakby w opozycji do uporządkowanego schematu Tymka Borowskiego, trochę na przekór wypracowanej, ale wydaje się jednak abstrakcyjnej logice. W przypadku działań Arka Pasożyta praxis w przeciwieństwie do teorii rozczarowuje, przygnębia i staje się żenujące. „Jestem artystą, który nie może utrzymać się ze sztuki”. Cóż, smutna refleksja, która zmusza wielu do podejmowania decyzji zupełnie niezgodnych z ich artystycznymi sentencjami. Na zdjęciach Pasożyt żebrze stojąc przed Zachętą w Warszawie, Zamkiem Ujazdowskim czy Starym Browarem w Poznaniu. Realizując swoją idee pasożytnictwa, nakreśla bardzo wyraźnie problem z jakim zmagają się artyści – młodzi i starzy, kobiety i mężczyźni. Sztuka często skazuje na niedostatek i upokorzenie.


Fot.3. Arek Pasożyt, Jestem artystą, dokumentacja fotograficzna z akcji, 2011

 

Natalia Wiśniewska

Venans/Polujący, instalacja dźwiękowa, film wykonany telefonem komórkowym 1’47”, 2013

Niepokojący/Wenanty

Jest to jedna z najważniejszych prac na Epidemic. Osobista i mocna, pochłaniająca widza. Przedstawienie śmierci – ale nie tej wzniosłej, pięknej, metafizycznej. Natalia Wiśniewska prowadzi z nami trudny i brutalny dyskurs – ze swojego specyficznego atelier – w tym przypadku z miejskiego krematorium. Pojawiająca się metaforyka dotyczy jedynie imienia Wenanty – z łaciny oznaczającego „polujący”. Wenanty to dziadek artystki, którego kremację zarejestrowała telefonem komórkowym. Aktywność polującego aby przeżyć zakończyła się.

W CSW została wydzielona specjalna przestrzeń do której można wejść po silnym pchnięciu drzwi. Wewnątrz okazuje się, że już stamtąd nie wyjdziemy ponieważ w drzwiach nie ma klamki. Zostaliśmy złapani przez Pana Śmierci. Tutaj, w tym momencie zaczyna się inna opowieść o epidemii. Przybiera ona formy ekstremalne, prawdziwie trujące, niebezpieczne. Zamknięci w tej przeszklonej, sterylnej bryle, wsłuchujemy się w intensywny jakiś neutralny (?) dźwięk, który nagle zmienia swoje znaczenie kiedy słuchacz dowiaduje się o jego źródle. Chcemy stamtąd wyjść i z ulgą otwieramy drugie drzwi, łapiąc głęboki oddech. Jednak nie na długo ponieważ artystka na zewnątrz umieściła telefon komórkowy w którym wyświetlany jest „fabryczny” proces spalania ciała.[13]


Fot.4. Natalia Wiśniewska, Venans/Polujący, instalacja dźwiękowa, film wykonany telefonem komórkowym 1’47”, 2013

 

Mateusz Kula

Hortus conclusus. Przeciwko partykularyzmowi, instalacja, 2013

Między/kleistą

Zamknięty ogród, dziwny zaczarowany i odczarowany. Ogród sztuki, służący skupieniu, medytacji. Tam czas zwalniał, oddech zwalniał, myśli stawały się czyste. Hortus conclusus jest intelektualny z pytaniem o sztukę i wytrwałym poszukiwaniem odpowiedzi. Cała rzeczywistość, w której zaistnieliśmy staje się rozległą, wielowarstwową narracją uwikłaną w jakieś konteksty. Deleuzjański korzeń wciąż rozrasta się. Na końcach jego kłączy widnieją słowa manifesty: nieistniejąca przedtem koncepcja, rozprzestrzenianie się, tworzenie, twórczość, różnica, logika powielania. Jakże trafna jest uwaga francuskiego filozofa w przypadku pracy Mateusza Kuli. „Abstrakcja nie wyjaśnia, lecz sama wymaga wyjaśnienia: celem nie jest zaś odkrycie wiecznego czy uniwersalnego elementu, ale odnalezienie warunków, w którym powstaje coś nowego (kreatywność). I dalej: Wiedza wywodzi się jedynie z sensu. A sens jest w obserwacji, doświadczeniu i analizie zjawisk”.


