Komentarz do listu „Na ratunek Kolekcji Osieckiej”

Autor: Ryszard Ziarkiewicz Opublikowano:

Jarosław Kozłowski "Strefa wyobraźni", 1970 (Koszalin ul. Zwycięstwa), fot. Andrzej Lachowicz, arch. DSW MK

Ryszard Ziarkiewicz

Trudno zbagatelizować wagę tego listu. Koszalińscy artyści dają nim wyraz swojej odpowiedzialności i woli  wsparcia władz miasta w wysiłku na rzecz zachowania dziedzictwa. Działania naprawcze wydają się być niezbędne. Muzeum w Koszalinie, które posiada w swoich zasobach tę wybitną kolekcję sztuki jest jej bezpośrednim strażnikiem, podmiotem odpowiedzialnym za jej przechowywanie, opracowanie i udostępnianie. Instytucją, której w naturalny sposób powinno zależeć, by z kolekcji uczynić atut miasta.

Kolekcja Osiecka ze względu na jej wartość historyczną, poznawczą i artystyczną jest dobrem narodowym, a więc ponadlokalnym. Miasto — mniej lub bardziej świadomie — wzięło na swoje barki sporą odpowiedzialność za majątek przechowywany w swojej instytucji i ciężar właściwej, godnej ekspozycji.  Ta aktualna nie jest adekwatna do rangi kolekcji, a wręcz jej nie służy: przez brak pomysłu, dobrej aranżacji i odpowiedniej oprawy. Problem z kolekcją polega również na tym, że powstawała ona w latach 1963-1981, które kojarzą się z czasami socjalizmu. A te z gruntu są niekiedy „wykreślane” z kart najnowszej historii.

Jednak, gdy przyjrzymy się bliżej kolekcji, zobaczymy artystów i dzieła cenione w większych miastach polskich, będące przedmiotem zainteresowania dobrych państwowych i prywatnych kolekcji i osiągające ceny godne europejskiego rynku sztuki. Skoro w Warszawie można kochać tę sztukę, to dlaczego w Koszalinie nie? Nasze autentyczne lokalne dokonanie  — zbiór prac najwybitniejszych artystów polskich  —  należy wyciągnąć z „kąta” i zacząć się nim chwalić. Aby kolekcja stała się znakiem rozpoznawczym miasta, z którym jest nierozerwalnie związana – jest przecież jednym z najważniejszych świadectw największego rozkwitu Koszalina w całej jego 750-letniej historii — niezbędna jest rewolucja światopoglądowa na temat kolekcji oparta na działaniach edukacyjnych i promocyjnych.

Jakie są najważniejsze fakty? Kolekcja opiera się na pracach pozyskanych od artystów uczestniczących w Plenerach Osieckich w latach 1963-1981. Co prawda cała kolekcja liczy ok. 2000 prac, ale jej twardym trzonem jest zbiór ok. 300 wybitnych prac malarskich, rzeźbiarskich, graficznych, fotograficznych i filmowych m.in. Henryka Berlewiego, Erny Rosenstein, Alfreda Lenicy, Henryka Stażewskiego, Jonasza Sterna, Mariana Bogusza, Włodzimierza Borowskiego, Jana Chwałczyka, Stanisława Fijałkowskiego, Ludmiły Popiel, Wandy Gołkowskiej, Tadeusza Kantora, Marii Ewy Łunkiewicz, Henryka Morela, Zbigniewa Makowskiego, Adama Marczyńskiego, Andrzeja Matuszewskiego, Andrzeja Pawłowskiego, Kajetana Sosnowskiego, Ryszarda Winiarskiego, Józefa Robakowskiego. Co bardzo ważne z punktu widzenia kultury lokalnej w kolekcji są również prace artystów koszalińskich: Ireny Kozery, Jerzego Fedorowicza, Ludmiły Popiel, Elżbiety Kalinowskiej i  Andrzeja Ciesielskiego. Do tego dochodzi bogate archiwum dokumentów i fotografii oraz zestaw niepowtarzalnych dokumentacji filmowych i dźwiękowych (np. nagrania z performances, wykładów i dyskusji).

