Heimat und Identität

Autor: Magazyn Sztuki Opublikowano:

Kerstin Schiefner, Golden Future, 2012, fot. Maciej Soja

Aleksandra Gieczys-Jurszo

„Nigdzie, kochana, nie ma świata, prócz wewnątrz”
Rainer Maria Rilke

Pojęcie ojczyzny w języku polskim posiada zupełnie inne znaczenie i ciężar gatunkowy, niż niemieckie słowo Heimat. Polski tytuł wystawy “Ojczyzna i tożsamość” zagubił w tłumaczeniu sens, który nadawała mu jego oryginalna, niemiecka wersja. To właśnie termin Heimat i jego właściwe odszyfrowanie stanowi klucz interpretacyjny do odczytywania prac zgromadzonych na ekspozycji. Według Encyklopedii Brockhausa pojęcie Heimat określa: “realne ale też wyimaginowane miejsce, budzące poczucie więzi oraz będące konstytutywne dla tożsamości. Związane jest pierwotnie z przestrzenią doznań i przeżyć jednostki, a następnie przyswajane przez większe zbiorowości i jako takie przekazywane z pokolenia na pokolenie w formie tradycji.

Heimat posiada dwa podstawowe wymiary: zewnętrzny, odwołujący się do przestrzeni doświadczeń, oraz wewnętrzny, odwołujący się do kształtowania uczuć i postaw; oba te wymiary sprawiają, że w pojęciu Heimat (ponieważ wiąże się ono pierwotnie z doświadczeniem dzieciństwa) mieszczą się komponenty emocjonalne, estetyczne i wreszcie ideologiczne. Ten wielowymiarowy termin, zawierający zawsze emocjonalny element >>pierwszych doświadczeń<<, oznaczać też może zdobywane później poczucie zadomowienia i odnosić się do sfery duchowej, kulturowej, językowej jak również politycznej w życiu dorosłym”.
W takim rozumieniu ojczyzna rozumiana jako Heimat jest pojęciem wąskim i prywatnym, w przeciwieństwie do szerszego, “politycznego” pojęcia Vaterland. Dla artystek biorących udział w wystawie Heimat funkcjonuje zarówno jako przestrzeń doświadczeń, jak i punkt odniesienia. Dla jednych odzwierciedla procesy społeczne i historyczne. Dla drugich stanowi przede wszystkim wyraz zaspokojenia potrzeby przynależności do miejsca, które stanowiło by ofertę tożsamości i
poczucia bezpieczeństwa. Dla jeszcze innych symbolizuje przestrzeń doświadczania siebie, własnej autonomiczności i suwerenności. Bywa też po prostu źródłem poetyckiej metafory. W końcu zaś stanowi pretekst do podjęcia dyskusji wokół współczesnych problemów politycznych. Zaprezentowane na wystawie prace podejmują wszystkie te wątki. Dominantę stanowią prace dla których temat staje się wstępem do udzielenia twórczej odpowiedzi na nie do końca odgadnioną złożoność własnego skrawka egzystencji. Historia rozpada się na szereg subiektywnych narracji, oddających sprawiedliwość ważności kobiecego doświadczenia, spychanego przez tysiąclecia na pogranicza oficjalnego nurtu.

Lekcje historii

Jednym z najmocniejszych punktów ekspozycji jest hieratyczna, bardzo „malarska” projekcja Agaty Michowskiej „Lesson of History”. Obraz nagich kobiecych stóp profanujących karty leżącej na stole księgi przeradza się w uwznioślony obrzęd. Książka symbolizuje tutaj oficjalną wersję historii dziejów, w której “pojedyncze istnienia rozpływają się bezpowrotnie, przechodząc w nieistnienie”.
Do zagadnień związanych z pamięcią, narodem i tożsamością odwołuje się druga, zaprezentowana na wystawie praca Michowskiej, zatytułowana „Totem/New Land”. Artystka pyta w niej o kwestię budowania własnej, jednostkowej tożsamości znaczonej dialektyką traumatycznych doświadczeń przodków. Przeszłość i pamięć biorą nas w posiadanie i -czy tego chcemy, czy też nie- decydują o naszej tożsamości. Zdaniem Magdaleny Lewoc- współkuratorki wystawy- realizacja Michowskiej “przenosi uwikłanie w historię w bardziej osobiste i emocjonalne rejestry. W wideoinstalacji skonfigurowanej wokół ruchomego obrazu (film, w którym pojawia się fotografia dziadka artystki- bohatera wojennego i ofiary stalinowskiego reżimu) artystka odwołuje się do biografii rodzinnej zmiażdżonej trybami historii, która brutalnie wkracza w wymiar czasu osobistego, kładąc się cieniem na pamięci kolejnych pokoleń”