Fot.5. Mateusz Kula, Hortus conclusus. Przeciwko partykularyzmowi, instalacja, 2013

 

Joachim Sługocki

6 700, instalacja, 2013

Jest/Stan

Męczące! 6700 kropek uporządkowanych , czerwonych, nachalnie pulsujących, niebezpiecznie hipnotyzujących. Zarażona tkanka, która rozprzestrzenia się szybko. Bezwzględnie atakuje zmysły, terroryzuje. Władcza, odbierająca choćby minimalne poczucie wolności i współdecydowania. To stan zagrożenia.


Fot.6. Joachim Sługocki, 6 700, instalacja, 2013

 

Izabela Tarasewicz

Wilk, preparowane mięso wieprzowe, stal, 2007

Mały człowiek, preparowane pęcherze wieprzowe, plastelina, styropian, żywica, 2009

Uniform, skóra zwierzęca, materiał, 2011

Jaskinia, glina, czaszka zwierzęca, stal, 2011

I/Transgresja

W jaskini zaczyna się życie. Ciemna, wilgotna, posiada funkcję rodzenia. Dobra i zła matka, Natura - co daje i zabiera. Pierwszy oddech i ostatni wydech. Ambiwalentna. „Natura-Kobieta tworzy bezkształtność. Przynajmniej w męskich fantazmatach. Jest chaosem, ziejąca otchłanią, tajemnicą. Ale Natura-Kobieta tworzy także dziecko? Jak połączyć dziecko z bezkształtnością? Życie ze śmiercią? Seksualne i analne”.[14]

Iza Tarasewicz eksploruje przestrzenie archetypiczne. Zszywa, wyciska i ugniata totemy, pierwotne relikwiarze, stwory niedookreślone przez rozum. To, co ludzkie miesza się tym, co zwierzęce. Padamy na kolana i zaczynamy węszyć, dotykać, nasłuchiwać. Perwersyjne, ciekawskie oko zamyka się na chwilę. Doświadczamy całą cielesnością pochłanianie, rodzenie, umieranie i nowe życie. A to wszystko przechodzi jedno w drugie niemal płynnie – bez doznania wstrętu.


Fot.7. Izabela Tarasewicz, Wilk, preparowane mięso wieprzowe, stal, 2007


Fot.8. Izabela Tarasewicz, Mały człowiek, preparowane pęcherze wieprzowe, plastelina, styropian, żywica, 2009/Uniform,
skóra zwierzęca, materiał, 2011/Jaskinia, glina, czaszka zwierzęca, stal, 2011

 

Ewa Axelard

Bez tytułu, instalacja, 2013

Ewa/a nie w inny sposób

Dwa czarne, gumowe, ogromne pasy, tworzą formę przypominającą gigantyczną taśmę fabryczną. Żeby iść dalej, musimy przecisnąć się przez fragment gumy, dotykając ją, nieprzyjemną i brudną. Mechanizm umarł, lekko zwiotczałe ciało zwisa z sufitu, pofałdowane na podłodze. Trup. Obieg z zastygłą krwią a może już nawet bez niej. Niczego nie oczekujemy, bo nic się nie wydarzy. Cisza i nic więcej. Artystka wykorzystując ogromną przestrzeń CSW wgryzła się w jego strukturę w dosłownym i metaforycznym znaczeniu. Poprzez charakter tej instalacji (taśma fabryczna) Ewa Axelard snuje dość krytyczny dyskurs dotyczący „mechanizacji” sztuki, odzierając ją z wszelkiej delikatności, ważnych idei. Masowa produkcja, miliony nic nie znaczących obrazów. Chore zależności, które bezwzględnie dzielą na władcę i poddanego, kata i ofiarę. Artystka częstuje nas też gumą do żucia – czarną (z wszystkimi kontekstualnymi konsekwencjami dla tego koloru). Widz jeżeli tylko zdecyduje się włożyć ją do ust, mimowolnie zaczyna przeżuwać – dzieło sztuki, artystkę, kuratora, artystyczne instytucje i wszelkie mechanizmy związane z „robieniem” sztuki. Kiedy w końcu guma straci smak, lub swój kolor albo kiedy zaczynamy odczuwać ból żuchwy, wypluwamy ją. Ot tak.


