TURNUS SŁUPSK

Autor: Magazyn Sztuki Opublikowano:

Gregor Różański, Praca zabija, Słupsk 30.07.2017

Maksymilian Derda

Turnus Słupsk to projekt artystyczny  (sfinansowany przez gminę Słupsk w ramach stypendium prezydenta miasta Słupska) będący hybrydą tradycyjnego pleneru artystycznego i rezydencji, oraz klasycznego nadmorskiego wypoczynku. Jedenastu artystów z Polski, Białorusi, Portugalii i Niemiec przyjechało do Słupska na okres dziesięciu dni, by stworzyć w jego przestrzeni prace pod kuratelą Karoliny Brzezińskiej i Zuzanny Rutkowskiej. Ich pobyt zwieńczony został oprowadzeniem   mieszkańców miasta szlakiem stworzonej przez uczestników turnusu sztuki -  co stało się okazją do spojrzenia na miasto  oczami  artystów.

Inspiracyjnym hasłem przyświecającym „turnusowiczom” było słowo „eksperyment” nawiązujące do historii miasta z końca lat 80., kiedy to liberalne skrzydło Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej testowało w województwie słupskim możliwość zreformowania niewydolnego systemu gospodarczego Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Jak okazało się w trakcie przygotowywań do finału projektu, większość słupszczan nie pamięta lub nie chce pamiętać o tym fragmencie dziejów miasta. Skupienie się na zapomnianych relacjach z przebiegu transformacji ustrojowej w połączeniu z tradycyjnymi nadbałtyckimi atrakcjami przygotowanymi dla uczestników turnusu nadały całemu przedsięwzięciu coś koncepcji duchologii Jacquesa Derridy. Finisz - czyli  spacer podsumowujący całą inicjatywę - rozpoczął się 30 lipca w centralnym punkcie Słupska, pod ratuszem. Sprzyjała mu słoneczna i gorąca aura. Funkcję przewodniczek pełniły  kuratorki wyposażone w megafony.

Karolina Brzezińska i Zuzanna Rutkowska, Finał TURNUSU SŁUPSK, Słupsk, 30.07.2017

Karolina Brzezińska i Zuzanna Rutkowska, Finał TURNUSU SŁUPSK, Słupsk, 30.07.2017
Uczestnicy  TURNUSU SŁUPSK

Pierwszym punktem programu był zlokalizowany na skwerku przy ratuszu panel dyskusyjny kolektywu Nomadic State (Karolina Mełnicka, Stach Szumski), pod tytułem „Born in the Nomadic State. Between the Borders, on No Man's Land”. Do dyskusji kolektyw zaprosił jedną ze słupskich położnych. Rozmowa toczyła się wokół porodu, emocji towarzyszących rodzącej oraz sposobów zagwarantowania ciężarnym właściwej opieki medycznej. Artyści zaprosili publiczność do zadawania pytań i dzielenia się swoimi doświadczeniami. Szczególnie mocno wybrzmiały głosy kobiet opowiadających o osobistych doznaniach z porodu. Następnie członkowie kolektywu przedstawili koncepcję budowy pływającej po  wodach międzynarodowych, a więc wyłączonych z jurysdykcji państwowej, stacji do rodzenia. Mełnicka i Szumski poparli swoje pomysły gruntownym studium nad samą koncepcją obywatelstwa jako stosunku prawnego łączącego jednostkę i państwo, a także sposobów nabywania obywatelstwa we współczesnych systemach prawnych. Przyczynkiem dla zainicjowania całego działania był odkryty przez artystów fakt, że oddział położniczo-ginekologiczny słupskiego szpitala znajduje się aktualnie w Ustce, a zatem nowi mieszkańcy miasta rodzą się jako Ustczanie.