Mogę wszystko

Kwestia związana z poszukiwaniem własnej tożsamości jest tematem wiodącym w twórczości Agaty Zbylut. Jej sztukę można uznać za uniwersalną analizę przestrzeni kobiecości. Zbylut demistyfikuje społeczne ryty i stereotypy dotyczące klasycznych ról płciowych, stanowiących źródło presji o archetypalnym i podświadomym charakterze. Problematyka postrzegania kobiecej podmiotowości znajduje komentarz również w pokazanej na wystawie pracy „Mogę wszystko” gdzie, zdaniem Lewoc, artystka: „w świeży sposób wpisując się w żywą we współczesnej kulturze polskiej dyskusję z uświęconą tradycją, skłonnością do krępowania polskości i kobiecości martyrologicznym gorsetem”. Praca ta może być jednak odczytywane zupełnie inaczej, jako parafraza złudnej pozycji kobiecej pewności i bezpieczeństwa w fallocentrycznej kulturze. W końcu jedynym elementem, nad którym panuje bohaterka pracy stanowi klasyczny fetysz (szpilki), atrybut kobiecej atrakcyjności ale i uległości. Tu stając się elementem pozytywnej wypowiedzi może sugerować, że jedynym gwarantem ugruntowania kobiecej tożsamości jest umiejętne wpisanie się w kulturowy repertuar wyobrażeń wykreowanych w świecie dominacji męskiego spojrzenia. Ten metaforyczny atrybut kobiety w znacznym stopniu fałszuje, uprzedmiotawia jej wizerunek, akcentując to, co powierzchowne. Jest to więc przede wszystkim ambiwalentna perspektywa: z jednej strony pochlebna, z drugiej degradująca i myląca, bo kamuflująca pozycję niestabilnego podmiotu.

Niebieski salon

Próba spojrzenia na własną biografię i szczególny jej fragment, jakim jest dzieciństwo, stała się głównym motywem instalacji przestrzennej „Niebieski salon”autorstwa Janet Zeugner. Odtwarzając w obszarze ekspozycji klimat tytułowego salonu Zaugner odczarowuje stabuizowaną przestrzeń, której- jak mówi artystka- „wolno było używać wyłącznie przy szczególnych okazjach i do której dzieci miały rzadki dostęp”. Zapamiętane i przywołane wspomnienia nakładają się tutaj na pamięć historii oraz wszelkie możliwe lęki i obawy dorosłości. Mocnym atutem pracy jest jej wymiar estetyczny. W pierwszym odruchu jest to czysto fizyczne wrażenie, doświadczenie koloru. Niebieski pokój tonie w mroku, w symbolicznym zatarciu rzeczy i czynów.

Singing while darning

Do poruszających, artystycznych zaskoczeń należy wideo Anny Orlikowskiej „Singing while darning” odwołuje się do kwestii przekazu i trwania tradycji, która bywa również formą opresji. W swojej pracy artystka egzorcyzmuje traumę wpisaną w transgresyjne , kluczowe w konstruowaniu kobiecej tożsamości momenty jakimi są utrata dziewictwa ( przedstawiony na filmie gest zszywania rozprutej tkaniny) i zamążpójście. Zdaniem Magdaleny Lewoc: „pieśni ludowej przywołanej w wideo, opowiadającej w metaforyczny sposób o utracie egzystencjalnego bezpieczeństwa (zerwanie i obumarcie róży) i przejściu do innego etapu życia (małżeństwa) towarzyszy akt zszywania pękniętej tkaniny, po którym pozostaje ślad przypominający bliznę”. Pewnego rodzaju aneksem do projekcji jest druga z pokazanych na wystawie prac Orlikowskiej; trójwymiarowa makieta nekropolii („Family Portrait”). Charakter tej architektonicznej przestrzeni pozbawionej piętna indywidualizmu, jej formalny chłód stanowi wiodący element generujący napięcie i trudny do zniesienia lęk. W tym wypadku – ale niekoniecznie- architektura stanowić może meterialny desygnat ideologii, rozumianej jako pas transmisyjny kulturowych postaw i wzorców. Ten ciekawy obszar asocjacji i refleksji sugeruje jakąś anegdotę ale autorka daje niestety za mało danych do jej odszyfrowania, pozostawiając widza pomiędzy indywidualnymi odczytami.