Fot.9. Ewa Axelard, Bez tytułu, instalacja, 2013


Fot.10. Ewa Axelard, Bez tytułu, instalacja, 2013

 

Jan Manski

Possesia, fotografia, wideo, obiekty, 2010-2013

Ja/Materiał

Ten artysta pokazał zupełnie niezwykle prace – orwellowskie, brunatnobrązowe, sadystyczne, obnażające najbardziej ciemne zakątki ludzkiej psychiki. Obsesje, które przynoszą nieprawdopodobne cierpienie czującym istotom. Fetysze, które ranią, generując tysiące okaleczonych stworzeń. Władzę domagającą się bezwzględnego posłuszeństwa. Tutaj reprezentuje ją Idol – mężczyzna na zdjęciu i w filmie, bez twarzy tym samym bez żadnych emocji – uosobienie Zła. „Idol jest mistrzem ceremonii, szamanem, budowniczym, dyktatorem, greckim półbogiem, jest jednocześnie rzeźnikiem i katolickim księdzem. Idol jest nimi wszystkimi. Uosabia jednostkę z nadludzką siłą oddziaływania i wywierania wpływu. Idol pojawia się w momencie przesilenia, porusza całym mechanizmem, dodaje mu przyśpieszenia. Possesia to świat powrotu wczesnych, plemiennych etapów ewolucji człowieka, a Idol powraca cyklicznie i prowadzi swych wyznawców ku autodestrukcji”.[15]

Zewsząd na podłodze rozrzucone szczątki zwierząt, czaszki i skóry. Mrocznie i nieprzyjemnie z jednej strony z drugiej zaś, te obiekty są tak bardzo pociągające i piękne. Przemieszanie tego, co zwierzęce (natura) z tym co ludzkie (kultura) pokazuje upadek doby oświecenia. Rozum okazał się sadystycznym psychopatą, który tożsamy jest z „rozkładem, wypróżnianiem, disjecta membra, organami, które wypluwa na oślep żarłoczna bestia”.[16]


Fot.11. Jan Manski, Idol III, zdjęcie, 2010


Fot.12. Jan Manski, Possesia – Anthem II, skóry, futra, gleba, żywica, siodła, 2013

 

Natalia Wiśniewska

Rdzeń, instalacja, rdza, 2013

Następnie/Wybacz

Artystka usypała z rdzy w sześćdziesięciu pięciu językach słowo „przepraszam”. Niewielkie, prostokątne tabliczki zawieszone na ścianie stworzyły uporządkowany ornament, w którym głównym wątkiem jest złotoczerwone PRZEPRASZAM. Słowo-klucz, pozytywne i potrzebne w relacjach międzyludzkich. Bez tego słowa trudno wyobrazić sobie jakiekolwiek funkcjonowanie.

Ciekawa jest etymologia słowa rdza – medium, które artystka wykorzystała w pracy. Otóż ten rzeczownik zakorzeniony jest w polskim słowie ‘rdzeń’. Dla Natalii Wiśniewskiej jest oczywistym, że słowo ‘przepraszam’ jest zapomnianą podstawą tego, co ludzkie. I to Jej powolne, pełne koncentracji usypywanie – jak mniszka buddyjska, tworząca mandalę – diagramu, który jest nie tylko symbolicznym odwzorowaniem Wszechświata, ale również strukturą ludzkiej psyche. [17]


Fot.13. Natalia Wiśniewska, Rdzeń, instalacja, rdza, 2013

 

Arek Pasożyt

Naczynie do zbierania monet, instalacja interaktywna, drabina, rura, przedmioty codziennego użytku, wideo, 2013

A/Pieniądze

Całą swoją mieszkalną przestrzeń artysta przeniósł do galerii, upubliczniając prywatną sferę. Ale mieszkanie Pasożyta zawsze było otwarte od kiedy zamieszkał w Galerii nad Wisłą. Po żenujących incydentach, które doprowadziły Galerię do zamknięcia Pasożyt znalazł sobie nowe lokum – toruńskie CSW. Artysta jest nomadem, przemieszczającym się z miejsca na miejsce. Wiec kiedy wystawa zostanie zamknięta najprawdopodobniej spakuje swoje Rupiecie i powędruje gdzieś indziej.

Za wzorzystą kotarą znajduje się pokój Pasożyta, ciemny, kiczowaty, napchany Śmieciami. Obsesja zbieractwa uwidacznia się natychmiast. Wielość przedmiotów, brak uporządkowania, bezład, sprawia wrażenie, że za chwilę zobaczymy Arka Pasożyta. Ale on nie pojawia się a ta przestrzeń wcale nie zachęca do dłuższego przebywania w niej. Odetchnąć – choć pozornie można na zewnątrz.

