Mity o Narcyzie

Autor: Magazyn Sztuki Opublikowano:

Mikołaj Podworny, akcja, Galeria Scena, Koszalin 2015, w ramach wystawy "Myślę o sobie, kiedy myślę o sobie", fot. Weronika Chruszczyńska

Maria Ancukiewicz

Teorie związane z narcyzmem już od wielu lat podejmowane są przez badaczy na całym świecie. Najpierw zwrócono na nie uwagę w psychoanalizie, a rozumienie tej problematyki w znaczący sposób poszerzył Heinz Kohut – twórca psychologii self. Według badacza narcyzm stanowi ważną i integralną część naszej osobowości – część, która rozwija się przez całe życie. Sztuka w ujęciu Kohuta jest traktowana jako wyższa forma narcyzmu, natomiast dzieło stworzone przez artystę nie może istnieć jako odrębny byt, będąc raczej przedłużeniem twórcy. Dowody na specyficzny związek pomiędzy figurą autora, a dziełem przedstawione zostały w ramach kuratorowanej przez Michała Ciesielskiego wystawy „Myślę o sobie, kiedy myślę o sobie”, która odbyła się w koszalińskiej galerii Scena. (red. 13-28.08.2015)

W niewielkiej przestrzeni zaprezentowano prace czternaściorga polskich artystów pochodzące z różnych okresów i wykonane w różnych mediach. Podczas wernisażu wystawy odbyły się także dwa performances – Ewy Zarzyckiej i Mikołaja Podwornego. Część artystów biorących udział w wystawie to twórcy, którzy dość jednoznacznie kojarzą się z podejmowaną przez kuratora tematyką. Choćby Robert Kuta kreujący się na „jednego z najbardziej znanych artystów na świecie” czy konsekwentnie wykorzystujący swój własny wizerunek Maciej Osika. Nie zabrakło jednak prac z przeciwnego bieguna - chociażby tych, o tematyce społecznej - które w pierwotnym zamyśle nie powinny prezentować figury artysty, pozostawiając ich autorstwo w cieniu. Takie zestawienie prac miało pomóc odbiorcy w odnalezieniu szerszego kontekstu dla wybranego przez kuratora problemu i odnalezieniu własnych interpretacji.

Ekspozycję zbudowano wokół sześciu działów: „Artysta jako żywa rama obrazu”, „Wzrost autora, a dzieło”, „Współczesny autoportret”, „Autokreacja i mitologie”, „Ciało artysty jako nośnik przekazu” i „Autorstwo naznaczające”. Według tego podziału zostały umiejscowione w przestrzeni prace. Wystawę otwierała część instalacji Zbigniewa Taszyckiego – makieta galerii z wysypanym dziecięcym pudrem do wysokości nosa artysty według właściwej skali. Analogicznie „zamalowana” pachnącym proszkiem została ściana jednego z pomieszczeń na wystawie. Instalacja podobnie jak performance Mikołaja Podwornego, podczas którego artysta wspiął się na słup latarni i wygłaszał do publiczności słowa za pomocą megafonu, nawiązywały do cech fizycznych artystów (w tym przypadku wzrostu) ujawniających się w ich twórczości. Następnie obok prac Pawła Kwieka, Eweliny Piguły, Józefa Robakowskiego, Mateusza Sadowskiego i Michała Bałdygi, gdzie w mniej lub bardziej dosłowny sposób wykorzystane zostały ciała autorów, docierało się do działu historii autobiograficznych. W tym kontekście kurator umieścił trzy prace – Anity Mikas, Mateusza Choróbskiego i Pawła Kuli. We wszystkich tych realizacjach bez większego wysiłku dostrzegało się figurę autora rzutującą na kształt i formę przekazu uwarunkowanych od wielu czynników – emocji, chwilowych impulsów, doświadczeń lub po prostu ćwiczeń warsztatu, których splot skutkował powstaniem dzieł z odciśniętą na nich dłonią artysty.

Najciekawsze okazały się jedne z ostatnich prezentowanych realizacji należące do działu „Autorstwo naznaczające”, w ramach którego znalazły się „Wózki” Łukasza Surowca, część projektu „Reżyseria” Piotra Machy i wideo „Paragraf 196 KK” Doroty Nieznalskiej. Obecność tych prac była w pierwszym odczuciu dość zastanawiająca. Są to bowiem przykłady, które z widoczną obecnością artysty nie mają, a przynajmniej nie powinny mieć wiele wspólnego (z wyjątkiem Nieznalskiej). Decyzja kuratora okazała się jednak w pełni uzasadniona, zwłaszcza w kontekście wspomnianych „Wózków” Surowca. Autor jest znany jako artysta zaangażowany społecznie, a swoje prace poświęca przede wszystkim relacjom wobec grup wykluczonych i zmarginalizowanych. „Wózki” to instalacja będąca rezultatem wymiany pomiędzy artystą, a grupą bezdomnych z Bytomia – w zamian za stary sprzęt do zbierania złomu, Surowiec oferował im nowe funkcjonalne wózki pod warunkiem udzielenia zgody na wykonanie portretu. Powstałe portrety są jednak anonimowe - nic nie wiemy o ich losach i czy wykorzystali wózki zrobione przez artystę. Wiadomo natomiast kim jest autor pracy, którego nazwisko należy do grona najbardziej znanych na współczesnej polskiej scenie artystycznej. Instalacja pokazana w kontekście koszalińskiej wystawy nabiera nowego charakteru i zwraca uwagę na problem związany z autorstwem dzieł sztuki zaangażowanej społecznie. W podobnym kontekście można mówić chociażby o twórczości Artura Żmijewskiego, czy o bardzo głośnym, kontrowersyjnym projekcie brazylijskiego artysty Vika Muniza, który wraz z pracownikami największego wysypiska świata tworzył ich portrety ze śmieci.

Za sprawą pracy Surowca dział „Autorstwo naznaczające” stał się istotnym punktem koszalińskiej wystawy. Cała ekspozycja skłania do refleksji nad figurą autora widoczną gdzieś obok, w tle, a także wychodzącą z cienia wbrew pierwotnym założeniom. Dochodzimy zatem do wniosku, że dzieło sztuki - jak chciał Heinz Kohut – nigdy nie objawia się samo w sobie, w jakiejś własnej, zamkniętej formie niezależnej od twórcy. Wystawa w Scenie oczywiście nie wyczerpuje tematu ale trafnie kierują uwagę na ten ciekawy problem. Fakt, że tego typu problemowe wystawy zorganizowane według konsekwentnego zamysłu kuratorskiego można oglądać w mniejszych miastach, zwłaszcza w tzw. „sezonie ogórkowym” jest bardzo pozytywny, zwłaszcza, że w powietrzu oprócz dziecięcego pudru z instalacji Taszyckiego dało się poczuć także zapach morskiej bryzy.

 


Michał Bałdyga, \"I Can Sleep\", film wideo, 2007, fot. M. Ciesielski


Łukasz Surowiec, \"Wózki\", 2012, fot. M. Ciesielski


Paweł Kwiek, \"Video-oddech\", fotografia, 1978, fot. M. Ciesielski


Wystawa \"Myślę o sobie, kiedy myślę o sobie\", Galeria Scena, Koszalin 2015, fot. M. Ciesielski


Anita Mikas, \"Beuys Beuys Beuys\", fotografia, 2013, fot. M. Ciesielski