Golden Future

Insalacjia „Golden Future” autorstwa Kerstin Schiefner w nie pozbawiony ironi sposób komentuje pewne wydarzenie z życia artystki, kiedy to, jak mówi: „przed wielu laty ktoś chciał mnie pozyskać jako sprzedawczynię ubezpieczeń emerytalnych. Miałam zagadywać wszystkich ludzi, których znam lub poznam, i proponować im ubezpieczenie emerytalne o nazwie GOLDEN FUTURE”. Poprzez specyficzną redakcję tematu Schiefner przenosi sens pracy z obszaru osobistego doświadczenia w obszar publicznej debaty dotyczącej restrykcyjnych praktyk kulturowych wyłączających z pola widzialności śmierć, starość i cierpienie. W intencji artystki spersonalizowane krzesła mają symbolizować: „strach przed przyszłością, strach przed śmiercią, strach przed niesamodzielnością i brakiem wolności”. Uczucie niemocy, jaką niesie doświadczenie choroby w realizacji Schiefner można też odczytać w szerszym kontekście. Grupa krzeseł ustawiona w okręgu przywodzi na myśl krąg dyskusyjny lub terapię grupową. Realizacja Schiefner stanowi demistyfikację ideologicznego zaślepienia, które poprzez kulturowe stereotypy, resentymenty i obawy skutecznie uniemożliwia scenę spotkania i pojednania.

Cukrowa łódź marzeń

Wyjątkową funkcję w obrębie wystawy pełnią realizacja Lucii Schop: seria prac z cyklu „Boat – people” oraz towarzysząca mu instalacja „Łódź marzeń” ( obiekt zbudowany z cukrowych pianek marshmallows). Artystka zdeponowała w nich swój sprecyzowany i wyrazisty program krytyki polityczno-społecznej dotyczącej marginalizowania przez kraje zachodniego świata problemu wypędzeń i uchodźców. W pracach Schop obowiązuje język wprost. Bez metaforyzowania, zbędnej afektacji i emfazy. „Z przekazów medialnych i internetu artystka starannie kolekcjonuje obrazy uchodźców i innych osób oderwanych od swych korzeni w różnych miejscach na świecie. Pośród nich poczesne miejsce zajmują tzw. boat-people, ludzie bez ojczyzny, którzy- zwykle na przepełnionych i złych technicznie łajbach pomiędzy Afryką a Europą- podążają za swymi marzeniami, najczęściej płacąc za nie życiem. Ludzie niepożądani w Europie i nieprzynależący do innego miejsca, pozostają w stanie ciągłego uchodźstwa. (…) Cukrowa łódź marzeń oznacza wolność, marzenia i pragnienia. Stanowi uprzedmiotowienie niespełnialnej nadziei na skuteczne przejście do innego, wspanialszego świata, ponieważ lśniąca błękitem i różem łódź- przywodząca na myśl kołyskę i bezpieczeństwo- musi zatonąć przy pierwszym kontakcie z wodą. Jest złudnym obrazem owego rajskiego miejsca pełnego szczęśliwości i beztroski, które może istnieć tylko w naszych marzeniach”- pisze Miro Zahra w katalogu wystawy „Ojczyzna i tożsamość”. Aktualność tematu podjętego przez Schop przywołują wspomnienia niedawnego dramatu, który wydarzył się w rejonie Lampedusy. Synerigia treści zdeponowanych w pracach przekracza jednak ramy tylko publicystycznej interwencji, stając się również – w szerszym kontekście- uniwersalną metaforą egzystencjalnego pejzażu ponowoczesności, w której współczesne narody zmieniają się w plemiona koczowników. Podejmując kwestie nomadyzacji życia i powodowanych w wyniku tego zakłóceń w obszarze tożsamości, Schop stawia pytanie o to, jaki jest wobec tego dzisiaj nasz status? Czy nie wszyscy jesteśmy po trochę oderwanymi od swych korzeni nomadami, wędrującymi w poszukiwaniu swojej Heimat?


Ojczyzna i tożsamość
artyści: Agata Michowska, Anna Orlikowska, Agata Zbylut, Kerstin Schiefner, Lucia Schoop, Janet Zaugner
kuratorzy: Miro Zahra, Magdalena Lewoc
miejsce: Gmach Główny Muzeum Narodowego w Szczecinie, ul. Wały Chrobrego 3
czas trwania ekspozycji: do 5 stycznia 2014


Janet Zeugner, Ojczyzna/Tożsamość, 2012, C- Prints; foto Maciej Soja


Agata Zbylut, Mogę wszystko, 2012, fotografia na dibondzie, fot. Maciej Soja


Agata Michowska, Totem/New Land, 2012, obiekt, monitor,wideo, foto Maciej Soja


Lucia Schoop, Łódź marzeń, 2012, obiekt, metal, pianki cukrowe, foto Maciej Soja