Wszystkie iluminacje Agaty Michowskiej

Autor: Magazyn Sztuki Opublikowano:

Aleksandra Gieczys-Jurszo

Według filozofii świętego Augustyna otwarcie na tajemnicę prawd ostatecznych w pełni dostępne jest człowiekowi tylko dzięki illuminati, czyli udzielonemu mu przez Boga oświeceniu umysłu . Bez tego aktu łaski tajemnice prawd fundamentalnych- mimo że tkwią one w głębi każdej ludzkiej istoty- uonaczniają się jedynie jako pokątne, efemeryczne projekcje wyobraźni, chwilowe przebłyski, fragmenty prenatalnej pamięci ludzkości, niedefiniowalne i wychodzące poza bezpośrednie doświadczenie, poza granice, których on sam nie jest w stanie nigdy przekroczyć.

Od zarania dziejów sztuka penetruje te obszary ludzkiego doświadczenia, stanowiąc dla niego miejsce ekspresji. Jest polem projekcji prześwitów transcendencji a jej wielką tęsknotą była i jest inkarnacja myśli potrafiącej rozpoznać przebłyski tajemnic życia w postać materialną, dostępną poznaniu zmysłowemu. Różnica pomiędzy przeżyciem mistycznym, illuminati a sztuką polega więc na tym, że sztuka potrzebuje zawsze materialnego katalizatora: dźwięku, obrazu, słowa, które pozwoli wydobyć dopiero potencje tego przeżycia.

By to opisać, możemy posłużyć się analogią do podświetlonego nocą budynku, zabiegu architektonicznego określonego nie inaczej jak słowem „iluminacja”. Wyeksponowanie z ciemności fasady domu służy ukazaniu istotnych detali, wydobyciu piękna, stworzeniu nastroju. Sztuka iluminacji jest więc wydobyciem potencji człowieka do doświadczania stanów pozwalających mu otrzeć się o uczucie transcendencji. I faktem jest, że czasami naprawdę potrafi tego dokonać.

Twórczość Agaty Michowskiej niewątpliwie budzi w odbiorcy prymarną potrzebę doświadczania epifanii, nobilituje jej istnienie i jej wartość. Artystka w swoich realizacjach odnosi naszą codzienną, racjonalną świadomość do bezmiaru i tajemnic przestrzeni tego, co w nas potencjalne. Przypisanie jej sztuki do stworzonej powyżej kategorii sztuki iluminacji wydaje się więc jak najbardziej właściwe . Zdaniem samej Michowskiej sztuka „nie może być lustrem ani komentarzem [rzeczywistości], może być natomiast ujawnieniem tego, co nie zawsze daje się rozpoznać, zobaczyć i nazwać, ale co istnieje”.

Nadanie realizacji „Black River” wymiaru miejsca doświadczeń bliskich konotacji ze sztuką iluminacji jakby dokonuje się przez osmozę. Po prostu wchodząc w zaaranżowaną przez artystkę przestrzeń ekspozycyjną niepostrzeżenie doświadczamy oczyszczenia i pewnego rodzaju duchowej higieny. Wszystko, czego doświadczymy jest oczywiście efektem doskonale wypracowanej koncepcji. Michowska skupia się na przedstawianiu czystych stanów napięcia, które rezonują również na widza. Operowanie formą, barwą, sposobami wypowiedzi (video, dźwięk, obiekt) służy stworzeniu nastroju i przeżycia podporządkowanych wizji artystki. Ważnym czynnikiem dyscyplinującym przestrzeń jest wąska gama kolorystyczna (odcienie czerni i bieli) pomagająca w skupieniu . Jednak głównym nośnikiem ewokującym poczucie wejścia w nową przestrzeń i inny czas jest dźwięk. Muzyka osacza widza, budzi poczucie mysterium tremendum et fascinans, tajemnicy pełnej grozy, podniosłości i fascynacji. Kolejne znaczenia pojawiają się w formie niespójnych tropów i wskazówek. Minimalistyczna w wyrazie instalacja aranżująca przestrzeń ekspozycji odnosi się do kształtów wyschniętego koryta rzeki. Na czarnych ekranach wyświetlane są równocześnie trzy filmy, których sposób obrazowania przywołuje na myśl zatrzymane w kadrze narracje o nieznanym początku i zakończeniu, pozostawiając tym samym spory margines nieokreśloności. Ekran pierwszy: postać kobiety na tle rozgwieżdżonego nieba- symbolu nieskończoności- zachwycającego swą potęgą wydaje się niezmiernie krucha, nietrwała. Czy to lekcja pokory, ostrzeżenie przed zapuszczaniem się pełnego pychy człowieka w boskie rewiry? Może właśnie na niedoskonałości polega nasz udział w absolucie? Ekran drugi: ruch powiek w chwili otwarcia, notacja gestu życia w swoim stawaniu się. Obraz ten przywołuje piękny temat filozoficzny- którym operują m.in. Mistrz Eckhart, Jan od Krzyża, czy Teresa z Avila- przechodzenia przez ciemność ku światłości. Ekran trzeci: obraz dłoni zwijających kłębek włóczki. Spokojny ruch palców odczytujących tajemnicę istnienia wklętego w korowód życia i śmierci, kreacji i zniszczenia. Szpula nici przywołuje prawdę o ludzkim losie w którym trwa pewne continuum, gdzie błędy i cnoty powtarzają się tak jak powtarzalne gesty ruchu rąk prządki. Może to nawołanie ku cierpliwości? Jak pisał Kafka przecież właśnie „przez niecierpliwość ludzkość została wygnana z raju i przez niecierpliwość nie może do niego wrócić”.