Nomadic State, Born in The Nomadic State. Between The Borders, on No Mans Land
Karolina Mełnicka, Stach Szumski (Kolektyw Nomadic State)
Nomadic State, Born in The Nomadic State. Between The Borders, on No Mans Land

Zwiedzający udali się następnie na dziedziniec słupskiego ratusza w celu wysłuchania wykładu Tymona Nogalskiego zatytułowanego „Bezpieczny urlop”, w którym wyróżnił sześć elementów składających się na dobry wypoczynek: czynnik ludzki, czas i miejsce, wyposażenie, finanse, pogodę oraz tytułowe bezpieczeństwo. I ten ostatni jest zdaniem artysty kluczowy. Nogalski zaprezentował tę kwestię na przykładzie leżaka: rzecz na pierwszy rzut oka trywialną, ale jak wynika z danych, tylko w ostatnim roku aż 137 osób w samej Warszawie doznało obrażeń z powodu niewłaściwego rozstawienia leżaka. Wykład uzupełniała  rzeźba leżaka zatytułowana „Statystycznie ludzie nad morzem są szczęśliwsi”. Tytuł potwierdzają badania poziomu zadowolenia z życia, o czym nie omieszkał uczestnikom projektu wspomnieć prezydent Słupska, Robert Biedroń.

Tymon Nogalski, Bezpieczny urlop
Tymon Nogalski, Bezpieczny urlop
Tymon Nogalski, Statystycznie ludzie nad morzem są szczęśliwsi
Tymon Nogalski, Statystycznie ludzie nad morzem są szczęśliwsi, (po prawej Robert Biedroń - prezydent Słupska)

Po wykładzie Nogalskiego spacerowicze przeszli do parku przy alei Sienkiewicza, w którym na kwiatowym kalendarzu pojawiło się hasło „3 X VETO”. Autorki „VETA” - Weronika Wysocka i Lena Emrich - zatytułowały instalację „Pomyśl trzy razy”. Charakteryzujący się leniwą atmosferą park stał się przestrzenią sporu politycznego, w którym zacierały się granice między prywatnym a publicznym, wypoczynkiem a polityką. Co ciekawe, sam kalendarz kwiatowy powstał w latach 70., w okresie gdy władze PRL  starały się na różne sposoby ustabilizować nastroje społeczne szczególnie poprzez „kuszenie” obywatela wizją spokoju, dobrobytu i nowoczesności.

Tandem Wysocka i Emrich przygotował również performance „Fair play”, do udziału w którym zaproszono młodych koszykarzy z lokalnej drużyny STK Czarni Słupsk.  Na ulicy Wojska Polskiego, głównej reprezentacyjnej arterii miasta, artystki urządziły boisko do gry w koszykówkę. Rozgrywka komentowana była przez performerki, które skandowały po angielsku i polsku hasła odnoszące się do zasad gry fair play i wzmocnienia roli kobiet. Lejtmotyw całej sytuacji - kolor czarny - nawiązywał nie tylko do odnoszącej sukcesy słupskiej drużyny koszykarskiej, ale także do zeszłorocznego „czarnego protestu”. Wysocka i Emrich połączyły problematykę uczciwości w sporcie z problematyką równych szans mężczyzn i kobiet. Fakt współpracy twórczyń pochodzących z Polski i Niemiec wskazuje na uniwersalny charakter tematyki – że kwestia równouprawnienia płci aktualna jest w dyskursie nie tylko polskim.

Lena Emrich, Weronika Wysocka, Pomyśl trzy razy
Lena Emrich, Weronika Wysocka, Fair Play
Lena Emrich, Weronika Wysocka, Fair Play

Kolejnym punktem spaceru była instalacja „Leniwy cmentarz” Krzysztofa Bagińskiego umieszczona  na scenie słupskiego Teatru Lalki Tęcza, w którym zresztą mieściła się turnusowa pracownia. Drewniana makieta cmentarza była tłem performance. Publiczność obowiązywała bezwzględna cisza. Scenę spowijała atmosfera tajemniczości, być może nawet lekkiej grozy. Artysta położył się koło swojego rękodzieła przykryty pościelą. Jego odpoczynek przerywany był nagłymi gestami wywołanymi majakami sennymi. Część widzów, mimo zakazu, komentowała jego zachowanie, co zdawało się je momentami intensyfikować. Na koniec Bagiński założył maskę szczura i zwinął się  w pozycji embrionalnej. Pojawiające się w „Leniwym cmentarzu” gesty i symbole można by zakwalifikować jako odnoszące się do literatury gotyckiej spod znaku Edgara Allana Poe, czy Mary Shelley. Szczur, koszmar, cmentarz, szaleństwo to klasyczne motywy literatury grozy,  tu niejako oswojone poprzez ukazanie ich w przestrzeni teatru, miejsca do którego wchodzi się z pewnością,  że nic nie jest w nim prawdziwe.