Rura podwieszona do sufitu wbija się w ścianę pokoju. Po drabinie wyłącznie na swoją odpowiedzialność widz może się wspiąć i wrzucić monetę – zapłatę za doświadczanie i przeżywanie sztuki.


Fot.14. Arek Pasożyt, Naczynie do zbierania monet, instalacja interaktywna, drabina, rura, przedmioty
codziennego użytku, wideo, 2013

 

Izabela Chamczyk

Wojna dwunastomiesięczna: 9. Walka o konstrukcję, obiekt, wideo, performans, 2013

Innych/Carnevale

„Wojna się rozpoczęła. Następuje mobilizacja wojsk. To jest wojna z ograniczeniami i pozorną wolnością. Walka o rzeczywistość, sztukę i ciebie. Jesteś częścią sztuki. To jest twoja wojna. Zbuntuj się. Sztuka jest w tobie. Uwierz w nią. Nie odpuszczaj. Przystąp do wojsk sojuszniczych. Na dwunastu wystawach, w dwunastu galeriach, w dwunastu miastach będzie trwać wojna, w której ty też bierzesz udział”.[18]

To jest dziewiąta wojna, walka z konstrukcją, przestrzenią, trudną architekturą toruńskiego CSW. Trzy obiekty które stanowią zwizualizowaną broń artystki: film wideo przedstawiający działanie performatywne Izabeli Chamczyk z Galerii Arttrakt we Wrocławiu. Zamknęła drzwi na klucz. Nikt nie mógł wyjść. Widzowi stali się więźniami tego specyficznego panoptikonu, obserwowani przez artystkę. Daje on możliwość do kontemplacji i refleksji. Ale przede wszystkim wzbudza frustrację i agresję – główne emocje na wojnie.

Do tego jeszcze wielkoformatowa, krwawa wojenna mapa oraz obraz artystki systematycznie zalewany przez ściekającą z podwieszonych na suficie rurek czerwoną farbę. Dekonstrukcja starego porządku, ‘klasycznego’ piękna. Czekanie na coś nieoczekiwanego. Samo tworzące się dzieło sztuki (?).


Fot.15. Izabela Chamczyk, Wojna dwunastomiesięczna: 9. Walka o konstrukcję, obiekt, wideo, performans, 2013.


Fot.16. Izabela Chamczyk, Wojna dwunastomiesięczna: 9. Walka o konstrukcję, z cyklu Unicestwienie,
akryl na płótnie, plexi, 2013

 

Liliana Piskorska

Zawsze byłam z Tobą, cykl fotograficzny, 2013

Liliana/Pracowni/Prywatnym

Dla artystki Fetysze, które tak mocno wpłynęły na jej sztukę. Zaprosiła do projektu Rewolucjonistów i Rewolucjonistki - tych, którzy bez wątpienia polskiej sztuce przynieśli zmiany. Radykalny i krytyczny ogląd rzeczywistości, opowiadany wprost.

Zawsze byłam z Tobą? Kto z kim? Liliana Piskorska z Józefem Robakowskim, Alicją Żebrowską, Wiesławem Smużnym czy Elżbietą Jabłońską. Mocne wyznanie, które sugeruje silną więź pomiędzy nimi. „Wykorzystuje” ich tak uroczo, przychodząc do pracowni i do ich mieszkań, umawiając się na randkę. Konstruktywna wymiana myśli i otwarta postawa obu stron sprawia, że wszyscy bawią się doskonale robiąc sztukę. Odczuwana bliskość i zaufanie, pozytywne emocje sprawiają, że następuje progres nie tylko w samym projekcie, ale również w relacjach międzyludzkich.

Słodkie, kolorowe żelki – wystawione obok zdjęć banalizują akademicką relację mistrz-uczeń. Powaga zostaje przeciwstawiona żartowi i poczuciu humoru. A po przejściu tej wystawy wydaje się, potrzebne dla równowagi psychicznej. Odkażenie rany!


Fot. 17. Liliana Piskorska, Mój fetysz, z cyklu Zawsze byłam z Tobą, fotografia,
2013, dzięki uprzejmości artystki


Fot.18. Liliana Piskorska, Matryca z prof. Smużnego, z cyklu Zawsze byłam z Tobą, fotografia, 2013,
dzięki uprzejmości artystki

 

Zakończenie

Wypłacenie drugiej połowy honorarium dla artystek i artystów biorących udział w wystawie Epidemic za rok, kiedy CSW w Toruniu zakupi do kolekcji ich zbiorową pracę.

