(Nie tylko) bardzo ładna wystawa

Autor: Aleksandra Gieczys-Jurszo Opublikowano:

Aleksandra Gieczys-Jurszo

Po jednej z wystaw Wilhelma Sasnala na łamach “Kunstforum” pojawił się komentarz Hansa-Jurgena Hafnera o następującej treści: “Wilhelm Sasnal robi, i z tego jest znany, bardzo ładne obrazy”. Przywołanie tej wypowiedzi w kontekście najnowszej ekspozycji prezentowanej w Muzeum Narodowym w Szczecinie jest bardzo trafne.

Parafrazując słowa Hafnera można zamknąć ocenę wystawy “Pełnia-realizacja” właśnie w tych kilku słowach: “Katarzyna Szeszycka i Konrad Królikowski zrobili bardzo ładną wystawę”. Kropka. Zważywszy na niektóre wypowiedzi samych artystów dotyczących ich stosunku do własnej twórczości, można nawet uznać, że taka opinia nie zostałaby odebrana nieprzychylnie. Wszakże obrana przez artystów metoda atrakcyjnej prezentacji fotografii i malarstwa portretowego jest świadomie zastosowaną manierą. Dlatego nie jest żadnym nietaktem powiedzieć o ich wystawie, że jest „ładna”. Bo niewątpliwie taka jest. Dopiero dostrzeżenie nietypowego aliansu pomiędzy treścią prac, a sposobem prezentacji, wnosi nową perspektywę i zakreśla szersze obszary dla interpretacji.

Już w swoich wcześniejszych realizacjach Szeszycka swoim znakiem rozpoznawczym uczyniła swobodne balansowanie pomiędzy rezerwuwarem kategorii przypisywanych sztuce popularnej i sztuce wysokiej. Do wykonanych z ogromną sprawnością warsztatową, bazujących na klasycznych technikach i kanonach kompozycji obrazów autorka przemycała współczesne, świeże treści. Podobny rezonans jest obecny w twórczości Królikowskiego. Jego fotografie z pogranicza dokumentu społecznego, czy portrety, odwołują się bardzo chętnie do stylistyki przypisywanej językowi sztuki użytkowej. I to właśnie wydaje się być najbardziej wyraziste w twórczości zarówno Szeszyckiej, jak i Królikowskiego: u obojga silne kontrkulturowe inspiracje (szczególnie w treści eksplorowanych tematów) przedstawiane są w bardzo atrakcyjnych wizualnie formach. Wszystkie te zabiegi zostały konsekwentnie zastosowane na wspólnej wystawie muzealnej. Na ekspozycji znalazły się wielkoformatowe obrazy olejne, fotografie, instalacje dźwiękowe oraz projekcje wideo. To połączenie współdziałających ze sobą mediów buduje opowieść, której głównymi bohaterami są mieszkańcy osady Rokita. Kluczem do recepcji wystawy jest sama Szeszycka, dla której Rokita jest miejscem urodzenia i zamieszkania. Artystka wciela się w rolę przewodniczki wprowadzającej widza w oniryczny świat Arkadii swojego dzieciństwa, który dla niej samej (jak dowiadujemy się z jednego z filmów prezentowanych na wystawie) był światem zarazem wyzwalającym i destruktywnym. Autorski komentarz artystki pokazuje ją jako osobę mocno osadzoną w swojej “tutejszości”, mającą świadomość swojej przynależności do tego miejsca, ale jednak suwerenną. „Autonomię” artystka osiągnęła poprzez emancypacyjny gest tymczasowego “odcięcia się”, fizycznego wyjazdu z osady, realizowania się jako artystka w “wielkim świecie” i powrotu do małych realiów własnego mikroświata. Dopiero w ten sposób – zataczając koło – autorka osiąga tytułową pełnię. Ale narzędziem wyzwalającym jest sztuka.

Czy podobnie dzieje się z innymi mieszkańcami osady, którzy stali się bohaterami prac Szeszyckiej i Królikowskiego? Czy bohater “zapożyczony” z codzienności, wyrwany z realiów swojego naturalnego terytorium i zaanektowany do nowej przestrzeni (sztuki, ale też szerzej: przestrzeni galerii) zyskuje nowy status? Czy zamiana miejsc ze świata realnego do świata wykreowanego przez artystę nadaje mu odrębną autonomię? Czy sam fakt stania się bohaterem dzieła sztuki zmienia coś w życiu portretowanego? Możemy mniemać, że atrakcyjne wizualnie płótna czy fotografie są triumfem sztuki nad rzeczywistością. Portrety te bowiem niewątpliwie mitologizują przedstawione postacie.

Ciekawym kluczem do zrozumienia wystawy są fotografie Królikowskiego. Artysta portretuje mieszkańców Rokity jak “ktoś z boku”, przefiltrowuje zastaną rzeczywistość przez własną “wielkomiejską” wrażliwość i transponuje w nowoczesną formę (fotografie Królikowskiego prezentowane są w formie dużych lightboxów przywołujących na myśl reklamy krzyczące z ulic wielkich metropolii, nijak wpasowanych w pejzaż kolektywnej inercji mieszkańców osady).

Osobnym, ważnym motywem wystawy jest relacja zachodząca pomiędzy mediami: malarstwem i fotografią. Do tej pory w twórczości Szeszyckiej ta ostatnia pełniła funkcję czysto narzędziową. Zdjęcie służyło za punkt wyjścia i inspirację dla obrazu, który stanowił mniej lub bardziej zbliżone do pierwowzoru jego powtórzenie. Na wystawie “Pełnia-realizacja”- za sprawą Królikowskiego – dokumentacja fotograficzna staje się równoprawnym partnerem obrazów. Co więcej, fotografie czerpią z malarstwa lub wręcz malarstwo imitują. Nie wiemy więc co jest pierwsze. Związek pomiędzy fotografią a malarstwem staje się zrównoważony.