Dramatyczna ciągłość rodzi się ze skojarzeń i tropów podsuniętych przez samą artystkę w opisie wystawy. Jednakże jego zadaniem nie jest podsunięcie widzowi jednoznacznej interpretacji. W myśl zasady przyjętej przez artystkę w jej sztuce nie ma miejsca na dosłowność, lecz na transponowanie i minimalne sugerowanie. Zabieg ten służy jak można się domyśleć wytworzeniu sytuacji sprzyjającej wydobyciu właściwej esencji. Im mniej widzimy, tym mamy większe szanse dotrzeć do tego, co jest niewidoczne, ukryte za fasadą materii. Jedynym kluczem interpretacyjnym pozostawionym nam przez artystkę jest tytuł wystawy i jej krótki, szkicowy opis. Na najbardziej podstawowym poziomie odczytu projekt odwołuje się do greckiego mitu o Faetonie a wijąca się po podłodze i przecinająca przestrzeń ekspozycji instalacja okazuje się być odwzorowanym przedstawieniem gwiezdnej konstelacji, zwanej Erydanem. W czasach starożytnych widziano w niej odbicie rzek: Gangesu, Nilu, Eufratu i Padu, stąd też porównanie do wyschniętego koryta rzeki. Również dźwięk- tak dominujący i hipnotyzujący – okazuje się spełniać jeszcze inną, kluczową rolę w samej tkance historii. Skomponowana przez Aster Haile kompozycja w sposób dosłowny odtwarza kształt Erydanu. Odległości pomiędzy gwiazdami tworzącymi konstelację zostały z matematyczną precyzją przeniesione na kanwę zapisu muzycznego i tym samym stworzyły osobliwą partyturę, która wybrzmiewa w przestrzeni ekspozycji. Jest to więc głos samego kosmosu, muzyka sfer, śpiew wszechświata. Już Pitagorejczycy studiowali geometrię dźwięku dostrzegając wyraźny związek między muzyką a kosmosem:
„Pitagorejczycy twierdzili, że świat został stworzony z chaosu przez dźwięk i harmonię, a więc zgodnie z zasadami muzycznych proporcji. Uważali oni, że siedem planet znajduje się w harmonijnym ruchu, a odległości między nimi odpowiadają interwałom muzycznym i wytwarzają różne dźwięki o doskonałej harmonii, która jest najmilszą muzyką, niesłyszalną dla nas z powodu wzniosłości tych dźwięków i niedostosowania do nich naszych uszu.” (P. Bławacka)

Zdaniem artystki wybór tematu nie ma na celu jedynie rewizji mitu ale pełni funkcję katalizatora. To odwołanie się do pramitów ludzkości dotyczących podstawowych prawd, poddanie widza niezwykłemu bogactwu archetypowych wyobrażeń ma ułatwić widzowi przebicie do sfery podświadomości gdzie dochodzi do głosu inny jeszcze, głębszy i istotniejszy sens tego, co artystka chciałaby wyrazić. W tamtych rejonach najpełniej ujawnia się utajona, głęboko duchowe właściwość sztuki Agaty Michowskiej.

„W człowieku nadal istnieje coś z boskiego życia jako iskra, która należy do tej pierwotnej rzeczywistości. Iskra ta może zostać obudzona i rozpalona jedynie wówczas, gdy człowiek jako instrument dostraja się ponownie do boskiej harmonii.” (Robert Fludd)

BLACK RIVER. Projekt multimedialny (z udziałem Aster Haile)
Kurator: Kamil Kuskowski
Czas trwania ekspozycji: 08.11 – 08.12.2012
Miejsce: ZONA SZTUKI AKTUALNEJ. Plac Żołnierza Polskiego 2