Kurator: Piotr Lisowski

Artyści: Ewa Axelrad, Tymek Borowski, Izabela Chamczyk, Mateusz Kula, Jan Manski, Arek Pasożyt, Liliana Piskorska, Joachim Sługocki, Izabela Tarasewicz, Natalia Wiśniewska

Fotografie 1-16 Tytus Szabelski

Fotografia ostatnia - Piotr Lisowski


[1] Bataille, Georges, Oeuvres completes, ( t. II, s. 320) [za:] Menninghaus, Winfried, Wstręt. Teoria i historia, Kraków 2009, s. 415.

[2] Beer, Robert, The Encyclopedia of Tibetan Symbols and Motifs, Boston 1999, s. 306.

[3] Powers, John, Wprowadzenie do buddyzmu tybetańskiego, Kraków 2008.

[4] Bauman, Zygmunt, Śmierć i nieśmiertelność. O wielości strategii życia, Warszawa 1998, s. 145.

[5] Koncepcja teatru sformułowane przez Antonina Artauda w jego manifeście Le Théâtre de la cruauté (1932), a następnie w książce Teatr i jego sobowtór (1938). Potrzeba nam przede wszystkim teatru, który by rozbudzał: rozbudzał nerwy i serce. […] Wszystko, co działa, jest okrucieństwem. Dzięki tej idei, teatr winien się odnowić. […] Stąd wołanie o okrucieństwo i zgrozę, ale w znaczeniu szerokim, którego rozmiar pozwoliłby na wysondowanie całej naszej witalności, postawiłby nas twarzą w twarz ze wszystkimi naszymi możliwościami [w:] Antonin Artaud, Teatr i jego sobowtór, Warszawa 1978.

[6] Kategoria estetyczno-etyczna zastosowana przez Jean Clair [w:] Clair, Jean, De Immundo, Gdańsk 2007.

[7] Bataille, Georges, Oeuvres completes, ( t. I, s. 161) [za:] Menninghaus, Winfried, dz.cyt., s. 416.

[8] Ibidem, ( t. I, s. 225 s.), s. 416.

[9] Clair, Jean, De Immundo, Gdańsk, 2007, s. 8.

[10] Kategorie zaproponowane przez dadaistów.

[11] Zygmunt Freud w 1905 wydaje Trzy rozprawy z teorii seksualnej , Georges Bataille w 1928 Historię oka, w 1938 Jean-Paul Sartre Mdłości, a Walter Benjamin w 1938 Dzieło sztuki w epoce mechanicznej reprodukcji.

[12] Clair, Jean, dz.cyt. s. 8.

[13] Natalia Wiśniewska w tym projekcie nawiązuje do działań Teresy Margolles - meksykańskiej artystki urodzonej w 1963. W 1995 roku obroniła dyplom z medycyny sądowej na Uniwersytecie w Meksyku. Współpracowała z grupą SEMEFO – Servicio Medico Forense (Forensic Medical Service). Margolles należy do najbardziej radykalnych artystek eksplorujących temat śmierci. Entierro z roku 1999 to pierwsza praca, która została pokazana w Europie. W tej minimalistycznej, niepozornej rzeźbie w formie prostopadłościanu, artystka umieściła zwłoki poronionego, sześcio miesięcznego dziecka, ‘podarowanego’ przez matkę, którą nie było stać na tradycyjny pochówek. W 2003 roku powstała praca Trepanaciones – audiowizualna instalacja, w której widz zakładał na uszy słuchawki i przez dwie minuty wsłuchiwał się w dźwięk piły wdzierającej się do ludzkiej czaszki. W 2009 roku praca była eksponowana w CSW w Toruniu na wystawie Nie patrz prosto w słońce. Teresa Margolles nakręciła również cykl filmów wideo zatytułowanych Crematorio. Jest to obraz ognia, spalającego ludzkie ciała w piecach krematoryjnych. W 2009 roku Margolles reprezentowała Meksyk na biennale w Wenecji.

[14]Clair, Jean, op.cyt. s. 35.

[15] http://magazynszum.pl/rozmowy/rozmowa-z-janem-manskim

[16] Clair, Jean, dz.cyt., s. 86.

[17] Tucci, Giuseppe, Mandala, Kraków 2002.

[18] http://www.youtube.com/watch?v=5Yp3IUr9BU0