W mojej ocenie historyka sztuki jest to największa i najlepsza kolekcja reprezentująca sztukę od 1945 do 1981 roku w Polsce Północnej.  Reprezentuje wszystkie najważniejsze nurty sztuki do 1945 do 1981 roku, w tym konceptualizm, feminizm i sztukę ekologiczną. Od samego początku nie miała szczęścia do stałego miejsca przechowywania, wystawiania, opracowywania i promocji, co sprzyjało jej częściowemu rozproszeniu (zalążek kolekcji tzw. Teczka Mariana Bogusza podarowana przez artystę Koszalinowi jest do dziś w Muzeum w Słupsku). Pierwsza wystawa kolekcji w Muzeum w Koszalinie miała miejsce dopiero w roku 1993. Pierwszy większy pokaz poza Koszalinem odbył się w roku 2008 w Zamku Książąt Pomorskich w Szczecinie, a pierwsza monografia została wydana w 2009 - „Awangarda w Plenerze. Osieki i Łazy 1963-1981”. Obecna wystawa stała kolekcji otwarta ok. 2010 roku nie spełnia współczesnych warunków merytorycznych i estetycznych i przy braku jakichkolwiek działań edukacyjnych i promocyjnych jest antyreklamą kolekcji, całego muzeum i Koszalina.

Z punktu widzenia bezstronnego badacza nieobecność kolekcji w obiegu lokalnej kultury wyklucza tę ostatnią,  niejako na własne życzenie, z udziału w kulturze kraju.

To wykluczanie zaczęło się już w latach 90. — niestety — często za przyzwoleniem i z powodu błędów popełnianych przez artystów nowoczesnych, którzy nie odnaleźli się wnowej rzeczywistości po 1989 roku (odmowa udziału w odnowionych Plenerach Osieckich, likwidacja BWA). Jednak kluczowym reżyserem wykluczenia była utrata  przez Koszalin statusu miasta wojewódzkiego i idące za tym konserwatywne usztywnienie, które obróciło się przeciwko spuściźnie modernistycznej (1945-89). Sensowne wydaje się zatem postawienie pytania: czy dobrze jest nam w  intelektualnej izolacji, czy lepiej powrócić do krwiobiegu kultury ogólnokrajowej?

Apel sygnatariuszy „Listu otwartego – Na ratunek Kolekcji Osieckiej” trafia w sedno i jest dziś szczególnie aktualny. Ale diabeł tkwi w szczegółach. Kolekcji potrzebna jest ekspozycja na europejskim poziomie – a do tego niezbędna jest przestrzeń, wyposażenie, oświetlenie, najnowsze technologie. Trzeba także pamiętać o potrzebie i kosztach obsługi technicznej i intelektualnej oraz podłączeniu do globalnego obiegu kultury. Dlatego warto powrócić do idei Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Koszalinie, które byłoby naturalnym zapleczem dla kolekcji, i, co równie ważne, bieżących wydarzeń i projektów w sferze sztuk wizualnych i dizajnerskich. To jest ogromny wysiłek. Możemy jednak dziś wykorzystać otwartość władz miasta na obywatelską energię, wyniki badań potrzeb mieszkańców, świadomość konieczności budowania lokalnej tożsamości i wzmacniania więzi społecznych. Kultura jest tym, co wzbogaca miasta, czyni je miejscem atrakcyjnym do życia, podnosi odczucie zadowolenia i komfortu. Kultura się opłaca.

W roku 100-lecia awangardy zróbmy wspólnie coś dobrego dla naszej lokalnej społeczności. Mając w pamięci sukces Koszalińskiego Kongresu Kultury, kontynuujmy i rozwijajmy dialog.