Stan wyjątkowy, czy wyjątkowy?

Autor: Magazyn Sztuki Opublikowano:

Kamil Kuskowski, To nie jest fajka, 2013, fot. Paweł Kula

Ryszard Ziarkiewicz
O wystawach "Medialny stan wyjątkowy II" i "Polen, Polen uber alles"

Już po raz drugi z pompą została otwarta wystawa prezentująca dokonania pedagogów wydziału Malarstwa i Nowych Mediów Akademii Sztuki w Szczecinie pod tytułem „Medialny stan wyjątkowy II”. Podobnie jak pierwsza wystawa, którą pod tym samym hasłem oglądałem rok temu, robi wrażenie ilością pokazanych prac, jakością artystyczną oraz, co może najważniejsze, potencją twórczą tkwiącą w młodym środowisku akademickim Szczecina. Oto nagle, dzięki Akademii, w Szczecinie zaroiło się od artystów. Z górnych półek.

Niemniej, po pierwszym pozytywnym wrażeniu, nachodzi mnie refleksja, że w ciągu prawie trzech lat działania Akademii nadal nie widać kierunku w jakim ona zmierza oprócz dość oczywistej dla krytyka „ogólnej nowoczesności”. Inaczej mówiąc nie widzę klucza, według którego można by scharakteryzować uczelnię nieco głębiej. Bo przecież nowe media to banalna konstatacja, która opisuje dziś całą rzeczywistość, a nie tyko wybraną sferę uczelni artystycznych.

 

Mimo nagromadzenia sław, wystawa nie przynosi zawrotu głowy. Jest zaledwie poprawna. Przypomina pokazy kolekcji muzealnych, wyabstrahowanych z kontekstu społecznego, doskonałych, na ogół chłodnych dzieł, które mogłyby się znaleźć w zbiorach najwytrawniejszych kolekcjonerów. To oczywiście dobrze, ale to również oczywiste – za mało. Szczecin, żeby stracić brzemię prowincji potrzebuje czegoś (ciut) więcej.

 

O co mi chodzi?

O ideologię, spory, grupowe działania, walkę o własne racje. Sztandary, demonstracje i manifestacje. Bez tego fermentu wszystko jest raczej poprawne – na poziomie ogólnopolskim, europejskim, ale tylko w znaczeniu akademickim. Nie zawsze sztuka musi opuścić akademię, wyprowadzić się z bezpiecznego budynku, by odzyskać rumieńce. Ale tak bywa najczęściej i dlatego sugeruję, by to stało się credem Akademii w Szczecinie, a zwłaszcza Wydziału Malarstwa i Nowych Mediów – wydziału młodego i najprężniejszego również intelektualnie.

Jest sztuka i jednocześnie jej nie ma

Zinstytucjonalizowanie sztuki może szybko prowadzić do zawężenia jej rozumienia do warsztatu i okopania się w obronie partykularnych przywilejów cechowych. Prędzej czy później wytycza się pozorowany front walki sztuki z niesztuką, przy czym rozumienie tego, co jest sztuką i niesztuką zmienia się zgodnie z własnym interesem.

Przyjmijmy tytuł wystawy za faktyczny stan rzeczy – dosłownie medialny stan wyjątkowy, czyli wskazanie na język twórczy, ale nie walkę o język czy przesłanie ideowe!
W praktyce oznacza to, nacechowany dumą pokaz wybitnych indywidualności od mediów zamkniętych w swoich pracowniach, geniuszy nie rozmawiających ze sobą ani o sztuce, ani o polityce, gender, prawach zwierząt. W rezultacie artyści akademii choć mają ogładę światową nie zabierają głosu w żadnym globalnym ani lokalnym dyskursie.

Wystawa niesie przesłanie, że artyści najmłodszej polskiej Akademii zajęci są problemami formalnymi i własnymi karierami. Czy o to chodziło autorom wystawy?

Sytuacja ta byłaby nieznośna gdyby nie duże poczucie humoru kilku artystów, którzy własny geniusz i osiągnięcia sami wkładają w cudzysłów. Wymienić tu trzeba w pierwszej kolejności Kamila Kuskowskiego, który pokazał cykl niewielkich obiektów skonstruowanych z białych porcelanowych fajek („To nie jest fajka”, 2013), zaskakująco malarskie i zabawne prace wideo Agaty Zbylut („Mogę wszystko”, 2013) i Danuty Dąbrowskiej(„Fotophobia”, 2013), złośliwy, ale pouczający eksperyment dźwiękowy Łukasza Jastrubczaka („Soundtrack”, 2009)oraz instalację kartonową – połączenie rzeźby, obiektu i animacji wideo - Agaty Michowskiej („Stolen and Hidden”, 2005/13).

Moje uważne, aczkolwiek może zbyt surowe oko, wypatrzyło w końcu również jakieś ślady globalnego dyskursu: jest na wystawie kącik ekologii w wykonaniu Pawła Kuli („Łańcuch wydarzeń”, 2012), Andrzeja Wasilewskiego („Future”, 2013), Łukasza Skąpskiego („Model pszczoły”, 2013) oraz osobnego w swej postawie „ekologicznej” Artura Malewskiego („Chao Ab Ordo” z 2010). Jest też kółko zainteresowań społeczno-politycznych, do którego należy Anna Orlikowska („My”, 2010), Tomasz Wendland („Mein Kampf” 2011) i Robert Knuth („Chodź, pokażę ci mój dom”, 2010). I tyle. Swoją drogą trzeba przyznać, że prace te nie są przekonywujące czy to z winy kontekstu, czy nieco archaicznego języka. O wiele lepiej wypada tu artystka niemiecka Katia Klose-Soltau, która pokazała serię pustych foteli ginekologicznych pod prostym i trafnym tytułem: „Nie ma nic do zobaczenia” [Es ist ja auch letztendlich … nichts zum Sehen, 2003] precyzyjnie i jasno wpisując się w europejską debatę o aborcji. Klose-Soltau jest zresztą najciekawszą artystką części niemieckiej wystawy przygotowanej przez partnerski Instytut im. Caspara Davida Friedricha Uniwersytetu im. Ernsta Moritza Arndta w Greifswaldzie.

