HORROR STORY by Rua Golba

Autor: Magazyn Sztuki Opublikowano:

HORROR STORY by Rua Golba
Ryszard Ziarkiewicz

Nie od dzisiaj wiadomo, że malarstwa już albo nie ma, albo, że jest w najlepszym przypadku pogrążone w kryzysie.  Przekonałem się o tym na ostatniej edycji konkursu malarstwa „Bielska Jesień” 2017 jako członek zespołu jury. Choć obfitość prac była wielka i trzeba było poruszać się ostrożnie ścieżkami wytyczonymi pomiędzy obrazami, to wszystkie one zawsze prowadziły do stołu z kanapkami, słodyczami i napojami przygotowanymi dla jurorów. I choć żywiłem się przy tym stole aktywnie, wyborny smak kanapek był przesączony nutą wyrzutów sumienia, że za pieniądze wydane na ich przygotowanie, ja z powodzeniem przeżyłby przynajmniej miesiąc. I tak zamiast delektować się z pełnym brzuchem i sztuką, martwiłem się ogólną marnotrawną kondycją uniwersum.

Mimochodem, w przerwach między konsumpcją, wypatrywałem talentów i dzieł. Instynktownie szukałem prac ideowych, politycznych temperamentów i manifestacji formalnych, z którymi można się skonfrontować, przedyskutować racje a nawet się przespać dla lepszego poznania. Szło opornie. Malarstwo skutecznie broniło się przed rozpoznaniem, oceną i kwalifikacją.

Jurora porównałbym do myśliwego na polowaniu. Ostatecznym celem jest zdobycie trofeum i zawieszenie go nad kominkiem w salonie. Na początku błędnie przyjąłem, że najlepsze prace są wysoce przetworzone. Stopniowo dostrzegłem, że trzeba szukać, nie wyjątkowego dziełobrazu, lecz talentu i siły przekazu. Po jakimś czasie zorientowałem się, że krążę wokół pracy „Die Geschichte aller bisherigen Gesellschaft ist die Geschichte vom Klassenkämpfen” Rua Golba, z której spogląda na mnie Karol Marks.

Golba przysłała na konkurs w Bielsku-Białej trzy wielkoformatowe prace wykonane na bilbordach, które dzięki specyficznej technice kojarzą się z rysunkami robionymi kredą na tablicach szkolnych przez niesfornych uczniów. Na pierwszy rzut oka prace Golby są ekspresyjne, irracjonalne i infantylne tak jak wszystkie prace ostatniej dekady, które tworzą główny nurt  sztuki, ale po chwili dostrzegłem coś więcej - ich dystans i przesłanie o charakterze społeczno-politycznym.  Ktoś może powiedzieć, że dałem się złapać na Marksa. Pewnie, bo jak mi się to może nie podobać? Pomyślmy, jak wiele zyskuje nasz polski wewnętrzy konflikt polityczny w kontekście „Walki klas” w oryginalnej wersji niemieckiej.

Propozycja Golby jest intuicyjna, język naiwny – czyszczony do bólu w poszukiwaniu pierwotnej formy, przekaz przewrotny. To prowokacja, której dziś w sztuce potrzebujemy jak powietrza. Bo sztuka robi się nudna. W przeciwieństwie do Leona Tarasewicza, u którego Golba zrobiła dyplom, artystka nie maluje klasycznych obrazów, nie tworzy dzieł sztuki lecz dwuznaczne, niepokojące sytuacje, które są wizualnym komentarzem wydarzeń i procesów zachodzących w świecie realnym. Ma przy tym do tego smykałkę. To właśnie skłoniło mnie do przyznania artystce wyróżnienia „Magazynu Sztuki w Sieci” w Bielsku-Białej. Jest to także powód zaproszenia Golby do Galerii Scena, dla której przygotowała projekt „Horror Story” (24.03.-07.04.2018).

Golba robi wystawę o straszydłach. O tym, czego się boimy, dlaczego się boimy i kto nas straszy. O końcu świata, apokalipsie, zagładzie. Jak strach zniekształca obraz świata i jak obraz świata zniekształcają media, które dziś piszą scenariusze apokalipsy. Krótko - wystawa strasznych  obrazobiektów. W jakimś sensie jest to projekt o tym, że lubimy się bać niezależnie od wieku i płci, a fakt ten bez pardonu wykorzystują media, które konkurując z politykami strategię sprzedaży opierają na sianiu strachu. Jakie mogą być plony z takiej uprawy? Na pewno piękne kolekcje hatefantów.

Sztuka Golby ciągle się rozkręca. Następna dekada powinna należeć do niej.  Pod warunkiem, że się nie przestraszy. Lub, co przecież się zdarza, nie porzuci sztuki. A właściwie, co to jest sztuka?


Rua Golba "Marks", 2016


Rua Golba "JOD", 2017


Rua Golba "Ektoplazma", 2017