Pomiędzy kosmosem i chaosem

Autor: Magazyn Sztuki Opublikowano:

O wystawie Agaty Michowskiej „FOLLOWING 87, PRECEDING 89”, 6.12. 2013 – 10.01. 2014 Centrum Aktywności Twórczej w Ustce, Aleksandra Gieczys-Jurszo

Pierwsze skojarzenie to las. Dopiero potem, jeśli posiada się chociaż szczątkową wiedzę astronomiczną, ulokowane na strzelistych podstawach kształty zaczynają wyglądać znajomo, przeobrażając się z wolna w symboliczne reprezentacje gwiazdozbiorów. Zawodzący w tle kobiecy śpiew wprowadza atmosferę quasi-mistycznej podniosłości. Wystawa Agaty Michowskiej „FOLLOWING 87, PROCEEDING 89” w Centrum Aktywności Twórczej Bałtyckiej Galerii Sztuki Współczesnej w Ustce intryguje odwołaniem do jednej z najbardziej żywotnych idei zachodniej kultury: zawiązanej już przez pitagorejczyków więzi pomiędzy matematyką, astronomią a muzyką.

 

Minimalizm i symbolizm

Prace dużych formatów grające śmiało z przestrzenią zdają się być absolutnie abstrakcyjnym dziełem sztuki. Zredukowane geometryczne bryły działają na widza swoją sensualną materialnością przywołując na myśl najlepsze tradycje konstruktywizmu czy minimalizmu. Udowadnia to tylko, że formalna strona sztuki jest dla Michowskiej wciąż bardzo istotna, a jej wrażliwość na kształt, rytm, proporcje i usytuowanie obiektów w przestrzeni wystawy wyjątkowa. Michowska posiada wielki dar narracji, ale to, co nazywamy potocznie treścią w dziele sztuki, tutaj – w pierwszym odbiorze- utożsamia się przede wszystkim z formą. Mamy tu grę ze skalą, spiętrzenie tautologiczne, iluzyjne paradoksy. Jednak mimo, że czysto estetyczny, polegający na zmysłowym doświadczeniu wymiar tej pracy niemal zdominował pozostałe jej elementy to symboliczna warstwa jednak wcale nie zginęła.

 

Interpretacja pierwsza: świat jako kosmos

Pracę Michowskiej cechuje zagadkowy dualizm interpretacyjny. Na pierwszy rzut oka całość ekspozycji może budzić sakralne skojarzenia. Symetrycznie rozłożone rzędy wspierających gwiezdne konstelacje słupów przypominają kolumny katedry, a rozbrzmiewający w tle śpiew ma w sobie coś z kościelnych wokaliz. Łatwo w tej interpretacji wejść na kolejny trop i próbować czytać pracę Michowskiej jako materializację idei wszechświata jako świętego kosmosu: doskonałej, harmonijnej, geometrycznie uporządkowanej i matematycznie czystej przestrzeni, która prowokuje do kontemplacji i rozpłynięcia się w milczącym zachwycie. I można by obstawać przy takiej interpretacji, gdyby nie to, że sama artystka wydaje się ją sabotować.

 

Interpretacja druga: byt jako chaos

Michowska w filmie będącym jej autorskim komentarzem do wystawy (https://www.youtube.com/watch?v=qHemiwLh_1s#t=19) mówi, że to ludzie przez tysiące lat z chaosu gwiazd wyodrębniali różne kształty. Że – tak naprawdę – wszystkie te konstelacje to jedynie wytwór człowieczej wyobraźni. Przy takim odczytaniu przedstawiony wyżej schemat interpretacyjny ulega całkowitemu odwróceniu. Okazuje się, że tym, co najbardziej pierwotne nie jest wcale kosmiczny ład, ale totalny chaos. Dopiero jemu człowiek, mocą swojej wyobraźni, nadaje kształty i formy. A wraz z nimi – sensy. Uporządkowany las gwiazdozbiorów Michowskiej staje się więc jedynie fasadą – estetyczno-geometrycznym złudzeniem – która skrywa chaos bytu, który jest fundamentalną i ostateczną prawdą o rzeczywistości. Gwiazdozbiory i ich matematyczne proporcje nie są już szkieletem tego, co istnieje, ale projekcją czysto ludzkich potrzeb ładu i porządku, które czynią życie znośnym.

 

Wokalizy Aster Haile

Podobnej dwoistej interpretacji można poddać wokalizy Aster Haile, które towarzyszą ekspozycji i są jej – bardzo istotnym – tłem. Odległości pomiędzy gwiazdami z matematyczną precyzją przeniesiono na zapis nutowy, który następnie artystka odśpiewała. Owocem tego eksperymentu jest nieco niepokojąca i bardzo przestrzenna muzyka jednogłosowa, która może budzić – jak napisałam wyżej - skojarzenia z muzyką sakralną. W perspektywie pierwszej interpretacji wystawy Michowskiej, muzyka Haile jawi się jako akustyczne dopełnienie wizualnego porządku instalacji-gwiazdozbiorów, które symbolizują wewnętrzną harmonijną naturę świata. Ale jeśli spojrzeć na to, co zrobiła śpiewaczka w świetle drugiego odczytania pracy artystki, to okaże się, że śpiew jest niczym więcej, jak tylko artystyczną reprezentacją prawidłowości matematycznych i muzycznych, które same jednak są jedynie owocem pewnej konwencji. Tego, że ludzki umysł pierwotny chaos bytu uporządkował właśnie w taki, a nie w inny sposób, co samo w sobie jest już przypadkowe.

 

Artystka nie przesądza jednoznacznie o tym, które z powyższych odczytań jest najbardziej adekwatne. Otwartość tej i innych prac Michowskiej polega właśnie na charakterystycznym dla jej twórczości kładzeniu nacisku na kontekstualności kulturową, która łączy makrokosmos cywilizacji z mikrokosmosem twórczyni. Artystka chętnie sięga do tradycji kultury, inspirowana pragnieniem dotarcia do nieznanych początków świata, odwołuje się do mitycznego świata archetypów ludzkich wierzeń, legend i misteriów, marzeń i wizji.

Wszystkie zdjęcia wykonał Krzysztof Tomasik