Krzysztof Bagiński, Leniwy cmentarz

Po wizycie w teatrze spacerowicze udali się do modernistycznego budynku dawnego kina Millenium, dziś sklepu Biedronka, by zobaczyć performance Cristiny Ferreiry zatytułowany „Kino plenerowe”. Artystka przy użyciu przypiętego do tułowia tabletu wyświetlała klientom marketu film „Zerwany most” z 1962 roku - pierwszy film pokazany w byłym kinie. Ferreira poruszyła  problematykę obecności i dostępności kultury wysokiej w przestrzeni miasta, przewrotnie wskazując na negatywny kierunek zmian w czasach realnej demokracji. Istotny jest także wybór filmu - „Zerwany most” dotyka problematyki akcji „Wisła” i starć pomiędzy Polakami i Ukraińcami. Słupsk jest z tymi sprawami związany, bo trafiła do niego spora grupa Ukraińców. Wystąpienie Ferreiry było zatem również komentarzem na temat aktualnych stosunków polsko – ukraińskich, na które ma wpływ konflikt ukraińsko-rosyjski i emigracja zarobkowa.

Cristina Ferreira, Kino plenerowe
Cristina Ferreira, Kino plenerowe
Cristina Ferreira, Kino plenerowe

Kolejnym punktem spaceru był odbywający się w najstarszej części miasta Jarmark Gryfitów, na którym spotykają się wystawcy handlujący głównie antykami. Do jarmarku dołączył ze swoim kramikiem Rafał Żarski, który przygotował własne produkty: koszulki, breloczki i magnesy na lodówkę. Wszystko w stylistyce lat 80. z wyraźnym odwołaniem do logotypów regionalnych firm działających u schyłku socjalizmu. Co ciekawe, mimo że był to w historii miasta okres największego rozwoju przemysłu i przedsiębiorczości, są one większości jego mieszkańców zupełnie nieznane.

Rafał Żarski, Kramik
Rafał Żarski, Kramik

Spacerowi „turnusowiczów” towarzyszyło działanie Jany Shostak „Spółdzielnia dźwięku”. Artystka przygotowała zestaw haseł, pośród których kluczową rolę odgrywał slogan zaczerpnięty ze słupskiego eksperymentu gospodarczego z końca lat 80. - „Tak dla nowego myślenia”. Nie brakowało jednak innych, odnoszących się do roli artysty w życiu społecznym czy sztuki w ogóle. Uczestnikom spaceru rozdano zestaw różowych megafonów, a Shostak zachęcała wszystkich  skandowania haseł z przeszłości a także do wymyślania i prezentowania własnych. Słupszczanie chętnie do niej dołączyli i wykrzykiwali to, czego na co dzień wykrzyczeć w przestrzeni publicznej okazji nie mają. Był to osobliwy „protest pozytywny”, bowiem przyjęto założenie wykrzyczenia treści konstruktywnych.

Jana Shostak, Spółdzielnia dźwięku
Jana Shostak, Spółdzielnia dźwięku

Ostatnią pracą stworzoną pod egidą Turnusu Słupsk była instalacja Gregora Różańskiego „Praca zabija”. Był to ogromny transparent zawieszony na Placu Zwycięstwa, centralnej części miasta. Artysta zainspirował się materiałem przedstawionym na pasku informacyjnym w lokalnych telewizyjnych wiadomościach, a transparent skomponował w PRL-owskiej stylistyce pochodów pierwszomajowych, które w Słupsku odbywały się właśnie na Placu Zwycięstwa. Instalacja wzbudziła żywe zainteresowanie mieszkańców. Jej kontrowersyjna w warunkach kapitalistycznej gospodarki wymowa, przywołuje refleksje na temat problematyki lenistwa, wydolności ekonomicznej jednostki, czy marksistowskiej koncepcji alienacji. Co ciekawe, transparent przetrwał kilka dni. Być może służby miejskie, które nie spieszyły się z jego usunięciem, wzięły sobie do serca jego tytułowe hasło?

------

 

Maksymilian Derda - (ur. 1994 roku w Słupsku)
– student Uniwersytetu Gdańskiego,
miłośnik sztuki współczesnej i literatury,
Pomorzanin