Na pytanie jaka jest generalnie nowoczesna scena szczecińska? – trzeba zatem w uproszczeniu powiedzieć indywidualistyczna. Na takie samo pytanie o Akademię – można odpowiedzieć, że jest ona bardziej „artystyczna” niż „pedagogiczna”.

Oczywiście obraz nowoczesnej sztuki szczecińskiej anno domini 2014 byłby zupełnie inny, gdybym wystawę na przykład zrobił ja, ale to jest być może wskazówka na przyszłość, żeby powierzać prezentację uczelni krytykom.

Szukając jakichś drogowskazów na przyszłość na wystawie „Medialny stan wyjątkowy” natknąłem się w końcu na dwie prace, które wprawdzie nie odpowiedziały na podstawowe pytania stawiane w tym tekście, ale ostatecznie stały się jej cichymi bohaterami. Na zasadzie przeciwieństwa. A zatem warto zwrócić uwagę na wybitną pracę Małgorzaty Szymankiewicz (bez tytułu, [Ryza] 2012) oraz wielki rysunek Zbigniewa Taszyckiego (bez tytułu), datowany wg. podpisu na rok 1975, ale moim skromnym zdaniem późniejszy o 10 lat. Kto wie, czy to nie najlepsze prace całej ekspozycji.

Ps.

Te nieco gorzkie uwagi łagodzi obejrzana przeze mnie chwilę później wystawa Waldemara Wojciechowskiego w Zonie „Polen, Polen über alles”, która w zrównoważony, inteligentny sposób zwraca uwagę na przywłaszczanie symboli i historii narodowych przez zawodowych polityków. Wojciechowski – w przeciwieństwie do nich – proponuje „zaśpiewać hymny narodowe za, a nie przeciw sobie!”. I deklarację wprowadza w czyn: słyszymy na wystawie dwa hymny – polski i niemiecki – z podmienionymi słowami. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki znikają tradycyjne (szowinistyczne) podziały i granice. To ważna publiczna deklaracja pedagoga Akademii Szczecińskiej, który, jak sam wyznaje w ulotce towarzyszącej wystawie, od lat mieszka w domu zbudowanym w roku 1938 przez Karla Trefza – dyrektora fabryki Stoewer w niemieckim Szczecinie. W podobnej sytuacji są miliony Polaków. Trzeba znać historię, żeby pisać jej kolejne rozdziały. I mówić z podniesionym czołem: jestem ze Szczecina.

 

Medialny stan wyjątkowy II, Muzeum Sztuki Współczesnej O/Muzeum Narodowego w Szczecinie, 14.12.2013 – 23.02.2014
Artyści: Hubert Czerepok, Jakub Czyszczoń, Danuta Dąbrowska, Jerzy Dobrzański, Agnieszka Grodzińska, Łukasz Jastrubczak, Piotr Klimek, Katia Klose-Soltau, Robert Knuth, Piotr C. Kowalski, Paweł Kula, Kamil Kuskowski, Tomasz Lazar, Julia Leschik, Wojciech Łazarczyk, Artur Malewski, Agata Michowska, Felix Müller, Hanna Nowicka, KED Olszewski, Anna Orlikowska, Bartłomiej Otocki, Linda Perthen, Ulrich Puritz, Zbigniew Romańczuk, Aleksandra Ska, Łukasz Skąpski, Michael Soltau, Kathrin Stahmleder, Katarzyna Szeszycka, Małgorzata Szymankiewicz, Zbigniew Taszycki, Andrzej Wasilewski, Anne Wende, Tomasz Wendland, Waldemar Wojciechowski, Zorka Wollny, Agata Zbylut

Waldemar Wojciechowski, Polen, Polen über alles, Galeria Akademii Sztuki – Zona Sztuki Aktualnej w Szczecinie, 19.12.2013-31.01.2014


Medialny stan wyjątkowy II, otwarcie wystawy w Muzeum Sztuki Współczesnej Oddział Muzeum Narodowego
w Szczecinie


Danuta Dąbrowska, Fotophobia, inst. wideo, 2013, fot. Sławek Piszczatowski


Agata Michowska, Stolen and Hidden, obiekt, 2005/13, fot. Sławek Piszczatowski


Paweł Kula, Łańcuch wydarzeń, fotografie, 2012 (po lewej); Andrzej Wasilewski, Future, obiekt, 2013 (po prawej),
fot. Sławek Piszczatowski


Andrzej Wasilewski, Future, 2013, fragment, fot. Paweł Kula


Łukasz Skąpski, Model pszczoły, obiekt, 2013, fot. Paweł Kula


Artur Malewski, Chao Ab Ordo, obiekt, 2010, fot. Paweł Kula


Katia Klose-Soltau, Nie ma nic do zobaczenia, fotografie, 2003, fot. Sławek Piszczatowski


Małgorzata Szymankiewicz, bez tytułu (Ryza), inst. malarska, 2013, fot. Sławek Piszczatowski


Waldemar Wojciechowski, Pole, Polen über alles, Galeria Zona 2013, fot. W. Wojciechowski


Waldemar Wojciechowski, Polen, Polen über alles, fragment ekspozycji, Flaga, fotografia, 2013